Wadi Rum - pustynia i niezwykłe góry w Jordanii
Wadi Rum - pustynia i niezwykłe góry w Jordanii
Zapraszam do obejrzenia mojej próby relacji w formie "filmu", pewnie trochę nieporadnego, ale to moja pierwsza próba tego rodzaju. Kto oglądał film "Lawrence w Arabii" to dojrzy znane miejsca.
Sporo zdjęć zrobionych z jeepa pędzącego po wertepach, stąd jakość nienajlepsza, także tych zrobionych przez okno z autokaru, stąd "bliki" na szybach. Dołączylem zdjęcia z Agaby (ale widać na nich i izraelski Eljat, na zdjęciach z plaży można dojrzeć specyficzne "kostiumy kąpielowe" Arabek.
Uwagi techniczne: sugeruje przełączyć "change" na 720 pikseli (prawy dolny róg) oraz ew. włączyć "full screen". Całość trwa ok. 40 minut, oglądanie ułatwia piękna muzyka - słynny album "Dark Side of the Moon" Pink Floyd'ów, bez muzyki jest nie do oglądania.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Y ... directlink
Wdzięczny byłbym za uwagi, nawet bardzo krytyczne, czy taka forma relacji budzi zainteresowanie i warto nad nią pracować (ten materiał jest do poprawki, sam to widzę najlepiej).
PS.
Dlaczego na zdjęciach z Agaby Eljat i izraelsko - egipski brzeg Synaju jest taki "zupowaty"? Niestety tak jest i w "oryginale" - przy temperaturze rzędu 40 do 50 stopni Celsjusza morze intensywnie paruje i cały czas utrzymuje się mgiełka. Podobnie jest z izraelskim brzegiem Morza Martwego widzianym z Jordanii - można to w PS "dodusić" ale wtedy woda robi się czarna - słowem i tak źle i tak niedobrze. Wszystko jest doskonale widoczne ale w styczniu lub lutym, gdy jest zimno, czyli koło 20 stopni.
Sporo zdjęć zrobionych z jeepa pędzącego po wertepach, stąd jakość nienajlepsza, także tych zrobionych przez okno z autokaru, stąd "bliki" na szybach. Dołączylem zdjęcia z Agaby (ale widać na nich i izraelski Eljat, na zdjęciach z plaży można dojrzeć specyficzne "kostiumy kąpielowe" Arabek.
Uwagi techniczne: sugeruje przełączyć "change" na 720 pikseli (prawy dolny róg) oraz ew. włączyć "full screen". Całość trwa ok. 40 minut, oglądanie ułatwia piękna muzyka - słynny album "Dark Side of the Moon" Pink Floyd'ów, bez muzyki jest nie do oglądania.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Y ... directlink
Wdzięczny byłbym za uwagi, nawet bardzo krytyczne, czy taka forma relacji budzi zainteresowanie i warto nad nią pracować (ten materiał jest do poprawki, sam to widzę najlepiej).
PS.
Dlaczego na zdjęciach z Agaby Eljat i izraelsko - egipski brzeg Synaju jest taki "zupowaty"? Niestety tak jest i w "oryginale" - przy temperaturze rzędu 40 do 50 stopni Celsjusza morze intensywnie paruje i cały czas utrzymuje się mgiełka. Podobnie jest z izraelskim brzegiem Morza Martwego widzianym z Jordanii - można to w PS "dodusić" ale wtedy woda robi się czarna - słowem i tak źle i tak niedobrze. Wszystko jest doskonale widoczne ale w styczniu lub lutym, gdy jest zimno, czyli koło 20 stopni.
Jestem gorszego sortu...
Niestety nie wiem jak dołączyć komentarz na fonii do materiału filmowego, bo to "wyższa szkoła jazdy", trzeba by wyciszać muzykę itd.
