Najlepsze jest to, że nawet Śląsk, mający karty chipowe, musi jeszcze biegać z RMUA. No to jest naprawdę chore!Janek pisze:W kieszeni mam kartę EKUZ i to wszędzie w obszarze UE i innych też wystarcza. Czy nie powinno się pójść w tym kierunku? Na Śląsku to zrobiono - pora pójść tym śladem.
Prosty sposób na polską służbę zdrowia..
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ja ostatnio miałam sytuację, że zamówiłam sobie receptę, do odbioru w jednym z punktów Medicover. Był 1 czy 2 grudnia, miałam ze sobą RMUA z listopada, a paniusia w recepcji na mnie naskoczyła, że powinnam była przyjść z grudniową RMUĄ i recepty mi nie wydała. Musiałam poczekać aż zjawi się u nas w firmie księgowa, która na wieść o tym, że ma mi tak wcześnie wystawić RMUA zrobiła tylko duże oczy i stwierdziła, że to jedna, wielka paranoja i że ona ma obowiązek wystawienia jej do 15 czy 16 dnia miesiąca.Basia Z. pisze:Właśnie się dowiedziałam, że u mnie w pracy RMUA będzie wydawana tylko na pisemną prośbę (będzie tylko zbiorcze zestawienie roczne)
I to jest właśnie to, czyli logistyka. I o tym panie i panowie posłowie oraz pracownicy ministerstw zapominają - szczegółowo rozpatrzyć jak ma to wyglądać na samym parterze - w firmie, w przychodni czy gabinecie lekarskim, w aptece.ruda pisze:ja ostatnio miałam sytuację, że zamówiłam sobie receptę, do odbioru w jednym z punktów Medicover. Był 1 czy 2 grudnia, miałam ze sobą RMUA z listopada, a paniusia w recepcji na mnie naskoczyła, że powinnam była przyjść z grudniową RMUĄ i recepty mi nie wydała. Musiałam poczekać aż zjawi się u nas w firmie księgowa, która na wieść o tym, że ma mi tak wcześnie wystawić RMUA zrobiła tylko duże oczy i stwierdziła, że to jedna, wielka paranoja i że ona ma obowiązek wystawienia jej do 15 czy 16 dnia miesiąca.
Jestem gorszego sortu...
To proste- pewnie nigdy nie pokalali się normalną pracą, dwa-mają prywatne pakiety zdrowotne więc obce są im kolejki do kekarzy pierwszego kontaktu, o specjalistach nie wspominając. Może się mylę ale nie trzeba być jakoś szczególnie rozgarniętym, żeby uznać, że pomysł na to, aby lekarze sprawdzali ubepieczenie pacjenta jest debilny. Pani w rejestracji OK ale nie lekarz, on ma leczyć, tak samo jak aptekarz ma sprzedawać leki a nie stresować się, czy uznać receptę, czy nie.Janek pisze:I o tym panie i panowie posłowie oraz pracownicy ministerstw zapominają - szczegółowo rozpatrzyć jak ma to wyglądać na samym parterze - w firmie, w przychodni czy gabinecie lekarskim, w aptece.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ja też mam prywatną opiekę medyczną, ale jeśli zamawiasz receptę to czy jesteś posłem, czy szarym obywatelem masz przyjść z RMUA taką, jaką oni sobie zażyczą.Szarotka pisze:wa-mają prywatne pakiety zdrowotne więc obce są im kolejki do kekarzy pierwszego kontaktu, o specjalistach nie wspominając.
święte słowa. A wychodzi na to, że teraz lekarze i farmaceuci mają sami rozwiązać problemy, z którymi nie uporało się ministerstwo zdrowia.Szarotka pisze:Pani w rejestracji OK ale nie lekarz, on ma leczyć, tak samo jak aptekarz ma sprzedawać leki a nie stresować się, czy uznać receptę, czy nie.
W niektórych gabinetach lekarz nie ma rejestratorki, ale to już raczej jego wybór a i też obniżka kosztów.Szarotka pisze:Pani w rejestracji OK ale nie lekarz, on ma leczyć,
W "mojej" przychodni jest tak - każdy zarejstrowany pacjent jest w bazie danych, wydali takie legitymacyjki. Przychodzę, podaję tą legitymacje i pani już wszystko o mnie wie i posyła komunikat na komputer lekarza. W przypadku RMIA tak samo. Ale ten komputer musi być. W dzisiejszych czasach to tak samo jak aparat do mierzenia ciśnienia, musi być.
