Dyskusja jak zwykle zeszła z tematu.
Takie 3 obrazki (czyli moje 3 grosze):
- w Niemczech gdy jest ograniczenie 50 km/h, wszyscy jadą te 50, gdy jest 90 jadą 90, gdy na autostradzie można jechać ile chcesz (czyli jakieś 90% odcinków autostradowych), to prawym pasem jadą ciężarówki (swoją prędkością) i osobówki które zwykle trzymają się tych 130, lewy służy do wyprzedzania i można trafić nawet gości jadących naprawdę grubo (mnie kilka razy wyprzedziły jakieś Porsche czy inne Maserati itp gdy sam akurat jechałem już ponad 200, zwykle na pustawych odcinkach), ale są to przypadki nie aż tak liczne, poza tym goście ci zwykle nie znają polskiego idiotycznego zwyczaju dojeżdżania na zderzak i napieprzania długimi po oczach, co znakomicie ułatwia zjechanie im z drogi.
Tak czy owak - zachowanie kierowców w Niemczech jest jakie ? Przewidywalne
- na Słowacji - bywa już trochę inaczej, czuję się tam za kierownicą bezpieczniej niż Polsce, ale im bliżej Tatr tym rodaków więcej i coraz częściej trafiają się idioci którzy muszą, po prostu k... muszą mnie wyprzedzić na ciągłej przed zakrętem.
Na Słowacji zachowanie kierowców jest jednak też w miarę przewidywalne, mieści się zwykle w jakichś tam granicach rozsądku.
- w Polsce ? W Polsce ciągle jest tak, że gdy można jechać te 70, to 3/4 w tym miejscu jedzie 90, 1/10 - 60, a reszta to już k... sama nie wie ile ma jechać i po której stronie wyprzedzać. Zresztą o Polsce każdy kto ma prawo jazdy i trochę jeździ mógłby napisać mały elaborat. Poza tym zwykle w naszym kraju na drodze jesteśmy my (czyli super hiper kierowcy uważający się za mistrzów świata), "wariaci" czyli jadący szybciej niż my i "geje", czyli ci jadący wolniej.
Ale zachowanie kierowców w Polsce nie wynika przecież li tylko z ułańskiego charakteru (przy nieraz słabych umiejętnościach), ale też z tego że po prostu znaki drogowe (a szczególnie ograniczenia prędkości) są u nas stawiane nieraz przez jakichś złośliwych dyletantów którzy sami chyba nawet nie mają prawa jazdy.
Co nie zmienia faktu że zachowanie sporej części kierowców w Polsce jest jakie ? Ano nieprzewidywalne.
Ma to jednak swoje małe plusy - bo np. jazda w Niemczech (poza autostradami) jest po prostu nudna

U nas nigdy nie wiesz jaki numer wywinie ten jadący przed czy za tobą.
Ok - tak sobie popisałem trochę banałów, w sumie nie wiem po co
Zaś co do pomysłu który rozpoczął dyskusję - nie, nie podoba mi się to.
Jest taka książka Stanisława Lema "Powrót z gwiazd". Bohater, będący jeszcze człowiekiem z krwi i kości, wraca po wielu latach w kosmosie na Ziemię, która w międzyczasie stała się czymś w rodzaju jednego wielkiego ZOO dla ludzi, bardzo bezpiecznego i śmiertelnie nudnego. A i sami ludzie też się tacy stali - bezpieczni i nudni.
Każdemu jego Everest...