JESIEŃ DOJRZAŁA...LISTOPADOWA...

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

JESIEŃ DOJRZAŁA...LISTOPADOWA...

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Listopad kojarzy się nieciekawie - z ołowianymi chmurami wiszącymi nisko nad horyzontem, wiatrem, zimnem, pluchą.
Zwykle nie uwzględniam go w moich planach górskich.
Ten rok jednak, pod względem pogody jest trochę pokręcony – listopad był w lipcu i sierpniu, lipiec we wrześniu i październiku a sierpień w listopadzie...

Po zwyczajowej analizie pogody, nie wytrzymałam, zapakowałam samochód i pojechałam w Tatry.
Sama, bo małżonek kurował obolałą - po ostatnich eskapadach – stopę.

Wyjazd okazał się dość kłopotliwy – wszystkie pechy ustawiły się w kolejce i pchały się do mnie jeden przed drugim...który pierwszy i który gorszy :?......
Mimo wszystko, miałam dużo szczęścia i jakoś sobie z nimi poradziłam.
Moja gaździna kochana uruchomiła całą rodzinę i dużo mi pomogli w najważniejszym, czyli w doprowadzeniu autka do stanu nadającego się do użytku :).

O kłopotach nie będę się rozpisywać, bo to nic ciekawego.

Początkowo planowany czterodniowy pobyt, przedłużył się do dziewięciu dni (długi weekend - nikt nie pracował), ale nic to – pogoda była wspaniała i oczekiwanie na naprawę samochodu wcale mi się nie dłużyło.
Długie wieczory spędzałyśmy z gaździną na pogaduchach. Opowiadała ciekawe rzeczy o dawnych czasach, rodzinnych historiach, zwyczajach.
Takie rozmowy – szczere i spontaniczne – bardzo zbliżają, pozwalają zrozumieć i trochę inaczej popatrzeć na życie górali, twardych i w sumie dobrych ludzi.

Przekonałam się, że późna, listopadowa jesień też może być piękna - szczególnie w takich warunkach pogodowych.
Jeśli wczesną jesień można porównać do młodej dziewczyny, w wesołym, kolorowym odzieniu, to listopadową do dojrzałej kobiety, w statecznych - jaśniejszych i ciemniejszych brązach,.
Poważnych, ale nie smutnych :).
Słońce listopadowe wcześnie chowa się za górami i opuszcza doliny, w których goszczą cienie i chłody.
Czasem tylko jakiś zagubiony promyk przeciśnie się przez szparę w skałach i rzuci jasną smugę, rozweselając zacieniony krajobraz.

Na drugi dzień po przyjeździe wybrałam się nad Morskie Oko.
Ludzi było dużo, jak na tą porę roku, na parkingu, trzy rzędy samochodów.
Fasiągi miały powodzenie.
Ja oczywiście poszłam na piechotę – dwie godzinki i można cieszyć oczy pięknymi odbiciami gór w stawie.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Zostawiłam dość ludne schronisko i wybrałam się na spacer naokoło stawu.
Morskie Oko jeszcze nie zamarznięte, ale kamienie na szlaku w niektórych miejscach pokryte cienką warstwą lotu i bardzo śliskie..

Obrazek


Obrazek

Po powrocie na parking, okazało się, że rozładowała się bateria w pilocie, niestety zdążył się załączyć alarm i darł się na całą Palenicę :?.
Oczywiście, nikt nie zwrócił najmniejszej uwagi, czy kombinuję przy swoim aucie, czy może kradnę cudze...ot pożytek z alarmu :)).
Pomogli mi kierowcy busów i pan Józek z budki na parkingu, który rozgrzał baterię przy piecyku i udało się nareszcie uciszyć i uruchomić auto.
Zrobiło się już prawie ciemno, ale dojechałam do Hotelu Imperial na Bystrym i tam czuję, że silnik dziwnie chodzi, a auto słabnie. Jakimś cudem dowlokłam się już niedaleko do chałupy, stanęłam na podwórku i tu - koniec jazdy definitywny.
Szczęście w nieszczęściu, bo gdyby to mi się stało w środku lasu, na tych czarnych jak noc serpentynach, to miałabym niezły stres.
Mądre autko, mimo wszystko :).

Czwartek dla gór stracony, musiałam parę spraw w związku z tym pozałatwiać.
Nisko było trochę pochmurno, ale wyżej pogoda jak marzenie i trochę mi było żal, ale cóż, siła wyższa.
W piątek dojechało mnóstwo turystów na długi weekend. Zapełnił się dom i parking.
Na popularnych szlakach ruch jak w lecie.
Kolejka do kolejki na Kasprowy pobiła wszystkie letnie rekordy.