Jestem gorszego sortu...
Jakoś zupełnie nie widzę posła z RMUA w łapie. Może się mylę ale zupełnie mi taki obrazek nie pasuje.ruda pisze:ale jeśli zamawiasz receptę to czy jesteś posłem, czy szarym obywatelem masz przyjść z RMUA taką, jaką oni sobie zażyczą.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
generalnie nie sądzę, żeby Panie w rejestracji/recepcji znały z imienia i nazwiska oraz z wyglądu każdego posła.Szarotka pisze:Jakoś zupełnie nie widzę posła z RMUA w łapie. Może się mylę ale zupełnie mi taki obrazek nie pasuje.
Zresztą jak poseł trafi na taką Panią Halinkę, to będzie musiał przybiec z RMUĄ w łapie
http://www.pani-halinka.pl/
Oczywiście, że nie. Nie to miałam na myśli. Raczej jestem skłonna wyobrazić sobie, że poseł pomacha legitymacją poselską i pani "Halinka" cała rozpromieniona go zapisuje. Gdyby jeden z drugim miał RMUA, to by wiedział kiedy jest to wydawane i jaki to kłopot stale wymieniać je na aktualne( by mieć przy sobie), że już nie wspomnę o pomyśle wprowadzenia przepisu, że ma być ono wydawane raz w roku lub na prośbę pracownika, skoro tak naprawdę jest jedynym(choć jednak wątpliwym) dowodem na to, że pracodawca odprowadził stosowne składki.ruda pisze:generalnie nie sądzę, żeby Panie w rejestracji/recepcji znały z imienia i nazwiska oraz z wyglądu każdego posła.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
No niestety, gdy ktoś jest na szczytach władzy/opozycji to bardzo szybko traci poczucie rzeczywistości. A diabeł siedzi przecież w szczegółach.
Taka podpowiedź dla panów i pań z parlamentu oraz rządu. Firmy produkujące np. gry komputerowe, zanim wypuszczą nowy produkt to dają go do testowania paru maniakom tychże gier, którzy to maniacy, zwani testerami nadzwyczaj sprawnie wyłapują błędy.
Czy nie można zrobić czegoś podobnego w przypadku ustaw zdrowotnych (i innych oczywiście również) - przećwiczyć w jakiejś przychodni, aptece i szpitalu "na sucho" jak dana rzecz działa ?
Za trudne ?
Taka podpowiedź dla panów i pań z parlamentu oraz rządu. Firmy produkujące np. gry komputerowe, zanim wypuszczą nowy produkt to dają go do testowania paru maniakom tychże gier, którzy to maniacy, zwani testerami nadzwyczaj sprawnie wyłapują błędy.
Czy nie można zrobić czegoś podobnego w przypadku ustaw zdrowotnych (i innych oczywiście również) - przećwiczyć w jakiejś przychodni, aptece i szpitalu "na sucho" jak dana rzecz działa ?
Za trudne ?
Każdemu jego Everest...
Ja akurat póki co RMUA nie potrzebuję do zapisania się gdziekolwiek, bo do 25tego roku życia, czyli cholera do września (szlag!) mam prywatną opiekę medyczną i zapisuję się normalnie, nikt ode mnie tego świstka nie chce. Ale jeśli nie idę na wizytę, a jedynie przez telefon zamawiam sobie receptę u mojego lekarza, to do jej odbioru potrzebuję mieć RMUA.
Sama pamiętam jak pierwszy raz poszłam do Medicoveru. Dysonans poznawczy nie opuszczał mnie ani w recepcji, ani w gabinecie, ani po opuszczeniu tego lokum. Sącząca się z głośników na korytarzu muzyka, recepcjonistki, które są tak miłe, że aż ślinianki bolą, lekarz, który przyjmuje o czasie a nawet przed czasem itd.
to zależy czy pomacha legitymacją poselską i ukochanymi piankami Pani Halinki. Ale już bez żartów - niektórzy posłowie są z lekka oderwani od rzeczywistości, przez co nie wiedzą, co muszą znosić zwykli, szarzy pacjenci odwiedzający jeszcze bardziej szare przychodnie...Szarotka pisze:e poseł pomacha legitymacją poselską i pani "Halinka" cała rozpromieniona go zapisuje
Sama pamiętam jak pierwszy raz poszłam do Medicoveru. Dysonans poznawczy nie opuszczał mnie ani w recepcji, ani w gabinecie, ani po opuszczeniu tego lokum. Sącząca się z głośników na korytarzu muzyka, recepcjonistki, które są tak miłe, że aż ślinianki bolą, lekarz, który przyjmuje o czasie a nawet przed czasem itd.
