Ciekawi ludzie na szlaku...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ciekawi ludzie na szlaku...
W mojej relacji z Karkonoszy opisałem pana Władysława
http://tatry.bozym.com/5-vt1138.html?start=60
I tu mam pytanie: czy są jacys ludzie poznani w schroniskach, na szlakach, którzy szczególnie utkwili Wam w pamięci?
http://tatry.bozym.com/5-vt1138.html?start=60
I tu mam pytanie: czy są jacys ludzie poznani w schroniskach, na szlakach, którzy szczególnie utkwili Wam w pamięci?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Od kilku lat na przełomie lipca i sierpnia wędruje po górach ktoś, kogo mogę nazwać znajomym , mimo, że nie znam ani imienia ania nazwiska. Wymieniamy stosowne uprzejmości. Zwykle kilkka pytań dotyczy żony ? czy piękna pani znowu została gdzieś niżej? / i...... rozchodzimy się. Cechą charakterystyczną jest nietypowy sprzęt- zamiast kijów , autentyczna ciupaga,z prawdziwą siekierką , ostrą jak diabli. To miłe spotkać kogoś równie oryginalnego, kto od wielu lat wędruje po Taterkach
kiedyś na szlaku (na Gąsienicową przez Jaworzynke) spotkałem grupę niewidomej młodzieży. Każdy z nich miał swojego opiekuna, z którym szedł za ręke, i który mówił co akurat jest pod nogami. bardzo utkwiło to w mojej pamięci, sądze że Tatry maja taki klimat że każdy go czuje.
Krakusia pisze:To był dowód na to, że człowiek może naprawde wiele.
bylo to dawno temu w Pieninach. spotkalam tam parę starszych ludzi. podczas gdy pozostali (w wiekszosci mlodzi ludzie) ciezko szli, zli na caly swiat i na siebie nawzajem, pochmurni, zmeczeni, te dwa Grzybki z mlodzienczym, cieplym usmiechem na twrzy, wzajemnie podpierajac sie wedrowali sobie po gorkach. Widok niesamowity, tym bardziej, że od tych ludzi bila taka pozytywna energia, az usmiech sam sie pojawiał.
Kilka lat temu czekając w kolejce do kominka na Zawratowej Turni ,z przeciwnej strony mijali nas kolejno - 3 siostry w habitach ,dwoje Japończyków z dwu ,może trzyletnim dzieckiem ,które podawali sobie tak raczej rzucając i gość w półbucikach i płaszczu ortalionowym. Ja się czułem jak postać z Kafki ,a jeden z dwu młodzieńców za mną w pewnym momencie rzucił "zakonnice ,małe dzieci ,ja też dam radę"
Pod Therinką spotkaliśmy zakrwawionego i mokrego człowieka ,który ,jak twierdził ,zjechał z Lodowej Przełęczy do Lodowego Stawku ,pytał ,czy nie wiemy ,jak może otrzymać pomoc ,bo się źle czuje ,a do schroniska się wstydzi wejść w takim stanie.
Z ciekawszych ludzi jeszcze małżeństwo Czechów ,szarpiące się w szewskiej pasji na Rysach i gościa ,który w Piątce rzucił pod naszym adresem "te miejsca są zajęte - żona niedługo dotrze ,wie pan ,tam jest ciężko dla kobiety"
Pod Therinką spotkaliśmy zakrwawionego i mokrego człowieka ,który ,jak twierdził ,zjechał z Lodowej Przełęczy do Lodowego Stawku ,pytał ,czy nie wiemy ,jak może otrzymać pomoc ,bo się źle czuje ,a do schroniska się wstydzi wejść w takim stanie.
Z ciekawszych ludzi jeszcze małżeństwo Czechów ,szarpiące się w szewskiej pasji na Rysach i gościa ,który w Piątce rzucił pod naszym adresem "te miejsca są zajęte - żona niedługo dotrze ,wie pan ,tam jest ciężko dla kobiety"
hmm, ja spotkałem niewidomego z psem. Wyśmigal mnie na podejściu do Mroźniej.
spotakałem też starego idiotę w górskich butach który ciągnął za soba dwóch synów i zonę w adidasach. Do tego kazał im wszystkim robić ekstremalne pozy, żeby lepiej wyszli na zdjęciach.
widziałem też wycieczke angielskich bachorów, z przewodnikiem, który wyglądał jak Michael Moore. Był ubranyjak jak na safarii w Afryce i do tego ciagle się śmiał spod swojego kapelindra. Robił dobre wrażenie.
spotakałem też starego idiotę w górskich butach który ciągnął za soba dwóch synów i zonę w adidasach. Do tego kazał im wszystkim robić ekstremalne pozy, żeby lepiej wyszli na zdjęciach.
widziałem też wycieczke angielskich bachorów, z przewodnikiem, który wyglądał jak Michael Moore. Był ubranyjak jak na safarii w Afryce i do tego ciagle się śmiał spod swojego kapelindra. Robił dobre wrażenie.
