Szarotka pisze:Nie rozumiem dlaczego masz płacić. Z legitymacją emeryta masz przecież wygrane
Jeszcze nie próbowałem. Aliści - minister pokazywał pismo NFZ, że mają stosować refundację. nawet przy tej zakichanej pieczątce, ale niektóre apteki się boją lub nie chcą. I pisząc o tym "honorze" mam raczej na myśli brak honoru ale zupełnie innych osób, nie muszę mówić których.
Ustawa ma felery - choćby taki, że ze ew. błędy lekarz lub aptekarz ma odpowiadać finansowo bez procedury sądowej. To jest absolutnie niebywałe i wręcz skandaliczne. Jak firma B dostarczy do firmy A jakiś towar i firma A jej nie zapłaci - czyli nazywając rzecz po imieniu okradnie, to firma B aby ściągnąć swoje pieniądze musi z tym pójść do sądu, by ten zbadał czy przypadkiem odmowa lub brak realizacji zapłaty nie wynika z przesłanek obiektywnych a tutaj od razu "łubudu i po łbie". Wynika z tego, że ew. mylący się lekarz jest gorszy od ewidentnego złodziej ai oszusta i tu ustawodawca przefajnował.
Jednakowoż żądania lekarzy aby te sprawy rozpatrywał coś w rodzaju sądu koleżeńskiego organizacji zawodowej lekarzy są też nie do przyjęcia. Każdy lub prawie każdy z nas za coś odpowiada lub odpowiadał a takie żądanie i przypomina domaganie się aby sprawy sporne z warsztatem naprawy samochodów rozstrzygał sąd koleżeński jakiejś jaczejki zrzeszającej właścicieli warsztatów.
Tryb wprowadzania ustawy jest oczywiście fatalny ale to w ochronie zdrowia niemal "norma państtwowa" co oczywiście nie jest okolicznością łagodząca. Jednakowoż i minister nie kłamał - przynajmniej w moim przypadku - kilka lat temu była tylko ta "japońszczyzna", droga i za 100%, teraz i ta "japońszczyzna"jest o 2/3 tańsza i są inne zamienniki, po kilkanaście sztuk w każdym przypadku, w większości za ryczałt, a więc producenci leków "poczuli" konkurencję.
Kolega Komorfil poczuje się prawdopodobnie urażony, ale ja nazwę to po imieniu - cała afera ma wszelkie cechy "zmowy korporacyjnej" w tym przypadku cholernie nośnej bo dotyczy "krzywdy" prawie całego społeczeństwa i media mogą pokazywać wzruszające obrazki jak to chory zostawia przy okienku aptecznym ostatnie pieniądze. A i "spiżowych mężów" z fałszywym uśmieszkiem tłumaczących redaktorom, że oni to chcą być tylko lekarzami a nie biurokratami. Tu nie chodzi o biurokrację, tu po prostu trzeba mieć komputer, co w roku 2012 nie jest żadną rewelacją. Nauczyciele w szkole już dawno przyjęli za pewnik, że każdy dzieciak ma komputer. Tłumaczenie, że starsi wiekiem lekarze nie umieją się posługiwać komputerem jest po prostu śmieszne, ja się nauczyłem a jak twierdzi jeden mój znajomy informatyk do obsługi komputera potrzebne są trzy cechy - trzeba umieć czytać, trzeba umieć pisać i posiadać przynajmniej dwa zdrowe palce.
O co więc chodzi? Nie wiem, okaże się, ale wiadomo - jak powiedział jeden mądry rabin, że jak już zupełnie nie wiadomo o co chodzi, to napewno o pieniądze.
Jestem gorszego sortu...