Tatry z dzieckiem
Tatry z dzieckiem
Witajcie,
w lipcu wybieram sie z 3-letnia corka w Tatry. Kiedys sporo po nich wedrowalam, ale bez dziecka. Czy ktos moze mi doradzic, czy wygodne jest uzywanie plecaka/nosidla? Oraz czy podane trasy sa odpowiednie na wozek: Chocholowska, Koscieliska, Strazyska, Malej Laki, Lejowa, z Wierchu Poroniec na Rusinowa. Bylam tam sama 7 lat temu ale nie dosc pamietam o rodzaju podloza.
Czy mozliwe jest dla 3-latka przejscie do Siklawicy od Strazyskiej oraz z Kalatowek
na Kondratowa?
Planujemy rowniez wjazd na Gubalowke i zjazd z Butorowego, wjazd na Kasprowy oraz przejazd ciuchcia w Chocholowskiej, mam nadzieje, ze to sie malej spodoba.
Dzieki za porady, pozdrawiam!
w lipcu wybieram sie z 3-letnia corka w Tatry. Kiedys sporo po nich wedrowalam, ale bez dziecka. Czy ktos moze mi doradzic, czy wygodne jest uzywanie plecaka/nosidla? Oraz czy podane trasy sa odpowiednie na wozek: Chocholowska, Koscieliska, Strazyska, Malej Laki, Lejowa, z Wierchu Poroniec na Rusinowa. Bylam tam sama 7 lat temu ale nie dosc pamietam o rodzaju podloza.
Czy mozliwe jest dla 3-latka przejscie do Siklawicy od Strazyskiej oraz z Kalatowek
na Kondratowa?
Planujemy rowniez wjazd na Gubalowke i zjazd z Butorowego, wjazd na Kasprowy oraz przejazd ciuchcia w Chocholowskiej, mam nadzieje, ze to sie malej spodoba.
Dzieki za porady, pozdrawiam!
Ostatnio zmieniony czw 16 lut, 2012 przez klaudia87, łącznie zmieniany 1 raz.
Re: Tatry z dzieckiem
Nie wiem jak dla 3-latka, ale z mniejszym dzieckiem do doskonały sposób.klaudia87 pisze:czy wygodne jest uzywanie plecaka/nosidla?
Małej Łąki na pewno nie. Pierwsze trzy z dużymi kółkami powinno dać radę.klaudia87 pisze:Oraz czy podane trasy sa odpowiednie na wozek: Chocholowska, Koscieliska, Strazyska, Malej Laki, Lejowa, z Wierchu Poroniec na Rusinowa.
Siklawica chyba ze Strążyskiej. Bez problemu o ile tylko będzie miało motywację.klaudia87 pisze:Czy mozliwe jest dla 3-latka przejscie do Siklawicy z Hali Ornak oraz z Kalatowek na Kondratowa?
Powodzenia!
Z moich osobistych doświadczeń 3-latek to najgorszy wiek do "zaznajamiania" dziecka z górami.
Mniejsze dziecko można nosić w nosidełkach gdzie pewnie zaśnie (ale tez nie dłużej niż 2-3 godz.), 5-6 latek pójdzie już sam (jeżeli się go do tego odpowiednio zmotywuje, a są sposoby).
Zaś 3-latek, zwłaszcza nie przyzwyczajony do tego wcześniej będzie się w nosidełkach nudził i wyrywał oraz ryczał.
Mniejsze dziecko można nosić w nosidełkach gdzie pewnie zaśnie (ale tez nie dłużej niż 2-3 godz.), 5-6 latek pójdzie już sam (jeżeli się go do tego odpowiednio zmotywuje, a są sposoby).
Zaś 3-latek, zwłaszcza nie przyzwyczajony do tego wcześniej będzie się w nosidełkach nudził i wyrywał oraz ryczał.
co do Pana Krzymula, jestem przekonana o Hali Ornak na koncu Koscieliskiej, wkleilam nawet tu cos z roznych stron:
Kiry - Dolina Kościeliska - Schronisko na Hali Ornak«
--------------------------------------------------------------------------------
1h 35 min.↑, 1h 30 min.↓Czas przejścia
--------------------------------------------------------------------------------
"W górnej części doliny Kościeliskiej (z Kir 5,5 km, 1:30 h pieszo) znajduje się schronisko turystyczne na Hali Ornak (1100 m n.p.m.)."
Kiry - Dolina Kościeliska - Schronisko na Hali Ornak«
--------------------------------------------------------------------------------
1h 35 min.↑, 1h 30 min.↓Czas przejścia
--------------------------------------------------------------------------------
"W górnej części doliny Kościeliskiej (z Kir 5,5 km, 1:30 h pieszo) znajduje się schronisko turystyczne na Hali Ornak (1100 m n.p.m.)."
Faktycznie, współczuję warunków. Nawet bez wózka przeciskanie się w takim tłumie to musiała być jakaś masakragb pisze:tak wyglądają "końcowe" fragmenty dol. Strążyskiej. Tuż, tuż przed punktem gastronomicznym...
