Tatry z dzieckiem
A ja 3-latka raczej nakłaniałabym do marszu na własnych nogach, po tych właśnie trasach i tych dolinkach.myszoz pisze:Ja z 3-latkiem poszedłbym na Rusinową Polanę z Wierchporońca, ale wózek musiałby mieć duże kółka. Pozytym Dolina Białego, ścieżka pod Reglami.
Doliny Kościeliska, Chochołowska i MO nie, ale tylko ze względu na tłok.
Wprawdzie trasa będzie trwała wtedy tak 3-4 razy dłużej, ale za to satysfakcji dla dziecka nieporównywalnie więcej.
Rozumiem czepianie się słówek, ale żeby swoich własnych...?gb pisze: "Wzbudzanie motywacji"... nie da rady określić tego inaczej? Naprawdę???
Ale to zupełnie OT.
Ogólnie uwagi w tym wątku są jak najbardziej słuszne (może z wyjątkiem cennych informacji o Kirkorze). A najlepiej je weryfikować próbując samemu.
a ja sobie odswieżyłem wątek sprzed lat 
viewtopic.php?t=4948&postdays=0&postorder=asc&start=0
Ciekawe ile osób wtedy piszacych zmieniło zdanie
viewtopic.php?t=4948&postdays=0&postorder=asc&start=0
Ciekawe ile osób wtedy piszacych zmieniło zdanie
Tatry......., Pieniny......., Dolomity......... Moje najwspanialsze
Wcześniej napisałeś, że wiesz kto ..... Zakochani ?ermen pisze:Ciekawe ile osób wtedy piszacych zmieniło zdanie
Może i ja kiedyś zmienię zdanie, chociaż po tym jak widziałem gościa zjeżdżającego na nartach z Kasprowego z dzieckiem na ramionach ( na "barana" ) , nastąpi to nieprędko.
Przecież idąc w góry, czy to pieszo, czy na narty dziecko można zostawić z babcią, chociaż wiem, że to będzie coraz trudniejsze - emerytury po 67- miu latach życia, ale przecież dziecko można zabrać w proste łagodne wyasfaltowane dolinki - tam też jest czyste powietrze i można podziwiać góry.
Nawet dojście z wózkiem do końca polecanej doliny Białego Potoku wg mnie jest nierealne - chyba dawno tam nie byliście.
PS. Moje uwagi Klaudio odnośnie doliny Kościeliskiej i Siklawicy dotyczyły tego wpisu...
Wybacz Klaudio, ale zadając pytania, powinno się mieć odrobinę elementarnej wiedzy, bo potem może być płacz..... i to z dzieckiem.klaudia87 pisze:co do Siklawicy z Hali Ornak (przeciez piekny punkt), wiem, ze to 15min
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Acha, jeszcze jedno. Czy trzylatka można zmotywować do łażenia po górach ? ... otóż można, ale na pewno nie pięknymi widokami. Raczej rzucaniem kamyczków do potoków lub w dolinki np. z Kasprowego po wyjeździe kolejką na takowy, zrywaniem kwiatków i tym podobnymi zajęciami....
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Najlepiej w turystówkrzymul pisze:Acha, jeszcze jedno. Czy trzylatka można zmotywować do łażenia po górach ? ... otóż można, ale na pewno nie pięknymi widokami. Raczej rzucaniem kamyczków do potoków lub w dolinki np. z Kasprowego po wyjeździe kolejką na takowy,
Najlepiej szarotekkrzymul pisze: zrywaniem kwiatków i tym podobnymi zajęciami....
jeszcze raz, koledzy, nie jestem tu by wchodzic w dyskusje o lokalizacji schroniska, tylko odnosnie porad rodzicow co do wypraw w Tatry z dzieckiem. (w sprawie schroniska na Hali Ornak, to odwolywalam sie do rozmowcy, ktory zdawal sie twierdzic, ze nie znajduje sie ono w Koscieliskiej; dalsza konwersacja na ten temat jest dla mnie strata czasu). Pozdrawiam.
Może obojętne- ale w tym rola rodzica, żeby takiemu 3-latkowi wytłumaczyć, że kwiatków w górach zrywać nie wolno, bo są pod ochroną - może nie do końca zrozumie co to ta ochrona, ale jak inne zasady- zaakceptuje.krzymul pisze:Pewnie jest mu to obojętne....tzn. trzylatkowi.
