Prosty sposób na polską służbę zdrowia..

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

komorfil - niezupęłnie. Na wolnym rynku cena jest kształtowana przez prawo popytu i podaży. Jak ktoś zaoferuje produkt droższy od konkurencji to przegra (chyba, że oferuję inną wartośc donaną - np lans jak robi to fima apple). Rynek leków wolnym rynkiem nie jest z dwóch powodów.

Pierwszy to prawa patentowe - firmy produkujące nowoczensy lek mają na niego patenty. Ale to jeszcze jest zrozumiałe bo bez tego nie zwrócą się się koszty badań.

Drugi to państwowe regulacje. I tu wyłamujemy się z prawa popytu i podazy (PiP) i wchodzimy w prawo szantażu. Z prawa PiP wynika, że maksymalna cena za jaka pacjent może lek wykupić to dajmy na to 100 złotych (przykład). Ale zapenwienie tej ceny nie lezy w gestii producenta a w gestii państwa. W dodatku państwo musi ten lek zapewnić pacjentowi. W związku z tym producent leku może zaproponowac cenę dla państwa dużo wyższą niż ta po której musiałby sprzedawać lek bezpośrednio pacjentowi. A państwo postawione przed takim szantażem ma małe możliwości obrony.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

mefistofeles pisze:Drugi to państwowe regulacje. I tu wyłamujemy się z prawa popytu i podazy (PiP) i wchodzimy w prawo szantażu. Z prawa PiP wynika, że maksymalna cena za jaka pacjent może lek wykupić to dajmy na to 100 złotych (przykład). Ale zapenwienie tej ceny nie lezy w gestii producenta a w gestii państwa.
No więc państwo może albo wytwarzać lek w państwowej własnej wytwórni albo go kupić negocjując cenę u producenta, w oparciu o możliwości i chęci refundowania.
Wolny rynek, tyle że nakładają się na niego mechanizmy regulacji. Ale też regulowane PiP. W końcu kto państwu "każe" cokolwiek refundować? Pamiętaj, że konstytucja (która też jest umowna) mówi jedynie o dostępie do świadczeń których zakres regulują ustawy.
Skoro państwo zapisuje w tych ustawach refundację, to stawia się w roli klienta. Przychodzi firma i mówi - chcecie waszym subklientom (obywatelom) sprzedawać lek po 100. U nas jest po 2000. Kupujecie?
Gdzie tu nie ma PiP?
A państwo postawione przed takim szantażem ma małe możliwości obrony.
Jejku, Mefi, przecież nie musi kupować i "ulegać szantażowi". Prawo PiP, no nie?
Potem obywatele rozliczą rząd, przyjdzie inny i też będzie miał kłopot "tanio" (cokolwiek by to nie znaczyło) kupić leki. Jeszcze raz - firma chce sprzedać, państwo kupić.
Gdzie tu szantaż?

Apple daje wartość dodaną w postaci lansu, firmy farmaceutyczne dają wartość dodaną w postaci "produktu ratującego zdrowie i życie". Jedni zarabiają, drudzy zarabiają.

Owszem, przy lekach mówimy o kasie publicznej. Jak do publicznego przychodzi prywatna firma, to będzie mieć te same oczekiwania handlowe, a ludzie na to patrzący zawsze będą widzieć szantaż, wyzysk, korupcję i konferencje na Kanarach dla lekarzy.

A tak naprawdę to taka sama gra rynkowa, tyle że w gąszczu przepisów.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

komorfil pisze: Jejku, Mefi, przecież nie musi kupować i "ulegać szantażowi". Prawo PiP, no nie?
No własnie musi kupić. Ale siłą nabywcza państwa jest dużo większa niż pacjentów. W dodaktu państwo wydaje cudze pieniądze co nie sprzyja racjonalizacji kosztów i uporowi w negocjacjach. Gdyby wyeliminować pośrednictwo państwa firma nie sprzedałaby leku za 2000 tylko musiałaby urealnić cenę.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:
komorfil pisze: niebotycznie, szokująco tanie.
Ale mnie zastanwia jedno - czy cena przed refundacją jest ceną realną czy zawyżoną celem wydojenia państwa przez producenta leku. Czyli - ile by ten lek kosztował gdyby refundacji nie było wcale?
Otóż to - coś mi się widzi że gdyby nie było tzw. refundacji to leki staniałyby i to sporo.