Jeżeli pomysły się kończą na "wzbudzaniu w trzylatku "motywacji" do tatrzańskich wędrówek", to rozumiem uśmieszkigb pisze: nie mogę się powstrzymać od komentarza - przepraszam za złośliwość...
Wzbudzanie w trzylatku "motywacji" do tatrzańskich wędrówek...![]()
![]()
![]()
Swego czasu widziałem w elektriczce po słowackiej stronie taką scenkę - tata, mama, nosidło a w nim wyjątkowo dorodny trzylatek. Tata (chudzina, spocony, stan przeagonalny) zdjął nosidło, twarz mu się rozjaśniła, wygłosił monolog - szkoda, że nie potrafię go napisać po słowacku (a może czesku, trudno zgadnąć) bo fajnie się słyszał - Jezis, Maria, krucafiks - ja już nie mogę itd. Mama z miną rzymskiej matrony odrzekła surowo, że ma się wziąść w kupe, bo "bebiczkowi" też się należy wyjście w góry a ona też nie ma lekko bo nosi plecak z gratami na troje (faktycznie, wygląd pokaźnie, waga ciężka, ale mama była raczej dobrze zbudowana. "Bebiczek" w tym czasie siedział w tym nosidle, wyraźnie znudzony tym wszystkim. Co sobie myślał to nie wiem, ale sądząc po minie to chyba to - dlaczego ci moi starzy się tak męczą, gdzieś mnie noszą, nie wiadomo po co a tyle jest innych fajnych miejsc do zabawy.
Moja rada - ranga tych tatrzańskich eskapad z wózkiem lub nosidłem bylejaka, więc dla rodziców żadna frajda. W dodatku wszędzie gęsto od ludzi. Jedźcie raczej do Rabki, łatwe fajne trasy, rzeczka. Dziecko się pobawi przy wodzie lub na łące. To co zamierzacie to dla dziecka żadna frajda a dla rodziców katorga. Można też rozważyć pobyt w niskich partaiach Słowackiego Raju.
Moja rada - ranga tych tatrzańskich eskapad z wózkiem lub nosidłem bylejaka, więc dla rodziców żadna frajda. W dodatku wszędzie gęsto od ludzi. Jedźcie raczej do Rabki, łatwe fajne trasy, rzeczka. Dziecko się pobawi przy wodzie lub na łące. To co zamierzacie to dla dziecka żadna frajda a dla rodziców katorga. Można też rozważyć pobyt w niskich partaiach Słowackiego Raju.
Jestem gorszego sortu...
Trzy latek będzie zainteresowany tym co jest blisko jego oczu i co może dotknąć- kwiatki na łące, zwierzątka, wrzucanie kamieni do rzeki tak aby chlapało.
Bardzo nie lubi siedzieć długo w jednym miejscu, lubi zwiedzać świat samodzielnie.
Przeciwko uwięzieniu go na dłużej w nosidełku będzie mocno protestował.
Można z nim pojechać na Podhale, ale najbardziej mu się spodoba stado owiec na Rusinowej Polanie, lub wrzucanie kamieni do Potoku Strążyskiego.
Wodospad ani tez widoki na góry zdecydowanie go nie zainteresują.
Radzę nie planować dziennych tras dłuższych niż około 2-3 godz. marszu dla dorosłego, z dzieckiem i tak wydłuży się to do 5-6 godz. bo po około pól godziny marszu trzeba go będzie wyjąć z nosidła, wózka, aby pobiegał samodzielnie.
Poza tym - w Tatrach trudno o łatwe trasy gdzie jednocześnie nie ma tłoku.
Ja osobiście mając dzieci w wieku 3-4 lat jeździłam z nimi głównie do rodziny na Pogórzu Wiśnickim - łąki, lasy, czysta i płytka rzeka, mleko i masło od krowy itd.
W nieco wyższe góry zaczęłam ich zabierać od piątego roku życia.
I wcale tego nie żałuję, nie tylko Tatry są ciekawe.
Ciekawe rejony można znaleźć wszędzie.
Jeżdżąc na to Pogórze poznawałam bardzo ciekawe dla mnie miejsca - kościołki drewniane, cmentarze wojenne, chodziłam tam pieszo z dziećmi.
A co drugi dzień chodziliśmy się chlapać nad rzekę.
Bardzo nie lubi siedzieć długo w jednym miejscu, lubi zwiedzać świat samodzielnie.
Przeciwko uwięzieniu go na dłużej w nosidełku będzie mocno protestował.
Można z nim pojechać na Podhale, ale najbardziej mu się spodoba stado owiec na Rusinowej Polanie, lub wrzucanie kamieni do Potoku Strążyskiego.
Wodospad ani tez widoki na góry zdecydowanie go nie zainteresują.
Radzę nie planować dziennych tras dłuższych niż około 2-3 godz. marszu dla dorosłego, z dzieckiem i tak wydłuży się to do 5-6 godz. bo po około pól godziny marszu trzeba go będzie wyjąć z nosidła, wózka, aby pobiegał samodzielnie.
