mefistofeles pisze:Gdyby Turek zajął Wiedeń inaczej wyglądałaby dziś Europa. Ale nie o tym chciałem a o tym co później było, szczególnie w wieku XVIII co skończyło sie rozbiorami. Warto o tej lekcji pamiętac do dzisiaj.
Hmm, to oczywiście gdybanie czyli rzecz bez sensu. Ale spróbujmy - wedle historyków Wiktoria Wiedeńska przyszła dość łatwo, bo armia turecka była zmęczona długą kampanią. Można więc było pozwolić im zająć Wiedeń i mieć Habsburgów z głowy. A potem przedstawić się jako sukcesor Habsburgów (mało to habsburżanek było żonami krółów polskich?) i grzecznie poprosić o wyniesienie się a potem przyłączyć cały ansztalt do Polski. A gdyby nie chcieli to uderzyć, po zdobywaniu Wiednia byliby jeszcze bardziej zmęczeni. No i tak to Sobieski "wyhodował" pierwszego zaborcę, bo potęga austriacka powstała dopiero po Wiktorii Wiedeńskiej.
Drugiego zaborcę wyhodował na własne życzenie i z powodu własnej głupoty Zygmunt Stary. Po jaką cholerę był nam ten Hołd Pruski? No ale jak Zygmunt Stary miał zrobić kuku swojemu siostrzeńcowi i ulubieńcowi Albrechtowi Hohenzollernowi? Szereh ówczesnych wielmożów krakowskich odradzało to Zygmuntowi, wystarczyło uderzyć i skończyć zabawę raz na zawsze, a siostrzeńca hołubić na dożywociu na Wawelu.
Z trzecim zaborcą sprawa jest bardziej skomplikowana. W zasadzie na wschodzie mieliśmy kłopoty raczej z Tatarami, podobnie zresztą jak Książęta Moskiwewscy, którzy regularnie musieli płacić Tatarom haracz. Wyprawa na Kijów i walki o Grody Czerwieńskie to były epizody i nie dotyczyły Moskwy. Kłopoty zaczęły się od osadzenia Jagiellonów na tronie polskim. Owczesna Litwa opanowała krótko przed tym ogromne obszary ruskie. I za bardzo nie umiała sobie z nimi poradzić, zwłaszcza, że Wielki Książe Moskiewski też miał na nie ochotę. Ale Litwa miała jeszcze innego wroga - Zakon krzyżacki. Aż do bitwy pod Grunwaldem - Zakon osłabł strasznie i przestał być wrogiem dla Litwy, wręcz stał się sojusznikiem. Przeciw komu? Ano Koronie czyli Polsce! Mało to razy Witold kolaborował z Zakonem i groził wojną Polsce, inni wielmoże litewscy też. Nawet wybuchały krótkotrwałe wojenki. Od zachodu miała Litwa spokój a miałaby jeszcze większy gdyby pogoniła Zakon po Grunwaldzie. I zauważ, Niemen przez setki lat płynąl przez ziemie litewskie z wyjątkiem samego ujścia bo granica między Litwą a Zakonem a potem Prusami elektorskimi utrzymała się od tamtych czasów aż do 1945 roku bo wtedy Stalin łaskawie przyznał prawobrzeże Niemna Litwie Radzieckiej, lewobrzeże pozostało w obwodzie Kaliningradzkim, drobiazg a cieszy. Ale wróćmy do XV wieku - ogromna Litwa przylegająca do morza skromnym "cyckiem" na północ od Kłapedy. Ale Litwa wolała mieć Zakon a potem elektora jako "hak" na Koronę. Za to bez żenady oczekiwała pomocy Korony w wiecznych sporach z Moskwą, już wtedy Carstwem, uniezależnionym od Chanatu Krymskiego, w czym mu zresztą Litwa pomogła. Do jakiegoś czasu się udawało, ale po śmierci Batorego raczej zaczęliśmy dostawać po tyłki i wielka Litwa zaczęła się kurczyć od wschodu i tak aż do rozbiorów. Jednym słowem wroga w Rosji zafundowała nam Litwa i nie w dodatku nie mieliśmy w tym interesu. Żadnego interesu!!!
Tak nawiasem, przy ślubie z Jadwigą Jagiełło podpisał zobowiązanie, że przywróci pod władzę Korony księstwa śląskie oraz Pomorze Zachodnie. Nawet palcem nie ruszył. Kolejnym Jagiellonom też to podkładano do podpisu, podpisali i olali, bo interesy dynastyczne i litewskie były im bliższe niż Korony. Jak się tak dobrze zastanowić to na Jagiellonach wyszliśmy jak Zabłocki na mydle. Kto wie, może lepeij było wydać Jadwigę za tego młodego Wilhelma Habsburga. Pokładziny nawet ponoć już były o czym historycy katoliccy wspomminają raczej niechętnie z powodu późniejszej kanonizacji Jadwigi. A Wieden Wilhelma był wtedy przy Krakowie grajdołkiem. Hiszpania na Habsburgach wcake tak źle nie wyszła.
Słowem - przeczytałeś kiedyś Trójksiąg Pawła Jasienicy? Podręcznik historii to nie jest, raczej eseje historyczne, ale podparte benedyktyńskim wręcz przygotowaniem Jasienicy. No i czyta się jak kryminał bo Jasienica nie nudzi jak większość historyków.
Jeżeli nie czytałeś to zachęcam - wiele spraw z historii Polski się wtedy wyjaśnia i o dziwo na wiele spraw do dziś aktualnych zaczyna się mieć inne spojrzenie niż to, które wynosi się z szkółki. Zbliżają się długie zimowe wieczory, lektura pasująca jak ulał.
Jestem gorszego sortu...