Zdarzało się i to nie raz, zawsze potem było mi głupio.Janek pisze: Jasna cholera, co ja narobiłem! No to jeszcze raz... Po pierwsze, takie pytanie, czy wszyscy tutaj, Panie i Panowie, są tak wyspokojeni, że nigdy się nie zdarzyło im wybuchnąć w tzw. pierwszym impulsie? Nigdy nie spuściliście "bluzgu" nawet dobremu znajomemu bo akurat na palec nadepnął? Jeśli tak, to gratuluję mężom/żonom, narzeczonym, narzeczonom, dziewczynom/chłopakom - trafił się Wam anioł w ludzkim ciele! Czy jednak aby trochę nie nudno?
Z tym ze takie wybuchy zdarzają mi się w sytuacjach gdzie mi na czymś / na kimś zależy. Internet do takich miejsc raczej nie należy.
Jeżeli tutaj powiedziałam komuś sp.... (zdarzyło się kilka razy) to nadal uważam że było to na pewno zbyt emocjonalne, ale w pewnym stopniu zasłużone. Nie cierpię zwłaszcza wszelkich odzywek rasistowskich.
I to całkowicie rozumiem. Natomiast porównywanie niewielkiego w gruncie rzeczy forum do wydawnictwa - to znowu przesada.Janek pisze: Po drugie - będzie wysokie c, ale trudno. Powiedzmy, że jestem pisarzem i napisałem powieść, w moim przekonaniu głęboki dramat psychologiczny. Czy zaniosę go do wydawcy Harlequina? Nie, nawet gdyby chcieli wydrukować i nawet gdyby lepiej płacili niż inni. Autor ma prawo do wyboru, no chyba że mu się popieprzyło tak dalece, że zaniósł książkę kucharską do wydawnictwa raczej wydającego Manna, Prousta lub Joyce. No i ja takiego wyboru dokonałem. Wydawca oczywiście ma prawo mieć inne zdanie i powiedzieć - szanowny panie, naszym zdaniem to raczej kryminał, jeśli go wydamy w naszym znakomitym cyklu kryminałów, to będzie miał większe powodzenie. Ale autor powinien o tym wiedzieć i na to się zgodzić.
To też rozumiem.Janek pisze: Po trzecie - tak całkiem indywidualnie - inicjatorem tego "działu" byłem ja. Admin wyraził zgodę, acz, jak mi się wtedy zdawało, bez specjalnego entuzjazmu, bo to nie po linni i nie na bazie. Owszem, pamiętam relację MiG-a, dziwiłem się, że właśnie tam, w końcu MiG na te Kilimanjaro wlazł na własnych nogach a nie helikopterem ani na plecach tragarzy (bo i tak się na Kili wchodzi - wszystko kwestia kasy. I ja chciałem te Wadi Rum jako gory, przede wszystkim góry, a nie jakiś egzotyk, w którym baby chodzą z chustką na twarzy
To czy ktoś ma w danym momencie chęć pisać zależy od wielu czynników - od tego czy go forum i temat w danym momencie interesuje i od tego czy ma czas.Janek pisze: Tak jeszcze o tych "Podróżach" - zeszły na psy, tego się nie da ukryć. Choćby kompletną klęską zagadek krajoznawczych. Narzeka się na wyrzucanie historii z szkół, co to niegodziwy Tusk zaordynował, a to przecież była wspaniała nauka historii i geografii. Bo jeżeli np. w krajowych zagadkach ktoś umieścił fragment jakiegoś zamku, w którym się nigdy nie było, to szperając po googlach pod hasłem np. polskie zamki gotyckie, człowiek się przy okazji sporo dowiadywał, zarówno z historii, zarówno z geografii a i historii sztuki i architektury Ale siadło i ostatnio prowadziliśmy sobie dialog z p.pancem, toż możemy to na mailu. A poprzednio tymi zagadkami zajmowali się userzy skąinąd nie tuzinkowi a teraz w większości nie ma ich ani tam, ani wogóle..
Nie wypominając, bo każdego z nas to prędzej czy później czeka, ale na emeryturze masz z pewnością więcej czasu od nas pozostałych tutaj.
W każdym razie ja jestem ostatnio bardzo zapracowana i końca nie widać.
(i tak pewnie jeszcze 10 kolejnych lat)
Z tego powodu rzadko biorę udział w zagadkach, bo nie mam czasu na wyszukiwanie odpowiedzi.
Albo coś wiem od razu, albo nie wiem.
Z tego co wiem Kuba (bo utrzymujemy jakiś tam kontakt poza forum) też ma ostatnio bardzo dużo roboty i nie ma czasu tu zaglądać, poza tym - nie ma tematu, który by zainteresował,
Bo faktycznie czytanie po raz fatnasty o wejściu na Kościelec mnie tez nudzi.
Dla mnie bardzo ciekawe, chyba najciekawsze były tematy "wspomnieniowe", nawet bez zdjęć (zresztą mam problemy z ładowaniem się zdjęć, o czym pisałam)
Ale oprócz mnie i Ciebie nikt się w takich tematach nie chciał produkować, szkoda.
I wszystkie relacje Smolika, Manfreda i Fenka - czytam z ogromną przyjemnością, ale nie komentuję, bo cóż tu można jeszcze dodać.
Wszystkie fora jakie znam podupadają. Są takie (bardzo ciekawe merytorycznie) gdzie jest jeden post dziennie.Janek pisze:Filanc jaki jest każdy widzi. Najlepiej jest znany na 321, które mocno podupadło ostatnio (nie tylko ono, nie tylko...).gb pisze:Dzięki tej całej historii - w pewnym środowisku pojawi się opinia o tym Portalu, o tym Forum - że to właśnie to - z którego "wypisał się" Filanc.
Nie jestem specjalnie przekonany, by był to powód do dumy...
Co tu dużo gadać - ja też uwielbiam Filanca i przyznaję się do tego.Janek pisze: A w niegdysiejszych czasach to większości stałych użytkownikom przydarzyło się oberwać od Filanca tak, że tu ten powód "wielkiego czerwonego czworokąta to kaszka z mlekiem. No i nikt nie miał pretensji, nikt się nie obrażał a jak zniknął na parę miesięcy to wręcz niektóre panie zaczęły się domagać wszczęcia poszukiwań.
Lubie Filanca, choć kilka razy oberwałem. No i mówiąc prawdę zdziwiłem się, że pan profesor wrócił tutaj po zdjęciu "ekskomuniki". Szkoda, że tylko po to aby trzasnąć drzwiami. Ale taki już on jest.
Może nie tak wprawdzie jak Karolina
Dobra, to już było z mojej strony ostatni raz.Janek pisze: Bardzo proszę o skończenie tego wątku. Szarotka wyjaśniła mi swoje stanowisko. Wierzę Jej i nie podejrzewam o złą wolę. Jestem chyba trochę w tej kwestii przewrażliwiony, ale to raczej zasługa tych co mi czasami zwracali uwagę - daj sobie spokój z tymi kwestiami ogólnymi, idź raczej w Tatry. Bardzo chętnie, ale już nie mam siły, spróbowałem w 2009 roku i była to totalna klęska, niewiele brakowało abym nabrał do nich obrzydzenia. Wolę pozostać z miłymi wspomnieniami a nie świadomością, że niewiele brakowało abym wykorkował gdy w słoneczny dzień pochodziłem łysym po wichurze zboczem do Slieskiego Domu. Kiedyś trzeba umieć powiedzieć sobie - stop, to już nie dla ciebie.






