Prosty sposób na polską służbę zdrowia..

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Twoja filozofia prowadzi do tego, że albo się powiesić
Nie. Moja filozofia zakłada, że urzednik kradnie i kraść będzie więc trzeba mu zabrać możliwości. Nie zmieniać świń - zabrać koryto.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Janek pisze: Kuba - ja tylko dokonałem szalonego uproszczenia aby uwypuklić istotę problemu, jednak nie zaprzeczysz, że część kasy idzie jednak do szpitala jakby awansem.
Nie wiem jak na poziomie powiatowym, ale mój (tzn. ten gdzie pracuję etatowo /jak nie ma śniegu :D/) nie dostaje z NFZ nic poza kontraktem. Dostaje owszem z Ministerstwa ale na pokrycie części "naukowej" (jesteśmy jak to się kiedyś mówiło "jbr'em").
Podobnie w przychodni rodzinnej
Przychodnie rodzinne to insza inszość. Natomiast o czym za pewne nasz kolega "prywaciarz" nie wie są one praktycznie w 100% sprywatyzowane i działają na podstawie kontraktów z NFZ na objęcie opieką zdrowotną jakiejś populacji. Tzn. takowa przychodnia (a raczej POZ) kontraktuje, że obejmie iluś ludzi jakąś opieką i nie jest tak.

Pozdrawiam,

Kuba
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Moja filozofia zakłada, że urzednik kradnie i kraść będzie więc trzeba mu zabrać możliwości. Nie zmieniać świń - zabrać koryto.
Chwileczkens Signor! A prywatny przedsiębiorca to nie ma urzędników i sam nie jest w pewnym sensie urzędnikiem? "Prywatność" nadaje stygmat uczciwości.
KubaR pisze:są one praktycznie w 100% sprywatyzowane i działają na podstawie kontraktów z NFZ na objęcie opieką zdrowotną jakiejś populacji.
I to generalnie całkiem nieźle działa. A gdyby podejrzewać ludzi o totalną nieuczciwość i brak zasad, to się powinno w takiej przychodni stawać na głowie aby pacjentów przepłoszyć, kasę za kontakt brać i mieć święty spokój. No i nikt mi nie wmówi, że to co jest to tylko wynik rynkowej konkurencji. W pewnym procencie tak, ale nie do końca, większość ludzi się zarejstowała tam, gdzie była za dawnej rejonizacji.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:No i nikt mi nie wmówi, że to co jest to tylko wynik rynkowej konkurencji. W pewnym procencie tak, ale nie do końca, większość ludzi się zarejstowała tam, gdzie była za dawnej rejonizacji.
Ale świadomość, że jak będzie syf kiła i mogiła pójda gdzie indziej na prywaciarza działa lepiej niż na kogoś kto obraca cudza kasą.
Janek pisze:A prywatny przedsiębiorca to nie ma urzędników i sam nie jest w pewnym sensie urzędnikiem? "Prywatność" nadaje stygmat uczciwości.
Nie. Ale prywatnyy właściciel nie lubi być okradany ze SWOICH pieniędzy. Urzędnik zaś zawsze obraca cudzymi. Oczywiście w wielkich koncernach o rozmytej strukturze włascicielskiej też wystepują patologie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Ale świadomość, że jak będzie syf kiła i mogiła pójda gdzie indziej na prywaciarza działa lepiej niż na kogoś kto obraca cudza kasą.Janek napisał/a:
A g**** prawda! Ja nie chciałem korzystać z przychodni, co była najbliżej, bo tamtejszy konował u którego raz byłem doprowadził mnie do białej gorączki. A aby dostać się tam gdzie jestem to musiałem wykorzystać solidne "dojścia" bo facet miał kontrakt wypełniony, całe szczęście, że ktoś kitę odwalił.

