cyrróweczka :)
Pytanie do znawców tematu. Który model lustrzanki i z jakim obiektywem wybrać z poniższej pary: Canon EOS 600d czy Nikon D5100? Czekam, aż ceny jeszcze trochę pójdą w dół...
Lustrzanka będzie wykorzystywana do zastosowań amatorskich. Obecnie korzystam z cyfrówki Panasonica - TZ10. Aparat fajny, posiada ustawienia manualne, ale jakość zdjęć niestety nie powala (mimo, że na tle innych aparatów cyfrowych jest wręcz bardzo dobra).
Lustrzanka będzie wykorzystywana do zastosowań amatorskich. Obecnie korzystam z cyfrówki Panasonica - TZ10. Aparat fajny, posiada ustawienia manualne, ale jakość zdjęć niestety nie powala (mimo, że na tle innych aparatów cyfrowych jest wręcz bardzo dobra).
Do zastosowań amatorskich to bez znaczenia, czy to canon czy nikon z tego segmentu lustrzanek. Oba aparaty są sprzedawane w zestawie z kitem 18-55. Choć optycznie tenże "kit" lepiej ostrzy w przypadku nikona. Według mnie lepsza ergonomia i "solidniejszy" plastik na rzecz ostatniego. Ale ma jeden mankament, który dla amatora zapewne będzie nieistotny. Brak napędu autofokusa w korpusie. Tzn. gdy przypadkiem nabędziesz starej daty obiektyw nikkora za psie pieniądze, ale z solidną optyką, ostrość będziesz musiał dostrajać manualnie. EOS 600d ma napęd w korpusie. Natomiast większość obiektywów dziś produkowanych do nikona ma to w sobie. Wybór należy do Ciebie. Jednak zwróciłbym uwagę również na niektóre wynalazki bezlusterkowe z wymienną optyką. Kiedyś byłem sceptykiem, myliłem się. Potrafią zaskoczyć
"Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji" - Tennessee Williams
-
Mało zdjęć z Tatr
-

- Posty: 263
- Rejestracja: śr 13 cze, 2007
- Kontakt:
Zazwyczaj mówiąc "ostry obiektyw" myśli się o obiektywie o dobrych paramatrach rozdzielczości. I to jest coś, co można zmierzyć - i obiektywnie ocenić. Natomiast sama ostrość, to już jest co innego. Ostrość np można zwiększyć poptrzez zwiększenie kontrastu lokalnego - prosty przykład - często zmniejszamy zdjęcia, żeby wrzucić gdzieś do internetu. Po tym zmniejszeniu - wyostrzamy zdjęcie, żeby dobrze wyglądało - ale przecież nie dzieje się to za sprawą zwiększenia rozdzielczości, tylko zwiększenia kontrastu lokalnego - właściwości obiektywu mają w tym przypadku niewiele do rzeczy. Drugi przykład: robimy zdjęcie o płytkiej głębii ostrości - celujemy w punkt na środku kadru, gdzie stoi dajmy na to drzewo. No i to drzewo jest na tym zdjęciu ostre. Teraz robimy drugie zdjęcie, dokładnie taki sam kadr, ale AF-em trafiamy w inny punkt, stojący dużo dalej za naszym drzewem. Wiadomo, nasze drzewo nie będzie ostre... ale - obraz w obu przypadkach na drzewie będzie miał taką samą rozdzielczość wynikającą z właściwości zastosowanego tego samego w obu przypadkach obiektywu.
Zatem oceniając obiektyw pod tym względem - mamy na myśli rozdzielczość - to dzięki niej widocznych na zdjęciu jest wiecej szczegółów - oczywiście dostrzegalnych gołym okiem głównie w obszarach zdjęcia znajdujących się w głębii ostrości.
Zatem oceniając obiektyw pod tym względem - mamy na myśli rozdzielczość - to dzięki niej widocznych na zdjęciu jest wiecej szczegółów - oczywiście dostrzegalnych gołym okiem głównie w obszarach zdjęcia znajdujących się w głębii ostrości.
Jak to z potocznymi określeniami, jest dowolność interpretacji. Mówiąc o obiektywie, że lepiej "ostrzy" od konkurencyjnego, mam na uwadze fakt, iż lepiej wypada pod kątem rozmyć na krańcach kadru. Jak najbardziej w kicie nikona występują, ale nie takie jak u analogicznej "wydmuszki" canona. Przyjnamniej zauważyłem w egzemplarzach, z którymi się zetknąłem. I mam gdzieś sponsorowane testy porównawcze.
"Małżeństwo jest szkołą średnią przyjemności i uniwersytetem rezygnacji" - Tennessee Williams
Które są sponsorowane, a które dla odmiany nie?
Spadek rozdzielczości na boki, to powszechne zjawisko. Im obiektyw tańszy, ma szerszy kąt widzenia oraz (w przypadku zmiennoogniskowych) ma większy zakres mm - tym większa lipa na skrajach.
Co do samego określenia "obiektyw ostrzy" - jest jeszcze z jednego powodu niejasne
, bo ktoś może mieć na myśli jakość działania AF. Lepiej ostrzy - lepiej trafia w punkt 
Spadek rozdzielczości na boki, to powszechne zjawisko. Im obiektyw tańszy, ma szerszy kąt widzenia oraz (w przypadku zmiennoogniskowych) ma większy zakres mm - tym większa lipa na skrajach.
