Monisia.... przewodnik po to "przywiazuje" turystów , żeby mu w przepaść niepospadali. A poważnie to jeśli nie masz potrzeby to wcale nie musisz się wiążać liną, chociaż są tam ze dwa takie miejsca , że fakt asekuracji działa pozytywnie na ich przejście ( nie jest niezbędny )
Po to sie wiazesz lina by czuc sie bezpieczniej. Po za tym przewodnik za Ciebie odpowiada i po co ma isc siedziec np. jak bedziesz chciala sobie skrocic droge i polecisz? Teraz sobie mysle ze moze to ranne wstawanie to rodzaj selekcji - marudzacych z rana nie zabieraja
MonisiaPP pisze:Kto ustala godzine o ktorej sie wyrusza? My czy przewodnik?
Właściwie pewne warunki dyktujesz Ty - bo to Ty płacisz i jeśli będziesz miała kaprys znaleźć się o pólnocy na szczycie to też znajdziesz przewodnika który za stosowną opłatą tam Cie zaprowadzi... kwestia poszukania.
No tak, tego sie obawialam... ale jezeli nie bede szla sama z moim towarzyszami tylko przewodnik zbierze wieksza 5 osobowa grupe to bede przywiazana do obcych ludzi? a jak ktos mnie sciagnie w dol? Nie ufam obcym! SZczegolnie, ze czasami pchaja sie ludzie naprawde niedoswiadczeni... Ja nie mowie, ze ja jestem jakas mega zaawansowana! Ale sa niektorzy bardziej lekkomyslni! Rozumiecie jaki mam problem? Czy zakrecilam?
HAHAHAHA Skoro tak mowisz! Aczkolwiek odmowie wyjscia w gory w jakims dziwnym towarzystwie
Tylko zebym sie nie zdziwila, jak ktos odmowi wyjscia w moim towarzystwie!!!!!!! HAHAHA
Skad ta pewnosc? nie wiesz jak wygladam...
Chyba, ze chodzi o to, iz zobacza we mnie prawdziwa profesjonalistke gorska wyzeraczke...i spasuja obawiajac sie kompromitacji w cieniu mojego bohaterskiego wejscia na Gerlach
"nie trzeba wiedziec zeby widziec...." ja nie oceniam po pozorach! Pozostaje mi jedynie wierzyc, ze obraz mnie w Twojej wyobrazni odbiega w pozytywna strone od rzeczywistosci!
Moi drodzy! Wejście na Gerlach jest super, ale z rok temu jakiś radykalny ekolog pozdejmował nielegalnie łańcuchy i teraz jest kłopot. Liny mogą się przydać. W trudniejszych miejscach przewodnicy powinni asekurować na sztywno, ze stanowiska.
Standardowo przewodnicy umawiają się o 6 rano u wylotu doliny w Tatrzańskiej Polance. Albo w schronisku, ale zapewne nieco później.
Pozdrawiam
Paweł PP
(zbieżność nicków z Monisią PP czysto przypadkowa).
MonisiaPP pisze:jak to pawelkupp nie przyznajesz sie do mnie??
a tak powaznie to lancuchy byly na dlugich odcinkach?? niezbedne czy przydatne?
Pozdrawiam
Ja Cię lubię od początku, na odległość
Wchodziłem parę lat temu, z łańcuchami. Nie wiem dokładnie, gdzie zdjęto ubezpieczenia. Łańcuchy na drodze wejściowej, na tzw. Wielickiej Próbie, nie były chyba niezbędne. Natomiast w zejściu Batyżowiecką Próbą może być trudno bez nich. Najtrudniejsze moim zdaniem miejsce i tak nie było ubezpieczone.