Koncerny farmaceutyczne produkują leki nie po to by "leczyć" (cokolwiek to znaczy) tylko po to by na tych lekach zarabiać. To nie żadna misja, to biznes. A że czasem udaje się kogoś dzięki tym lekom wyleczyć to inna sprawa. :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

A tu felieton Barbary Szczepuły z Dziennika Bałtyckiego:

"Koncerny farmaceutyczne są potężne i majętne. Walczą o wielkie pieniądze, które zarobią, jeśli produkowane przez nie leki znajdą się na liście leków refundowanych. Stać je na wynajęcie najlepszych firm PR, które zadbały o odpowiednią strategię.

A ta była stosunkowo prosta: przeciągać negocjacje aż po schyłek roku. I już można było oskarżyć ministra Arłukowicza, że lekceważy pacjentów, ogłaszając listę leków refundowanych tuż przed Wigilią.
Spece od "piaru" wiedzą także doskonale, że wprowadzanie tej listy, jak każda operacja angażująca tysiące ludzi i rozliczne instytucje, ma swoją bezwładność i nie może się obyć bez mniejszych lub większych perturbacji.

Zwłaszcza że dziwnym zbiegiem okoliczności zbiega się w czasie z akcją lekarzy, którzy - jak się okazuje - nie mogą prawidłowo odczytać tabelek (bo wydrukowano je małym drukiem) ani wypełnić jak należy recepty (bo poniżej ich godności jest pytanie pacjentów o to, czy są ubezpieczeni).

Apogeum zamieszania przypada na pierwsze dni nowego roku, co dla "piarowców" jest prawdziwym darem nieba, bo to martwy sezon w mediach, gdy w polityce niewiele się dzieje. Obiektywy wszystkich kamer telewizyjnych kierują się więc na apteki, a na czołówkach pojawiają się doniesienia o "lekowym chaosie".

Do akcji wkraczają też politycy opozycji, pełni w tych pierwszych dniach stycznia współczucia dla biednych pacjentów gabinetów lekarskich i klientów aptek.

We wszystkich kanałach informacyjnych mamy więc prawdziwy festiwal oświadczeń, wyrazów oburzenia oraz żądań zdymisjonowania kogo się tylko da - ministra, szefa Narodowego Funduszu Zdrowia, rzecznika praw pacjenta, a najlepiej także samego premiera.

W relacjach z aptek powinny znaleźć się ujęcia z tasiemcowymi kolejkami i zrozpaczonymi ludźmi, którym bezduszne, a nieudolne państwo każe płacić horrendalne ceny za lekarstwa.
Przypadek sprawił, że tuż przed sylwestrem i tuż po Nowym Roku jeździłam po gdańskich aptekach w poszukiwaniu pewnego specyfiku.

W żadnej z pięciu czy sześciu nie widziałam przy okienku więcej niż dwie, trzy osoby. W jednej z aptek pani przede mną wyznała farmaceutce, że była nastawiona na długie czekanie w kolejce. - Radzę mniej oglądać telewizję - rzucił ktoś za moimi plecami.

I ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że istnieje związek między gorliwością, z jaką media tropią "lekowy chaos", a liczbą reklam środków przeciw grypie, suplementów diety i specyfików odchudzających, które towarzyszą nam od rana do wieczora."