Według mnie każdy rodzic zna najlepiej swoje dziecko i siebie, a przynajmniej powinien, żeby potrafić podjąć racjonalną decyzję czy jechać w góry z maluchem, jeśli tak, to jakie i na jakie szlaki się wybierać.
W ubiegłym roku byliśmy latem w Tatrach z Pawełkiem. Miał wtedy 3 latka i 10 miesięcy. Idąc np. do Batyżowieckiego Stawu pokazywał na góry i mówił "patrz mama, jaki piękny widok". Zapewne usłyszał to od nas, ale czy dziecko to nie jest trochę taka "tabula rasa", osądy, oceny "zapożycza" od otoczenia.
Na pewno wybierając się w góry z trzy-,czterolatkiem należy być przygotowanym na różnego rodzaju kompromisy. Kwestia czy to nam odpowiada - nam rodzicom, czy potrafimy zrezygnować z chęci pójścia dalej, zrealizowania zamierzonego celu, bo dziecko już się nudzi i chce wracać?
Zapewne, tak jak i dorośli, również i dzieci są różne. Nie da się tego zaszufladkować.camzik pisze:Może obojętne- ale w tym rola rodzica, żeby takiemu 3-latkowi wytłumaczyć
Z własnych obserwacji, wiem jak zachowuje się ...no powiedzmy 95% latorośli w górach.
Staram się...Janek pisze:Dałeś chłopie czadu z tym tekstem - czyżbyś kandydadował do Nagrody fundacji Waldemara Pawlaka?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
A widziałaś jakieś forum gdzie nie występują offtopy ? Tym bardziej takie półtowarzyskie jak to ?klaudia87 pisze:jeszcze raz, koledzy, nie jestem tu by wchodzic w dyskusje o lokalizacji schroniska, tylko odnosnie porad rodzicow co do wypraw w Tatry z dzieckiem. (w sprawie schroniska na Hali Ornak, to odwolywalam sie do rozmowcy, ktory zdawal sie twierdzic, ze nie znajduje sie ono w Koscieliskiej; dalsza konwersacja na ten temat jest dla mnie strata czasu). Pozdrawiam.
Nie ma co się unosić tylko czerpać wiedzę pełną garścią, bo odpowiedzi i porad sensownych dostałaś tu całkiem sporo.
Każdemu jego Everest...
Acha i jeszcze jedno.
Bo niby skąd mają małolaty czerpać wzorce skoro dorośli ( sam widziałem w listopadzie jak starszyzna, będąc pod wpływem piwa schroniskowego, rzucała z ogromnym aplauzem kamienie do ledwo zamarzniętego Przedniego Stawu, ciesząc uszy pięknym "świszczeniem" skaczących po tafli kamieni ) dają przykład.
Bo niby skąd mają małolaty czerpać wzorce skoro dorośli ( sam widziałem w listopadzie jak starszyzna, będąc pod wpływem piwa schroniskowego, rzucała z ogromnym aplauzem kamienie do ledwo zamarzniętego Przedniego Stawu, ciesząc uszy pięknym "świszczeniem" skaczących po tafli kamieni ) dają przykład.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
No to była tzw. "okoliczność łagodząca"... Zdarzyło mi się widzieć całkiem trzeźwych młodych durni co w lecie zrzucali klamoty chyba do żlebu Staniszewskiego w Granatach. A to była wtedy bardzo uczęszczana droga taternicka i ktoś się mógł tam wspinać. Byłem od nich starszy o może dwa lub trzy lata - popatrzyli na mnie z politowaniem jak im zwróciłem uwagę. Ale nie dyskutowali, byłem z kolegą, ot tak postury p. Janka Tomaszewskiego z najlepszych jego lat.krzymul pisze:, będąc pod wpływem piwa schroniskowego
Jestem gorszego sortu...
Oj przestań, czyżbyś nie pamiętał go stojącego w bramce. Postura potężna, ale ani śladu brzuszydła.krzymul pisze:...czyli z obecnych.
On po pamiętnym meczu z Anglią na Wembley był wręcz symbolem Polaka - pamiętam jak chłopcy - naganiacze przed Wielkim Bazarem w Stambule zachęcali Polaków krzycząc "Cieść Tomasieski". Skąd oni, cholera, wiedzieli, że jestem Polakiem to inna sprawa, widać wprawa zawodowa. Podobno po butach - Polak zagranicą wtedy był nieźle ubrany tylko buty miał naogół fatalne.
Jestem gorszego sortu...







