Naiwne. No i niemożliwe. Każda ustawa jest w dziełem zbiorowym. Jeśli jest inicjatywą rządową to jej tekst jest pracą zbiorową wielu urzędników, podlega konsultacjom z innymi resortami. Efekt sygnuje szef resortu. Potem przechodzi do rządu, Ew. poprawki i podpis premiera. Nastenie trafia do Sejmu, kolejne czytania i "obróbka" w komisji. Wszystko jest protokółowane. Ostateczne czytanie i głosowanie w Sejmie, znowu doskonale wiadomo, kto i jak głosował. Potem Senat i powtórnie Sejm jeśli sąsenackie poprawki. i Prezydent. Wszystko jest jawne, protokółowane, dostępne dla każdego. Byłoby śmiesznym aby tekst Ustawy ukazywał się w Dzienniku Ustaw z zaznaczeniem, że ten artykuł jest autorstwa posła "x" a inny posła "y".mefistofeles pisze:Czyli pełna przejrzystość stanowienia prawa, każda zmiana w tekscie ustawy czy rozporządzenia powinna być jawna i przypisana do konkretnej osoby*. Czyli proceduralność podejmowania decyzji - jak najmniej uznaniowości. I jeszcze parę innych zabezpieczeń.
Co to znaczy "uznaniowość"? "I jeszcze parę innych zabezpieczeN" - czyli konkretnie jakich?
Pisząc o niskich poborach w ministerstwach miałem na myśli głównie to, że niska taryfikacja płac, powoduje, że do administracji rządowej trafiają ludzie początkujący o niskich kwalifikacjach, doświadcxzeni i o wysokich kwalifikacjach trafiają do byznesu, bo tam się zarabia znacznie więcej i lobbują skutecznie w administarcji rządowej i w Sejmie, najczęściej bez żadnych "kopert". O prawnym uregulowaniu lobbingu mówi się u nas od lat - rządy i parlamenty się zmieniają a ustawy lobbingowej jak nie było tak nie ma.
Rozbawiłeś mnie. Cenny wkład do teorii państwa i prawa. Dobrze, że kol. Filanc tego nie czytał - jest profesorem w tej specjalności.mefistofeles pisze:*system analogiczny do tego jaki jest np w wikipedii.