Coś w tym jest 8)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:NO WRESZCIE!!!
komorfil pisze:Nie wierzę własnym oczom! Dotarło.
Janek, masz u mnie kolejnego browarka!
Za browarka dziękuję. Ale to. że jak piszesz "dotarło" to nie jest ani Twoja zasługa, ani tych wszystkich prezesów Izb, związków i porozumień, którzy mi się trochę kojatzą z mafią lub camorrą lecz mojego wychowania w socjaliźmie (czytaj - umiejętności czytania między wierszami) oraz takiej zwykłej inżynierskiej głupoty, która nie pozwala nawet próbować nakręcać nakrętkę M8 na śrubę M40.
Bo Wy, lekarze, a także Wasi przedstawiciele jakoś dziwnie unikacie postawienia sprawy jasno, tak jak ja w przykładzie o Pawełku i Gawełku (naprawdę prawdziwy jeśli chodzi o motywy, tylko reszta inna, bo to było w ZUS przy rentach), oraz ten pan profesor w swoim komunikacie. O tym co wyprawiają media i redaktorzy, zarówno prorządowi jak i opozycyjni, lepiej w ogóle nie mówić bo to jest stek głupot i hipokryzji. Tak się tylko zastanawiam, czy oni w ogóle wiedzą o co biega.

A więc dlaczego, Komorfil? Dlaczego Wasze środowisko nie mówi wprost i przed kamerami tego co napisał ten profesor w swoim komunikacie? To mi trochę zalatuję Orwellem.

W tej chwili wg sondy, 70% społeczeństwa uważa, że w waszym sporze z rządem to rząd nie ma racji. Nie wyciągałbym z tego zbyt optymistycznych wniosków, polskie społeczeństwo jest z natury rzeczy antyrządowe no i nie jest tak źle, większość aptek jednak realizuje recepty ze zniżką itd, nawet jest zabawnie, bo nic tak nie ożywia życia społecznego jak strajk, protest, pożar, wojenka lub przyłapanie jakiegoś oficjela na zabawach z panienkami - jest o czym pisać i mówić. Gdyby jednak takich aptek zaczęło ubywać, ludzie by płacili te 100% a nadal by były aktualne te niedomówienia, to ogłupiałe (bo tak samo jak ja przez długi czas, prawie wszyscy nie wiedzą o co biega) i znużone społeczeństwo obróci się przeciw lekarzom.

Jednym słowem trzeba mówić otwarcie i wprost, inaczej grozi jakiś zgniły kompromis, który się rozleci za kilka miesięcy.

Takna marginesie - w niektórych mediach niektórzy redaktorzy mówili ze zgrozą, że premier wywiera nacisk na prezesa NFZ. Abstrahując od przedmiotu nacisku, to co w tym złego? Państwo w państwie. Nie znam szczegółów ale nie wydaje mi się aby prezes NFZ był kimś w rodzaju prezesa NBP? Normalny urzędnik, którego można powołać na stanowisko a także i zwolnić lub zgoła wyrzucić na zbity pysk.

Mefi!
Leki to towar specyficzny, nie mający nic wspólnego z prawem popytu i podaży. Jak mnie nie stać na najnowszego Canona czy jakąś super fikuśną kurtkę z jakiegoś goretexu to jej po prostu nie kupuję, da się żyć bez nich. Przy leku, jak jest alternatywa - albo życie albo śmierć - jest inaczej. Czy obecne próby regulacji są skuteczne to druga sprawa. Oczywiście mówię tu o tych lekach prawdziwych a nie o tym bezreceptowym szajsie, który teraz conajmniej w 30 do 50% zalega półki apteczne, który może i nie jest szkodliwy ale raczej i nie pomagający. Z nowoczesnym lekiem jest tak - większość kosztów zostaje poniesionych nim pierwsza tabletka czy ampułka trafi na apteczną półkę, potem gro kosztu własnego producenta to opakowanie. No i jeszcze jedno - producent leku zawsze się musi liczyć z tym, że nawet znakomity lek nagle może przestać się sprzedawać bo się pojawi jeszcze lepszy, czasami wręcz rewolucyjnie lepszy. W innych rodzajach techniki to tak nie wygląda. Dla przykładu - Opel reklamuje teraz samochód genialnie radzący sobie z parkowaniem w kopercie, widziałem to, zgadza się. Co za ulga dla wielu, bo nie wszyscy sobie z tym radzą. Czy to oznacza, że wszyscy taki samochód od razu kupią a pozostałe przestaną się sprzedawać? Oczywiście nie.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

andy67 pisze:Otóż to - coś mi się widzi że gdyby nie było tzw. refundacji to leki staniałyby i to sporo.

