Kolejne wypadki w Tatrach
Nie mialem pojecia o zasadach wzywania pomocy. Nie zadzwonilem i nie krzyczalem ratunku. Zadzwonilem i zdalem ralacje,zapytalem sie co mam robic?Powiedzialem gdzie jestem,kto dzwoni i co sie stalo.
Dodam ze dzwonilem 3x w ciagu schodzenia, do Topr i mowilem co sie dzieje i gdzie jestesmy.
Napisalem , poniewaz moze komus sie przyda informacja-fakt.
Osobiscie bylem zdziwiony (zszokowany)jak doszlismy. Ratownicy powiedzieli , ze nie moga inicjowac akcji, moze to zrobic ofiara,badz osoba towarzyszaca.
Zwykly telefon nie wystarcza?Musi byc prosba, haslo , typu"sezamie otworz sie"- bo system nie zadziala !?!
Jeszcze jeden fakt. Nie mialem zasiegu. Polecialem szybciej w dol. Spotkalem czlowieka,ktory powiedzil ze jest taternikiem,ratownikiem medycznym i zna osobe dyzurujaca wlasnie w topr. Wrocil , zobaczyl pacjenta, powiedzial phi, zadzwonil i powiedzil ze bedziemy schodzic i sobie poszedl. Odchodzac zasmial sie i powiedzial ze wspolczuje telepania z kolesiem...-troche namieszal
Skoro na dyzurce bylo 2 ratownikow, to nie wypadaloby zeby wyszedl choc jeden nad czarny staw, badz i wyzej. Mieli prawie 9 h?!?
Dodam ze dzwonilem 3x w ciagu schodzenia, do Topr i mowilem co sie dzieje i gdzie jestesmy.
Napisalem , poniewaz moze komus sie przyda informacja-fakt.
Osobiscie bylem zdziwiony (zszokowany)jak doszlismy. Ratownicy powiedzieli , ze nie moga inicjowac akcji, moze to zrobic ofiara,badz osoba towarzyszaca.
Zwykly telefon nie wystarcza?Musi byc prosba, haslo , typu"sezamie otworz sie"- bo system nie zadziala !?!
Jeszcze jeden fakt. Nie mialem zasiegu. Polecialem szybciej w dol. Spotkalem czlowieka,ktory powiedzil ze jest taternikiem,ratownikiem medycznym i zna osobe dyzurujaca wlasnie w topr. Wrocil , zobaczyl pacjenta, powiedzial phi, zadzwonil i powiedzil ze bedziemy schodzic i sobie poszedl. Odchodzac zasmial sie i powiedzial ze wspolczuje telepania z kolesiem...-troche namieszal
Skoro na dyzurce bylo 2 ratownikow, to nie wypadaloby zeby wyszedl choc jeden nad czarny staw, badz i wyzej. Mieli prawie 9 h?!?
No właśnie o tym piszę. Następnym razem będziesz już wiedział że jeśli się chce by ratownicy ruszyli, to trzeba ich wezwać, a nie tylko pogadać co i jak.
I żeby nie było - pisze to facet który w ubiegłym roku kuśtykał samotnie z Krzyżnego z uszkodzonym kolanem, i bił się z myślami przez większość drogi. Ale nie zadzwoniłem, po północy dotarłem do Kuźnic. I do dziś nie wiem czy zrobiłem dobrze.
I żeby nie było - pisze to facet który w ubiegłym roku kuśtykał samotnie z Krzyżnego z uszkodzonym kolanem, i bił się z myślami przez większość drogi. Ale nie zadzwoniłem, po północy dotarłem do Kuźnic. I do dziś nie wiem czy zrobiłem dobrze.
Każdemu jego Everest...
Optymista. Szkody moralne to przy okazji, procesowanie się przede wszystkim ma na celu wydębienie kasy, a na to zawsze są widoki. Zawsze jest jakaś niedoróbka, można by przywołać stare powiedzenie i stwierdzić: dajcie mi dowolną sprawę, a pretekst do roszczenia o odszkodowanie się znajdzie.andy67 pisze:Wychodzi na to, że na wszelki wypadek trzeba brać w góry komórkę na kartę i przedstawiać się "Jan Kowalski" , żeby potem w razie czego nie mogli dojść kto wzywał pomocy. Bo a nuż np. wezwiemy pomoc dla kogoś kto wcale jej nie chciał i potem będzie nas oskarżał o spowodowanie u niego szkód moralnych czy jak tam to zwać.
