Turyści będą płacić za akcje ratownicze
Turyści będą płacić za akcje ratownicze
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... nicze.html
W sumie jestem za. Dlaczego składki Iksińskiego, którego nawet nie stać na wakacje, mają iść na pokrycie akcji ratunkowej Kowalskiego, zwłaszcza w sutuacji, jeśli owy Kowalski ewidentnie prosi się o kłopoty, lekceważąc zakazy, ostrzeżenia itp.
W sumie jestem za. Dlaczego składki Iksińskiego, którego nawet nie stać na wakacje, mają iść na pokrycie akcji ratunkowej Kowalskiego, zwłaszcza w sutuacji, jeśli owy Kowalski ewidentnie prosi się o kłopoty, lekceważąc zakazy, ostrzeżenia itp.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Re: Turyści będą płacić za akcje ratownicze
W tytule, który jest w Gazecie jest pytajnik.Szarotka pisze:http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... nicze.html
W sumie jestem za. Dlaczego składki Iksińskiego, którego nawet nie stać na wakacje, mają iść na pokrycie akcji ratunkowej Kowalskiego, zwłaszcza w sutuacji, jeśli owy Kowalski ewidentnie prosi się o kłopoty, lekceważąc zakazy, ostrzeżenia itp.
A to całkiem zmienia przekaz, gdyż nie jest to stwierdzenie, a pytanie.
Ja jestem przeciw płaceniu.
Jeżeli turyści mają płacić za akcje ratownicze - to dlaczego nie mają tego robić sprawcy wypadków samochodowych, których jest znacznie ale to znacznie więcej ?
I zapytajmy jeszcze ile kosztuje akcja ratunkowa po karambolu na autostradzie z użyciem helikoptera.
Właściciel auta płaci OC, a kierowca zwykle po wypadku dostaje od ręki mandat (zdaje mi się)Basia Z. pisze: to dlaczego nie mają tego robić sprawcy wypadków samochodowych, których jest znacznie ale to znacznie więcej ?
sprawcą wypadku może być pieszy, który gwałtownie wtargnie na jezdnię, nioświetlony rowerzysta, czy rogaty jelonek z puszczy. Najciekawiej przedstawiałoby się ściąganie opłatności z tego ostaniegoBasia Z. pisze:to dlaczego nie mają tego robić sprawcy wypadków samochodowych
Góry, jachty, sporty ekstremalne to jednak mała różnica.
O ilu przypadkach słyszałaś na Słowacji, żeby polski turysta wzywał helikopter, bo go kolanko pobolewa albo nie jest w stanie zejść do najbliższej miejscowości z racji wypitych %. Sama widziałm zimą gościa na ścieżce pod Betlejemką, który zwyczajnie nie mógł się podnieść. Nawet chciałam mu z koleżanką pomóc ale szybko mi przeszło jak odkryłam, że był zwyczajnie pijany.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Otóż to.gb pisze: Nie łącz i nie myl kosztów akcji ratowniczej - ze ściganiem, egzekucją i karaniem głupich dowcipów czy nieodpowiedzialnego zachowania.
Tak samo w przypadku akcji górskich, jak i w przypadku wypadków drogowych czasem przyczyną są zdarzenia obiektywne - np. sarna lub jeleń na drodze lub w górach - oberwany kamień.
A z drugiej strony - zwykła głupota jak siadanie za kierownicą po pijanemu lub w górach wyjście w trudny teren bez przygotowania (lub np. zaśnięcie po pijaku z niedopałkiem w ustach).
Dlaczego pijany kierowca - owszem płaci mandat ale nie płaci wszystkich kosztów akcji ratowniczej, leczenia szpitalnego oraz renty ofiarom wypadku, który spowodował ?
Nie wypłaciłby się.
Dlaczego palacz, który zasnął z niedopałkiem w ustach i odpowiada za zjaranie się całej kamienicy nie odpowiada za to finansowo ?
Ubezpieczenie płacimy wszyscy - i ratownictwo - obojętnie wodne, górskie czy drogowe powinny być uwzględnione w tych kosztach. Oczywiście w tym również również działanie, wyposażenie i utrzymywanie w gotowości odpowiednich służb - WOPR, GOPR czy TOPR oraz straży pożarnej.
Zupełnie nie wiem dlaczego góry miałby być traktowane w sposób szczególny w porównaniu np. z wodą, lub z ogniem.