To co pokazałem to jest taka "standardowa" trasa dla grupowych wycieczek, coś tak jakby ograniczyć oglądanie Tatr do Hali Gąsienicowej. Cały obszar rezerwatu to w przybliżeniu dwukrotność całych Tatr, znakomita większość w ogóle nie zagospodarowana. Gospodarze w regulaminie rezerwatu zastrzegli, że wolno go zwiedzać tylko z przewodnikiem - miejscowi Beduini muszą mieć z czego żyć - dzienna stawka wynosi ok. 250 zł (w przeliczeniu). Całe wyżywienie trzeba zabrać ze sobą, na miejscu jest tylko jedno miejsce gdzie można coś zjeść (ten wielki namiot na zdjęciach). Warunki noclegu są trudne, deszcz co prawda tam prawie nigdy nie pada, ale w nocy temperatura spada poniżej zera (za dnia potrafi dojść do +50). Z miejscem noclegu trzeba uważać, tylko miejscowi wiedzą gdzie jest najmniejsze ryzyko sąsiedztwa raczej nieprzyjemnych węży.
Trudności dróg skalnych są zróżnicowane - takie "łagodne" to naogół II lub III, ekstremalne to V i VI, te ostatnie coraz bardziej modne wśród wspinaczy (z Polaków bywał tam Kaszlikowski). Na nich oczywiście przewodnika nie trzeba wynajmować ale trzeba zapłacić za prawo wspinania.
Wody oczywiście nigdzie nie ma, tylko miejscowi umieją ją "wyczarować" - istniejące studnie, zresztą o bardzo małej wydajności są starannie zamaskowane.
Wprost nieprawdopodobne formy skalne to skutek erozji, tylko nie wodnej lecz atmosferycznej, trochę "porzeźbili tam Nabatejczycy, dziwny lud, który stworzył budowle skalne Petry.
Terenów wspinaczkowych w Jordanii jest mnóstwo, większość prawie nietkniętych. Jednym z nich jest kanion rzeki Mujib - i jest to prawdziwa rzeka, nie wysychająca, przez niektórych uważany za porównywalny z kanionem Colorado. Od kilkunastu lat są tam organizowane spływy, jednak mało porównywalne z tym na Dunajcu, znacznie i to znacznie trudniejsze.
Miejscowe góry są mało uczęszczane, głównie z uwagi na ich dzikość - wszystko a więc i żywność i wodę trzeba nieść na grzbiecie, jeśli wynajmie się Beduina to poniesie wielbład albo osioł, ścieżek takich w rozumieniu tatrzańskim tam się nie uświadczy, jest tylko kilka w rezerwacie Dana. Ruchu turystycznego podobnego do tatrzańskiego lub alpejskiego tam raczej nie będzie. Gdyby ktoś był zainteresowany to raczej w okresie od połowy lutego do końca marca gdy jest chłodno (czyli ok. + 20), od połowy grudnia do połowy lutego natomiast naogół pada i wtedy się zazielenia - to najlepszy okres dla beduińskich owiec, potem pozostaje im tylko resztka zeschniętego zielska.
Dziwny, bardzo piękny kraj.
To co pokazałem to jest taka "standardowa" trasa dla grupowych wycieczek, coś tak jakby ograniczyć oglądanie Tatr do Hali Gąsienicowej. Cały obszar rezerwatu to w przybliżeniu dwukrotność całych Tatr, znakomita większość w ogóle nie zagospodarowana. Gospodarze w regulaminie rezerwatu zastrzegli, że wolno go zwiedzać tylko z przewodnikiem - miejscowi Beduini muszą mieć z czego żyć - dzienna stawka wynosi ok. 250 zł (w przeliczeniu). Całe wyżywienie trzeba zabrać ze sobą, na miejscu jest tylko jedno miejsce gdzie można coś zjeść (ten wielki namiot na zdjęciach). Warunki noclegu są trudne, deszcz co prawda tam prawie nigdy nie pada, ale w nocy temperatura spada poniżej zera (za dnia potrafi dojść do +50). Z miejscem noclegu trzeba uważać, tylko miejscowi wiedzą gdzie jest najmniejsze ryzyko sąsiedztwa raczej nieprzyjemnych węży.
Trudności dróg skalnych są zróżnicowane - takie "łagodne" to naogół II lub III, ekstremalne to V i VI, te ostatnie coraz bardziej modne wśród wspinaczy (z Polaków bywał tam Kaszlikowski). Na nich oczywiście przewodnika nie trzeba wynajmować ale trzeba zapłacić za prawo wspinania.