My lekarze wiemy o tym aż za dobrze. Ja na razie nie miałem sprawy przeciwko mnie osobiście, ale świadczyłem nie raz i włosy stawały na głowie od samego zetknięcia się z rodzajami zarzutów wysuwanych - na razie - przeciwko innym.
Tak więc Andy - w swej przewrotnej wypowiedzi masz dogłębną rację - znak czasów. Po prostu tak jest.
Oczywiście poruszamy się tu wszyscy na płaszczyźnie retorycznego żartu i reductio ad absurdum. Ale to co pisze Andy w głębszym znaczeniu to nie jest żadna aberracja.gb pisze:To co proponuje - jak rozumiem w żartach - Andy to aberracja jakaś...
Nawet nie chcę się domyślać jakie zasady wyznaje ktoś, komu przyszłoby do głowy coś podobnego...
To jest - powiedzmy - zdrowy odruch wobec narastającej roszczeniowości (nie będę oceniał i kategoryzował tego trendu bo się zrobi duży off-top).
Trochę jak kiedyś uważano że psychoza a już nerwica na pewno, jest poniekąd zdrową odpowiedzią psychiki na chorą rzeczywistość. Czyli niby zaberrowanym, a tak naprawdę oczywistym i nieuniknionym odruchem. Choć jeśli by to wyekstrahować i oceniać samo w sobie, to pewnie jest patologią.
Tak samo z tym co napisał Andy. Samo w sobie wygląda i brzmi tak strasznie że nie chcesz Grzegorzu nawet tego nazywać. OK. Ale w kontekście rzeczywistości?
Oczywiście - dla jasności - nie namawiam do "fałszywie anonimowego" informowania służb o wypadku. Chcę tylko stwierdzić, że coś w tym jest i że jakoś to rozumiem.
A z drugiej strony - wzywanie pomocy do absolutnych dupereli i "nagłe ozdrowienie" rannego, któremu prawdopodobnie nic poważnego się nie wydarzyło.
Ja w tych kilkunastu sytuacjach trudnych jakie miałam w życiu, w górach (sama lub z grupami) zawsze dawałam sobie radę sama i GOPR-u lub TOPR-u nigdy nie wzywałam.
Ale jak widać - nie były to sytuacje krytyczne.
Nie wiem co zrobiłabym w sytuacji opisanej wyżej.
Ja w tych kilkunastu sytuacjach trudnych jakie miałam w życiu, w górach (sama lub z grupami) zawsze dawałam sobie radę sama i GOPR-u lub TOPR-u nigdy nie wzywałam.
Ale jak widać - nie były to sytuacje krytyczne.
Nie wiem co zrobiłabym w sytuacji opisanej wyżej.
Pościg w Dolinie Małej Łąki
http://24tp.pl/index.php?mod=news&strona=1&id=15113
http://24tp.pl/index.php?mod=news&strona=1&id=15113
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Jako dyżurny Komendy Policji często otrzymuję zgłoszenia o zdarzeniach drogowych. Za każdym razem oczekuję od dzwoniącego wyraźnego oswiadczenia czy jest potrzebna pomoc medyczna, ale jeśli takiego oświadczenia nie ma, a z opisu wynika, że pomoc taka jest wskazana, natychmiast powiadamiam Pogotowie i wysyłam swoich.adrian1s pisze:Nie mialem pojecia o zasadach wzywania pomocy
Jasna cholera, znów ktoś powie, że się czepiam. Mam nadzieję, że to kolejny "wytrysk" specyficznego dowcipu kolegi Krzymula. Bo jeśli mam to zrozumieć dosłownie, to powtórzę za Manfredem - jestem w szoku, ale nie z powodu działań dyz€rnych w Moku (choć to też skandal. A koledze Krzymulowi poleciłbym lekturę kilku książek, bo mu wyraźnie brakuje górskiej kindersztuby. Bez urazy! No i chyba czasami warto pomyśleć co się pisze.krzymul pisze:Nikogo na siłę nie będą sprowadzać z gór, skoro człowiek oznajmił, że sam schodzi.
A kolega adrian źle zadziałał, a teraz niepotrzebnie ironizuje.
A co miał Adrian powiedzieć? "Ale fajnie sobie pokancerowałeś buzię? No by, by - trochę się spieszę". A w dodatku w postach Adriana nie dopatrzyłem się ani narzekania na tego rannego a już ironizowania z niego kompletnie.
Jestem gorszego sortu...