Koncerny farmaceutyczne produkują leki nie po to by "leczyć" (cokolwiek to znaczy) tylko po to by na tych lekach zarabiać. To nie żadna misja, to biznes. A że czasem udaje się kogoś dzięki tym lekom wyleczyć to inna sprawa
Brzmi to jakby to było dla Ciebie odkrycie.
Naprawdę, odkryłeś to teraz, Andy?
Ludzie - czemu sprowadzacie produkcję leków czy leczenie ludzi do - nie wiem - misji, szamaństwa (bo mówi się często przy tej okazji o jakimś "powołaniu"), nie wiadomo czego?
To jest sfera usług, która OCZYWIŚCIE z racji jej charakteru powinna spełniać wysokie standardy i powinna być poddawana wnikliwej, rzeczowej kontroli.
I tyle. USŁUG medycznych oraz PRODUKCJI I SPRZEDAŻY leków.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

andy67 pisze: cytat: Zwłaszcza że dziwnym zbiegiem okoliczności zbiega się w czasie z akcją lekarzy, którzy - jak się okazuje - nie mogą prawidłowo odczytać tabelek (bo wydrukowano je małym drukiem) ani wypełnić jak należy recepty (bo poniżej ich godności jest pytanie pacjentów o to, czy są ubezpieczeni).
Andy to jest po prostu bezczelność cytować takie bzdety.

Lekarz w myśl przepisów nie jest w stanie określić ubezpieczenia pacjenta, ale za to jest z tego potem rozliczany.
Powiedz czy widzisz fundamentalną różnicę między "zniżeniem się do zapytania pacjenta" a płaceniem za nienależną refundację gdy pacjent MIAŁ aktualne RMUA, a jego pracodawca po prostu nie przelał składek?
Jeśli widzisz, to po co cytujesz te bzdury?
Jeśli nie widzisz to współczuję.
Ostatnio zmieniony pt 06 sty, 2012 przez komorfil, łącznie zmieniany 1 raz.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Bo Wy, lekarze, a także Wasi przedstawiciele jakoś dziwnie unikacie postawienia sprawy jasno,
:O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O

??????????????????????????????????????????????????????????????????????
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:Powiedz czy widzisz fundamentalną różnicę między "zniżeniem się do zapytania pacjenta" a płaceniem za nienależną refundację gdy pacjent MIAŁ aktualne RMUA, a jego pracodawca po prostu nie przelał składek?
Jeśli widzisz, to po co cytujesz te bzdury?
Jeśli nie widzisz to współczuję.
Odpowiedź prawnika udzielona na innym forum:

Janek napisał/a:
jaka jest sytuacja pacjenta, który pracuje, ale jego firma zalega ZUS-owi z skłasdkami. Jest ubezpieczony czy nie?


Jest ubezpieczony. Art. 67, ust. 1 i 2 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej;
także art. 50 tej ustawy /o dok. potwierdzających prawo do świadczeń/

http://www.nfz.gov.pl/new...=1036&czartnr=9

Jest trochę komplikacji kiedy płatnik/pracodawca zgłosi zgodnie z obowiązkiem pracownika do ubezpieczenia, a składki nie odprowadza.
Wtedy zgodnie z ustawą świadczenia udziela się, a kosztami obciąża zalegającego więcej niż m-c płatnika.
I tu jest pies pogrzebany: najpierw trza naliczyc, doręczyc decyzję, no i skutecznie ściągnąc, co może pozostac w marzeniach li tylko.
Natomiast gdy wszystko "gra" - świadczeniodawca po przedłożeniu rozliczenia czeka na pieniądze z NFZ.
Zwłaszcza w przypadku pacjentów hospitalizowanych, księgowośc w szpitalu nerwowo stara jak najszybciej potwierdzic w ZUS-ie, czy delikwent naprawdę zgłoszony i opłacony.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

The requested URL /new...=1036&czartnr=9 was not found on this server.