W zasadzie to mi Tomku Ciebie żal - ja nie umiałbym żyć z świadomością, że każdy urzędnik, facet z spółdzielni mieszkaniowej itd chce mnie "z zasady" orżnąć, oszukać, okraść i być może naiwnie przyjmuję, że lekarz mnie traktuje przyzwoicie bo po prostu lubi leczyć ludzi, urzędnik chce być użyteczny itd itd.

Wynik wyborów przyjąłem z zadowolenieł bo "moi" wygrali, ale gdyby wygrali "prezesowi" to bym im życzył wszystkiego najlepszego, bo w końcu ja żyję w tym kraju, nigdzie z niego nie dam drapaka bo jestem za stary, a żyć jakoś trzeba, lepiej lepiej niż gorzej.
Życie mi w większości przeszło na drogach i dawno się tak nie uśmiałem jak zobaczyłem ministra Nowaka na "gospodarskiej wizycie" na budowie autostrady, bo ja takie obrazki widziałem setki razy, ale patrzę na to z pobłażaniem bo może facet się dotrze. Zresztą minister nie musi się zna na recepturze składników warstwy ścieralnej nawierzchni, od tego są inni eksperci, minister ma być ekspertem od dobrego doboru innychekspertów, może Nowak to potrafi. Chłopak jest sympatyczny i uśmiechnięty a to już jest coś, bo nie ma nic gorszego niż napuszony ponurak jak Girzyński czy Brudziński.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Można narzekać, można marudzić, można wszystko. Ale fakty są takie że i przychodnie, i szpitale, i urzędnicy ogólnie rzecz biorąc pracują coraz lepiej, a nie coraz gorzej.

To że śledząc media można odnieść inne wrażenie to insza inszość. Bo co ta dla mediów za informacja że 1000 pacjentów zostało wyleczonych i sobie chwalą opiekę lekarską, albo że 1000 urzędników nigdy nie wzięło łapówki i potrafią kompetentnie obsłużyć petenta.

Że ktoś czekał, umarł, zapłacił pod stołem itp. o, to jest informacja, to się sprzeda.

Tak jak z budową dróg - nieistotne że gdzie się nie ruszysz to widać że się buduje, i nie tylko drogi przecież.

Istotne jest za to, że jakaś firemka chińska dała d... i można na tym jechać przez dwa, trzy miesiące. I lamentować fałszywie że na EURO "dróg nie będzie". Bo teraz to pewnie k... po polach jeździmy, nie po drogach.

Dlatego ja wolę polegać na własnych (i rodzinnych) doświadczeniach. A te są mimo wszystko coraz lepsze, a nie gorsze. Idealnie nigdy nie będzie, ale łgałbym jak bura suka mówiąc że jest coraz gorzej. Owszem, moja własna sytuacja finansowa jest gorsza niż kilka lat temu, ale to nie zmienia mi spojrzenia na cały świat.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Ale spora częśź społeczeństwa lubi ponarzekać.
Ja wśród nich wyróżniam:
- Płaczliwi - uwielbiają płakać nad swoją krzywdą. Jeśli akurat nich ich aktualnie nie krzywdzi, to za chwilę pewnie ktoś się znajdzie co skrzywdzi, bo przecież musi być ktoś taki skoro naokoło nas sama żulia i swołocz a tylko my, płaczliwi, to ludzie przyzwoici.

- Zazdrośnicy - Ci z kolei tylko się rozglądają czy komuś innemu nie jest lepiej niż nam. To zresztą oczwiste - zawsze będą tacy pracowitsi, lepiej wykształceni, bardziej utalentowani lub po prostu "bogaci z domu". To nie jednak wytłumaczenie dla zazdrośnika. Ktoś inny ma lepiej od niego bo jest oszustem, łobuzem, zdrajcą, sprzedawczykiem, bo uczciwą metodą do niczego nie można dojść - uczciwy jest tylko on, zazdrośnik.

- Mędrcy - trawią czas nad zachwytem dla własnej mądrości, bo tylko oni widzą wszystko najlepiej, szczególnie to zło, które się pleni obficie tuż koło niego i chce go zniszczyć.

