W jakim towarzystwie preferujecie wycieczki gorskie? Samotne, z towarzyszem zycia, wieksza grupa? Raczej kombinacje damsko -meskie, czy tylko meskie lub damskie grupy?
No oczywiście że najlepsze jest chodzenie męsko-damskie (niekoniecznie ze swoja żoną ) Grupa też nie może być za duża tak do 6-8 osób. Chodzenie z kobietami ma wiele zalet o których może nie bedę pisał bo niektóre kobitki mogłyby się lekko zdenerwować Są oczywiście też i wady ale raczej zalety przeważają
zdecydowanie najlepiej mi sie chodzi z moja panną, a drugim wyjsciem jest samotne chodzenie ktore ze wzgledu na moj charakter tez mi bardzo odpowiada...
Dorian pisze:Chodzenie z kobietami ma wiele zalet o których może nie bedę pisał bo niektóre kobitki mogłyby się lekko zdenerwować
hehehe
Dorian pisze:Grupa też nie może być za duża tak do 6-8 osób
ooo,a to już poważnie-świeta racja! Byłam kiedyś w grupie 6 osobowej przez tydzień i było średnio fajnie ale to może dlatego,że mieliśmy 2osoby poczatkujące,których zapędy górskie kończyły się na zdobywaniu dolinek-bleeeeee.Raczej nie namówiłby mnie też nikt na typową 20-30 osobową wyciaczkę w Tatry-umarłabym z nudów.
Najlepiej chodzi mi się z osobami,które mają podobne tempo do mojego,nie marudzą po drodze,aaaaa i nie śpią do południa Z forumowiczami,których dane mi było poznać,chodzi mi się super.Mam też parę przyjaciół jeszcze z lat szkolnych z którymi chodzi się po górach baaardzo ambitnie
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Myslalam, ze nikt tu nie powie, ze chodzi ze swoja druga polowa... a tu taka niespodzianka! Chodze z moim mezczyzna, wynika to glownie z tego, ze on narzuca odpowiednie tempo i bardzo ambitnie i profesjonalnie podchodzi do sprawy, na kolezanki nie mam co liczyc niestety... gdyz one glownie preferuja doliny albo w ogole... morze
MonisiaPP pisze:Myslalam, ze nikt tu nie powie, ze chodzi ze swoja druga polowa... a tu taka niespodzianka!
a skąd taki pomysł Moim zdaniem większość ludzi wolałaby dzielić górską radość ze swoją drugą połową,ale jeśli z różnych względów jest to niemożliwe to chodzi się ze znajomymi,przyjaciółmi,samemu...
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Nie wiem Iwonka.. takie przemyslenia, ze chodzenie parami jest niepopularne
Przez to forum przestalam pracowac... caly czas cos czytam i kitram sie by cos napisac...
MonisiaPP pisze:Myslalam, ze nikt tu nie powie, ze chodzi ze swoja druga polowa...
Ja też zacytuję MonisięPP.
W ponad 90 % moich wedrówek towarzyszy mi (a może ja Jej?) Żona.
Około 50 % z Córcią i Szwagierką. W tym roku prawdopodobnie troszkę więcej pochodzę sam. Może z kimś, z forum? Czas pokaże.
Potrafię dostosować się do każdej towarzyszącej mi osoby. Żeby tylko nie był to jakiś F-16, np. bo nie podołam.
Iwona pisze:tórych zapędy górskie kończyły się na zdobywaniu dolinek-bleeeeee
Kurczę pieczone, Iwona! Przecież doliny i dolinki tatrzańskie są cudowne! Szłaś kiedyś Białą Wodą? Albo Jaworową?
Ech, nic tylko te łańcuchy i łańcuchy...
Ja po gorach chodzilem albo z przyjacielem albo z druga polowka.
Wole sam sobie wybierac towarzyszy wedrowki tak zebym pozniej nie zalowal.
Z doswiadczenia wiem,ze wedrowki z druga polowka sa znacznie przyjemniejsze
ja od ostatniego weekendu przekonałem sie do samotnej wedrówki. Nic mnie nie ogranicza, za nikogo nie biore odpowiedzialności, moge robic zdjęcia kiedy mi się zwnie podoba, moge iść swoim tempem - same zalety.
Aczkolwiek gdybym posadał w tej chwili druga połówkę to może twierdziłbym inaczej.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Ja też z żoną! Wcześniej chodziłem w góry z narzeczoną i też było nieźle, równie miło wspominam górskie wędrówki z moją dziewczyną, chyba dlatego, że to jest ciągle ta sama osoba.
Z moją żoną przeszedłem całe Tatry po naszej stronie i część po stronie sąsiadów. Było to jednak w okresie przeddzietnym. Teraz moja żonka trochę się rozleniwiła i woli dolinki. 90% moich górskich eskapad uczyniam z moim bratem. Ostatnio często wyjeżdżam sam. Nie mogę się jednak doczekać tego jak moje chłopaki podrosną i wspólnie będziemy włóczyć się po górkach np. z namiotem.