Droga przez Skupniów Upłaz była cudna.
Pokryte szadzią krzewy kosodrzewiny, pojedyncze drzewka i trawy tworzyły bajeczny krajobraz.
Tłoczno było i na Gąsienicowej. Siadłam w ciepłych promieniach słońca gdzieś z boku na kamulku, sama w ciszy i spokoju, z daleka od zgiełku schroniska, wyciągnęłam z plecaka piwko i …..zapomniałam o wszystkich kłopotach ostatnich dni.

Co one tam znaczą wobec tych szczytów skalistych, przyprószonych śniegiem, odcinających się od błękitu nieba....

Nic, dosłownie nic.

Taki widok, to balsam na moją duszę i nie zaprzątam sobie głowy rzeczami tak przyziemnymi – jak zepsute auto :D.

Obrazek


Obrazek

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek

Zajrzałam też nad Czarny Staw, bo szkoda mi było zbyt wcześnie wracać do domu.
Dni wprawdzie krótkie, ale na Gąsienicową wyprawa też niedaleka :).

Obrazek


Gdy wracałam, zaczęła się akcja ratownicza na progu Dolinki Koziej.
Wypadek taternika na ścianie.
Mam nadzieję, że się skończyła dla niego szczęśliwie.

Obrazek

Dość szybko zapada zmierzch i trzeba było mocno przyspieszyć kroku, żeby przejść za widoku Jaworzynkę.


Obrazek


Obrazek


W sobotni słoneczny ranek wybrałam się na Halę Kondratową.
I tu ludzi mnóstwo przy schronisku, wszystkie ławki i kamule oblepione, jak lep na muchy. Taras przed schroniskiem nieczynny, nie wiadomo, czy będzie remontowany, czy schronisko powiększane - czego sobie szczerze mówiąc nie wyobrażam :?...
Nie dla mnie takie klimaty.
W stronę Giewontu ciągnęły pielgrzymki, więc wyruszyłam na Przełęcz pod Kopą Kondracką.
Tam dopiero były widoki..... aż mnie zamurowało, choć nie pierwszy raz tam przecież byłam.
Wspaniała widoczność....i pielgrzymka na Kopę :O.
Wygrzałam się w zacisznym miejscu w słonku przy piwku i poszłam kawałek w przeciwną stronę.

Za późno było, żeby iść przez Kasprowy (nie planowałam tu wchodzić) i wracałam tą samą drogą, której dość długi odcinek pod szczytem – to zamarznięty śnieg.
Miałam ze sobą na szczęście małe raczki, bez problemu podeszłam i zejście też nie sprawiło mi kłopotu.
Szłam po zalodzonych serpentynach samiutka, a cały ruch turystyczny odbywał się pionowo po trawach. Kilka osób zaliczyło nieciekawe upadki, a i kamienie też w dół leciały....
Dobrze, że pomyślałam o raczkach.... w górach nigdy nie wiadomo co i kiedy może się przydać
:think: chociaż...jak się trochę pomyśli...

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Obrazek


Na otwartej grani czuć było już jesienny chłód i trzeba było ubrać kurtkę.

Obrazek


Obrazek



Obrazek



Obrazek


Obrazek


W niedzielę zajrzałam na Rusinkę i Gęsią Szyję. Szłam ze starszym panem, wolontariuszem TPN – też niezłym zapaleńcem, przyjeżdżającym w Tatry co miesiąc.
Na ścianie pamięci o ludziach związanych z górami i tych, którzy tą trudną miłość przypłacili życiem przybywa tablic....

Obrazek


Obrazek


Nareszcie długi weekend się skończył, wszyscy wyjechali, a pogoda dalej wspaniała.
Teraz można już wyjechać na Kasprowy bez oczekiwania w kilometrowej kolejce.
Nie było pusto, ale na tyle spokojnie, że nie obowiązywał limit czasowy pobytu na szczycie, co mnie bardzo ucieszyło. Wybrałam się w stronę Goryczkowych Czub.
Doszłam do skał, usiadłam w słonecznym załamku i poczułam się bosko.
Miałam wrażenie, że obejmują mnie ciepłe ramiona kogoś bliskiego mówiąc : „nie idź dalej, zobacz jak tu cudnie, cichutko....
Posiedź i popatrz na oświetlone późnojesiennymi promykami słońca zbocza, całe w brązach jak z piernika, ozdobione śniegową posypką....
Zostań.....”

No i co było robić....zostałam...dość długo :D.


Obrazek


Obrazek


Obrazek


I znów nieplanowo coś mnie ciągnęło w stronę Beskidu, lubię popatrzeć na otoczenie Doliny Gąsienicowej i w stronę Krywania.
Na zboczach Beskidu pasło się stadko kozic, niezbyt przejmujących się faktem, iż są przedmiotem wielkiego zainteresowania sporej grupki turystów.


