Prosty sposób na polską służbę zdrowia..

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

komorfil pisze:Dlaczego?
Rozpoznanie od specjalisty nie na tym papierze. Brak czytelnej daty na druku z rozpoznaniem. Zły rozmiar recepty (tak, rozporządzenia regulują zakres długości i szerokości recepty, nieprawidłowa wymiarowo recepta nie podlega refundacji, w razie jej realizacji lekarz zwraca koszty refundacji). Napis "Wwa" zamiast "Warszawa" w adresie. Itp.



To nie jest coś co będzie od stycznia. To się dzieje od jakichś 3 lat!
Podczas zwrotu refundacji do apteki NFZ zrobi wszystko żeby tej refundacji nie oddać. Jeśli w danym pakiecie pojawi się jedna błędna (według NFZ) recepta, cała refundacja jest wstrzymana. Apteka może stracić płynność finansową. NFZ ma to jednak w dupie. Stosuje to jak karę, po to żeby następnym razem apteka bała się dorzucać do refundowanej puli recepte, która ma jakiekolwiek nikłe prawdopodobieństwo odrzucenia. Tak NFZ "oszczędza".
Ponoć wielu lekarzy zarzeka się, że nie podpiszą umowy z NFZ po Nowym Roku, bo nie chcą ściągać kryminału na siebie. Farmaceuta ma już gorszą sytuację.
Tak, czy siak może się okazać, ze za jakiś czas nie będzie żadnych refundowanych leków, bo nikt ich nie będzie wypisywał. Szkoda tylko, że na te refundacje idą nasze pieniądze.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Żabi Koń pisze:Podczas zwrotu refundacji do apteki NFZ zrobi wszystko żeby tej refundacji nie oddać. Jeśli w danym pakiecie pojawi się jedna błędna (według NFZ) recepta, cała refundacja jest wstrzymana. Apteka może stracić płynność finansową
Oczywiście los farmaceutów jest nie do pozazdroszczenia, ale wg mojej wiedzy większość dochodów aptek to sprzedaż specyfików bez recepty. Więc płynność powinni utrzymać.
Ponoć wielu lekarzy zarzeka się, że nie podpiszą umowy z NFZ po Nowym Roku, bo nie chcą ściągać kryminału na siebie
A niech się zarzekają. Nowe umowy będą najwcześniej na wiosnę. Do tego czasu obowiązują stare umowy, a od 1 stycznia sankcje nakładane wg nowych rozporządzeń będą mogły być nakładane na lekarzy mających właśnie stare umowy!
Można jedynie ROZWIĄZAĆ obecną umowę o refundację (bo umowy już mamy od 2007 roku). Nie sądzę by było wielu chętnych, w takich sytuacjach ludzie najczęściej biorą na przeczekanie.
Podobnie jak nie wierzę w ów słynny protest lekarski po 1 stycznia.
Co innego w rodzaj strajku włoskiego. Efekt będzie podobny.
Wiem dobrze bo czytam na bieżąco przepisy: jeśli wejdą planowane rozporządzenia, to po 1 stycznia prawie nie będzie dało się wypisać recepty refundowanej. Bez żadnego protestu, bez pieczątek "refundacja do decyzji NFZ", bez wypowiadania umów. Wystarczy stosować przepisy i ich znane już po kontrolach NFZ interpretacje.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Przed chwilą była w TVN rozmowa z ministrem Arłukowiczem. Minister twierdzi, że kompromis jest bliski i po 1 stycznia żadnego kataklizmu nie będzie.

PS.
Trochę nie rozumiem tej trudności w sprawdzeniu, czy pacjentowi przysługuje refundowana recepta. W mojej przychodni conajmniej od pół roku trzeba okazać aktualne potwierdzenie zatrudnienia, decyzję o prowadzeniu działalności gospodarczej oraz legitymację emerycką. Tylko ta ostatnia jest "dokumentem trwałym", pozostałe są zmienne i nie widzę innej możliwości jak ich okazywania. Tak jest w NFEZ przy uzyskiwanie EKUZ i jakoś to nikomu nie przeszkadza. Oczywiście może się zdarzyć, że pacjent zmarł a ktoś z rodziny przychodzi do przychodni po nową receptę a potem leki upłynnia na lewo, ale to jest kryminał i czy prędzej czy później to się rypnie (nie mam pojęcia czy istnieje "automat" zawiadamiający przychodnie i inne placówki, że nr PESEL "umarł"). Oczywiście można zarządzić, że pacjent po nowe recepty musi każdorazowo zgłaszać się do lekarza ale to tylko "rozedmie" kolejki. Można temu łatwo zapobiec - niech recepcja każe okazywać dowód osobisty przy składaniu zamówienia na leki. Proste?
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Ale są apteki, które sprzedają leki na receptę bez recepty. Mają swoich opłaconych lekarzy, którzy wypisują recepty na swoją rodzinę, czy tam na siebie (nie do końca pamiętam, jak to można załatwić) i jest gites. Jakby był system komputerowy, o którym pisała Basia, to można by ten proceder ukrócić.