Nikt nie wzywa helikoptera, tylko wzywa pomoc, a czy poleci helikopter czy Józek z Białki na nartach, to jest już decyzja TOPR.Szarotka pisze: O ilu przypadkach słyszałaś na Słowacji, żeby polski turysta wzywał helikopter, bo go kolanko pobolewa albo nie jest w stanie zejść do najbliższej miejscowości z racji wypitych %. Sama widziałm zimą gościa na ścieżce pod Betlejemką, który zwyczajnie nie mógł się podnieść. Nawet chciałam mu z koleżanką pomóc ale szybko mi przeszło jak odkryłam, że był zwyczajnie pijany.
Tak, jak przedpiścy napisali... OC nie ma związku z opłacaniem ratownictwa.
Problem polega na tym, że kazdy zna kogoś kto rozbił się samochodem, albo zabił, czy mocno okaleczył kogoś z przyczyn mało obiektywnych, ale mało osób zna kogoś kto się zabił w górach, czy miał zafundowany przelot helikopterem. Dlatego to pierwsze jest dla Kowalskiego normalne, a to drugie nie do pomyślenia i za to powinno się płacić.
Demagogia i tyle z tym "płaceniem za akcje ratownicze". Dlaczego niby akurat w górach miałbym dodatkowo płacić za coś co kawałek dalej należy mi się jak psu buda (czy zupa ...) ???
Że co, że góry są "niebezpieczne" ? Dużo bardziej "niebezpieczne" jest własne mieszkanie, praca, a jeszcze bardziej drogi.
W górach ginie u nas cirka ebałt 20 osób rocznie. W porównaniu z drogami to nawet nie jest pryszcz.
ps - zdaje mi się że część wpływów z biletów do TPN idzie właśnie na TOPR.
Że co, że góry są "niebezpieczne" ? Dużo bardziej "niebezpieczne" jest własne mieszkanie, praca, a jeszcze bardziej drogi.
W górach ginie u nas cirka ebałt 20 osób rocznie. W porównaniu z drogami to nawet nie jest pryszcz.
ps - zdaje mi się że część wpływów z biletów do TPN idzie właśnie na TOPR.
Każdemu jego Everest...
[quote="andy67"
ps - zdaje mi się że część wpływów z biletów do TPN idzie właśnie na TOPR.[/quote]
czyli TOPR ma dzięki nam większość funduszy na swe działanie, w Słowackich górach akcje są płatne ale tam chyba nie ma opłat za wstęp do parku co za tym idzie pieniędzy na ewentualne akcje ratownicze
nie mniej jednak irytujące są sytuacje ratowania "pijanego turysty "
ps - zdaje mi się że część wpływów z biletów do TPN idzie właśnie na TOPR.[/quote]
czyli TOPR ma dzięki nam większość funduszy na swe działanie, w Słowackich górach akcje są płatne ale tam chyba nie ma opłat za wstęp do parku co za tym idzie pieniędzy na ewentualne akcje ratownicze
nie mniej jednak irytujące są sytuacje ratowania "pijanego turysty "
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
"pijanego turystę" czy inny ekstremalny przypadek można potem ścigać za pomocą prawa.
A u nas wszystkie ofiary wypadków w górach wrzuca się do jednego worka pt: "ipocotamleźliryzykanciidiociterazzanaszepodatnikówpieniądzetrzebaichratowaćatylebiednychdziecimożnabyzatonakarmić"
A u nas wszystkie ofiary wypadków w górach wrzuca się do jednego worka pt: "ipocotamleźliryzykanciidiociterazzanaszepodatnikówpieniądzetrzebaichratowaćatylebiednychdziecimożnabyzatonakarmić"
Każdemu jego Everest...
Ale spójrzmy na to z innej strony ...
Czyż nie jest przyjemną świadomość, że dzięki naszym, jak by nie patrzeć mikroskopijnym "składkom" nikt nigdy, niezależnie od popełnionej głupoty czy zasobności portfela nie zostanie w górach bez pomocy ?
Mądry czy głupi, jakie to ma tak naprawdę znaczeni ?
Człowiek to człowiek, może i czasem głupi, ale ...
Może gdzieś ktoś na niego czeka ? Może jest jedynym żywicielem rodziny i ewentualna kara obciąży nie tylko jego ? Może to, może tamto ...
Łatwo jest oceniać innych, znacznie trudniej jest ich zrozumieć ..
Pzd
Jan
Czyż nie jest przyjemną świadomość, że dzięki naszym, jak by nie patrzeć mikroskopijnym "składkom" nikt nigdy, niezależnie od popełnionej głupoty czy zasobności portfela nie zostanie w górach bez pomocy ?
Mądry czy głupi, jakie to ma tak naprawdę znaczeni ?