Wiesz Janek, stosując Twoją retorykę "cosia", to mógłbym powiedzieć, że ciekawe, że akurat ten cytowany link nie działa....
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:
Janek pisze:Bo Wy, lekarze, a także Wasi przedstawiciele jakoś dziwnie unikacie postawienia sprawy jasno,
:O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O :O

??????????????????????????????????????????????????????????????????????
Bo, kurde unikacie! Mówicie językiem ezopowym albo zasuwacie orwelem, szczególnie Herr Bukiel. Czy naprawdę nie zdajecie sobie sprawy, że taki komunikat jak tego profesora, co go Mefi zacytował, odczytany przed kamerami TV na spotkaniu z premierem miałby siłę rażenia bomby atomowej? Bo społeczeństwo wreszcie by się dowiedziało o co biega. Bo nie wie, Komorfil, nie wie, a wypowiedzi Waszych przedstawicieli są takie, że biedny pacjent przed telewizorem, który nie miał ani możliwości ani umiejętności przeczytania tych zawiłych ustaw i rozporządzeń, dochodzi do jedynego w tej sytuacji wniosku - coś, kurwa, kręcą.
PS.
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby premier też nie wiedział dokładnie o co biega i nawet nie miałbym do niego o to pretensji.

PS2.
Ty tu też zasuwałeś orwelem!
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Mówicie językiem ezopowym albo zasuwacie orwelem, szczególnie Herr Bukiel. Czy naprawdę nie zdajecie sobie sprawy, że taki komunikat jak tego profesora, co go Mefi zacytował, odczytany przed kamerami TV na spotkaniu z premierem miałby siłę rażenia bomby atomowej?
Gdyby media w Polsce nie zajmowały się głównie waleniem w opozycję i lizaniem d...y Partii to by społeczenstwo wiedziało doskonale. A tak zostaje jedynie internet.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Pozwolę sobie zacytować swój post z 321 - same konkrety:

Jeden z rozdziałów rozporządzenia Ministra Zdrowia do Ustawy Zdrowotnej:

Rozdział 4
Kary umowne
§ 8. 1. W razie stwierdzenia niewykonania lub nienależytego wykonania umowy na realizację recept,
będącego następstwem okoliczności, za które podmiot prowadzący aptekę ponosi odpowiedzialność,
oddział wojewódzki Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2, nakłada karę umowną.
2. Wysokość kary umownej wynosi 200 zł – za każdy ujawniony i potwierdzony w trakcie kontroli
przypadek:
1) nieudzielenia informacji, o której mowa w art. 44 ust. 1 ustawy;
Art. 44 ust. 1 - . Osoba wydająca leki, środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego,
wyroby medyczne objęte refundacją ma obowiązek poinformować świadczeniobiorcę
o możliwości nabycia leku objętego refundacją, innego niż lek przepisany na recepcie,
o tej samej nazwie międzynarodowej, dawce, postaci farmaceutycznej, która
nie powoduje powstania różnic terapeutycznych, i o tym samym wskazaniu terapeutycznym,
którego cena detaliczna nie przekracza limitu finansowania ze środków
publicznych oraz ceny detalicznej leku przepisanego na recepcie. Apteka ma obowiązek
zapewnić dostępność tego leku.