_ Patrioci - otrzymali od Boga dar największy - miłość ojczyzny. Oczywiście ojczyzny otoczonej i okrążonej przez wrogów, którzy są bo być muszą, wszyscy, ci naokoło oczywiście. W dodatku mający na swoim żołdzie szereg rodaków patriotów. Bo patriota myśli, że tylko on jest patriotą, każdy inny rodak, który choć trochę ma inny pogląd na rzeczy, patriotą być nie może, bo to niemożliwe.

Te charakterystyki można by tu mnożyć, jest jednak jedna wspólna idea, która ich wszystkich łączy - głęboka nienawiść do tzw. "salonu", bo to on jest rozsadnikiem wszelkiego zła, zgnilizny i demoralizacji.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:A aby dostać się tam gdzie jestem to musiałem wykorzystać solidne "dojścia" bo facet miał kontrakt wypełniony, całe szczęście, że ktoś kitę odwalił.
No ale ja to własnie mówię - jak lekarz dobry to ludzie walą drzwiami i oknami, nawet spoza rejonu. Róznica taka, że prywatnego własciciela przychodni to obchodzi a publicznego niekoniecznie. Limity narzuca jednakże NFZ i na nie nikt nie poradzi póki co.

Prywatyzacja ZOZów to jednakże kropla w morzu, żeby system się poprawił trzeba ruszyć NFZ bo to on jest źródłem patologii - nie dość, że jest niedofinansowany to jeszcze ogromną część tych środków co ma zwyczajnie marnotrawi. I nie ma sie co łudzić, że można to państwowo zorganizowac lepiej.

Wiesz za co nie lubię Kaczyńskiego? Bo jego filozofia naprawy państwa sprowadza się w dużej mierze do "stwórzy omnipotentny urząd co będzie mógł nadzorować wszystko a na jego czele postawmy krystalicznie czystego człowieka". Problem taki, że albo człowiekowi do kryształu dlaeko, albo jest potemprzez kolejną ekipę kruczkiem prawnym odwoływany a urząd zaczyna służyć celom inym niż te do którychzostałpowołany.

CBA jako doraźne rozwiązanie była dobrym pomysłem, ale systemu to nie uleczy. Bo jedynymsposobemby nie było łapownictwa jest sprawienie, że urzednik nie ma po co brać łapówek - bo czy ją weźmie czynie będzie musiał postąpić tak samo. Czyli procedury i brak uznaniowości. Dopóki o wielu rzeczach decyduje uznanie urzednika dopótybędzie łapownictwo.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Gabriel

-#4
Posty: 277
Rejestracja: wt 18 gru, 2007
Lokalizacja: Tarnów

Post autor: Gabriel »

andy67 pisze:Można narzekać, można marudzić, można wszystko. Ale fakty są takie że i przychodnie, i szpitale, i urzędnicy ogólnie rzecz biorąc pracują coraz lepiej, a nie coraz gorzej.
Nie chodzi o jakość świadczonych usług tylko o ich DOSTĘPNOŚCI. Ok? To są dwie różne kwestie no chyba, że dostępność jest jednym z elementów określających tą jakość..

A z dostępnością, jeśli nie gorzej, to jest tak samo do dupy jak kilka lat temu. I żaden nawet najpiękniejszy Wasz post tego nie zmieni.
Komplet badań kardiologicznych - czas oczekiwania na fundusz = 6 miesięcy - prywatnie 1 tydzień + 450 zł.



G.
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Gabriel pisze:Nie chodzi o jakość świadczonych usług tylko o ich DOSTĘPNOŚCI. Ok? To są dwie różne kwestie no chyba, że dostępność jest jednym z elementów określających tą jakość..