gówno prawda.Janek pisze:Aha - ile czasu mi zajęło wyszukamie danych? Ano około 5 minut - wykaz liczy sobie 2687 pozycji jest na Excelu, czyli działa wyszukiwarka i wystarczy wpisać nazwę i enter.
do powyższych danych należy dołączyć sprawdzenie rejestracji wskazania w charakterystyce produktu leczniczego. I teraz uwaga: część tych dokumentów jest na pewnej stronie, część na stronie producenta leków i UWAGA: pewnych charakterystyk produktu leków zarejestrowanych w Polsce nie można znaleźć pomimo wielogodzinnego przeszukiwania internetu. Wypisanie leku zgodnie z tymi wskazaniami jest jednym z najważniejszych wymogów ustawy refundacyjnej. Dalej twierdzisz że 5 godzin szukania BEZ EFEKTU to jest 5 minut? Jak zwykle, znacie 5 % tematu i uprawiacie swoje krytykanctwo.
Powtarzam: NIE ISTNIEJE DOSTĘPNA CENTRALNA BAZA CHARAKTERYSTYK LEKÓW!!!
podobnie - jak nie istnieje dostępna baza ubezpieczonych.
a tylko RMUA w przypadku etatowców jest dokumentem dla lekarza.Basia Z. pisze:Właśnie się dowiedziałam, że u mnie w pracy RMUA będzie wydawana tylko na pisemną prośbę (będzie tylko zbiorcze zestawienie roczne)
I niestety będziecie dostawać bez RMUA recepty na 100 %.
Tak jak napisałem w grudniu: rzadko zobaczycie receptę refundowaną.
Ja nie uczestniczę w proteście pieczątkowym. Jedynie wypełniam przepisy prawa. Wczoraj wypisałem 8 recept. Tylko 2 załapały się na refundację.
Trudno.
A dlaczego ?komorfil pisze: a tylko RMUA w przypadku etatowców jest dokumentem dla lekarza.
Czy mówi o tym jakiś konkretny przepis prawny ?
Pytam dlatego, że dotychczas w województwie Śląskim wystarczyła karta chipowa.
Czy w nowych przepisach jest wyraźnie określone, że ta karta jest niewystarczająca ?
Komorfil - przesadzasz. W Polskiej Normie stali jest chyba coś około 400 gatunków, z tego w stałym stosowaniu jest kilkanaście, które każdy inżynier zna na pamięć. Podobnie jest zapewne z lekami. I co jeszcze niby sprawdzać? Jeśli lek jest z nazwy fabrycznej i określenia substancji czynnej na urzędowej liście leków refundowanych Ministerstwa Zdrowia to co jeszcze sprawdzać? Kolor opakowania? Imię żony prezesa producenta. Albo kochanki.
Premier zapowiedział zawieszenie kar dopóki nie pojawi się Centralny Wykaz Ubezpieczonych, tak czy nie. Jaki on będzie? Oczywiście informatyczny, Czyli gdzieś u lekarza, albo w rejestracji albo u niego na biurku musi się komputer pojawić. I po ce to gadki w mediach, że starszy lekarz z komputerem sobie nie radzi. Tyle mówicie o marnowaniu czasu na biurokrację. To Ci powiem - w ostatnim czasie byłem "w rękach" dwóch lekarzy - pierwszy nie miał komputera na biurku, drugi ma. Ten pierwszy marnował kupę czasu na przeglądanie papierków, które miał w mojej teczce, ten drugi (aktualny) ma wszystko w komputerze i jewst to błyskawiczne.
No i jeszcze jedno - znakomita większość recept w przychodni ogólnej to powtarzane co miesiąc po raz dziesiąty, pięćdziesiąty, setny - czyli nic sprawdzać nie trzeba, teraz wystarcza tylko skonfrontować dotychczasowe zapisy poziomu refundacji z nowymi.
Premier zapowiedział też, że jeśli lek ma tylko jeden poziom refundacji to nic na recepcie nie trzeba będzie zaznaczać, zrobi to aptekarz a raczej jego komputer - taka jest prawda - nie jesteśmy durniami i umiemy trochę pomyśleć.
