Zaginął człowiek w Chamonix
Zaginął człowiek w Chamonix
Z przykrością zawiadamiam, że zarejestrowany również na tym forum Chariot zaginął w Chamonix. Ludzie tutaj bywają w różnych miejscach, więc a nuż ktoś coś wie.
http://pl-pl.facebook.com/pages/Missing ... 6070574104
http://pl-pl.facebook.com/pages/Missing ... 6070574104
Sprawa z uwagi na upływ czasu niestety wygląda kiepsko...
Pamiętacie możliwie - rok 1956 - Stanisław Groński wyszedł z dwoma Jugosławianami na Mount Blanc du Tacul. Do dziś nawet ciał nie znaleziono a podczas wyprawy poszukiwawczej zginął Żuławski, ciała też nie odnaleziono.
Jedyna nadzieja to to, że Chariot wcale nie poszedł w góry, lecz tam gdzie chciał i raczej gdzieś daleko. Wiem, że to brzmi jak z filmu lub książki kryminalnej, ale to niestety chyba jedyny optymistyczny wariant.
Niestety to już przeszło dwa tygodnie i to mówi samo za siebie... Szkoda...
Pamiętacie możliwie - rok 1956 - Stanisław Groński wyszedł z dwoma Jugosławianami na Mount Blanc du Tacul. Do dziś nawet ciał nie znaleziono a podczas wyprawy poszukiwawczej zginął Żuławski, ciała też nie odnaleziono.
Jedyna nadzieja to to, że Chariot wcale nie poszedł w góry, lecz tam gdzie chciał i raczej gdzieś daleko. Wiem, że to brzmi jak z filmu lub książki kryminalnej, ale to niestety chyba jedyny optymistyczny wariant.
Niestety to już przeszło dwa tygodnie i to mówi samo za siebie... Szkoda...
Jestem gorszego sortu...
Tak, to jedyna nadzieja. Faktycznie dość nieprawdopodobna. Nie mniej jednak coś złego mogło mu się przydarzyć nawet na dole. Nikt nie ma pewności, ze poszedł w góry, ale to jest Europa, tu się ludzi nie porywa, więc kiepsko to wygląda.Janek pisze:Jedyna nadzieja to to, że Chariot wcale nie poszedł w góry, lecz tam gdzie chciał i raczej gdzieś daleko. Wiem, że to brzmi jak z filmu lub książki kryminalnej, ale to niestety chyba jedyny optymistyczny wariant.
Różna rzeczy mogły się stać.
Ale zawsze w takich sytuacjach wkurza mnie jedno. Czy tak trudno w XXI w zostawić gdzieś info typu "idę tu i tu, planuję powrót tego i tego" ??? O różnych pierdołach ludzie sieją informacjami gdzie się da - a w dużo ważniejszych sprawach nic, cisza.
Fajnie być wolnym ptakiem i swobodnie latać, ale do cholery jasnej trzeba sobie zdawać sprawę z tego co potem przeżywa rodzina, przyjaciele, znajomi itp.
Ale zawsze w takich sytuacjach wkurza mnie jedno. Czy tak trudno w XXI w zostawić gdzieś info typu "idę tu i tu, planuję powrót tego i tego" ??? O różnych pierdołach ludzie sieją informacjami gdzie się da - a w dużo ważniejszych sprawach nic, cisza.
Fajnie być wolnym ptakiem i swobodnie latać, ale do cholery jasnej trzeba sobie zdawać sprawę z tego co potem przeżywa rodzina, przyjaciele, znajomi itp.
Każdemu jego Everest...
andy67, nie feruj tutaj wyroków, bo na razie to nic nie wiadomo. Skąd wiesz, że za raz po rozmowie telefonicznej coś się nie stało?
Nikt nic nie wiem, to jest najgorsze. Trzeba poczekać na rozwiązanie zagadki i wtedy ewentualnie można jakieś wnioski wyciągnąć i to też mocno powściągliwie, bo i tak nigdy nie będzie wiadomo wszystkiego do końca. No chyba, że kolega szczęśliwie się znajdzie i wszystko opowie jak było.
Tak czy siak, nie czas kołować, jak sepy, bo my siedzimy tu... w ciepełku.