A z dostępnością, jeśli nie gorzej, to jest tak samo do dupy jak kilka lat temu. I żaden nawet najpiękniejszy Wasz post tego nie zmieni.
Żeby było śmieszniej, pogarszająca się dostępność jest jednym ze skutków poprawiającej się jakości poszczególnej usługi. Nie trzeba być geniuszem by to rozumieć: lepsza usługa to wnikliwsza usługa, nie na darmo mówi się ze nie ma zdrowych, są tylko niezdiagnozowani. Zatem lepsza jakościowo usługa pociąga za sobą szerszy pakiet badań i konsultacji.
Które - kosztują i które- są coraz słabiej dostępne.
Z prostego powodu: finansowanie systemu zasadniczo nie wzrasta (to są korekty w okolicy inflacji albo i to nie). A nawet jeśli raz czy drugi zdarzyła się istotna poprawa finansowania tego czy owego, to i tak "globalnie netto" nie była to poprawa, bo wzrost dotyczył np. procedur wycenianych poniżej kosztów (!). Tak, szpitale wykonują procedury lecznicze które są płacone poniżej kosztów własnych, a potem są pretensje o długi itd.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Czyli diagnoza jest prosta - niedostateczne środki finansowe w stosunku do potrzeb artykułowanych przez społeczeństwo. Czy NFZ nazywa się NFZ, czy też Kasa Chorych, czy też utworzy się ileś tam prywatnych funduszów o pięknych nazwach skutek będzie zawsze ten sam - próba uczynienia z kulawego rekordzistą świata na 100 metrów.

Wyjścia są dwa:

- zwiększenie składek i to w części finansowanej przez przedsiębiorstwa - co oczywiście zostanie przez nie oprotestowane.
- drastyczne ograniczenie zakresu usług bezpłatnych lub wprowadzenie systemmu, w którym chory pokrywa z własnych środków część kosztu usługi - nie wyobrażam sobie rządu, który by to wprowadził bo to samobójstwo.

Współczuję ministrowi Arłukowiczowi, trafiła mu się najgorsza fucha jaką można sobie wyobrazić.

Oczywiście w systemie można poszukać oszczędności ale to tylko kiepska kosmetyka - z brzydkiej starej baby nie zrobi się za cholerę ponętnej osiemnastolatki.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Janek pisze:Czyli diagnoza jest prosta - niedostateczne środki finansowe w stosunku do potrzeb artykułowanych przez społeczeństwo.
problem każdego systemu w każdym kraju. Tyle że pewne kraje miały odwagę jasno stwierdzić, że nie da się wszystkiego od razu każdemu. Nawet za 10 x większą składkę niż nasza. I tam są na to prawne zapisy, i lekarza od razu nie wysyła się na szafot, co prawie ma miejsce u nas (nie wiem czy szanowni Pacjenci zdają sobie sprawę, że sądy w Polsce są BARDZIEJ restrykcyjne względem błędów lekarskich- czasami domniemanych, a czasami wynikających wprost z niedostatków systemu- niż sądy w przeciętnym kraju Europy Zachodniej, oczywiście u nas panuje mit bezkarności lekarzy).

Czy NFZ nazywa się NFZ, czy też Kasa Chorych, czy też utworzy się ileś tam prywatnych funduszów o pięknych nazwach skutek będzie zawsze ten sam - próba uczynienia z kulawego rekordzistą świata na 100 metrów
Coś w tym rodzaju.
Oczywiście w systemie można poszukać oszczędności ale to tylko kiepska kosmetyka - z brzydkiej starej baby nie zrobi się za cholerę ponętnej osiemnastolatki.
Dokładnie tak. Jestem za usprawnianiem systemu, łataniem dziur itd. Ale tą drogą wyciekają grosze, tzn. pojedyncze miliardy złotych. A potrzebujemy prawdziwych pieniędzy, tzn. setek miliardów, jeśli nie bilionów. Nie do rozwiązania- zresztą ten sam problem co problem emerytur. To nie są odosobnione głosy - że jeśli chciałoby się stworzyć dobrze i powszechnie dostępny system leczenia na światowym poziomie, to w dowolnym kraju trzeba by na to przeznaczyć jeśli nie cały, to znaczną (np. 30-40%) część całości budżetu. Albo trzeba wybierać, kiedy komu co. U nas nikt nie chce zacząć wybierać.
Dlatego mamy powszechnie niedostępny system w którym każdemu należy się od razu wszystko.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mefistofeles pisze:Bo jedynym sposobem by nie było łapownictwa jest sprawienie, że urzednik nie ma po co brać łapówek - bo czy ją weźmie czynie będzie musiał postąpić tak samo. Czyli procedury i brak uznaniowości. Dopóki o wielu rzeczach decyduje uznanie urzednika dopóty będzie łapownictwo.
I tu się zgadzam jak najbardziej.

