Fajny film wczoraj widziałam/em.....

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

świster pisze:Lekko zawiedzony jestem
Jak dla mnie film mocno przereklamowany. Może mnie tu zaraz ktoś zje ale główny bohater idealnie pasuje do mojego wyobrażenia o środowisku stricte wspnaczkowym. Innymi słowy-totalnie nie moja bajka o górach.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Podpisuję się pod poprzednikami. Mieszane uczucia miałem po tym filmie. Niedosyt, zawód.... itp.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Zawiodłam się.
Pierwsze ujęcia spowodowały u mnie szybsze bicie serca, bo przecież te ruchy są mi tak bliskie... Później było coraz gorzej.

Chciałabym porozmawiać na spokojnie ze wspinaczami n/t filmu, co mam zamiar uczynić w najbliższych dniach. :)
Szarotka pisze:Może mnie tu zaraz ktoś zje ale główny bohater idealnie pasuje do mojego wyobrażenia o środowisku stricte wspnaczkowym
Powinnaś dodać, że chodzi o wspinających się na wysokim poziomie.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Film smutny, pokazał faceta, który nie chce się pogodzić ze starzeniem, przemijaniem, nieuniknioną śmiercią.
- a znasz kogoś/ może samemu Ci się wydaje, że pogodzenie się ze starzeniem, przemijaniem, nieuniknioną śmiercią to bułeczka z masłem? Moim zdaniem film był szczery, bez lansu. To nie film instruktażowy, efekciarski. Co najbardziej Was burzy - odrzucenie "estetyzacji" ( za aut.) i romantyzmu? Dla mnie obraz raczej refleksyjny, ludzki. Mnie się film podobał.
Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Bardzo dobry film. Wczoraj oglądałem go zresztą po raz drugi.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Jako osoba "wciągnięta" nieco we wspinanie skupiłam się raczej na drobnostkach.

Co do przemijania - pełna zgoda. Każdy chciałby być wiecznie młody i sprawny, ale nie jesteśmy w stanie powstrzymać starzenia. Natomiast możemy nieco je opóźnić np. poprzez wspinananie czy inne aktywności.
Myślę też, że takie refleksje przychodzą wraz z upływem lat. Młodzi ludzie często gnają przez życie i nie zastanawiają się nad przemijaniem. Może to błąd. Ja i tak wierzę, że po śmierci trafię na piękną wyspę z niezliczoną ilością skał. ;)

Skupiłam się na kilku aspektach wspinaczkowych.
Po 1. Korczak powiedział, że głównym celem podnoszenia poziomu była chęć pokonania Marcisza. Dla mnie wspinanie to walka ze swoimi słabościami. Chcę podnosić poziom, bo czerpię z tego satysfakcję. Natomiast nie lubię rywalizacji. W dodatku cieszę się, gdy partner przechodzi trudną drogę, często trudniejszą ode mnie.
Po 2. Później powiedział, że nie liczy się to, gdzie się wspinamy, w jakiej skale, a głównie chodzi o piękno ruchu, o sekwencję. Absolutnie ważne jest, dla mnie, gdzie się wspinam, a najważniejsze z kim. Partnerstwo. Nie JA, a MY. Oczywiście można się ładnie poskręcać, inaczej ustawić stopy. To piękno innego rodzaju, ale nie odczuwa się tego na ściance (na pewno nie tak bardzo).
Po. 3 Zazdroszczę mu poziomu mistrzowskiego, ale też i współczuję tej ciągłej walki, wyścigu.

Zastanawiam się jaki cel miało dorabianie chwytów w Mamutowej. Czy one tam nadal są?

Wspinanie jest piękne, na filmie zostało ukazane jako ponura pasja (w moim udczuciu).

To tak na szybko. Musiałabym jeszcze raz obejrzeć film.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Agaar pisze: Natomiast możemy nieco je opóźnić np. poprzez wspinananie czy inne aktywności.
Jest też inny aspekt, nie każdy może. I im trzeba najbardziej współczuć.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

"Wała" pięknoduchom" - tak miało być ( z wywiadu z Szalonym):
Jest wielu ludzi, którym wydaje się, że świat jest piękny i wszystko musi się dobrze skończyć. To jest taki nieuzasadniony optymizm, który jest prezentowany przez pięknoduchów. Dla nich wspinanie musi być piękne, a ludzie wspinający się górach muszą być szlachetni. A wszystko to musi być jednym wielkim pokłonem wobec natury, która też jest doskonała, a w której nie ma jakiejś ponurej walki o byt, czy ponurej rzezi. Pięknoduch tak sobie postrzega ten świat i kiedy idzie na film o wspinaniu to chce zobaczyć heroiczne wydarzenia i konfirmację swoich oczekiwań na temat wspinania. Ten film, mimo że niedoskonały, jest pokazaniem "wała" takiemu człowiekowi.
A wyszło tak : (z recenzji filmu):
Deklaracja miała być w zamyśle Szalonego swoistym buntem przeciwko rzeczywistości, nie tylko tej wspinaczkowej, buntem przeciwko "pięknoduchostwu". Powstał jednak film będący pewnego rodzaju kompromisem (o czym Szalony wspominał), może dlatego znajdzie on wielu entuzjastów właśnie wśród pięknoduchów. I choć nie było to zamierzeniem Szalonego, ostatnie sceny filmu, gdy odchodzi on odmłodzony w głąb swojej ukochanej Doliny Białej Wody świadczą o tym, że natura pięknoduchostwa nie jest mu wcale obca... Czyżby taka była cena tego filmowego cyrografu jaką musi on zapłacić za nieśmiertelność?
- buhahaha