Człowiek to człowiek, może i czasem głupi, ale ...
Może gdzieś ktoś na niego czeka ? Może jest jedynym żywicielem rodziny i ewentualna kara obciąży nie tylko jego ? Może to, może tamto ...
Łatwo jest oceniać innych, znacznie trudniej jest ich zrozumieć ..
Pzd
Jan
Z biletów do Parków Narodowych (Tatrzańskiego, Karkonoskiego itd.) 15 % idzie na miejscową służbę ratowniczą. I to uważam za jak najbardziej słuszne, bo płacą Ci, którzy z tego terenu korzystają. W TPN są to całkiem znaczące sumy, ale tez akcje TOPR są najdroższe (do parku wchodzi rocznie kilka milionów turystów i ok 50 gr z każdego biletu idzie na TOPR).
Niestety np. dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego "wycwanił się" i sprzedawane są bilety na "ścieżki przyrodnicze parku" o 1 zł tańsze niż bilety na szlaki. Zaś szlaki pokrywają się w 100 % ze ścieżkami. Z tych biletów "na ścieżki" 15 % na GOPR nie odprowadza się, więc w sumie dyrekcja parku jest "do przodu" o ok. 20-30 gr od biletu, który turysty kupi "na ścieżkę", a nie zorientowany turysta oczywiście woli bilet o 1 zł tańszy.
Bardzo mi się to nie podoba.
Niestety np. dyrektor Bieszczadzkiego Parku Narodowego "wycwanił się" i sprzedawane są bilety na "ścieżki przyrodnicze parku" o 1 zł tańsze niż bilety na szlaki. Zaś szlaki pokrywają się w 100 % ze ścieżkami. Z tych biletów "na ścieżki" 15 % na GOPR nie odprowadza się, więc w sumie dyrekcja parku jest "do przodu" o ok. 20-30 gr od biletu, który turysty kupi "na ścieżkę", a nie zorientowany turysta oczywiście woli bilet o 1 zł tańszy.
Bardzo mi się to nie podoba.
- ketivv
-

- Posty: 951
- Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
- Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)
kto będzie rozstrzygał kiedy jest to ratownictwo płatne a kiedy bezpłatne ?
jeśli przygotowany i świadomy turysta skręci kostkę w Beskidzie Niskim to akcja odpłatna
ale jeśli mama z 2 dzieci pójdzie do lasu pod Kielcami i 200 policjantów będzie ich szukać przez noc to bezpłatna ?
jeśli chcecie wesprzeć TOPR czy GOPR zawsze można skierować jakiś datek celowy (są jakieś fundacje działające jako otoczka tych służb)
na terenie PL ratownictwo dla osób zamieszkałych na terenie kraju jest bezpłatne tylko w zależności od specyfiki terenu zajmują się tym różne służby
jeśli przygotowany i świadomy turysta skręci kostkę w Beskidzie Niskim to akcja odpłatna
ale jeśli mama z 2 dzieci pójdzie do lasu pod Kielcami i 200 policjantów będzie ich szukać przez noc to bezpłatna ?
jeśli chcecie wesprzeć TOPR czy GOPR zawsze można skierować jakiś datek celowy (są jakieś fundacje działające jako otoczka tych służb)
na terenie PL ratownictwo dla osób zamieszkałych na terenie kraju jest bezpłatne tylko w zależności od specyfiki terenu zajmują się tym różne służby
wszystko ładnie brzmi teoretycznie, tylko dlaczego TOPR i GOPR praktycznie co roku musi wręcz żebrać o kasę od państwa?ketivv pisze:na terenie PL ratownictwo dla osób zamieszkałych na terenie kraju jest bezpłatne tylko w zależności od specyfiki terenu zajmują się tym różne służby
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
A służba zdrowia to nie żebra ?Szarotka pisze:wszystko ładnie brzmi teoretycznie, tylko dlaczego TOPR i GOPR praktycznie co roku musi wręcz żebrać o kasę od państwa?ketivv pisze:na terenie PL ratownictwo dla osób zamieszkałych na terenie kraju jest bezpłatne tylko w zależności od specyfiki terenu zajmują się tym różne służby
GOPR i TOPR z tych samych powodów.
Tak myślę ze ostatnie akcje ratownicze celowo zostały nagłośnione aby pokazać jak bardzo są potrzebni.
