- nie mam nic przeciw! Nie wciągnęło mnie. Miałam na warsztacie jakis kryminałSzarotka pisze:Czytałam wszystkie części i oglądałam film. Czasem jest zapotrzebowanie na takie lekkie, sielskie klimaty
Fajny film wczoraj widziałam/em.....
Kurcze, wydawało mi się że znam wszystkie odcinki "Wojny domowej", w końcu za wiele ich nie nakręcili. A tu niedawno oglądam sobie TVP i okazało się że jednak nie. A czemu tu o tym wspominam ?
W odcinku "Zagraniczny gość" nie dość że Paweł z kuzynem z Anglii pojechali do Zakopanego, to jeszcze instruktorem narciarstwa był Kobiela
W odcinku "Zagraniczny gość" nie dość że Paweł z kuzynem z Anglii pojechali do Zakopanego, to jeszcze instruktorem narciarstwa był Kobiela
Każdemu jego Everest...
- oglądałam ten film ło matko wieki temu. Ale powiedz jak sądzisz, czy ktoś nie zorientowany w faktach historycznych, oglądając tylko film mógł sie zorientować, o co własciwie chodziło z tym mostem na rzece Kwai?andy67 pisze:Ale gdyby jednak spróbować tak potraktować to ja np. chyba tylko raz trafiłem na film "lepszy niż książka". A był to "Most na rzece Kwai".
- zachwyca mnie różnorodność ludzkich upodobań. Z jakiegoś powodu niezwykle mnie to ciekawi : dowiedzieć się, że ktoś zupełnie z czego innego czerpie przyjemność. Fajnie się o tym rozmawiaSzarotka pisze:Z kolei ja uwielbiam obejrzeć film po przeczytaniu książki i skonfrontowanie mojej wyobraźni z obrazem w kinie
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Ja właśnie wróciłam z kina.Szarotka pisze:" W ciemności" Agnieszki Holland. Warto było pójść do kina. Szkoda, że nie miałam możliwości wcześniej przeczytać książki, a raczej książek "W kanałach Lwowa" i "Dziewczynka w zielonym sweterku".
Trzeba powiedzieć, że mocno mną wstrząsnęło. Po raz pierwszy od wielu lat popłakałam się w kinie.
A jednocześnie ten firm miał w sobie sporo ciepła.
Role głównych aktorów - doskonałe.
Ja akurat widząc go pierwszy raz byłem nieco zorientowany "w faktach". Z tym że właściwie to ma niewiele do rzeczy, bo film mówi o ludziach, ich postawach w dość ekstremalnej sytuacji. I film ten wbił mnie w fotel (nie kinowy niestety) a książka okazała się być jakaś taka ... no w każdym razie płytsza.Izabela pisze:- oglądałam ten film ło matko wieki temu. Ale powiedz jak sądzisz, czy ktoś nie zorientowany w faktach historycznych, oglądając tylko film mógł sie zorientować, o co własciwie chodziło z tym mostem na rzece Kwai?andy67 pisze:Ale gdyby jednak spróbować tak potraktować to ja np. chyba tylko raz trafiłem na film "lepszy niż książka". A był to "Most na rzece Kwai".
Chyba będę musiał sobie jedno i drugie odświeżyć, trochę już lat minęło.
Każdemu jego Everest...
- zupełnie się z Toba zgadzam. To potwierdza tezę.andy67 pisze:to ma niewiele do rzeczy, bo film mówi o ludziach, ich postawach w dość ekstremalnej
zapytałam Cię, bo najpierw oglądnełam film i pamietam, że tak mnie zakręciła sytuacja z tym mostem ( bo nie o fikcji film traktował), ze sięgnełam po ksiażkę.
- to niezły pomysł, chyba zrobie to samo.andy67 pisze:Chyba będę musiał sobie jedno i drugie odświeżyć, trochę już lat minęło.
