Moje kontakty z Dolomitami są, że tak powiem „oddolne”, bo niestety tylko z doliny a najczęściej z drogi (asfaltowej). Nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie, które mnie frapuje. Proszę spojrzeć na te dwa zdjęcia Tre Cima di Lavaredo zrobione z drogi w okolicy Toblach (Dobiacco). Widać na nich „czystą” skałę (jaśniejszą) i ciemniejszą. Ta ciemniejsza ma w dodatku fakturę taką jakby ktoś Tre Cima wysmarował błotem:
Podobnie jest na innych ścianach, np. na szczycie nieznanym mi z nazwy (zdjęcie zrobione z tego samego miejsca co poprzednie, z tym jednak, że do znacznie bliższego obiektu:
Porosty czy ki diabeł? Pytanie kieruję do miejscowych „dolomiciarzy” oraz geologów. Z górę dziękuję za odpowiedź i mam nadzieję, że nie zostanie ono potraktowane jako naiwne.
Tajemnica nie kryje się w moim aparacie – dysponuję zdjęciami 4 osób z różnymi aparatami – wszędzie tak samo.
IwonaS (tutaj Ushba) na 321 już wyjaśniła ten bsrwny fenomen - posłała te zdjęcia swojemu znajomemu - znawcy Dolomitów, stamtąd pochodzącemu.
Otóż te ciemne plamy to porosty, znakomicie się "mające" we wszystkich bardziej wilgotnych miejscach.
No to idźmy za ciosem – oto zdjęcie szczytu bliżej mi nie znanego z nazwy (okolice Dobiacco – przy drodze do Misuriny)
Proazę spojrzeć na prawą dolną ćwiartkę – nie wiele widać, ale ja dysponuję plikiem nie pomniejszonym i oto fragmencik w skali 1:1. Czy te płaszczyzny i murki może są dziełem rąk ludzkich – konkretnie umocnienia wojskowe z okresu I wojny?
gb pisze:szczerze pisząc - nie widzę tu ani płaszczyzn - ani murków...
gb pisze:jaki miałyby mieć cel owe sztuczne umocnienia - w tych miejscach...?
Częściowo już odpowiedział Andy. Rejon Misuriny w czasie ówczesnych działań wojennych to był sam środek piekła, które tam się działo. Czytałem, że stanowiska artyleryjskie były zlokalizowane w miejscach absolutnie nieprawdopodobnych i wymagających np. do dostarczania amunicji sporych umiejętności alpinistycznych. Czytałem też, że dokonano wówczas dość sporych ingerencji w formacje skalne (chodniczki, platformy, nawet tunele), z których część wykorzystano przy budowie ferrat. A słowo "umocnienie" rzeczywiście niezręcznie użyłem.
Jakieś resztki zasieków - pordzewiałe druty kolczaste - widziałem w rejonie Riff Auronzo - to rejon nadzwyczaj turystycznie ruchliwy bo bardzo łatwo dostępny - można tam wjechać samochodem płatną drogą (o ile pamiętam to 30 euro, coś koło tego) - trudno mi powiedzieć czy to były zasieki z czasów I wojny czy też jakieś późniejsze inwestycje.
Janek pisze:Rejon Misuriny w czasie ówczesnych działań wojennych to był sam środek piekła, które tam się działo. Czytałem, że stanowiska artyleryjskie były zlokalizowane w miejscach absolutnie nieprawdopodobnych i wymagających np. do dostarczania amunicji sporych umiejętności alpinistycznych. Czytałem też, że dokonano wówczas dość sporych ingerencji w formacje skalne (chodniczki, platformy, nawet tunele), z których część wykorzystano przy budowie ferrat.
Zgadza się, w okolicy jest Torre di Toblin - twierdza Toblin (na obrazku poniżej), sztolnie - ferrata Innerkofler w okolicach Monte Paterno. Resztki zasieków czy pozostałości po schronach/barakach, wykute w skale scieżki/schody w Dolomitach Sesto są w sumie na każdym kroku.
Janek pisze:Jakieś resztki zasieków - pordzewiałe druty kolczaste - widziałem w rejonie Riff Auronzo - to rejon nadzwyczaj turystycznie ruchliwy bo bardzo łatwo dostępny - można tam wjechać samochodem płatną drogą (o ile pamiętam to 30 euro, coś koło tego) - trudno mi powiedzieć czy to były zasieki z czasów I wojny czy też jakieś późniejsze inwestycje.
Z czasów I wojny.
Można też wjechać lokalnym autobusem z San Candido/Dobbiaco - 4 lata temu coś ok. 3EUR
Można też wjechać lokalnym autobusem z San Candido/Dobbiaco - 4 lata temu coś ok. 3EUR
W jedną stronę czy w obydwie? Jeśli w jedną, to przy naszych 5 osobach to na jedno wyszło. Wyjazd był na "wariackich papierach" (z Hallein pod Salzburgiem) i do ostatniej chwili niepewny, takich szczegółowych informacji to nie mieliśmy.
Nie byłem tam, dostrzegłem dopiero przy obróbce zdjęcia. Może naturalne, może nie - jedno jest pewne - ustawiając tam baterię dział miało się pod kontrolą sporą dolinę.
No i chyba wiele osób się dowiedziało o tym, że tam była wojna. Tak nawiasem, absolutnie abstrakcyjna w takim terenie. Na zamku w Salzburgu jest kilka sal jej poświęconej, oczywiście takich od "z punktu widzenia austriackiego" czyli nasza armia jest niezwyciężona a Włosi brali po siedzeniu (chyba było odwrotnie). Na zdjęciach tam pokazanych doskonale widać do jakich nadludzkich wysiłków zmuszano tam żołnierzy aby ją w tym terenie wysokogórskim prowadzić. Hekatomba była straszliwa - trochę dziwne bo oba narody jakoś nie specjalnie slyną z waleczności.
Mnie wzruszyło jedno - do tego pomniczka z doliny pod Tre Cima di Lavaredo (patrz wyżej) przyczepione są zdjęcia, nie żołnierza w mundurze, bo taki zawsze wygląda bohaterstwo, ale po cywilu, w meloniku, na rowerze, trochę wyglądającego tak "pierdołowato" - to naprawdę przejmująca antypropaganda wojny, w Polsce chyba niemożliwa do przyjęcia.
To i ja się dołączę z paroma zdjęciami z rejonu Cristallo, Passo Falzarego i łuski z pocisków znalezione na lodowcu pod Adamello. Przyznam że kamienna wanna najbardziej mnie poruszyła.