Można też sprzedać komuś 8 kilo cirrusa (czy jak to się pisze) bez recepty i też jest fajnie.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Żabi Koniu - kodeks Hammurabiego istnieje od kilku tysięcy lat i w dodatku przewidywał wręcz drakońskie kary. Dekalog też i jeszcze kilkadziesiąt innych kodeksów. I co? I nic, niektóre kodeksy trochę odstraszają, inne, jak Dekalog, powoduje, że człowiek boi się potępienia, ale generalnie klapa.
Nie zbudujesz systemu komputerowego, który zabezpieczałby wszystko, a jeśli nawet to natychmiast znajdą się gnoje - informatycy co to złamią. Czy jest w społeczeństwie potępienie dla hakerów? Nie. Raczej podziw. I nawet podejrzewam, że szereg hakerów to na zewnątrz tzw. ludzie przyzwoici.
Próba ujęcia wszystkiego systemem informatycznym to wypisz, wymaluj Orwell. Nie pożyję już długo i bardzo dobrze - potrafię sobie wyobrazić co Wasze pokolenie jest w stanie "zmalować" dla zbawienia ludzkości. Jak tak dalej pójdzie to wykombinujecie urządzenie, które będzie mierzyć intensywność orgazmu - pieprzę takie nowinki, życzę powodzenia w "Nowym Wspaniałym Świecie".
Jestem gorszego sortu...
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Faktycznie, komputery to zło. Proszę Cię...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Żabi Koń pisze:Faktycznie, komputery to zło. Proszę Cię...
@Janek - w tym momencie zgadzam się z Żabim Koniem - faktycznie pierniczysz bez sensu.
Systemy komputerowe to nie jest remedium na wszystko.
Dadzą się również oszukiwać, ale zawsze prawdopodobieństwo oszukania ich jest znacznie ale to znacznie mniejsze, niż wtedy kiedy nie ma żadnej kontroli.

Aby "oszukać" taki system informatyczny musiałoby być w zmowie co najmniej kilkanaście osób, od programisty który go pisał, poprzez wdrożeniowca, który go wdrażał, i pracownika oddziału NFZ aż po lekarza i farmaceutę.

Prawdopodobieństwo bardzo ale to bardzo nikłe.

Poza tym - rodzisz się, idziesz do szkoły, idziesz na studia, rejestrujesz samochód, wyrabiasz sobie prawo jazdy, płacisz podatki, płacisz mandaty, jesteś klientem wielu sklepów (masz kartę stałego klienta), zbierasz pieniądze na emeryturę i potem tą emeryturę dostajesz, zakładasz firmę, bierzesz ślub i w końcu umierasz.

Każde takie zdarzenie, chcesz czy nie chcesz jest rejestrowane w odpowiednim do tego systemie komputerowym ;)

Nie rozumiem czemu rejestracja wizyty w przychodni oraz informacja o tym, ze kupiłeś w aptece ten czy inny lek ma być traktowana jakoś inaczej.
Są to dane tzw. "wrażliwe" i jako takie poddane są szczególnej ochronie.
Administrator tych danych (pracownik NFZ dość wysokiego szczebla) odpowiada karnie za ich ewentualny wyciek na zewnątrz.

Basia
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:Janek - w tym momencie zgadzam się z Żabim Koniem - faktycznie pierniczysz bez sensu.
Systemy komputerowe to nie jest remedium na wszystko.
Dadzą się również oszukiwać, ale zawsze prawdopodobieństwo oszukania ich jest znacznie ale to znacznie mniejsze, niż wtedy kiedy nie ma żadnej kontroli.
To skąd ten ostry protest lekarzy? Bo ja go cokolwiek nie rozumiem?

Pewnie sobie przypominasz - były takie brązowe książeczki, które trzeba było podstemplowywać w firmie. I to była dostateczna forma potwierdzenia faktu ubezpieczenia.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze: - były takie brązowe książeczki, które trzeba było podstemplowywać w firmie. I to była dostateczna forma potwierdzenia faktu ubezpieczenia.
Dalej funkcjonują, jest to upierdliwe, bo co miesiąc tracą ważność i trzeba stemplować. Trzeba się mocno pilnować i wiedzieć kiedy zachorować - oczywiście wtedy kiedy książeczka jest podbita.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: Pewnie sobie przypominasz - były takie brązowe książeczki, które trzeba było podstemplowywać w firmie. I to była dostateczna forma potwierdzenia faktu ubezpieczenia.
Źródeł protestu też do końca nie rozumiem.