Nikt nic nie wiem, to jest najgorsze. Trzeba poczekać na rozwiązanie zagadki i wtedy ewentualnie można jakieś wnioski wyciągnąć i to też mocno powściągliwie, bo i tak nigdy nie będzie wiadomo wszystkiego do końca. No chyba, że kolega szczęśliwie się znajdzie i wszystko opowie jak było.
Tak czy siak, nie czas kołować, jak sepy, bo my siedzimy tu... w ciepełku.
Wiesz Olu. Był z kimś umówiony i ta osoba nawaliła(bo mu, tej osobie, żna zachorowała), znalazł się sam w Chamonix, no i poszedł sam, gdzie - nie wiadomo, pokusa gór była zbyt mocna, reszta...można powiedzieć banalna.ruda pisze:taka totalna pustka, niewiadoma, same znaki zapytania
Nie pasuje mi jedno ja z nim parę razy wymieniałem PW i wydawał mi się być niezwykle rozważnym i racjonalnym...
Może jednak ten drugi wariant? Co o nim wiemy? Ano nic. Oprócz tego, że podpadł jaskiniowcom z Brytana. A także miał spięcia na TG... Ale to za mało, może jakiś dramat osobisty, samotność emigranta na Wyspach. W sumie niezwykle smutne.
A jeśli tak poszedł samotnie w Alpy, to straszne memento dla innych...
Jestem gorszego sortu...
Czyli kogo, panie Mądraliński i Delikatny? I konkretnie jaki zarzut? Ludzie, głównie na TG się zastanawiają, taka burza mózgów, bo może w ten sposób ci prowadzą poszukiwania natrafią na jakiś ślad. Ale pan Mądraliński z Lublina wyjeżfdża jak zwykle z jakimiś grzybami - jesteś nierormowalny!krzymul pisze: że gdybym zwrócił ją wprost do autorów
Jestem gorszego sortu...
Ale od razu, czy dopiero teraz ?Żabi Koń pisze:Ja zrozumiałem.andy67 pisze:Tak krzymul - "każdy zrozumiał". "Każdy" to znaczy np. kto ?
ps - to chyba nie naparzanka ?
Jak rozumiem, żadnych nowych informacji w sprawie zaginionego nie ma ? Pytam bo nie jestem na fb a tam pewnie najszybciej się rozchodzą wieści.
Każdemu jego Everest...
Janku, pięknie napisałeś i co z tego wynika ? .... a no nic nie wynika i nic nie wnosi nowego i pomocnego w wiadomej sprawie. Więc może piszmy w tym temacie jakieś konkrety które mogły by pomóc w rozwiązaniu problemu zaginięcia, może jakieś fakty, może pomysły ?, a jak takowych brak to może poza wyrazami współczucia, zamilczmy i wstrzymajmy się z osądami i sugestiami, to nie jest na miejscu, tym bardziej, że Rodzina może czytać.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
No i właśnie o tym pisałem. Bo jeśli odrzucić najprostsze rozwiązanie zagadki (a jam mam nadal nadzieję, że tak jest), to odpowiedź na pytanie może leżeć nie w tym co stało się w Chamonix i Alpach, ale to co było przed tym.krzymul pisze:Więc może piszmy w tym temacie jakieś konkrety które mogły by pomóc w rozwiązaniu problemu zaginięcia, może jakieś fakty, może pomysły ?,
Jestem gorszego sortu...
I bardzo dobrze - może ktoś następny dzięki tym "osądom i sugestiom" zachowa się racjonalnie i np. zostawi jakieś informacje lub nie polezie sam w góry zimą.*krzymul pisze:Janku, pięknie napisałeś i co z tego wynika ? .... a no nic nie wynika i nic nie wnosi nowego i pomocnego w wiadomej sprawie. Więc może piszmy w tym temacie jakieś konkrety które mogły by pomóc w rozwiązaniu problemu zaginięcia, może jakieś fakty, może pomysły ?, a jak takowych brak to może poza wyrazami współczucia, zamilczmy i wstrzymajmy się z osądami i sugestiami, to nie jest na miejscu, tym bardziej, że Rodzina może czytać.
* - żeby nie było - nie twierdzę niniejszym że zaginiony z tego wątku czegoś takiego nie zrobił (czy też zrobił), bo tego nie wiemy. Moja uwaga jest ogólna, tak samo zresztą jak i te wcześniejsze.