rzecz bezsensowna z założenia, ponieważ większość leków nie ma swojego odpowiednika w cenie limitu, limit jest wyssany z palca i kilkunastokrotnie zaniżony, a te leki, których ceny mieszczą się w limicie, są często niedostępne i nigdy dostępne nie były w obrocie, gdyż zostały zarejestrowane jedynie po to, by móc zaniżyć limit
2) niewydania leku, środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego; wyrobu
medycznego na żądanie, o którym mowa w art. 44 ust. 2 zdanie pierwsze ustawy; -
właściwie to samo - pacjent żąda taniego odpowiednika, a aptekarz, choćby się zesrał, to mu takowego nie jest w stanie dostarczyć
3) niepoinformowania o zmianach w ewidencji osób zatrudnionych w aptece;
czyli zatrudnisz pracownika, zapomnisz poinformować o tym NFZ (ciekawe, dlaczego mam informować ?) i bulisz 50 tysięcy (tak to mniej więcej wychodzi
4) nieprzekazania danych, o których mowa w § 3 ust. 1 pkt 3 i 5, w terminach określonych w
art. 45 ust. 6 ustawy.
3. Wysokość kary umownej, o której mowa w ust. 6, ustala się z uwzględnieniem kwoty refundacji
uzyskanej przez aptekę od oddziału wojewódzkiego Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2, za
dwanaście kolejnych okresów rozliczeniowych objętych umową na realizację recept, licząc od
pierwszego okresu rozliczeniowego, w którym doszło do naruszenia umowy na realizację recept. 4. W razie stwierdzenia podczas kontroli naruszeń, które zostały stwierdzone również w kontrolach
przeprowadzonych uprzednio w czasie obowiązywania umowy na realizację recept, wysokość kary
umownej ustala się z uwzględnieniem kwoty refundacji uzyskanej przez aptekę od oddziału
wojewódzkiego Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2, za dwadzieścia cztery ostatnie okresy
rozliczeniowe objęte umową na realizację recept, licząc od pierwszego okresu rozliczeniowego, w
którym doszło do ponownego naruszenia umowy na realizację recept.
5. W przypadku gdy umowa na realizację recept jest wykonywana krócej niż w okresie, o którym
mowa w ust. 3 albo 4, wysokość kary umownej ustala się w wysokości dotychczas uzyskanej
refundacji objętej umową na realizację recept.
6. Wysokość kary umownej wynosi do 2 % kwoty refundacji ustalonej w sposób określony w ust. 3 –
5 w przypadku:
1) realizacji recepty przez osobę nieposiadającą kwalifikacji i uprawnień do jej realizacji;
2) przedstawienia danych niezgodnych ze stanem faktycznym, na podstawie których oddział
wojewódzki Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2, dokonał refundacji;
3) realizacji umowy na realizację recept niezgodnie z udzielonym zezwoleniem na
prowadzenie apteki.
7. Kary umownej w przypadku, o którym mowa w ust. 6 pkt 2, nie nakłada się w przypadku złożenia
przez aptekę korekty w trybie określonym w art. 45 ust. 11 i 12 ustawy, z wyjątkiem korekt
składanych w czasie kontroli lub w wyniku kontroli, o której mowa w art. 47 ustawy.
8. Przy ustalaniu wysokości kary umownej, o której mowa w ust. 6, należy uwzględnić w
szczególności czas trwania, stopień oraz okoliczności naruszenia umowy na realizację recept, a także
ewentualne uprzednie naruszenie tej umowy oraz kwoty refundacji w odniesieniu do wydanych leków,
środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych.
§ 9. 1. Oddział wojewódzki Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2, określa każdorazowo w wezwaniu
do zapłaty wysokość kary umownej oraz termin jej zapłaty, który nie może być krótszy niż 14 dni od
dnia otrzymania wezwania. Za termin zapłaty kary umownej uważa się dzień uznania rachunku
bankowego oddziału wojewódzkiego Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2.
2. W przypadku:
1) wyczerpania procedury, o której mowa w art. 42 ustawy,
2) ustalenia w zaleceniach pokontrolnych, o których mowa w art. 47 ust. 15 ustawy, że
nastąpiło niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy na realizację recept z przyczyn
leżących po stronie podmiotu prowadzącego aptekę, i nałożenia kary umownej,
3) bezskutecznego upływu terminu, o którym mowa w ust. 1
– oddziałowi wojewódzkiemu Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2, przysługuje prawo do
dokonania potrącenia nałożonej kary umownej wraz z odsetkami ustawowymi z należności
przysługującej od tego oddziału podmiotowi prowadzącemu aptekę. 3. W przypadku, o którym mowa w ust. 2 pkt 1, odsetki ustawowe nie przysługują oddziałowi
wojewódzkiemu Funduszu, o którym mowa w § 1 ust. 2, za okres od dnia, w którym upłynął
określony w ustawie termin do rozpatrzenia zażalenia na czynności dyrektora oddziału
wojewódzkiego Funduszu albo termin do rozpatrzenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy przez
Prezesa Funduszu, do dnia doręczenia aptece stanowiska Prezesa Funduszu w sprawie rozpatrzenia
odpowiednio tego zażalenia albo wniosku.