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Właśnie oglądam na TVP Kultura film "Człowiek który zjechał z Everestu"
Film pokazuje nie tylko sam zjazd, ale i trekking pod Everest, wspinaczkę nań, oraz wcześniejsze wyczyny bohatera, a w tle czytane są fragmenty jego dziennika. Póki co wygląda to bardzo interesująco.
"Uhonorowany* statuetką Oskara w 1976 roku za najlepszy film dokumentalny.
Jest to zapis wyprawy zakończonej zjazdem na nartach z Mont Everestu, którego
jako pierwszy człowiek dokonał 37 letni Japończyk Yiuchiro Miura. W 1970 roku,
po kilkuletnich przygotowaniach zrealizował marzenie swojego życia i zjechał z
najwyższej góry południową przełęczą."
tvp.pl
* na stronie tvp jest: "uchonorowany"
edit - w sumie zjechał 2400 m w dół z Przełęczy Południowej, więc nie do końca "z Everestu", z tego ostatnie 400 m sunął już bez nart, ale wszystko skończyło się szczęśliwie**
Film bezsprzecznie wart obejrzenia.
**"szczęśliwie" w tym sensie że zjechał i przeżył, ale wcześniej na lodowcu zginęło 6 Szerpów.
Film pokazuje nie tylko sam zjazd, ale i trekking pod Everest, wspinaczkę nań, oraz wcześniejsze wyczyny bohatera, a w tle czytane są fragmenty jego dziennika. Póki co wygląda to bardzo interesująco.
"Uhonorowany* statuetką Oskara w 1976 roku za najlepszy film dokumentalny.
Jest to zapis wyprawy zakończonej zjazdem na nartach z Mont Everestu, którego
jako pierwszy człowiek dokonał 37 letni Japończyk Yiuchiro Miura. W 1970 roku,
po kilkuletnich przygotowaniach zrealizował marzenie swojego życia i zjechał z
najwyższej góry południową przełęczą."
tvp.pl
* na stronie tvp jest: "uchonorowany"
edit - w sumie zjechał 2400 m w dół z Przełęczy Południowej, więc nie do końca "z Everestu", z tego ostatnie 400 m sunął już bez nart, ale wszystko skończyło się szczęśliwie**
Film bezsprzecznie wart obejrzenia.
**"szczęśliwie" w tym sensie że zjechał i przeżył, ale wcześniej na lodowcu zginęło 6 Szerpów.
Każdemu jego Everest...
andy67 pisze:nie do końca "z Everestu", z tego ostatnie 400 m sunął już bez nart,
Oglądałem i, co tu dużo ukrywać, poczułem niesmak. Grupa Japończyków wynajmuje dwustu Szerpów, chwaląc się, że ich stać, bo pracują za dolara dziennie po to, by ktoś sobie zjechał kilkaset metrów na nartach. Sześciu z nich ginie. Giną nie dlatego, że chcieli czegoś w tych górach dokonać z miłości do nich, nawet nie dlatego, że inni chcą się z tymi górami zmierzyć. Giną dlatego, ze potrzebują tego dolara dziennie dla wyżywienia swojej rodziny, a jakiś pajac chce sobie pojeździć na nartach. Wyposażenie wspinaczkowe obejmuje m.in. telewizor z anteną, generator prądu z paliwem, no ale cóż, wszak za dolara dziennie można sobie pownosić, co dusza zapragnie. Japończyk - główny bohater ma "głębokie" przemyślenia o życiu, śmierci i przemijaniu, a tak naprawdę z powodzeniem mógłby na motocyklu przeskoczyć przez 20 helikopterów. Dla niego wyszło by na jedno, tyle, że ryzykował by jedynie swoje własne życie.andy67 pisze:Film pokazuje nie tylko sam zjazd, ale i trekking pod Everest, wspinaczkę nań, oraz wcześniejsze wyczyny bohatera
luknij na moje panoramy i galerie