Jak zwykle nadinterpretujesz moje wypowiedzi w taki sposób aby wyszło na to jaki jesteś ura bura i masz naprzeciw siebie półgłówka.Janek pisze:Jasna cholera
Adrian miał powiedzieć : "siedź tu i czekaj, Twój stan nie pozwala Ci na zejście, wezwałem pomoc" ... i oczywiście miał tam czekać razem z nim, uprzednio prosząc o akcję ratunkową.Janek pisze:A co miał Adrian powiedzieć? "Ale fajnie sobie pokancerowałeś buzię?
I tutaj proszę dopasować moje słowa:
... i dlatego usłyszał od obsługi schroniska tekst o braku odpowiedzialności.krzymul pisze:A kolega adrian źle zadziałał
Moje następne słowa :
...nie tyczą ironizowania z poszkodowanego jak to raczyłeś zasugerować, a ironizowania z zachowań dyżurnego ratownika.krzymul pisze:a teraz niepotrzebnie ironizuje.
Kapiszi ??? ..... no i chyba czasami warto pomyśleć zanim coś się napisze, bo raczej tylko człek zaślepiony mógłby zrozumieć moje złe intencje w powyższym wpisie.
PS. Dalej uważam że dyżurny w MOku zachował się prawidłowo, a adrian, źle zadziałał nie dając jednoznacznego hasła do rozpoczęcia akcji ratunkowej.
Nie ma urazy.Janek pisze:A koledze Krzymulowi poleciłbym lekturę kilku książek, bo mu wyraźnie brakuje górskiej kindersztuby. Bez urazy!
Gdzieś na jakimś forum ktoś ma taki podpis: "nawet milion książek o wojnie nie zrobi z ciebie żołnierza"
Tyle, mój drogi Janie.
Ostatnio zmieniony ndz 01 kwie, 2012 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
To trzeba było pisać tak od razu kawę na ławę bo też nie zrozumiałam w czym "źle zadziałał", zbyt duży skrót myślowy.krzymul pisze: Adrian miał powiedzieć : "siedź tu i czekaj, Twój stan nie pozwala Ci na zejście, wezwałem pomoc" ... i oczywiście miał tam czekać razem z nim, uprzednio prosząc o akcję ratunkową.
Poza tym - jeśli chodzi o ocenę działania Adriana byłabym jednak bardziej wstrzemięźliwa.
Nie było Cię na tym miejscu i w tej sytuacji.
Jeżeli ratownik (mimo opisu sytuacji) wyraźnie mówi że należy schodzić a ranny też chce schodzić - to ja też prawdopodobnie podjęłabym próbę zejścia (tym bardziej że Adrian jak sam pisał jeszcze kilka razy dzwonił z trasy do dyżurnego TOPR i utwierdzano go w tym że robi słusznie).
"Siedzenie i czekanie" nie zawsze jest słuszne. Analizując na innym forum opisywaną tu niedawno sytuację na Babiej Górze w kilka doświadczonych osób doszliśmy do wniosku że jednak prawdopodobnie należało schodzić aby schronić się w lesie a nie czekać na GOPR pod słupkiem na szlaku, gdzie nie było schronienia przed huraganowym wiatrem.
Oczywiście podkreślam to prawdopodobnie bo ocena wydana po fakcie z ciepłego fotela może być całkiem inna niż tam na miejscu.
W sytuacji opisywanej przez Adriana też korzystniejsze było znaleźć się niżej niż wyżej, nawet jeżeli ratownicy wyszliby na przeciw.
To fakt, nikogo z nas tam nie było. ale poraziły mnie sugestie/ironie adriana o nie kompetencji dyżurnego ratownika, przy czym samemu zachowując się "niepewnie".Basia Z. pisze:Nie było Cię na tym miejscu i w tej sytuacji.
Przecież to On wespół z poszkodowanym podjęli decyzję o zejściu.
Przecież to On najlepiej potrafił ocenić sytuację, której nie da się przedstawić telefonicznie, tym bardziej, że chcieli schodzić, czyli druga strona mogła zrozumieć, że nic poważnego urazowo nie było.