TĘ USTAWĘ NAPISALI URZĘDNICY HILAREGO MINCA , cała ona opiera się na założeniu, że mafia lekarska-apteczna wyzyskuje biednych pacjentów i jeszcze biedniejszy NFZ. Tu nie ma mozliwości porozumienia, bo tu rząd zakłada złą wolę lekarzy i aptek. Jak można rozmawiać, skoro dla rozmówcy jest się mzłodziejem ?
Zwróćcie uwagę, że tu nie ma żadnej procedury odwoławczej , Fundusz ci każe, zapłać, zbankrutuj, a potem możesz się sądzić
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Gdyby media w Polsce nie zajmowały się głównie waleniem w opozycję i lizaniem d...y Partii to by społeczenstwo wiedziało doskonale. A tak zostaje jedynie internet.
Nie, nie, przynajmniej nie w tym przypadku. Relacja szła na żywo, nikt nie byłby w stanie przeszkodzić Panu Bukielowi w przeczytaniu tego lub podobnego oświadczenia. Dlaczego zasuwają "orwelem" nie wiem i wolę nie dochodzić.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek, rozumiem że niedziałający link z Twojego postu nieco wyżej, to żaden problem, tak ma być i nie ma problemu ani Twojego komentarza?

Jestem prawie pewny, że "coś" kręcisz razem z mafią inżynierską. 8)

Ty tu też zasuwałeś orwelem
Przykład?
Ostatnio zmieniony pt 06 sty, 2012 przez komorfil, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:Gdyby media w Polsce nie zajmowały się głównie waleniem w opozycję i lizaniem d...y Partii to by społeczenstwo wiedziało doskonale. A tak zostaje jedynie internet.

Mefi widzę że nie umiesz się powstrzymać od tanich tekstów. Gdzie te media niby "walą w opozycję i liżą d.... partii" ???

Może zacznij oglądać TV i czytać prasę ???
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:Janek, rozumiem że niedziałający link z Twojego postu nieco wyżej, to żaden problem, tak ma być i nie ma problemu ani Twojego komentarza?
http://www.nfz.gov.pl/new/index.php?kat ... &czartnr=9

Kopiowałem post z innego forum, widocznie coś nie zadziałało. Post zamieścił prawnik z zawodu - uwierzyłem na słowo, choć lektura powołanego (art.67 ust. 1 i 2) budzi moje wątpliwości - język prawny bywa przedziwny.
komorfil pisze:Jestem prawie pewny, że "coś" kręcisz razem z mafią inżynierską.
Tak jest, krążę nocą po drogach z młotem pneumatycznym i robię dziury aby wymusić wyższe nakłady na remonty
Cytat:

Ty tu też zasuwałeś orwelem


Przykład?
A ta gadanina o ChPL, przecież tego nikt nie rozumie. Zrozum, Kolego, że to co jest jasne dla Ciebie jako zawodowca może być nieczytelne dla reszty. Jak bym Ci tu zasunął kilkoma terminami lub tekstami z przepisów o normatywie projektowania dróg publicznych też byś nic nie zrozumiał. Albo czymś z mojego zawodu (jestem mechanikiem a nie drogowcem) - słyszałeś coś może o wykresie żelazo - węgiel, oraz krzywych U dla poszczególnych gatunków stali, służących do określania parametrów obróbki termicznej - to chlebek powszedni dla inżyniera od obróbki cieplnej, dla speca od projektowania obrabiarek niekoniecznie, bo to i owo z wykładów metaloznawstwa już zdążył zapomnieć. W dodatku, wybacz - Twojej posty były w tonie patetyczno-histerycznym.
andy67 pisze:Mefi widzę że nie umiesz się powstrzymać od tanich tekstów. Gdzie te media niby "walą w opozycję i liżą d.... partii" ???
No właśnie, chyba zacznę wynototywać punkty programu z TVN24, w których kroi się dupę rządowi aż iskry lecą
Co do opozycji - niech prezes Kaczyński zabroni Błaszczakowi, Girzyńskiemu i Czarneckiemu (tym głównie) kontaktów z mediami i od razu mu "pijar" poprawi. Ci faceci tak mędżą, że nawet św. Tereska by się zdenerwowała i obrzuciła ich kurwami. Z Adamem Hofmanem jest inaczej - facet jest bezczelny, ale inteligentny oraz potrafi być sympatyczny w taki łobuzerski sposób, potrafi też puścić oko do widza. Trochę pracy i dorówna Kaliszowi. Natomiast Macierewicz doskonale by się nadawał do Monthy Pythona lub starych kryminałów amerykańskich wg. powieści Chandlera. Kaczyński mógłby też przestać popierdywać "smoleńskiem" i miałby od razu 10% do przodu.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze: W dodatku, wybacz - Twojej posty były w tonie patetyczno-histerycznym.
Masz prawo do takiej oceny.
Tyle że to, hm, wy będziecie płacić za recepty.
A potem to komentować. W tonie patetyczno-historycznym.
Bo - jakby to powiedzieć - nie widać nadziei na poprawę sytuacji. Sytuacja jest patowa.

