Co tam – w Tatry opłaci się jechać nawet na krótko.
Nie pomogły widoki cudnych Dolomitów, tęsknota za Tatrami jest ponad wszystko.
Co gorsza – im więcej napatrzę się na inne góry, tym bardziej tęsknię za tymi które kocham najbardziej – Tatrami oczywiście.
Telefon do Violi, która już się martwiła że tak długo nie przyjeżdżamy .
Jest w domu – super
Nie patrząc na różne przeciwności losu – jedziemy.
W Nowej Lesnej niespodzianka – niemiła niestety.
Bardzo podrożały bilety na elektriczkę, w dodatku skrócone zostały odcinki na które obowiązywały „cestovne listoki” z nr 1 i 2 .
Ech
Latem będzie się opłacało podjeżdżać samochodem, ale teraz Cesta Svobody w śliskich lodowych koleinach.... trudno, trzeba wybulić....
Nic to wobec takiej panoramy
1.

I tradycyjna już wspólna wycieczka z Romkiem, Beatką i Pawełkiem, którzy w tym samym czasie przebywali w Nowej Lesnej
2.

3.

Zastavka Popradzkie Pleso w zimowym stroju prezentuje się uroczo.
Latem jest raczej....
4.

Przy szlakowskazach krótka chwila zastanowienia i skręt w lewo - a tam...bajeczna kraina bieli niczym nie skażonej.
5.

6.

Śnieżne poduchy usypane według niesamowitej wyobraźni Pani Zimy.
7.

Błękit i biel....
8.

Odrobinkę śniegu jest
9.

Można patrzeć na te cudeńka do wieczora ale wracamy, bo nad Popradzkim Stawem czeka na nas nasze miłe towarzystwo któremu trochę uciekliśmy do Mięguszowickiej
10.

11.

Skąpane w słońcu otoczenie stawu - mimo że znane , zawsze wprawia w zachwyt...
12.

13.

14.

Aż się prosi żeby go obejrzeć ze wszystkich stron.
15.

16.

Ach, co za cuuudna zima
17.

W kolejnym dniu wybrała się z nami na wycieczkę nasza gospodyni - Viola.
Potem przyznała się że bardzo przeżywała ten fakt i pół nocy nie spała
„Taka ziiima.... daleko..... czy dam radę z wami” martwiła się biedna, ponieważ zna nas jako tzw. ”ciekadła górskie”
Dała radę, było bardzo fajnie i sympatycznie.
Zarządziłam start o godz. 8.30 .
Hm.... rano faktycznie – ziiima i mróz niczego sobie.....ale co tam...droga pod górkę to i zaraz cieplej się zrobiło.
Mnie zwłaszcza na ten widok
18.

W Kieżmarskiej, mimo południa słońce już tylko szczyty gór oświetla....jak pięknie....
19.

20.

W cieniu mrozik trzymał ale na szczęście – zero wiatru . Zresztą...kto by tam na tego rodzaju drobiazgi zwracał uwagę przy takich widokach.
Poszliśmy na drugą stronę Zelenego. Tylko w mocnych promieniach słońca Bielskie Tatry wyglądały stąd ciepło.
Nam - po wypitym w schronisku piwku – było wesoło i żaden mróz ( chyba było minus 15) nie był straszny
21.

Jastrzębia Turnia widoczna ze środka stawu w promykach nisko idącego za górami słońca.
22.

Następnego bezchmurnego dnia – Dolina Wielicka.
Tym razem od samego rana bardzo lekki mrozik, a na szlaku od Tatranskiej Polianki do lasu wręcz „patelnia”.
Wszyscy podchodzący z nartami i bez - zdejmowali kolejne warstwy ciepłego ubrania i zimowe czapy.
23.

24.

25.

26.

W lesie można było spotkać różne stworki ,
27.

i wyznania miłosne różnorodne
28.

Wreszcie pokazał się Król Tatr w całym swoim majestacie.
29.

I tu „biel bielsza od bieli i błękit błękitniejszy od błękitu”
30.

31.

32.

Na środku zamarzniętej tafli stawu opalała się jakaś dama z rozwianymi włosami i wielką pupą
33.

Poza tym jak zwykle pięknie i dużo śniegu.
34.

35.

O zachodzie słońca góry zaczęły nabierać kolorów.
36.

37.

....coraz bardziej intensywnych...
38.

39.

40.

41.

Wschody i zachody słońca w Tatrach - to zjawisko i widowisko.
Wspaniałe zarówno przy bezchmurnym niebie jak również wtedy, gdy promienie podświetlają puszyste obłoki na błękicie.
Za krótko.... za krótko..... za krótko
Ale i tak dzięki Ci mój Aniele Stróżu Górski za ten wspaniały pobyt w górach które są mi najbliższe i według mnie najpiękniejsze.
Jak tylko się pogoda unormuje - natychmiast albo jeszcze szybciej wyruszamy do Zakopanego.
Mam nadzieję że nie będę musiała długo czekać na ten szczęśliwy dzień
Dziękujemy Beatce i Romkowi za przemiłe towarzystwo na szlaku i za pogodowe ostrzeżenie które uchroniło nas od niezłych – być może - kłopotów.
Ala