Wody oczywiście nigdzie nie ma, tylko miejscowi umieją ją "wyczarować" - istniejące studnie, zresztą o bardzo małej wydajności są starannie zamaskowane.
Wprost nieprawdopodobne formy skalne to skutek erozji, tylko nie wodnej lecz atmosferycznej, trochę "porzeźbili tam Nabatejczycy, dziwny lud, który stworzył budowle skalne Petry.
Terenów wspinaczkowych w Jordanii jest mnóstwo, większość prawie nietkniętych. Jednym z nich jest kanion rzeki Mujib - i jest to prawdziwa rzeka, nie wysychająca, przez niektórych uważany za porównywalny z kanionem Colorado. Od kilkunastu lat są tam organizowane spływy, jednak mało porównywalne z tym na Dunajcu, znacznie i to znacznie trudniejsze.
Miejscowe góry są mało uczęszczane, głównie z uwagi na ich dzikość - wszystko a więc i żywność i wodę trzeba nieść na grzbiecie, jeśli wynajmie się Beduina to poniesie wielbład albo osioł, ścieżek takich w rozumieniu tatrzańskim tam się nie uświadczy, jest tylko kilka w rezerwacie Dana. Ruchu turystycznego podobnego do tatrzańskiego lub alpejskiego tam raczej nie będzie. Gdyby ktoś był zainteresowany to raczej w okresie od połowy lutego do końca marca gdy jest chłodno (czyli ok. + 20), od połowy grudnia do połowy lutego natomiast naogół pada i wtedy się zazielenia - to najlepszy okres dla beduińskich owiec, potem pozostaje im tylko resztka zeschniętego zielska.
Dziwny, bardzo piękny kraj.
Jestem gorszego sortu...
Trochę jest.krzymul pisze:To spróbuj na wizji ... tekstowy.
Gorzej byłoby z nazwami tych szczytów, pilot niektóre wymieniał ale po arabsku, jakoś nie zapamiętałm...
Największa zmyła jest z tym najbardziej znanym (zaraz na początku i na końcu też - takie siedem sklejonych drzownic, Po arabsku nazywa się to Djabal Al-Mazmar ale wszyscy to tera nazywają Siedem Filarów Mądrości bo podobno to Lawrence tak nazwał. Jest to nieprawda - Lawrence tak nazwał swoje dzieło o rebelii arabskiej kontra Turkom w czasie I wojny światowej, w której uczestniczył jako agent Inteligence Service, choć się absolutnie do tego w tym dziele nie przyznaje, wiadomo, jak to porządny agent. Książka jest zresztą znakomita, choć trudno się w nią wgryść, bo Lawrence wymienia setki arabskich nazwisk, które dla Polaka są do siebie strasznie podobne (jak sądzę to samo by Arab powiedział o polskich nazwiskach).
Sam Lawrence w jordańskim wydaniu turystycznym "robi" trochę tak jak Janosik w Słowacji. Jak wiadomo Janosik operował tylko na bardzo małym terenie a w Tatrach w ogóle nigdy nie był, co nie przeszkadza, że każda słowacka mieścina lub wioska się do niego przyznaje, szczególnie w nazewnictwie knajp. Tak samo jest z Lawrence w Jordanii - wszędzie pokazują, że tu Lawrence spał a tu zastrzelił iluś tam Turków. Ale faktycznie - był ruchliwy, jego trasa to tysiące kilometrów - od Medyny do Damaszku i to na wielbłądzie a nie samolotem.
Sam nazwa też jest różnie podawana, najczęściej Wadi Rum ale również i Wadi Ramm. Wadi to po arabsku dolina a Ramm wzgórze. Jak zwał tak zwał, jest uważane za jedno z najpiękniejszych miejsc na kuli ziemskiej i chyba słusznie.
Jestem gorszego sortu...
Czyli musisz tam pojechać i wtedy... zachorujesz... Gdybym tak był młodszy...uszba pisze: Piękny ale dla mnie jakiś straszny...obcy
Z lotniska w Ammanie to kilka godzin drogi autostradą, linie autobysowe w Jordanii podobno są sprawne i nie drogie.
www.rumguides.com
www.wadirun.org
www.bedouinroads.com
www.wadirumadventures.com
www.bedouinguides.com
www.rumstars.com
www.bedouinsofwadirum.com
Jest też lotyniosko międzynarodowe w Agabie a to już żabi skok.
