Iza - zostaw wynalazki inżynierom i nie przejmuj się tymi kapslami w plastykach
- he, he - Janek, nie przejęłam się. Ale dzięki, czegoś się dowiedziałam o kapslach i plastikach. Ten mój tekścik to taki mini pamflecik na całokształt. Wstrząsnęły mną te pojemniki ( jak się pojawi jaki architekt krajobrazu, to nie ma pewności czy go szlag nie trafi). Mniejsza z tym. Odnosisz się do "działań wychowawczych". Te śmietniki przed schroniskiem stanowią właśnie pokraczną formę działań wychowawczych. Gdzie tu kompetencja? Gdzie świadomość problemu? Kto tym ludziom ma zmienić mentalność skoro stoją najwyżej w hierarchii anty śmiciowej? I może akcja poprzedzona została planami/przetargiem/omówieniami/dyskusjami o problemie śmieciowym i samozadowoleniem? I to jest śmieszne i straszne! Nie orientuję się w pracy wolontariatu Tatr ( ponoć taki działa). Nigdy nie widziałam wolontariuszy w akcji anty śmieciowej ( nie takiej, że sami zbierają śmieci po flejach), ale w zmyślnych ubrankach, widoczni, mogący pouczać w razie potrzeby, coś tam egzekwować i jeszcze jakoś chronieni przed ewentualnym "filancowaniem". Mamy rok tego czy innego. Postuluję, żeby rok 2013 był w Polsce rokiem czystości Tatr. Od czegoś trza zacząć. Szkoda, że zmarnowano kasę na te pojemniki, bo przydałaby się na farbę. Ściany w pokojach/ kiblach/jadalni pokryłby nieskomplikowany dekalog czystości Tatr. I wszędzie widoczna akcja propagandowa o tematyce anty śmieciowej. Sama słyszałam narzekania, że koszy na śmieci nie ma przy szlakach, i, ze to skandal, bo tyle ludzi. Robota od podstaw - jak wtłuc do łbów, że kosze na śmieci i same śmieci w Tatrach w ogóle nie mają racji bytu? Ludzie nie rozumieją problemu, jeśli są niewidoczni dla innych nie mają oporów by śmiecić. Janek pisze coś o coraz większej "hołocie". Ale ja śmieci znajdowałam w tak odległych rejonach, że mógł je najprawdopodobniej zostawić tylko góroznawca/ "milośnik" gór.
Zmiana mentalności może problem rozwiązać. Nieuchronność kary za zaśmiecanie ( o czym w pamfleciku), i którą podkreślił Janek wspierałaby tę przemianę. O tą czystość i godne zachowanie walczy się u nas już kilkadziesiąt lat. I proszę nie twierdzić, że jest inaczej. Poprawność polityczna akurat w tym temacie nie musi chyba być przestrzegana. Kto ( z dojrzałych forumowiczów) nie pamięta koślawych tabliczek wbitych w trawniki " szanuj zieleń" , " nie zaśmiecaj" poszanuj to czy tamto. Na każdym bloku widniały tabliczki, że za szkody wyrządzone przez nieletnich odpowiadają rodzice ( jakoś tak). Czy kiedykolwiek jakiś rodzic odpowiedział za połamane ławki na przyblokowym skwerze, rozbite żarówki, zdemolowane domofony, połamane drzewa, rozbite butelki po piwie itp. ? Nie słyszałam o przypadkach. A te akcje sprzątania ziemi czy świata. Kontrowersyjne chyba nieco, bo po polsku zaadoptowane. Trochę zaczynam się orientować w szwedzkich realiach. Ostatnio w tzw."gronie" padło, że Polska "jest 100 lat w tyle" ( i chodziło głównie o mentalność). Targowałam się o 60.
Janek pisze:A co do zakazu palenia w górach - to jest błąd - nie należy wydawać przepisów, ktorych nie jest sięw stanie egzekwować, bo to zmierza do lekceważanie prawa. A egzekwować nie jest się w stanie.
- kilka lat temu pisałam na forum o pewnym zdarzeniu. Rzecz miała miejsce na Sarniej Skale. Opisałam spotkanego tam Japończyka ubranego w czarny garnitur i półbuty. Palił papierosa. Obok niego stał drugi i podsuwał mu pudełeczko trzymane w ręce. Japończyk zaciągał się dymem, kontemplował widoki, i co jakiś czas strząsał popiół do pudełeczka. Na koniec niedopałek włożył do pudełeczka, a ten drugi zasunął wieczko. Stałam oczarowana jak w hipnozie. To była wyższa kultura bankowości czyż nie?

Ale jak do niej dojść skoro polskich turystów najbardziej zafrapowało ubranie i śmieszne zachowanie Japończyka?
Uogólniam za co przepraszam tych, którzy nie śmiecą. Inaczej jednak trudno byłoby się wypowiedzieć.
Pozdrawiam
Izabela