Co do samego określenia "obiektyw ostrzy" - jest jeszcze z jednego powodu niejasne
Już można kupować: http://www.cyfrowe.pl/aparaty/aparat-cy ... c-rx1.html
Są chętni na kompakta droższego niż nikon d800 i canon 5dmkIII ?

Są chętni na kompakta droższego niż nikon d800 i canon 5dmkIII ?
Jednak gdy postawić obok calą gamę analogowych aparatów dalmierzowych sprzed wielu lat, to można stwierdzić, że pomijając sama cyfryzację, niewiele się zmieniło, a dużo czasu upłynęło. Sam mam pięknie zachowany aparat Kodak Retinette II (45mm/2.
z ok. 1960 roku. Działa bez zarzutu i wygląda ładniej niż ten soniak 
Oczywiście trend jak najbardziej porządany, ale koszty, jak na tę chwilę, są od czapy, biorąc pod uwagę ograniczenia aparatu.
Osobiście nawet poznałem takiego jednego, który mówi o sobie "fotografik" (artysta) bo ma Leicę, która go z pewnością upoważnia do takiego stwierdzenia 
Oczywiście trend jak najbardziej porządany, ale koszty, jak na tę chwilę, są od czapy, biorąc pod uwagę ograniczenia aparatu.
- czyli bardziej dojrzałych, zamożnych gadżeciarzyRX1 został stworzony głównie dla męskich miłośników fotografii między 40 a 60 rokiem życia.
Nie no cena jest z kosmosu. Zupełnie nie wchodzi w rachubę. Może jednak za jakiś czas wejdzie do pod strzechy?! Kto wie? Faktycznie powoli ot postępuje, a szkoda.
Dla takiego turysty jak ja, przydałby się taki aparat. No ale takie koszty, to w życiu... Po prostu szkoda by mi było... No chyba, żebym trzepał takie foty, że ho ho, ale się nie zanosi.
W sumie to się zastanawiam kiedy mi kojfnie mój 400D. Trochę już biedak przeszedł. Nawet już jakiś sentyment mam do niego
, tym bardziej, że taki tandetny ponoć i plastikowy. Jednak pokazał jaki z niego twardy gość! Tak czy siak, kiedyś zdechnie i będzie trzeba coś kupić. Miałbym teraz spory dylemat.
Dla takiego turysty jak ja, przydałby się taki aparat. No ale takie koszty, to w życiu... Po prostu szkoda by mi było... No chyba, żebym trzepał takie foty, że ho ho, ale się nie zanosi.
W sumie to się zastanawiam kiedy mi kojfnie mój 400D. Trochę już biedak przeszedł. Nawet już jakiś sentyment mam do niego
Sprawdź jaki ma przebieg, porównaj z tym, co na temat żywotności migawki podaje producent i będziesz wiedział ile pewnego focenia zostało. Co nie oznacza, że więcej nie będzie.
Jeśli nie padnie elektronika z powodu narażenia aparatu na jakieś szkodliwe nań działanie (a czasem wymiana nawet płyty głównej jest bardziej opłacalna od zakupu nowego aparatu), to ze starości pada właśnie migawka, a koszt jej wymiany to kilkaset pln podobno - czyli podobnie jak płyta elektroniki.
Chciałbym też przestrzec przed oddawaniem sprzętu do nieautoryzowanych punktów, których jest dość dużo. Osobiście się o tym przekonałem. W internecie przeczytać można, że np serwis nikona po pierwsze straszną kasę zdziera, a po drugie długo trzyma sprzęt. Długo - to prawda. Ale... nieautoryzowane punkty często nie mają dostępu do oryginalnych części, ponadto można się nazić na niefachowy demontaż i złożenie sprzętu, który może prowadzić do powstawania kolejnych uszkodzeń. Co więcej, takie nieautoryzowane serwisy zachęcają klientów tym, że wycena naprawy jest za darmo i można z naprawy zrezygnować nie ponosząc kosztów - jednak okazuje się, że jak sie klient zgodzi, to w czasie naprawy serwisant stwierdza, że koszty jednak muszą być wyższe, bo coś tam... Efekty mogą być takie, że naprawę i tak musi przeprowadzić autoryzowany serwis, bo nikt inny nie ma możliwości.
Jeśli nie padnie elektronika z powodu narażenia aparatu na jakieś szkodliwe nań działanie (a czasem wymiana nawet płyty głównej jest bardziej opłacalna od zakupu nowego aparatu), to ze starości pada właśnie migawka, a koszt jej wymiany to kilkaset pln podobno - czyli podobnie jak płyta elektroniki.
Chciałbym też przestrzec przed oddawaniem sprzętu do nieautoryzowanych punktów, których jest dość dużo. Osobiście się o tym przekonałem. W internecie przeczytać można, że np serwis nikona po pierwsze straszną kasę zdziera, a po drugie długo trzyma sprzęt. Długo - to prawda. Ale... nieautoryzowane punkty często nie mają dostępu do oryginalnych części, ponadto można się nazić na niefachowy demontaż i złożenie sprzętu, który może prowadzić do powstawania kolejnych uszkodzeń. Co więcej, takie nieautoryzowane serwisy zachęcają klientów tym, że wycena naprawy jest za darmo i można z naprawy zrezygnować nie ponosząc kosztów - jednak okazuje się, że jak sie klient zgodzi, to w czasie naprawy serwisant stwierdza, że koszty jednak muszą być wyższe, bo coś tam... Efekty mogą być takie, że naprawę i tak musi przeprowadzić autoryzowany serwis, bo nikt inny nie ma możliwości.