Jestem gorszego sortu...
Byłam kiedyś w Izraelu. Ot, tak mi się zachciało. Spalowałam plecak, wsiadłam do samolotu i włóczyłam się przez około trzy tygodnie po tym też nie mniej dziwnym kraju. Najlepiej czułam się w Jerozolimie, jedna z dzielnic przypominała mi Kraków. I też jeździłam tam tylko autobusami, ale to było przed intifadą, to jeszcze było w miarę bezpiecznie, później te autobusy wylatywały w powietrze.Czyli musisz tam pojechać i wtedy... zachorujesz... Gdybym tak był młodszy...
Z lotniska w Ammanie to kilka godzin drogi autostradą, linie autobysowe w Jordanii podobno są sprawne i nie drogie.
Jeżeli na Bliskim Wschodzie można czegokolwiek być pewnym, to tak, cała Jordania jest bezpieczna.krzymul pisze:A czy to obecnie bezpieczny rejon ?
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Beduini niechętnie widzieli obcych i potrafili być agresywni. Obecnie tam stało się coś podobnego jak kiedyś na Podhalu, niegdysiejsi zbójnicy i kłusownicy zwietrzyli interes i stali się przewodnikami. No i całkiem dobrze władają angielskim.
Jestem gorszego sortu...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Po wczorajszym pracowicie spędzonym dniu na działce, zrobiłam sobie dłuższą chwilę odpoczynku i nadrabiam zaległości w relacjach.
W Twoim Janku, to „przenikanie” zdjęć jest niewielkie . Oglądałam inne, gdzie pisząc niefachowo – zdjęcia kolejne jakby wychodziły z poprzedniego, co dawało interesujący efekt wizualny.
Jeszcze taka uwaga, filmik jest bardzo ciekawy, ale dość długi ….czy nie lepiej byłoby zrobić dwa lub trzy krótsze? Lepiej by się oglądało – czasowo.
Muzyka świetna
.
Wycieczka wspaniała, można sobie tylko wyobrazić jak to wszystko wyglądało „na żywo”.
Wiadomo – żadne zdjęcie nie odda rzeczywistości.. Aparat „nie widzi” całości, a jedynie część krajobrazu, a to nie to samo co widok 360 stopni, do tego „zapach” pustyni i innego powietrza.
Pełna egzotyka i magia tego miejsca.
.
Nie mam pojęcia o robieniu takich filmików, ale mogę wyrazić swoją opinie w oparciu o porównanie z innymi.Janek pisze:Wdzięczny byłbym za uwagi, nawet bardzo krytyczne
W Twoim Janku, to „przenikanie” zdjęć jest niewielkie . Oglądałam inne, gdzie pisząc niefachowo – zdjęcia kolejne jakby wychodziły z poprzedniego, co dawało interesujący efekt wizualny.
Jeszcze taka uwaga, filmik jest bardzo ciekawy, ale dość długi ….czy nie lepiej byłoby zrobić dwa lub trzy krótsze? Lepiej by się oglądało – czasowo.
Muzyka świetna
Wycieczka wspaniała, można sobie tylko wyobrazić jak to wszystko wyglądało „na żywo”.
Wiadomo – żadne zdjęcie nie odda rzeczywistości.. Aparat „nie widzi” całości, a jedynie część krajobrazu, a to nie to samo co widok 360 stopni, do tego „zapach” pustyni i innego powietrza.
Pełna egzotyka i magia tego miejsca.
Jak na zdjęcia robione w takich warunkach, to jakość wspaniała. Mnie z pędzącego samochodu Dolomity nie wyszły tak ładnie...rozmazane, poruszone, tylko kilka trafiło się w miarę przyzwoitychJanek pisze:Sporo zdjęć zrobionych z jeepa pędzącego po wertepach, stąd jakość nienajlepsza,
Zawsze wartoJanek pisze: czy taka forma relacji budzi zainteresowanie i warto nad nią pracować
Zakochani w Tatrach