Obrazek


Obrazek

Nie ma to jak odpoczynek przy mamie.

Obrazek

Stawy powoli zaczyna pokrywać lód....

Obrazek

a północne stoki Świnicy, Skrajnej i Pośredniej Turni ozdobione koronkową robotą zimy, która wcześniej próbowała tu zagościć.

Obrazek


Obrazek


Obrazek


Jakież różnorodne bogactwo form i kolorów można zobaczyć o każdej porze roku, dnia i pogody.
Góry zawsze są inne i zawsze piękne.

Dobrze, że tu przyszłam :D.

Tylko ktoś, kto tu nie bywa i ich nie poznał, może powiedzieć, że są nudne.

Któregoś dnia namówiłam moją gaździnę na spacer do Kościeliskiej. Nawet nie pomyślałam jak wielką przyjemność zrobi jej ta wycieczka.
Zamarzyła sobie, że jak przyjedziemy latem przyszłego roku, to pójdzie z nami do Tomanowej Doliny, na polanę, gdzie jej ojciec miał bacówkę i wypasał owce.

Sama już nie chodzi tak daleko, skończyła 70 lat i więcej czasu spędza przy domu.

Obrazek


W środę czasu wystarczyło tylko na Kalatówki, bo trzeba było kilka spraw załatwić w związku z odbiorem samochodu.

Obrazek


Obrazek

Muszę przyznać, że mechanik sprawił się bardzo dobrze, odłożył inne roboty i szybko doprowadził moje autko do porządku, a nie było to takie proste ze względu na część, która się zepsuła.


Dni teraz krótkie, nie dla takich bałamutów szlakowych jak ja, więc nie zakładałam długich i dalekich wędrówek. Takie muszę zostawić na lato i wczesną jesień.
Podstawowym celem jest zawsze sam pobyt w górach, obcowanie z ich majestatem , którego magia działa nawet na odległość, dlatego każdy wyjazd tam jest dla mnie wspaniałym przeżyciem, bez względu na to, czy pójdę dalej i wyżej, czy tylko – jak o tej porze roku – na krótko i bliżej.

Każdemu jego Everest :D.


Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Jak zwykle relacja bardzo ciepła, taka pozytywnie wpływająca na człowieka :)
Zakochani w Tatrach pisze:Jakimś cudem dowlokłam się już niedaleko do chałupy, stanęłam na podwórku i tu - koniec jazdy definitywny.
Jak do tej pory, też mam podobne szczęście w takich nieszczęściach ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Yes, yes, yes...
Bardzo lubię Ala Twoje relacje, są takie....autentyczne. Piszesz o tym co na szlaku, co widziałaś i przeżyłaś..... to lubię, wciąga i przywraca wspomnienia. :-)
Gratuluję, masz rację "Każdemu jego Everest"
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Zakochani w Tatrach pisze:W piątek dojechało mnóstwo turystów na długi weekend.
To o mnie, to o mnie! :D

Fajne zdjęcia - przypominają mi to co widziałem ledwie parę dni temu na własne oczy. Moje ulubione, to zdjęcie schroniska odbitego w Morskoocznym stawie (fot. nr 5). Relację bardzo miło się czyta. :)
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Ja też Alu bardzo lubię Twoje relacje. A jakie piękne sny będę miała teraz :)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

W moich relacjach nie ma wspaniałych opisów wypraw na szczyty honorne, ani z miejsc dostępnych tylko dla nielicznych taterników o umiejętnościach „z wyższej półki”, więc tym bardziej mnie cieszy, że parę osób lubi czytać moją pisaninę :D.

Dziękuję za miłe komentarze :).
Zakochani w Tatrach
madziula24

-#6
Posty: 1073
Rejestracja: śr 16 lip, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: madziula24 »

Zakochani w Tatrach pisze:tym bardziej mnie cieszy, że parę osób lubi czytać moją pisaninę .
Jak można nie lubić ? To na pewno najcieplejsze relacje na tym forum. Czytam je po kilka razy :)
Nikt nie ma takiej pasji w oczach :)

I ja tam byłam.. w ten długi weekend :) Niestety nie 9 dni, tylko 4 :)
Teraz czekam na 5 grudnia, gdzie jak nie w Tatrach można czekać na.. św. Mikołaja ;)

Pozdrawiam :)
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.

Anna Kamieńska
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Rzeczywiście, ci którzy w listpadzie tego roku wyrwali się w Tatry to szczęściarze jakich mało :-)

Niektórzy nawet potrafią samochód zepsuć by zostać dłużej w górach.