Tylko wówczas zamiast urzędników spokojnie wystarczą automaty :D I co zrobimy z tą armią ludzi ?
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

komorfil pisze:Nie do rozwiązania- zresztą ten sam problem co problem emerytur. To nie są odosobnione głosy - że jeśli chciałoby się stworzyć dobrze i powszechnie dostępny system leczenia na światowym poziomie, to w dowolnym kraju trzeba by na to przeznaczyć jeśli nie cały, to znaczną (np. 30-40%) część całości budżetu.
Do tego jeszcze taki system sprawiłby że średnia długość życia wzrosłaby znów o kilkanaście czy więcej lat, i trzeba by podnieść wiek emerytalny do 80-ki, bo inaczej pieniędzy zabrakłoby po kilku latach.

I tak w kółko ;-)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Gabriel pisze:
andy67 pisze:Można narzekać, można marudzić, można wszystko. Ale fakty są takie że i przychodnie, i szpitale, i urzędnicy ogólnie rzecz biorąc pracują coraz lepiej, a nie coraz gorzej.
Nie chodzi o jakość świadczonych usług tylko o ich DOSTĘPNOŚCI. Ok? To są dwie różne kwestie no chyba, że dostępność jest jednym z elementów określających tą jakość..

A z dostępnością, jeśli nie gorzej, to jest tak samo do dupy jak kilka lat temu. I żaden nawet najpiękniejszy Wasz post tego nie zmieni.
Komplet badań kardiologicznych - czas oczekiwania na fundusz = 6 miesięcy - prywatnie 1 tydzień + 450 zł.
A ty myślisz że ja tak piszę bo jestem tajnym agentem ministerstwa zdrowia ? :))

Co do dostępności - w bardzo wielu przypadkach ona jest dużo lepsza niż się nam wydaje, ale wymaga trochę mobilności i umiejętności poszukania alternatywy, co już wcześniej zobrazowałem własnym przykładem rezonansu z NFZ. I tak samo zabieg mógłbym pewnie przeprowadzić szybciej gdzieś np. w innym województwie, ale mój ortopeda przekonał mnie że najlepiej jak on osobiście to zrobi, więc zwarty i gotowy czekam na sygnał :-)

I jak już pisałem - na miejscu ministra zrobiłbym co się da by wprowadzić jeden system wyszukiwania, który po wpisaniu procedury, badania, czy czego tam, od razu wyświetli nam listę możliwości, i to na kilka alternatywnych sposobów.

Może niech do Allegro się zwrócą o pomoc, u nich to działa 8)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Czyli procedury i brak uznaniowości. Dopóki o wielu rzeczach decyduje uznanie urzednika dopótybędzie łapownictwo.
Pytanie tylko kto ma stworzyć te procedury? Oczywiście urzędnicy. I w ten sposób wracamy do punktu wyjścia.