Na szczycie Chłopka spotkałam starszego gościa...straaaaaaszny gaduła,wszystkich zahaczał
..dobrze,że chociaż na temat....taki trochę fantasta i "ratownik górski"- jak się potem okazało przy zejściu.Dosłownie i w przenośni chciał mi na głowę wejść
Wszyscy schodzący chcąc nie chcąc dostali lekcję przyczepności ciała do skały,skały do ciała .....Dobrze,że udało się mi i moim towarzyszom go jakoś sprytnie wyminąć (co nie było łatwe,zważywszy na trwające lekcje pokazowe),bo inaczej.....ktoś inny pisałby posty na tym forum tej wiosny... 
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
takie byki się zazwyczaj stawia,jak się cichcem z pracy piszetomtom pisze:Na szczycie Chłopka
to dopiero musiala byc ekstremalna poza
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Spotkałem kilkku ciekawych ludzi na szlaku np. Wiola, Czesiek, Jurek, MiG, Luki, sKoTi i inni z forum. Poza nimi spotkałem kilka lat temu przed Piątką Aleksandra Lwowa - himalaistę, autora książek o tematyce górskiej i naczelnego miesięcznika "Góry i Alpinizm". Dostałem o niego jeden z pierwszych numerów tego czasopisma i zrobiłem sobie z nim fotkę. Fajnie było spotkać prawdziwego himalaistę.
Ja wczoraj spotkałem nad Przełęczą Kondracką parę młodych ludzi z 8 letnią dziwczynką. Nie byli na pewno to jej rodzice rzczej wiele starsze rodzeństwo. Nowego śniegu było sporo a stary też zupełnie rozmakał tak że się człowiek nieźle zapadał i nawet dobrze zaimpregnowane buty popuszczały. Oni wyszli tam w półbutach a dziewczynka w zamszowych bucikach nie przetartym i zamkniętym ze wzgęldu na lawiny szlakiem z Grzybowca. Jak dziwczynka zaczeła szlochać jak pokazali jej, że Giwont jeszcze przed nimi to wyśmiali ją i powiedzieli żeby została i rozgrzała se nogi a oni zaraz wróca. Jak ściagnełą buty to byłem pełen podziwu że tu doszła - miała całe sine stopy i otarte na piętach do krwi.
No cóż ciekawi ludzie.
No cóż ciekawi ludzie.
nie wierzę,że to czytamJerzas pisze:Oni wyszli tam w półbutach a dziewczynka w zamszowych bucikach nie przetartym i zamkniętym ze wzgęldu na lawiny szlakiem z Grzybowca. Jak dziwczynka zaczeła szlochać jak pokazali jej, że Giwont jeszcze przed nimi to wyśmiali ją i powiedzieli żeby została i rozgrzała se nogi a oni zaraz wróca.
W sumie to powinni jakiś fajny cykl programów naukowych zaproponować w TV dotyczących bezpieczeństwai zachowań w górach,na żaglach itp. Może edukacyjna metoda przemówiłaby do jednego z drugim
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Niestety nie ma /granic oczywiście/ , może to z powodu przysłowia, że mądry głupiemu ustępuje. W związku z tym głupota ma pole do popisu ..... i rozwoju. Prawdę powiedziawszy niektóry nie wystarczy pogrozić palcem, lanie to w sam raz . Nawet jak głowa nie zrozumie jest nadzieja, że tyłek się przestraszy.. W takich warunkach - to gra o życie. Kurczę..... ale ludzieńkowie mają fantazję....
Re: Ciekawi ludzie na szlaku...
Narazie jeszcze nie poznalem takiej az osoby w gorach ktora mi zostala w pamienci do dzisaj! Ale planuje jeszcze dluzo wyjazduw w gorki i mam nadzieje ze pojawi mi sie taka osoba!mefistofeles pisze:W mojej relacji z Karkonoszy opisałem pana Władysława
http://tatry.bozym.com/5-vt1138.html?start=60
I tu mam pytanie: czy są jacys ludzie poznani w schroniskach, na szlakach, którzy szczególnie utkwili Wam w pamięci?





