-aaaa, to pewnie moje PW marchewa zawałszczyła?Janek pisze:Ja? Nic! To on mi robi! A raczej mojej skrzynce.
Tatry na facebooku
Jeśli chodzi o pogodę uznaję dwie strony:Huczaj pisze:Czy w "tatrzańskiej przyrodzie" zawiera się również prognoza pogody?Basia Z. pisze:Za jedyną tak na prawdę kompetentną w sprawie tatrzańskiej przyrody uważam stronę TPN.
http://www.meteo.pl (ta prognoza 48-godzinna)
oraz
http://www.mountain-forecast.com/
Na inne raczej nie zaglądam
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Alan pisze: Basia Z. napisał/a:
"Kocham Tatry"
to z pewnością profil Zakochanych w Tatrach
Mimo że faktycznie i autentycznie kocham Tatry
Jestem z tzw. starej daty i niestety, nie bawią mnie żadne „funpagi”, czy „fejsbuki”.... w dodatku nie chce mi się kompletnie tam „lajkować” , czy też „lukać”
A już całkowicie denerwuje mnie ni to pytanie, ni to potwierdzenie „lubię to” ….zwłaszcza przy informacji o jakimś nieszczęściu
Zakochani w Tatrach
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
To poezja, a poeci często mijają się z prawdą. Nie tylko oni.mefistofeles pisze:Ksęzyc od Ziemi się jednakże oddala
Co do fejsbuka - to jest interes, głównie.
Taki przykład - kilkanaście dni temu jeden pan zapytał mnie przy pomocy fejsa czy może być moim znajomym. Nigdy w życiu go nie widziałem. Tylko dwa czy też trzy razy kupiłem u niego książkę, przez internet. Czyli mój mail jest w jego bazie. Nie wiem jak to jest, ale pewnie jakiś automat ustalił, kto z bazy ma konto na fejsie, powiedzmy, że tysiąć osób. Te wszystkie 100 osób otrzymało identyczne zapytanie jak ja. Czyli inaczej mówiąc - delikatne przypomnienie - kolego, mógłbyś znowu coś u mnie kupić. Oczywiście ów pan mógłby po prostu to zrobić mailem - proste. Ale przez fejs, z całą oprawą to ma inny wydźwięk.
Oczywiście ktoś może powiedzieć - eeeh reklama, kto w to wierzy. Powiedzmy, że wszystkie firmy nagle zaprzestają zlecać reklamy! Co się dzieje? Padają na pysk wszystkie telewizje komercyjne, te za free. Potężny wstrząs spotyka internet. Wręcz trudno wyobrazić sobie skutki.
Jestem gorszego sortu...
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Nie chodzi chyba nawet o oprawę.Janek pisze:To poezja, a poeci często mijają się z prawdą. Nie tylko oni.mefistofeles pisze:Ksęzyc od Ziemi się jednakże oddala
Co do fejsbuka - to jest interes, głównie.
Taki przykład - kilkanaście dni temu jeden pan zapytał mnie przy pomocy fejsa czy może być moim znajomym. Nigdy w życiu go nie widziałem. Tylko dwa czy też trzy razy kupiłem u niego książkę, przez internet. Czyli mój mail jest w jego bazie. Nie wiem jak to jest, ale pewnie jakiś automat ustalił, kto z bazy ma konto na fejsie, powiedzmy, że tysiąć osób. Te wszystkie 100 osób otrzymało identyczne zapytanie jak ja. Czyli inaczej mówiąc - delikatne przypomnienie - kolego, mógłbyś znowu coś u mnie kupić. Oczywiście ów pan mógłby po prostu to zrobić mailem - proste. Ale przez fejs, z całą oprawą to ma inny wydźwięk.
Jest to łatwiejsze do wykonania technicznie.
Sam program Cię pyta - "Czy chcesz aby przejrzeć listę twoich kontaktów w programie pocztowym ?"
Ja traktuję facebook bez emocji, jako jeszcze jedno kolejne narzędzie do porozumiewania się.