Część lekarzy będzie protestować, część - tak jak ja- stosować obecne prawo.
Oznacza to dla was jedno: drogie leki. Od 1 stycznia napisałem 2 czy 3 recepty refundowane na 20 wypisanych. Po analizie w domu okazało się że jedna z tych dwóch czy trzech też nie powinna być refundowana.
Po czyjej stronie będzie histeria? Nie wiem.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:nie widać nadziei na poprawę sytuacji. Sytuacja jest patowa.
No i bardzo dobrze! Im bardziej sytuacja jest patowa, tym bardziej dochodzi do prawidłowego jej rozwiązania. Tylko trzeba przestać się gniewać na siebie i zabrać się do roboty.
Widziałeś może most rozsuwwany w Darłówku k. Darłowa. Ja m.in. go budowałem. Wedle wszelkich zasad sztuki nie powinien w ogóle być zbudowany a raczej o kilka lat później. Biuro Projektów zrobiło n + nieskończoność błędów. Gdybyśmy chcieli je zgodnie z procedurami wyjaśniać to trwałoby to latami. A mieszkańcy domów z jednej strony i drugiej strony odległych od siebie góra 100 metrów musieliby zapieprzać 6 km przez Darłowo lub czekać na prom - poza sezonem pływał co godzinę. No to usuwaliśmy błędy poza procedurami. Ostatni nam wylazł przy pierwszym złożeniu - przęsła się nie zeszły i pomiędzy nimi była metrowa przerwa. I co? Siąść i płakać, wołać projektanta a w mieście będą szaleć plotki. No i czekać na prokuratora a to było przed 1989 rokiem. Nie, szybka analiza - murki osłonowe komór mechanizmów są o 5 cm za wysokie, to było nie do wykrycia poprzednio. 5 cm, niby bagatela, ale murek z betonu marki 400 i gruby chyba na 30 cm. Mieliśmy 5 młotów pneumatycznych, kuliśmy wszyscy na zmianę, niezależnie od rangi i stanowiska, w strachu aby nikt tego nie zobaczył, ale to był późny wieczor, nikt by nie zaryzykował próby za dnia. Udało się, po trzech godzinach przęsła się złożyły. A potem wszyscy się spiliśmy na umór, tak po inżyniersku, do dziś pamiętam kaca po tej imprezie. Wiem, że lekarze też tak potrafią jak trzeba. I dlatego, Komorfil, przestań rozpaczać i wyrzuć do śmieci tą miskę na łzy. Bo to ani po inżyniersku ani po lekarsku!

PS.
A tego Bukiela i innych to wyrzućcie na zbity pysk, nie zdali egzaminu. A Arłukowicz nadal ma dla mnie szansę na pomyślne rozwiązanie tej afery. I zamiast podstawiać mu nogę weźcie się razem do roboty, jak trzeba to i przy pomocy młota pneumatycznego..
komorfil pisze:A potem to komentować. W tonie patetyczno-historycznym.
Ja na pewno nie. Nie ten charakter. Raczej rzucę kurwami... po inżyniersku, po przeszło trzydziestu latach roboty na budowie człowiek nabywa fatalnych obyczajów.

PS2.
Aha, most działa bezawaryjnie już przeszło 20 lat, nie licząc drobnych napraw, jak to z każdym mechanizmem.
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