Każdemu jego Everest...
WIADOMOŚĆ OD BRATA MARCINA - BARTKA, KTÓRĄ ZOSTAWIŁ NA FACEBOOK'U:
Będąc w Francji rozmawiałem z Mountain Rescue (GOPR) namierzyli jego sygnał w telefonie, Marcin Kuffel prawdopodobnie poszedł na lodowiec tak jak mówił nam przez tel. narazie pogoda jest tam strasznie kiepska od czasu kiedy Marcin zaginął napadało tam 4 metry śniegu, dlatego też nie mogą wysłać tam helikoptera nie było go w żadnym schronisku, z tego co tel. wskazywał od kiedy zaginął sygnał był w jednym miejscu czyli w okolicach lodowca to miejsce ma 50 mil długośći i 20 mil szerokości do tego są tam szczeliny o głębokości do 150 metrów dlatego będzie go strasznie trudno znalezć. Marcin nie miał szans na przeżycie w takich warunkach ale przypuszczamy że miał szybką i bezbolesną smierć ponieważ miał sygnał w telefonie, także mógł zadzwonić , będą go szukać przez 2 miesiącę potem sprawa zostanie zamknięta, jeżeli nie odnajdą ciała w zimie będziemy czekać do wiosny jak stopnieją śniegi . Wiem że leżąc tam pod snieżną pościelą jest teraz szczesliwy bo robił to co kochał najbardziej, wiem o tym że marcin jak miałby wybierać gdzie może umrzeć wybrał by góry, kiedyś powiedział Mamie że jak kiedykolwiek coś mu się stanie chce być zkremowany i pozostawiony na górze, miejmy nadzieje że odnajdą ciało wtedy będziemy mogli spełnić jego prośbę.
,,Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..." Na zawsze kochający cie brat Bartek
['] ['] [']
...
Za późno...
To tylko błysk,
To tylko szmer,
To tylko ćwierć sekundy!
A już krzyk
I haka dźwięk,
Koniec ostatniej rundy.
Myśl? na nic.
Myśl? po co?
Za późno.
Szkoda, że
Promień zgasł.
A potem już ciemność...
Może blask...
Czy tak?
Jan Długosz
Będąc w Francji rozmawiałem z Mountain Rescue (GOPR) namierzyli jego sygnał w telefonie, Marcin Kuffel prawdopodobnie poszedł na lodowiec tak jak mówił nam przez tel. narazie pogoda jest tam strasznie kiepska od czasu kiedy Marcin zaginął napadało tam 4 metry śniegu, dlatego też nie mogą wysłać tam helikoptera nie było go w żadnym schronisku, z tego co tel. wskazywał od kiedy zaginął sygnał był w jednym miejscu czyli w okolicach lodowca to miejsce ma 50 mil długośći i 20 mil szerokości do tego są tam szczeliny o głębokości do 150 metrów dlatego będzie go strasznie trudno znalezć. Marcin nie miał szans na przeżycie w takich warunkach ale przypuszczamy że miał szybką i bezbolesną smierć ponieważ miał sygnał w telefonie, także mógł zadzwonić , będą go szukać przez 2 miesiącę potem sprawa zostanie zamknięta, jeżeli nie odnajdą ciała w zimie będziemy czekać do wiosny jak stopnieją śniegi . Wiem że leżąc tam pod snieżną pościelą jest teraz szczesliwy bo robił to co kochał najbardziej, wiem o tym że marcin jak miałby wybierać gdzie może umrzeć wybrał by góry, kiedyś powiedział Mamie że jak kiedykolwiek coś mu się stanie chce być zkremowany i pozostawiony na górze, miejmy nadzieje że odnajdą ciało wtedy będziemy mogli spełnić jego prośbę.
,,Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..." Na zawsze kochający cie brat Bartek
['] ['] [']
...
Za późno...
To tylko błysk,
To tylko szmer,
To tylko ćwierć sekundy!
A już krzyk
I haka dźwięk,
Koniec ostatniej rundy.
Myśl? na nic.
Myśl? po co?
Za późno.
Szkoda, że
Promień zgasł.
A potem już ciemność...
Może blask...
Czy tak?
Jan Długosz
Ostatnio zmieniony sob 24 gru, 2011 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...




