krzymul pisze:Jeżeli mam być szczery, to nie zgodzę się z twierdzeniem o mniejszej randze pokoju "Podróże". To jest świetny pokój i przeniesienie relacji do tego pokoju wg mnie nie jest żadnym nietaktem, a już na pewno nie złośliwością ..., jest raczej wyróżnieniem.
Podróże duże i małe (z naciskiem na duże ), to świetne miejsce dla tak znamienitej relacji jaką jest Wadi Rum. Toć to w tym pokoju były tak poczytne relacje jak np. ta ...
http://tatry.inspiration....?t=6439&start=0
.... i wiele innych znakomitości. Jakoś ta relacja Janka nie pasowała do tego, aby się znajdować posród drętwych opisów wędrowania Strążyską, czy relacji z wejścia na Nosal.
Jasna cholera, co ja narobiłem! No to jeszcze raz... Po pierwsze, takie pytanie, czy wszyscy tutaj, Panie i Panowie, są tak wyspokojeni, że nigdy się nie zdarzyło im wybuchnąć w tzw. pierwszym impulsie? Nigdy nie spuściliście "bluzgu" nawet dobremu znajomemu bo akurat na palec nadepnął? Jeśli tak, to gratuluję mężom/żonom, narzeczonym, narzeczonom, dziewczynom/chłopakom - trafił się Wam anioł w ludzkim ciele! Czy jednak aby trochę nie nudno?
Po drugie - będzie wysokie c, ale trudno. Powiedzmy, że jestem pisarzem i napisałem powieść, w moim przekonaniu głęboki dramat psychologiczny. Czy zaniosę go do wydawcy Harlequina? Nie, nawet gdyby chcieli wydrukować i nawet gdyby lepiej płacili niż inni. Autor ma prawo do wyboru, no chyba że mu się popieprzyło tak dalece, że zaniósł książkę kucharską do wydawnictwa raczej wydającego Manna, Prousta lub Joyce. No i ja takiego wyboru dokonałem. Wydawca oczywiście ma prawo mieć inne zdanie i powiedzieć - szanowny panie, naszym zdaniem to raczej kryminał, jeśli go wydamy w naszym znakomitym cyklu kryminałów, to będzie miał większe powodzenie. Ale autor powinien o tym wiedzieć i na to się zgodzić.
Po trzecie - tak całkiem indywidualnie - inicjatorem tego "działu" byłem ja. Admin wyraził zgodę, acz, jak mi się wtedy zdawało, bez specjalnego entuzjazmu, bo to nie po linni i nie na bazie. Owszem, pamiętam relację MiG-a, dziwiłem się, że właśnie tam, w końcu MiG na te Kilimanjaro wlazł na własnych nogach a nie helikopterem ani na plecach tragarzy (bo i tak się na Kili wchodzi - wszystko kwestia kasy. I ja chciałem te Wadi Rum jako gory, przede wszystkim góry, a nie jakiś egzotyk, w którym baby chodzą z chustką na twarzy
Tak jeszcze o tych "Podróżach" - zeszły na psy, tego się nie da ukryć. Choćby kompletną klęską zagadek krajoznawczych. Narzeka się na wyrzucanie historii z szkół, co to niegodziwy Tusk zaordynował, a to przecież była wspaniała nauka historii i geografii. Bo jeżeli np. w krajowych zagadkach ktoś umieścił fragment jakiegoś zamku, w którym się nigdy nie było, to szperając po googlach pod hasłem np. polskie zamki gotyckie, człowiek się przy okazji sporo dowiadywał, zarówno z historii, zarówno z geografii a i historii sztuki i architektury Ale siadło i ostatnio prowadziliśmy sobie dialog z p.pancem, toż możemy to na mailu. A poprzednio tymi zagadkami zajmowali się userzy skąinąd nie tuzinkowi a teraz w większości nie ma ich ani tam, ani wogóle..
gb pisze:Dzięki tej całej historii - w pewnym środowisku pojawi się opinia o tym Portalu, o tym Forum - że to właśnie to - z którego "wypisał się" Filanc.
Nie jestem specjalnie przekonany, by był to powód do dumy...
Filanc jaki jest każdy widzi. Najlepiej jest znany na 321, które mocno podupadło ostatnio (nie tylko ono, nie tylko...). A w niegdysiejszych czasach to większości stałych użytkownikom przydarzyło się oberwać od Filanca tak, że tu ten powód "wielkiego czerwonego czworokąta to kaszka z mlekiem. No i nikt nie miał pretensji, nikt się nie obrażał a jak zniknął na parę miesięcy to wręcz niektóre panie zaczęły się domagać wszczęcia poszukiwań.
Lubie Filanca, choć kilka razy oberwałem. No i mówiąc prawdę zdziwiłem się, że pan profesor wrócił tutaj po zdjęciu "ekskomuniki". Szkoda, że tylko po to aby trzasnąć drzwiami. Ale taki już on jest.
PS.
Bardzo proszę o skończenie tego wątku. Szarotka wyjaśniła mi swoje stanowisko. Wierzę Jej i nie podejrzewam o złą wolę. Jestem chyba trochę w tej kwestii przewrażliwiony, ale to raczej zasługa tych co mi czasami zwracali uwagę - daj sobie spokój z tymi kwestiami ogólnymi, idź raczej w Tatry. Bardzo chętnie, ale już nie mam siły, spróbowałem w 2009 roku i była to totalna klęska, niewiele brakowało abym nabrał do nich obrzydzenia. Wolę pozostać z miłymi wspomnieniami a nie świadomością, że niewiele brakowało abym wykorkował gdy w słoneczny dzień pochodziłem łysym po wichurze zboczem do Slieskiego Domu. Kiedyś trzeba umieć powiedzieć sobie - stop, to już nie dla ciebie.
Jestem gorszego sortu...