Poza tym - w Tatrach trudno o łatwe trasy gdzie jednocześnie nie ma tłoku.
Ja osobiście mając dzieci w wieku 3-4 lat jeździłam z nimi głównie do rodziny na Pogórzu Wiśnickim - łąki, lasy, czysta i płytka rzeka, mleko i masło od krowy itd.
W nieco wyższe góry zaczęłam ich zabierać od piątego roku życia.
I wcale tego nie żałuję, nie tylko Tatry są ciekawe.
Ciekawe rejony można znaleźć wszędzie.
Jeżdżąc na to Pogórze poznawałam bardzo ciekawe dla mnie miejsca - kościołki drewniane, cmentarze wojenne, chodziłam tam pieszo z dziećmi.
A co drugi dzień chodziliśmy się chlapać nad rzekę.
Nosidło to super rozwiązanie, ale musi być wczesniej sprawdzone na krótkich wycieczkach, tak aby dziecko się przyzwyczaiło i abyśmy wiedzieli, że jest to dla niego przyjemne. Jednym z najlepszych jest nosidło Kid Comfort III Deutera. Jest drogie, ale mimo to dość często używane, szczególnie na Słowacji. Używamy i polecamy - moje dziecko czuje się w tym nosidle doskonale. Muszę jednak dodać dla jasności, że w nosidle tym podrózował po górach i Lubelszczyźnie od 10 miesiąca zycia, a wczesniej używalismy na spacerach i wyjazdach chusty. Dla niego takie "podrózowanie" jest więc naturalne. Jesli wczesniej nie uzywaliście ani chusty ani nosidła to...
Przede wszystkim weź sobie do serca uwagi Basi. Są bardzo trafne. Resztę "rad -uwag-szpil" przesiej przez sito, aby odrzucić plewy. Powodzenia.
Basia Z. pisze:Z moich osobistych doświadczeń 3-latek to najgorszy wiek do "zaznajamiania" dziecka z górami.
Mniejsze dziecko można nosić w nosidełkach gdzie pewnie zaśnie (ale tez nie dłużej niż 2-3 godz.), 5-6 latek pójdzie już sam (jeżeli się go do tego odpowiednio zmotywuje, a są sposoby).
Zaś 3-latek, zwłaszcza nie przyzwyczajony do tego wcześniej będzie się w nosidełkach nudził i wyrywał oraz ryczał.
Przede wszystkim weź sobie do serca uwagi Basi. Są bardzo trafne. Resztę "rad -uwag-szpil" przesiej przez sito, aby odrzucić plewy. Powodzenia.
Tatry......., Pieniny......., Dolomity......... Moje najwspanialsze
Basia słusznie prawi, sama jeździła z dziećmi więc wie.
Muszę jednak zwrócić uwagę moim przedmówcom, czy raczej przypomnieć, że mając głód górski chcemy się wyrwać w góry (Tatry) nawet z "bagażem", niejako za wszeką cenę.
Ja to rozumiem, bo mam dziecko 11 letnie, a żona obecnie jest w ciąży, więc już planujemy co robić z "bagażem", jak nosić, gzdzie chodzić itd. Niewygoda niewygodą, a głód jest. Proszę więc o zrozumienie dla rodziców.
Muszę jednak zwrócić uwagę moim przedmówcom, czy raczej przypomnieć, że mając głód górski chcemy się wyrwać w góry (Tatry) nawet z "bagażem", niejako za wszeką cenę.
Ja to rozumiem, bo mam dziecko 11 letnie, a żona obecnie jest w ciąży, więc już planujemy co robić z "bagażem", jak nosić, gzdzie chodzić itd. Niewygoda niewygodą, a głód jest. Proszę więc o zrozumienie dla rodziców.
Klaudia - panowie strasznie się czepiają (to ostatnio na tym forum nierzadkie). Pewnie chodzi o to, że używasz "spacerowego skrótu myślowego", jakoby doliny miały sięgać od budek z biletami do położonego w głębi schroniska. Tymczasem Kościeliska jest doliną walną, która poprzez swoje odgałęzienia sięga aż do głównej grani Tatr. Wówczas schronisko leży gdzieś w trzech czwartych licząc od granicy parku.
Co do targania dzieciaka w wózku dolinami - pewnie da się, ale ja bym swojemu odpuścił taką wątpliwą przyjemność. Nie jestem też fanem pakowania dzieci do nosidełek na zasadzie "to pasja rodziców, więc i ty dzieciaku pacz i ócz się!".
No chyba że rzeczywiście dziecko samo bardzo tego chce.
Co do targania dzieciaka w wózku dolinami - pewnie da się, ale ja bym swojemu odpuścił taką wątpliwą przyjemność. Nie jestem też fanem pakowania dzieci do nosidełek na zasadzie "to pasja rodziców, więc i ty dzieciaku pacz i ócz się!".