Książeczkę ubezpieczeniową mam jeszcze gdzieś w szufladzie, ale od czasu wprowadzenia u nas kart chipowych nie używam.
Jednak raz mi się nie dawno zdarzyło, że na planową wizytę (akurat w poradni K) oprócz tej karty kazali mi przynieść aktualny formularz RMUA. Pierwszy raz od paru lat, coś im się pewnie sypnęło w systemie.
Zdziwiłam się, ale dostaję ten formularz co miesiąc, więc przyniosłam.

Nie wiem dlaczego w innych województwach zrezygnowano z książeczek ubezpieczeniowych.
W sumie sprawdzenie tego czy człowiek jest ubezpieczony - to nie powinna być sprawa lekarza, ale rejestratorki.

B.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

krzymul pisze:
Janek pisze: - były takie brązowe książeczki, które trzeba było podstemplowywać w firmie. I to była dostateczna forma potwierdzenia faktu ubezpieczenia.
Dalej funkcjonują, jest to upierdliwe, bo co miesiąc tracą ważność i trzeba stemplować. Trzeba się mocno pilnować i wiedzieć kiedy zachorować - oczywiście wtedy kiedy książeczka jest podbita.
Powinna wystarczyć RMUA, ale też nie jest wygodne nosić tą kartkę cały czas ze sobą.

B.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:Powinna wystarczyć RMUA, ale też nie jest wygodne nosić tą kartkę cały czas ze sobą.
Podobno od przyszłego roku firmy już nie będą musiały wydawać RMUA co miesiąc. Nie mogę też ostęplować książeczki (siwej) bo księgowa nie ma aktualnej pieczątki z nr PKD(czy jakoś tak) i "podobno" jest problem z wyrobieniem nowej z aktualnym numerem. Reasumując- od stycznia nie mam pomysłu na poświadczenie ubezpieczenia, a za paranoję uważam opcję, że jeśli zachoruję w weekend, pojedę do lekarza, ten mnie jednak przyjmie ale po weekendzie będę musiała jechać drugi raz z odpowidnim świstkiem z zakładu. Czy tylko ja mam wrażenie, że generalnie się uwsteczniamy w tym kraju? Jeszcze jedno, może mi ktoś wytłumaczy dlaczego karta EKUZ-nie jest ważna w Polsce, bo chyba nie jest :?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Szarotka pisze:Podobno od przyszłego roku firmy już nie będą musiały wydawać RMUA co miesiąc.
Tego nie wiedziałam, myślę że najwięcej zależy od dobrej woli firmy.

Chociaż uważam to za marnotrawstwo papieru.
Szarotka pisze: Nie mogę też ostęplować książeczki (siwej) bo księgowa nie ma aktualnej pieczątki z nr PKD(czy jakoś tak) i "podobno" jest problem z wyrobieniem nowej z aktualnym numerem. Reasumując- od stycznia nie mam pomysłu na poświadczenie ubezpieczenia, a za paranoję uważam opcję, że jeśli zachoruję w weekend, pojedę do lekarza, ten mnie jednak przyjmie ale po weekendzie będę musiała jechać drugi raz z odpowidnim świstkiem z zakładu. Czy tylko ja mam wrażenie, że generalnie się uwsteczniamy w tym kraju? Jeszcze jedno, może mi ktoś wytłumaczy dlaczego karta EKUZ-nie jest ważna w Polsce, bo chyba nie jest :?
Ja też się właśnie dowiedziałam od znajomych (jeden z nich pracuje w firmie, która pisze te systemy dla śląskiej służby zdrowia), że ponoć od stycznia karta chipowa ma również i u nas nie wystarczyć i konieczna będzie ta nieszczęsna RMUA.
To już uważam za kompletną paranoję.
Mimo że dane są dostępne w systemie komputerowym to nadal trzeba to poświadczać papierem, bo takie są przepisy.