W sumie ja w czerwcu/lipcu zrobiłem podobnie (we współpracy z pewnym słowackim jeleniem), ale z gorszym efektem.
Ostatnio zmieniony sob 26 lis, 2011 przez andy67, łącznie zmieniany 2 razy.
Każdemu jego Everest...
włóczęga

-#5
Posty: 583
Rejestracja: czw 12 maja, 2005
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: włóczęga »

Fajnie Alu. Też lubię czytać Twoje relacje. :-)
Ja wróciłem wczoraj i też trafiłem na super pogodę.
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Jak zwykle przeczytałem i obejrzałem z zaciekawieniem.

Niby zdjęcie ze "zwykłych" miejsc i dobrze znane, ale po raz kolejny jedno przykuło moją uwagę i już wiem, że tam pójdę na wakacjach ;-)
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

madziula24 pisze:Jak można nie lubić ? To na pewno najcieplejsze relacje na tym forum. Czytam je po kilka razy
Nikt nie ma takiej pasji w oczach
:D :D :D
madziula24 pisze:I ja tam byłam.. w ten długi weekend
Ooo...widzę, że można było jakiś mały zlot w Tatrach zorganizować w długi listopadowy weekend ;).
Było nas tam parę osób :).
andy67 pisze:Niektórzy nawet potrafią samochód zepsuć by zostać dłużej w górach.
:)) :))
Wprawdzie w tym rąk nie maczałam, ale – po załatwieniu naprawy u mechanika – nawet byłam zadowolona...
Jak się miał zepsuć, to i w Zawierciu by się zepsuł...a o ileż przyjemniejsze było oczekiwanie na naprawę w Tatrach :D.

włóczęga pisze:Ja wróciłem wczoraj
:think: Myślę że napiszesz jakąś relację …..ja też Twoje lubię poczytać. Czekam z nadzieją :)....
świster pisze:po raz kolejny jedno przykuło moją uwagę i już wiem, że tam pójdę na wakacjach
Ja mam wielką chęć na wycieczkę z Kasprowego przez Cichą i Tomanową Przełęcz do Kościeliskiej - tyle, że znów byłaby nielegalna :? :x .


Pozdrawiam wszystkich ciepło.

Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Zakochani w Tatrach pisze:Ja mam wielką chęć na wycieczkę z Kasprowego przez Cichą i Tomanową Przełęcz do Kościeliskiej - tyle, że znów byłaby nielegalna .
Ty Alu już sobie wychodziłaś pozwolenie na taką wycieczkę ;-) Zastanawiałabym się jednak, czy nie zrobić tego w odwrotnym kierunku :think:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Szarotka pisze:Ty Alu już sobie wychodziłaś pozwolenie na taką wycieczkę
:think: Jak już - to wychodziłabym sobie niezłe kłopoty, gdybym wtedy miała mniej szczęścia :? :)) ...
Szarotka pisze:czy nie zrobić tego w odwrotnym kierunku
Chyba jednak lepiej z Kasprowego, bo można sobie ulżyć i podjechać kolejką.
Z odwrotnej strony - to na koniec tej dość długiej wycieczki - trzeba wyskrobać się na Kasprowy i pewnie jeszcze z niego zleść, bo pewnikiem nie zdążyłoby się na kolejkę .

:think: Żebyśmy mieli tyle lat i taką kondycję jak Świster, to można byłoby pomyśleć o odwrotnym przejściu :)).
Też by było ciekawe.
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Zakochani w Tatrach pisze:Żebyśmy mieli tyle lat i taką kondycję jak Świster
Jaką on tam ma kondycje, jak ciągle pisze, że by poleżał tu, czy poleżał tam? :))
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Mariusz pisze:Jaką on tam ma kondycje, jak ciągle pisze, że by poleżał tu, czy poleżał tam?
:))

Z takimi "chodami" to można sobie polegiwać na najdłuższym nawet szlaku :).
Zakochani w Tatrach
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Szarotka pisze:Ty Alu już sobie wychodziłaś pozwolenie na taką wycieczkę
Poza tym oba te szlaki zostały zamknięte niedawno bez podania sensownego argumentu, choć wiadomo, że chodziło o schengen.
Zakochani w Tatrach pisze:Z odwrotnej strony - to na koniec tej dość długiej wycieczki - trzeba wyskrobać się na Kasprowy
Albo po raz trzecie zejść z Gładkiej ;-)
Zakochani w Tatrach pisze:to można sobie polegiwać
W kwestii polegiwania, to w okolicy jest niesamowite miejsce do tego (WKK) tylko 1-2h od Zaworów. Z jednej strony Tatry Wysokie, a z drugiej Zachodnie :-)
ODPOWIEDZ