Jak na Giewoncie tylko dwa razy wyżej

Pasma górskie w Polsce i na świecie.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Jak na Giewoncie tylko dwa razy wyżej

Post autor: Janek »

Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Jak ja byłem to było 3 razy gorzej.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Phi, co z tego że dwa razy wyżej skoro krzyż co najmniej pięć razy niższy :-P
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:Phi, co z tego że dwa razy wyżej skoro krzyż co najmniej pięć razy niższy :-P
Palikocie Ty jeden!

PS.
A krzyż, faktycznie, oszczędnościowy, wiadomo, Austria blisko Galicji
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Po wizycie na Mont Blancu odechciało mi się znanych szczytów. Warunki mieliśmy dość trudne więc wstępna selekcja "tramwaju" następowała dość szybko. Ludzie stosunkowo szybko się wykruszali. Choć z drugiej strony muszę przyznać, że taki tramwaj ma też swoje zalety - narzuca tempo "noga z nogą" więc szło mi się rewelacyjnie, bo mam tendencję do przyspieszania. Oczywiście w wyższych, trudniejszych partiach lepiej nie być ograniczanym, bo czasem czas/warunki są bardzo ważne i należy się uwijać.
Reasumując-na Grossa się absolutnie nie wybieram ;-)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Ale na serio na tym filmiku jest mały ruch.

Jak ja byłem na Grossie, to przy zejściu byłem tak wkurzony, że już rozważałem pomysł zjazdu z przełączki w dół.

Poza ludźmi na szczycie też był alaskan malamut. Helikopter krążył dookoła, bo sytuacja na grani była niebezpieczna. To co tam się dzieje przechodzi wszelkie pojęcie. Ja już miałem dość i się wypiąłem z liny (gdyby nie było ludzi to mógłbym spokojnie sobie iść na żywca, ale w tej sytuacji się bałem), bo się zaplątywaliśmy w ludzi, którzy się przed nas wtryniali. W pewnym momencie człowiek dochodzi do wniosku, że "po polsku" się nie da. Czekanie na swoją kolejkę, nie ma sensu. Trzeba się wpierniczać, bo nie zejdziemy stąd nigdy. To było bardzo niebezpieczne. Byłem bardzo zniesmaczony tym zachowaniem. Gdybym wiedział, ze tak będzie to grań Studl robilibyśmy chyba w nocy, tak jak to zrobiła jedna ekipa, albo w ogóle bym tam nie pojechał.

Nie wiem co to jest za kultura. Kiedyś gdyby mnie ktoś spytał, to bym obstawiał, że w krajach niemieckojęzycznych będą wszyscy grzecznie i sprawnie leźli gęsiego, a tu niespodzianka: chamstwo jak na przejściu granicznym w Medyce. Oczywiście, czytałem o tym wcześniej, więc zupełnym zaskoczeniem to nie było, ale nie sądziłem, że aż tak.
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

eee nie tak źle , nikogo w "japonkach" czy szpilkach nie widziałem :D
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Sądzę, że panienka w japonkach na Świnicy jest niczym w porównaniu z tym co działo się na Grossie, wtedy gdy tam byłem.
Panienka w japonkach najwyżej może wywołać mój lekki uśmiech, a to co tam było stanowiło dla mnie zagrożenie życia, nie mówiąc już o niewiarygodnym wkurwie. Wolę swojskie japonki niż austriackie przepychanki.
Swoją drogą bardziej mnie śmieszą ludzie latem w Tatrach w LASportivach Nepal niż w japonkach.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Żabi Koń pisze:
Nie wiem co to jest za kultura. Kiedyś gdyby mnie ktoś spytał, to bym obstawiał, że w krajach niemieckojęzycznych będą wszyscy grzecznie i sprawnie leźli gęsiego, a tu niespodzianka: chamstwo jak na przejściu granicznym w Medyce. Oczywiście, czytałem o tym wcześniej, więc zupełnym zaskoczeniem to nie było, ale nie sądziłem, że aż tak.
No fakt, czegoś takiego w wykonaniu niemieckojęzycznych bym się nie spodziewał.

Przy wchodzeniu na mecze lub koncerty (bo tylko tego typu doświadczenia mam) zawsze było tam spokojnie i po kolei, a tu w górach takie coś.
Każdemu jego Everest...
ODPOWIEDZ