Basia
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:że najwięcej zależy od dobrej woli firmy.
Na pewno, choć uważam, że to jakoś powinno być sensownie uregulowane prawem. Dlaczego pracownik ma liczyć na łaskę lub nie pracodawcy. Również uważam, że comiesięczne RMUA to marnotrastwo papieru. Kolejna sprawa, która mnie zastanawia to liczba ludzi, która świadomie próbowała oszukać ZUS, korzystajac z porad lekarzy, nie będąc przy tym ubezpieczonym? Pracuję-jestem ubezpieczona, nie mam pracy, podpisuję się w urzędzie pracy i też jestem ubezpieczona. Trzeba być idiotą, żeby nie iść się zapisać do urzędu pracy, w momencie, gdy się tej pracy nie ma. Kto normalny świadomie ryzykuje ewentualne niebotyczne rachunki za szpital w razie "W"?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Szarotka pisze:Podobno od przyszłego roku firmy już nie będą musiały wydawać RMUA co miesiąc.
To moja firma jest w przodzie, nigdy nie wydawała świstka co miesiąc, a ze zwłoką co trzy, cztery miesiące, za to bez problemu można było podstemplować legitymację. W chipach jesteśmy za Murzynami ( nie obrażając czarnoskórych )
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Basia Z. pisze:
Powinna wystarczyć RMUA, ale też nie jest wygodne nosić tą kartkę cały czas ze sobą.
U nas w firmie RMUA wydaje się wszystkim co miesiąc. Zaś nosić nie trzeba ze sobą całej kartki, wystarczy ten dolny pasek, podobnie jak np. z potwierdzeniem ubezpieczenia OC za auto.

Przez kilka ładnych lat funkcjonowały w pomorskim książeczki RUM + aktualna pieczątka w legitymacji ubezpieczeniowej. No ale recepty i skierowania się teraz drukuje więc RUM już niepotrzebne. Przynajmniej czytelnie jest :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

u mnie RMUA jest dodane do paska płacowego z faksymile pieczatki. Można sobie wydrukować.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Szarotka pisze: Kto normalny świadomie ryzykuje ewentualne niebotyczne rachunki za szpital w razie "W"?
Wbrew pozorom takich ludzi jest sporo, chociaż czy są normalni ?
Nie wiem.
Ktoś znajomy opowiadał mi że 30 % ciężkich przypadków neurologicznych to jest wynik bójek, upadków po pijaku i innych obrażeń wśród nieubezpieczonych meneli.
Zwykle taka bójka lub upadek po pijaku kończy się urazem głowy.
No a przecież człowieka trzeba ratować kimkolwiek by nie był.

Tylko kto ma potem za to płacić ?
Zwłaszcza że dotyczy najdroższych badań i operacji neurologicznych.

B.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:Ktoś znajomy opowiadał mi że 30 % ciężkich przypadków neurologicznych to jest wynik bójek, upadków po pijaku i innych obrażeń wśród nieubezpieczonych meneli.
Zwykle taka bójka lub upadek po pijaku kończy się urazem głowy.
No a przecież człowieka trzeba ratować kimkolwiek by nie był.

Tylko kto ma potem za to płacić ?
Zwłaszcza że dotyczy najdroższych badań i operacji neurologicznych.
Czyli jako to w Polsce-normalne. Człowiek ubezpieczony musi udowadniać, że nie jest słoniem, mając z tym czasem biurokratyczny problem(patrz. mój przykład) a menel ma to wszystko w d...i w ramach ewentualnych konsekwencji mogą go w to d... pocałować, bo i tak nic nikomu nie zapłaci, bo oficjalnie nie ma z czego.
Nie, żebym miała coś przeciwko ratowaniu człowieka ale wkurza mnie niepomiernie, że w wielu przypadkach osoba pracująca jest zwyczajnie karana za to, że legalnie pracuje. Kobieta nie dostanie wychowawczego, bo dochód jej i męża przekracza o 1zł wymagane minimum, dzieciaki nie dostaną rodzinnego, nie należy im się dodatek do książek itp. itd, a wystarczy pracować na czarno, żyć w fikcyjnej separacji i państwo wali kasę z każdej strony, a "biedacy" śmieją się w nos uczciwie pracujących. Oczywiście są też rodziny naprawdę biedne i tym bardzo chętnie bym pomogła ale jak je rozpoznać? bo na pewno nie po audycjach telewizyjnych.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Żabi Koń

-#6
Posty: 1550
Rejestracja: wt 08 gru, 2009

Post autor: Żabi Koń »

Ja przez 4 miesiące bycia na bezrobociu, ani nie pobierałem należnego mi zasiłku, ani nie byłem ubezpieczony.
Przejechanie się do pośredniaka w Krakowie to cały dzień wycieczki, która człowieka będącego w dołku psychicznym tylko dobija. Z resztą byłem w tedy w takim stanie, że było mi wszystko jedno.
Nie rozumiem po co miałem tam jeździć, żeby stracić cały dzień? I tak tam pracy dla mnie nie było. Urząd jest tak daleko, że trzeba tam jechać godzinę w jedną stronę, a później niebotyczne kolejki.
ODPOWIEDZ