Tak nawiasem - magiczna wiara w procedury niezbyt się sprawdza. Nawet na wąskich wycinkach. Typowy przykład - boeing lądujący na brzuchu w Warszawie. Jak wynika z badań komisji przyczyną było niedziałanie jakiegoś bezpiecznika, który nie był włączony. Bezpiecznik jest zlokalizowany na samym dole ścianki kabiny, niczym nie osłonięty, podobno go można wyłączyć przez przypadkowy ruch nogi lub torbą pilota. I w dodatku jego wyłączenie nie jest sygnalizowane na kokpicie a operacje włączenia lub wyłączenia nie zapisują się w czarnych skrzynkach. Wszystko wskazuje na to, że to totalny błąd konstruktorów samolotu w dodatku nie ujawniony podczas skomplikowanych procedur dopuszczenia konstrukcji do produkcji. W zasadzie to prezes Boeinga powinien się zastrzelić. Ale jak donosą media, prokuratura będzie badać, przy pomocy skompliokowanych metod kryminalnych czy przypadkiem ktoś z załogi lub serwisu przy nim nie manipulował. TOTALNA KLĘSKA PROCEDUR. I kolejny dowód na to, że najważniejszym a zarazem najsłbszym elementem każdego ciągu obsługi urządzenia pozostaje człowiek.

Tak mi się zdaje, że za klęską systemum ochrony zdrowia oraz emerytalnych stoi postęp w sztuce medycznej. Przedłużył on średni okres życia człowieka i w efekcie tego pobiera on dłużej emeryturę, poprzednio by umarł i odciążył ZUS.
Tenże sam postęp sztuki medycznej pozwala leczyć a właścicie przedłużać życie ale nie za darmo, często za olbrzymie kwoty.
Rodzice stają na głowie aby uratować życie dzieci chorujących na rozmaite niezwykłe choroby, o których istnieniu i metodach leczenia jeszcze stosunkowo niedawno medycyna w ogóle nie wiedziała. Czasami się to udaje ale naogół połowicznie - uratowany osobnik przez całe życie jest kosztwnym klientem systemu ochrony zdrowia. Dawniej dziecko by po prostu zmarło, widać tak miało być. Jak postudiować drzewa genealogiczne nawet bardzo zamożnych rodzin to podpadają dwa zjawiska - pokaźna ilość urodzonych dzieci jednej pary małżeńskiej i równie pokaźny procent dzieci, które zmarły w wieku do tak gdzieś 8 lat.
Swoje robiły też epidemie, które dzisiaj umiemy zwalczać, w pewnym sensie na szkodę społeczeństwa.

Ja oczywiście wiem, że to co piszę to jest cynizm do entej potęgi, jednakowoż niektórzy twierdzą, że jedynymi ludźmi prawdomównymi są właśnie cynicy.

Świat osiągnął pewien poziom komfortu technicznego. Mamy samochody, komputery, setki bajerów, których jeszcze stosunkowo niedawno nikt nie potrzebował. Jeździmy po egzotycznych górach, wygrzewamy na tropikalnych plażach. Bardzo to fajne i miłe ale kosztowne i dlatego chcemy zarabiać coraz więcej i nawet nam się to udaje. Ale to kosztuje, cholernie dużo kosztuje. Wojny, a raczej im zapobieganie przez cholerycznie wysokie koszty zbrojeń, też kosztują. Psu na budę niepotrzebne koszty badań kosmicznych też, tak na dobrą sprawę to jedynym ich pozytywnym efektem była poprawa jakości prognoz meteo i GPS. Jednakowoż na prognozy meteo nadal narzekamy a bez GPS miliony kierowców też sobie przez dziesiątki lat radziło.

Parunastu mądrali z Indochin z niejakim Pol Potem na czele podczas studiów w Paryżu doszła do słusznego wniosku, że głównym wrogiem ludzkości jest rozbuchana konsumpcja. Wróciwszy do domu i dorwawszy się do władzy postanowili swoje teorie sprawdzić, tylko "trochę" przesadzili w radykalności - efekt znany. O kulisach realizacji tego systemu lepiej nie wspominać - są kompromitujące dla wielu krajów dojrzałej demokracji, które "rozgrywając" konflikt radziecko - chiński, twardo wspierały Pol Pota w instytucjach międzynarodowych. Gdyby nie znienawidzony przez Zachód reżim z Hanoi nie wkroczył do akcji, to Polpotowi i kolegom udałoby się ostatecznie "uzdrowić" narody Kambodży - przez ich likwidację, ale to offtop w naszych rozważaniach.