Taki przykład - należę do klubu fitness, gdzie chodzę zwykle dwa razy w tygodniu.
Najbardziej lubię zajęcia z panią Ewą, panią Magdą i z panią Różą (które mają średnio po 3-4 godz. w tygodniu każda). Ale zdarza się że z powodu różnych innych zajęć instruktorki nie przychodzą i są zastępstwa.
Wtedy od razu takie zastępstwo jest ogłaszane na facebooku i mogę się od razu dopisać do zajęć pani Magdy w środę (zwykle w ten dzień nie ma ona zajęć) lub zrezygnować z zajęć, kiedy prowadzi je inna pani zamiast Ewy.
Zgłaszam to telefonicznie do recepcji.
Ogłoszenie informacji o zastępstwie na facebooku to jest dla pani recepcjonistki (nie będącej przecież informatykiem) 5 razy mniej pracy niż zmiany na stronie www, którą klub ma niezależnie od tego.
Na recepcji leżą karteczki z programem zajęć na najbliższe dwa tygodnie.gb pisze:Basiu- to normalne. A jak są zawiadamiane osoby, które nie mają: komputera, sieci, fejsa - a uczestniczą w zajęciach?
Tak tylko pytam...![]()
Program jest w gruncie rzeczy stały jeśli chodzi o rodzaj zajęć, co jakiś czas, zwykle od nowego miesiąca są wprowadzane nowości, które się przyjmują, albo nie.
Jeżeli nie (mało osób uczęszcza) to z nich po 2-3 miesiącach rezygnują.
Niestety tam nie ma oznaczonych zastępstw (a przynajmniej nie zawsze), więc ktoś kto nie ma fejsa, Intenetu i komputera przychodzi na zajęcia i dowiaduje się że jest wprawdzie ten sam rodzaj zajęć co był planowany ale z inną instruktorką.
O nowościach (w sensie nowych zajęć) są zwykle dodatkowe plakaty na ścianach oraz ogłoszenia na stronie www.
Kiedy właśnie jest odwrotnie.gb pisze: "fejs" - i inne takie - to często takie ukryte przerzucanie odpowiedzialności - z osób, które powinny zawiadomić - na osoby, które zmusza się do ciągłego zainteresowania...
Pani Magda - to oczywiście tylko taki przykład - nie zawiadamia Ciebie - choć powinna. Ona "pozostawia informację w miejscu dla Niej wygodnym"...
Informacja jest zostawiana w trzech miejscach - na plakatach, na stronie www i na "fejsie".
Ta ostatnia informacja dociera do mnie najszybciej, bo mam subskrypcję powiadomień i dostaję maila.
W innym przypadku - muszę wykonać pewien ruch a więc :
- wejść na stronę www i przeczytać
- ewentualnie przyjść do klubu, aby odczytać informację z karteczki na ścianie.
Jeszcze gwoli wyjaśnienia - to nie jest tak że instruktorka ma tylko swoje stałe uczestniczki zajęć, które mogłaby powiadomić. Około 1/3 uczestniczących jest stała, reszta się zmienia. Nowo zapisujące się panie często "wypróbowują" kilkanaście rodzajów zajęć zanim znajdą to co im najbardziej odpowiada, albo też rezygnują.
To prawda - dawniej wszystko było w miarę stałe, teraz jest coraz bardziej zmienne.gb pisze: Ale to jest taki "trynd" - współczesny...
Dawniej, przed epoką telefonów komórkowych, jak się z kimś umawiałam to na zicher musiałam być w tym miejscu o tej porze.
Teraz w 50 % przypadków spotkania są odwoływane, przesuwane, czasem na pół godziny przed spotkaniem ktoś do mnie dzwoni i odwołuje.
Niestety, mnie to też denerwuje, znacznie bardziej niż "fejs" ale taki "trynd".
Należę do osób bardzo zajętych, jak coś zaplanuję - to bardzo trudno mi to potem przełożyć na inny termin, bo zawsze coś tracę.
Wydaje mi się że znowu robimy OT.