Nie, wcale nie koniec tematu:Szarotka pisze:Dobra, przekonaliście mnie ;]
Ktoś podał, że ubezpieczenie w Tatrach Słowackich (gdzie się nie płaci za wstęp) to 1.50 zł za dzień przy koszcie akcji do 30 000 zł (ile za ew. użycia helikoptera nie wiem, może ktoś uzupełni)
A teraz nie każdy policzy sobie ile płaci za ubezpieczenie samochodu. W moim przypadku (samochód 8-letni, pełna zniżka 60%)
OC - 1.25 zł za dzień
AC - 1.59 zł za dzień (AC to taki trochę odpowiednik opłaty za helikopter)
w sumie - 2.84 zł za dzień
W Tatrach Słowackich płacimy te uzbezpieczenie za powiedzmy 10 do 15 dni w roku i to są dni, w których raczej jesteśmy w górach, natomiast za samochód za każdy dzień, obojętnie czy jeżdzimy czy nie. Ja przez ostatnie dwa miesiące używałem samochód przez góra 15 dni, czyli 45 dni płaciłem "za bezdurno" - w sumie 127.80 złotych - atarczyłoby na kilka przejazdów taksówką w mieście.
Wprowadzenie w Polsce opłat za usługi TOPR/GOPR niosłoby jedno niebezpieczeństwo - wielu ludzi przyzwyczajonych do dotychczasowej bezpłatności mogłoby się nie ubezpieczać z nieświadomości i w razie czego przykra niespodzianka. Można by temu zapobiec przez wprowadzenie opłaty za ubezpieczenie do ceny za nocleg w schronisku, na kwaterze, pensjonacie czy hotelu i odprowadzanie przez wynajmującego tej kwoty na rachunek ubezpieczyciela a dowodem ubezpieczenia byłby rachunek za wynajem łóżka (pokoju). Osoby, które przyjechały do np. Zakopanego a nie chcą bywać w górach mogłoby nie płacić po złożeniu oświadczenia na piśmie przy opłacie za nocleg. Osoby idące w góry a nie korzystające z noclegu musiałyby wyostrzyć swoją pamięć.
Nie sądzę jednak aby taki "model" spodobał się kwaterodawcom. Spodobałby się natomiast z pewnością min. Rostwowskiemu, bo dochody z podatku od dochodów kwaterodawców by lawinowo wzrosły
Jestem gorszego sortu...
Poważnie ?!? Nie miałam pojęcia że to aż tyle (i to przy zniżkach) !Janek pisze: A teraz nie każdy policzy sobie ile płaci za ubezpieczenie samochodu. W moim przypadku (samochód 8-letni, pełna zniżka 60%)
OC - 1.25 zł za dzień
AC - 1.59 zł za dzień (AC to taki trochę odpowiednik opłaty za helikopter)
w sumie - 2.84 zł za dzień
W Tatrach Słowackich płacimy te uzbezpieczenie za powiedzmy 10 do 15 dni w roku i to są dni, w których raczej jesteśmy w górach, natomiast za samochód za każdy dzień, obojętnie czy jeżdzimy czy nie. Ja przez ostatnie dwa miesiące używałem samochód przez góra 15 dni, czyli 45 dni płaciłem "za bezdurno" - w sumie 127.80 złotych - atarczyłoby na kilka przejazdów taksówką w mieście.
Średnio w ciągu tych dwóch miesięcy wydaję na przejazdy znacznie mniej, nawet gdybym jeździła raz w miesiącu solo autobusem do Zakopanego (a nie jeżdżę). Bilet w jedną stronę busem do Zakopanego (z przesiadką w Krakowie) to koszt ok 24 zł.
To mnie jeszcze bardziej utwierdza w tym, że słusznie robię nie mając samochodu.
Nawet jak się nie jeździ trzeba byłoby płacić.
Inna sprawa że do pracy idę 5 min. pieszo, komunikacją miejską jeżdżę 1-2 x w tygodniu, a nieco dalej (do 500 km licząc całość trasy) jeżdżę średnio co najwyżej raz w miesiącu.
Zaś wracając do ubezpieczenia "górskiego" i innych.
Kiedy jadę za granicę prywatnie, obojętnie czy w góry czy nie w góry to wykupuję na ten 1-2 dni polisę za około 2-3 zł od dnia, zazwyczaj przez Internet.
Ale to dotyczy całości podróży, nie tylko gór.
Już przeliczyłam że również "nie opłaca mi się" w mojej sytuacji wykupywać członkostwa w DAV lub OEAV. Około 50 % moich wyjazdów to są wyjazdy "służbowe" na których jestem przewodnikiem lub pilotem i wtedy koszty mojego ubezpieczenia pokrywa biuro dla którego pracuję.





