Iwona pisze:robienie fotek podczas grupowego marszu to już problem
Zauwazylem, ze najmniej nieudanych zdjec zrobilem podczas wyjazdow w Bieszczady, gdzie wedrowalem niby w grupie, ale glownie z dziewczyna oraz w Karkonosze, gdzie bylem sam.
Majac reczny aparat potrzebue sporo czasu na poprawne ustawienie ostrosci, ekspozycji (na sniegu swiatlomierz klamie) etc. Jak robie to na chybcika to prawie zawsze cos schrzanie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Jako nowoczesnie myslacy europejczyk wyzwolilem sie z przestarzalych podzialow ludzi wedlug plci, co ma swoje uzasadnienie w wieloletniej praktyce, ktora jednoznacznie wskazuje, ze mezczyznom na rowni z kobietami chce sie siku, koniecznie musza papu, a nawet moga zorganizowac strajk okupacyjny z wieszaniem flag na plocie, kiedy kaze im sie isc w deszczu i blocie. W zwiazku z powyzszym staram sie jak moge lazic samemu.
W kwestii bezpieczenstwa:
1. zostawiamy info, gdzie idziemy
2. trzymamy sie tego planu
3. pilnujemy granicy zasiegu komorki
4. staramy sie nie spadac z MSW polnocna sciana
mam pytanko: kto to praktykuje? Ja np. widzę gospodarza kwatery,gdzie się zazwyczaj zatrzymuję,pierwszego dnia,kiedy to wręcza mi klucze do pokoju(nawet oddawać ich nie muszę osobiście,wystarczy wrzucić do skrzynki na listy),komu więc mam zostawiać wiadomości o trasie?
tomtom pisze:trzymamy sie tego planu
wiem,że pewnie to racja ale nie lubię ograniczeń
tomtom pisze:. pilnujemy granicy zasiegu komorki
a na to to już ciężko mieć wpływ
Jeszcze powinien być punkt 5.nie wychodzić samemu na szlak-najbardziej denerwujący punkt ze wszystkich,podobnie jak uwagi ludzi na szlaku na ten temat.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ja nie wiem kto tak robi, kto nie, tylko powtarzam co madre ludzie w polarkach Topru gadaja. Oczywiscie, ze oni tak gledza coby miec latwiejsza robote, ale moze cos w tym jest i to szczegolnie jak sie samemu idzie. Wiadomosci o trasie w dzisiejszych nowoczesnych czasach mozna tez zostawiac smsem kuzynowi w Edynburgu i wielkiej roznicy nie bedzie. Tak wiem, zaraz powiesz "nie lubie byc na smyczy" i ja tez nie (w zwiazku z czym notorycznie lamie wszystkie podane przez siebie punkty), ale tez nie bede mial w zwiazku z tym pretensji, ze mi nikt nie pomogl, nie szukal, etc.
Witam Szanownych Forumowiczów. Mam mały problemik i sądzę że ten temat będzie odpowiedni. W góry chodzę sam ze sobą, do tej pory praktykowałem kwaterologię ( nocowanie w prywatnych kwaterach), lecz zamierzam zacząć wprowadzać w życie schroniskologię (nocowanie w schronach). I tutaj zaczynają się schody- nic na ten temat nie wiem. Mam całą masę pytań: czy bezpiecznie jest samemu spać w schronie, czy zdarzają się kradzieże sprzętu, jak jest z rezerwacją, ile trwa "doba schroniskowa" . Byłbym wdzięczny o odpowiedzi, jak i inne porady związane z schroniskologią. Pozdrawiam. Tyszanin.
tyszanin pisze:czy bezpiecznie jest samemu spać w schronie, czy zdarzają się kradzieże sprzętu, jak jest z rezerwacją, ile trwa "doba schroniskowa"
Witaj tyszaninie!
Przede wszystkim poczytaj nasz wątek schroniskowy: http://tatry.bozym.com/1-vt7.html
Pisaliśmy tam sporo o realiach życia w schroniskach.
Co do twoich pytań: kradzieże w Tatrach to raczej rzadkość, lepiej jednak nie zostawiać swojej kamery za 5 kpln bez opieki. :] Rezerwować miejsca można prawie w każdym polskim i słowackim schronie, choć nie ma to sensu, jeśli wędrujesz poza sezonem. Doba schroniskowa trwa różnie, najczęściej "powinno się" opuścić pokój w godzinach 10:00 - 12:00.
Jak masz więcej pytań - pytaj w powyższym temacie schroniskowym.
Jreszcze jeden nowicjusz na forum choć nie w Tatrach. Tu weteran i to niestety zbliżający się do stanu w wojsku nazywanym "w spoczynku". Zgadzam się z Tomtomem i innymi, że samotność "to jest to", choć Bogiem a prawdą w Tatrach Wysokich, zarówno po polskiej i słowackiej stronie i na znakowanej ścieżce to już niemożliwe i można mówić już tylko o "samotności w tłumie". Włóczę się po Tatrach już 51 lat, conajmniej w 40% samotnie i jakoś mi się nic nie stało choć przez większość tego czasu komórek nie było. Ale teraz niestety już się boję i w dodatku mam taki problem, że ostatnio jedyny możliwy towarzysz to 12 letni chłopiec i można się zastanawiać kto tu kogo pilnuje a raczej, że nikt nie pilnuje. Ale Kuba dorasta i jest mądrym chłopcem i może szczęście będzie dalej sprzyjać.
Pozdrawiam
JanekK
Janek pisze:Ale Kuba dorasta i jest mądrym chłopcem i może szczęście będzie dalej sprzyjać.
Czego Ci ze szczerego serca życzę ja i pewnie większość forumowiczów
Ja już wpajam mojemu 1,5 rocznemu bratankowi-chrześniakowi,że jak by czasem ciocia na starość zaniemogła to ma mnie chociaż na wózku do Morskiego Oka podwieźć Mam też wariant drugi-brat 9letni (też chrześniak zresztą ),któremu delikatnie zaszczepiam praktycznie miłość do gór,odkąd ukończył 2.5 roku Za trasami z łańcuchami wręcz przepada...ciekawe po kim to ma? W ubiegłym roku "zdobyliśmy" razem Giwewont
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Czesiek pisze:Jeszcze troszeczkę Iw i zostaniesz Przewodnikiem Tatrzańskim.
hehe,Czesiu...ja pewnie mam 1% wiadomości i umiejętności przewodnika
gregor pisze:Zawsze chodzę sam
lubię samotne wycieczki po górach ale czasem warto poznać nowych ludzi,powymieniać się wiadomościami...ba-nawet przyjaźnie z takich wspólnych wędrówek się rodzą W jednym przyznaję rację-jak jest za dużo ludzi to na dłuższą metę nie obejdzie się bez drobnych starać,podziałów na grupki itp,no i może tak jest lepiej..po co mamy się jeszcze w górach stresować.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Na początek pozdrawiam wszystkich forumowiczów!
Przyznam sie ze jestem laikiem w wyprawch w Tatry, ale to dlatego ,że nie mam z kim chodzić! I właśnie w te wakacje chcialabym zaszale i zdobyc jakies szczyty tylko nie wiem z kim! A gdybym poszła sama czy byłoby to nierozsądne ?
Niech mi ktoś doradzi bo jeśli nie sama to nigdy chyba nie doznam tej rozkoszy zdobywania szczytow!!!