Wniosek jest jeden jeśli chcemy przedłużyć życie ludzkie i zapewnić tym ludziom godziwą egzystencję, młodsze pokolenia muszą ograniczyć swoje wymagania konsumpcyjne, czyli mniej brać do łapy na bieżące potrzeby a więcej odkładać na starość - na emerytury i ochronę zdrowia. Nadzieja, że ludzie to zrobią sami jest płona, ktoś musi ich do tego zmusić.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:mniej brać do łapy na bieżące potrzeby a więcej odkładać na starość - na emerytury i ochronę zdrowia.
Z czego ? , skoro niektórzy, a jest ich sporo, zarabiają tzw. najniższą płacę. Łatwo jest mówić emerytowi.
Janek pisze:Tak mi się zdaje, że za klęską systemum ochrony zdrowia oraz emerytalnych stoi postęp w sztuce medycznej. Przedłużył on średni okres życia człowieka i w efekcie tego pobiera on dłużej emeryturę, poprzednio by umarł i odciążył ZUS
Ależ, 50 lat temu ludzie nie żyli krócej. To jest mit nie poparty faktami.
andy67 pisze:zobrazowałem własnym przykładem rezonansu z NFZ.
Wyobrażasz sobie schorowanego 80-cio latka jeżdżącego po Wybrzeżu w poszukiwaniu dostępności ?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Ależ, 50 lat temu ludzie nie żyli krócej. To jest mit nie poparty faktami.
Powiem krótko - łżesz jak pies.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

krzymul pisze:
andy67 pisze:zobrazowałem własnym przykładem rezonansu z NFZ.
Wyobrażasz sobie schorowanego 80-cio latka jeżdżącego po Wybrzeżu w poszukiwaniu dostępności ?
Wyobrażasz sobie że ja jeździłem i szukałem ?

Wystarczą maile i telefony.

A gdybyś przeczytał całą wypowiedź to może zauważyłbyś to:
andy67 pisze: I jak już pisałem - na miejscu ministra zrobiłbym co się da by wprowadzić jeden system wyszukiwania, który po wpisaniu procedury, badania, czy czego tam, od razu wyświetli nam listę możliwości, i to na kilka alternatywnych sposobów.

Może niech do Allegro się zwrócą o pomoc, u nich to działa 8)
I teraz wyjedź mi z tekstem że schorowany 80-cio latek zwykle nie posługuje się netem i telefonem :))
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze: - łżesz jak pies.
Mówi się "łżesz jak myszowaty, a myszowaty łże jak pies"..., albo jak dwa psy.
Normalnie, leci kabarecik ... Olgi Lipińskiej. :))

Powiem krótko - średnia długości życia wzrosła i owszem, ze względu na postęp w medycynie, ale ludzie równie długo żyją jak pół wieku temu. Średnią obniżała duża ilość zgonów wśród dzieci i w czasie porodów, oraz wojny.
Mój pradziadek, żył 98 lat, dziadek 94, babcia 96, a ojciec ... dzięki Bogu jeszcze żyje.
Czasami statystyka nie odzwierciedla faktów, gdyż to jest tak jak z tą tabliczką czekolady, którą zjadłem. Średnio statystycznie zjedliśmy po połowie tabliczki. Smaczna była ?

PS. Ty umiesz normalnie reagować na moje posty, czy każda odpowiedź musi być alergiczna. ;-) :D
Ostatnio zmieniony sob 03 gru, 2011 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
ODPOWIEDZ