Przepraszam Basiu, ale Ty też zrozumiałaś, że ja posądziłem adriana o ironizowanie na temat poszkodowanego, a nie TOPR-u ????? ( ikonka załamka )
PS. Jak sądzisz, po czym w szoku jest Manfred ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Poniższe zdanie:krzymul pisze:
Przepraszam Basiu, ale Ty też zrozumiałaś, że ja posądziłem adriana o ironizowanie na temat poszkodowanego, a nie TOPR-u ????? ( ikonka załamka )
"A kolega adrian źle zadziałał, a teraz niepotrzebnie ironizuje."
zrozumiałam w ten sposób że błędem było to że w ogóle udzielił pomocy (w nawiązaniu do kilku wcześniejszych postów w dyskusji)
Sądzę że Manfred jest w szoku jeśli chodzi o reakcję dyżurnego TOPR.krzymul pisze: PS. Jak sądzisz, po czym w szoku jest Manfred ?
Ja też uważam że w opisanej błąd popełnił przede wszystkim dyżurny.
Na wszelkich szkoleniach, kursach itd. tłuką mi do głowy i ja tłukę do głowy kursantom.
"Kiedy dodzwonisz się do służby ratowniczej - pogotowia, GOPR, TOPR - to w tym momencie oni przejmują "dowództwo" i należy słuchać tego co każą robić i wykonywać to. Gdyż Ty jesteś tylko laikiem a oni fachowcami".
No i Adrian tak właśnie zrobił. Jedynym jego błędem było zapewne to że nie dość dramatycznie opisał sytuację.
do tego postu też ? :Basia Z. pisze:zrozumiałam w ten sposób że błędem było to że w ogóle udzielił pomocy (w nawiązaniu do kilku wcześniejszych postów w dyskusji)
andy67 pisze:No właśnie o tym piszę. Następnym razem będziesz już wiedział że jeśli się chce by ratownicy ruszyli, to trzeba ich wezwać, a nie tylko pogadać co i jak.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Nie.krzymul pisze:do tego postu też ? :Basia Z. pisze:zrozumiałam w ten sposób że błędem było to że w ogóle udzielił pomocy (w nawiązaniu do kilku wcześniejszych postów w dyskusji)
andy67 pisze:No właśnie o tym piszę. Następnym razem będziesz już wiedział że jeśli się chce by ratownicy ruszyli, to trzeba ich wezwać, a nie tylko pogadać co i jak.
Co mnie tak indagujesz ?
Napisałam jak zrozumiałam i tyle.
Trzeba się wyrażać jaśniej aby inni zrozumieli co się ma na myśli.
Szkoda gadać, facet tak zawsze. Nie umie napisać po ludzku, że ktoś gdzieś szedł, bo może biegł, może się czołgach, lub zgoła jechał rowerem. A więc napisze, że się przemieszczał. A jeśli ktoś się wkurzy, to odrazu płacz i obraza.Basia Z. pisze:Co mnie tak indagujesz ?
Napisałam jak zrozumiałam i tyle.
Trzeba się wyrażać jaśniej aby inni zrozumieli co się ma na myśli.
No to przypominam, że dekret o nieomylności Krzymula jeszcze nie został wydany. Pewnie wina Tuska.
A Adrian moim zdaniem, zachował się prawidłowo, facet (ranny) mógł chodzić, nie był nieprzytomny a była zima. To co, mieli tam może zamarznąć? A ci faceci w Moku, co to mówili, że mogli razem gdzieś spaść gadali głupoty. Bo spaść można z dziesiątek o ile nie setek powodów.
PS.
Przyczyny szoku Manfreda są raczej dla mnie jasne - chodziło o facetów z TOPR.
Jestem gorszego sortu...
Janku, nie ta liga,... Ty mnie nie jesteś w stanie obrazić, ani doprowadzić do płaczu.Janek pisze:jeśli ktoś się wkurzy, to odrazu płacz i obraza.
A jeśli się wkurzyłeś to masz na uspokojenie...
http://www.youtube.com/watch?v=s0hH3sMP2AQ
.... i proponuję cobyśmy nie reagowali na siebie tak alergicznie.
Otóż nie, błędem i "złym zadziałaniem" było to, że nie wezwał jednoznacznie pomocy, czyli nie "uruchomił" akcji ratunkowej. Co do schodzenia, hm ... facet był w szoku, dostał w głowę....Basia Z. pisze:zrozumiałam w ten sposób że błędem było to że w ogóle udzielił pomocy
Tak sobie tylko teoretyzujemy, dobrze, że wszystko się szczęśliwie skończyło.
PS. Dziwię się tylko temu w jaki sposób mogłeś Janku zrozumieć z poprzednich wpisów, że ja posądziłem adriana o ironizowanie w stosunku do poszkodowanego ?. Przecież wyraźnie ironizował, sytuacji - reakcji toprowców.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.