Wybacz Komorfil, bardzo długo wstrzymywałem się od radykalnych ocen ale teraz nie mam wątpliwości - to jest zmowa korporacyjna, choćpewnie znakomita większość lekarzy nie zdaje sobie z tego sprawy tylko ulega owczemu pędowi.
Oczywiście rozmowy będą się wloły, będą mnożpone sztuczne trudności, bo jak tu tak odpościć od razu jak się zrtobiło drakę na cały kraj. Czasami się zastanawiam, czy Dorn nie miał wiele racji.
PS.
A to drobiazgowe sprawdzanie ma swoją nazwę - bodajże "strajk włoski". Stosowane z powodzeniem przez kontrolerów ruchu lotniczego i dyspozytorów w sieciach energetycznych wysokiego napięcia.
Premier zapowiedział zawieszenie kar dopóki nie pojawi się Centralny Wykaz Ubezpieczonych, tak czy nie. Jaki on będzie? Oczywiście informatyczny, Czyli gdzieś u lekarza, albo w rejestracji albo u niego na biurku musi się komputer pojawić. I po ce to gadki w mediach, że starszy lekarz z komputerem sobie nie radzi. Tyle mówicie o marnowaniu czasu na biurokrację. To Ci powiem - w ostatnim czasie byłem "w rękach" dwóch lekarzy - pierwszy nie miał komputera na biurku, drugi ma. Ten pierwszy marnował kupę czasu na przeglądanie papierków, które miał w mojej teczce, ten drugi (aktualny) ma wszystko w komputerze i jewst to błyskawiczne.
No i jeszcze jedno - znakomita większość recept w przychodni ogólnej to powtarzane co miesiąc po raz dziesiąty, pięćdziesiąty, setny - czyli nic sprawdzać nie trzeba, teraz wystarcza tylko skonfrontować dotychczasowe zapisy poziomu refundacji z nowymi.
Premier zapowiedział też, że jeśli lek ma tylko jeden poziom refundacji to nic na recepcie nie trzeba będzie zaznaczać, zrobi to aptekarz a raczej jego komputer - taka jest prawda - nie jesteśmy durniami i umiemy trochę pomyśleć.
Wybacz Komorfil, bardzo długo wstrzymywałem się od radykalnych ocen ale teraz nie mam wątpliwości - to jest zmowa korporacyjna, choćpewnie znakomita większość lekarzy nie zdaje sobie z tego sprawy tylko ulega owczemu pędowi.
Oczywiście rozmowy będą się wloły, będą mnożpone sztuczne trudności, bo jak tu tak odpościć od razu jak się zrtobiło drakę na cały kraj. Czasami się zastanawiam, czy Dorn nie miał wiele racji.
PS.
A to drobiazgowe sprawdzanie ma swoją nazwę - bodajże "strajk włoski". Stosowane z powodzeniem przez kontrolerów ruchu lotniczego i dyspozytorów w sieciach energetycznych wysokiego napięcia.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Myślę, że przypisywanie leków to bardziej skomplikowany proceder niż wybór stali na konstrukcję. Co sprawdzać ?.... ano pewnie trzeba przeprowadzić wywiad z chorym, przebyte choroby, przeciwwskazania co do składników lekarstwa itp.Janek pisze:to co jeszcze sprawdzać? Kolor opakowania? Imię żony prezesa producenta. Albo kochanki.
Co do stali jest to łatwiejsze, dobry konstruktor zna warunki pracy danej konstrukcji i wybór jest dużo łatwiejszy, chociażby ze względu na niewielki wybór.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Ja się tylko pytam czy o tym mówi jakiś konkretny przepis prawny (ustawa, rozporządzenie itd.), bo ja ich przecież nie znam.komorfil pisze:Bo wymaga tego ode mnie oficjalna instrukcja NFZ, tego samego NFZ który kontroluje potem refundację.Basia Z. pisze:A dlaczego ?
Pytaj NFZ, a nie lekarzy. Adresujcie pytania właściwie, proszę.
Centralny wykaz ubezpieczonych od jakichś 10 lat posiada przecież u siebie ZUS, wystarczy wyciągnąć z tamtejszego systemu te informacje. Oczywiście nie jest to tak hop-siup, ale nie trzeba sporządzać wszystkiego od nowa.
B.