http://wspinanie.pl/serwis/201006/01szalony-wywiad.php
http://wspinanie.pl/serwis/201006/08-de ... cenzja.php
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Nie widziałem tego filmu, więc nie wypowiadam się konkretnie ale tylko tak ogólnie. W swoim życiu widziałem wiele filmów górskich (mówię tu o dokumentach) oraz przeczytałem sporo książek górskich. Obydwa te gatunki są tak długo prawdziwe, dopóki opisują lub pokazują fakty, lub w przypadku filmu również i krajobraz. W momencie gdy autor dzieła zaczyna się ładować w ideologię czyli zadaje sobie (lub innym) pytania typu - "dlaczego się wspinam" lub "dlaczego ty/wy się wspinaszz/wspinacie" dzieło zaczyna się zamieniać w bezładny lub zgoła śmieszny lub głupi bełkot. Dlaczego? Bo moim zdaniem nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie, to jest po prostu niedefiniowalne.

O górskich filmach fabularnych nawet lepiej nie wspominać - w zdecydowanej większości są to szczyty (nomen omen) kiczu i złego smaku.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Po. 3 Zazdroszczę mu poziomu mistrzowskiego, ale też i współczuję tej ciągłej walki, wyścigu.
- Księżniczko :-) (wybacz ton nieco mentorski) - nie ma czego współczuć - Szalony to pierwszy wspinacz w kraju, który z założenia uprawia wspinaczkę sportową. A w tej dziedzinie obowiązkowo i wyścig i walka. Jeśli obierzesz sobie taką drogę to prawdopodobnie z czasem sama się wdrożysz i to co Cię szokuje teraz za jakiś czas przestanie. Poza tym facet wspina się prawie 40/30 (?) lat - jest już na końcówce swojej działalności (choćby nie wiem jak odmładzały go kolejne drogi ). Powoli przechodzi do historii. Ty jesteś na początku wszystkiego. Przeciez może być tak, że za lat 20 to on może Tobie zazdrościć, a właściwie już dziś ma powody do tego by to czynić ;-) . Wydaje mi się, że od Ciebie zależy jaki styl wspinania/historii sobie obierzesz. Ważne żeby Cię to satysfakcjonowało! Trzymam kciuki
ciepło
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

to ja jestem pięknoduch, bo postrzegam świat jako piękny, a naturę nieskazitelną.

co nie odnosi sie do ludzi, chociaż też są cząstką tego świata. ;-)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Agaar pisze:Po 1. Korczak powiedział, że głównym celem podnoszenia poziomu była chęć pokonania Marcisza. Dla mnie wspinanie to walka ze swoimi słabościami. Chcę podnosić poziom, bo czerpię z tego satysfakcję. Natomiast nie lubię rywalizacji. W dodatku cieszę się, gdy partner przechodzi trudną drogę, często trudniejszą ode mnie.
Co nie oznacza, żę jego motywacja jest zła. Każdy ma swoją i rywalizacja z kimś i chęć pokonania go nie jest przecież czymś złym. Szczególnie jeśli odbywa się między dwoma zaprzyjaźnionymi wspinaczami. Po prostu ma inną filozofię wspinania - nie wiem czy lepszą czy gorszą - po prostu swoją i fajnie.
Agaar pisze:Po 2. Później powiedział, że nie liczy się to, gdzie się wspinamy, w jakiej skale, a głównie chodzi o piękno ruchu, o sekwencję. Absolutnie ważne jest, dla mnie, gdzie się wspinam, a najważniejsze z kim. Partnerstwo. Nie JA, a MY. Oczywiście można się ładnie poskręcać, inaczej ustawić stopy. To piękno innego rodzaju, ale nie odczuwa się tego na ściance (na pewno nie tak bardzo).
Ja mam podobnie jak Ty - ważne gdzie i z kim. Ale przecież to nie monopol na doznania. Szalony najwidoczniej nie jest pięknoduchem, we wspinaniu kręci go coś innego. Nie da się tego oceniać.
Agaar pisze:Po. 3 Zazdroszczę mu poziomu mistrzowskiego, ale też i współczuję tej ciągłej walki, wyścigu.
Podziw ok, ale współczucie? Skoro to go napędza to dlaczego współczuć? Pogratulować raczej, że ma siłę na wyścig, najpierw z Andrzejem Marciszem a teraz z nieuchronnymi procesami starzenia. Pozatym wspinanie to często wyścig i rywalizacja - dla ciebie Agaar też, bo jak nazwać chęć podnoszenia własnych umiejętności? To walka z samym sobą.

Mnie film urzekł już kiedy oglądałem go na KFG, teraz tym bardziej. Wspinacz szuka tam efektownych ujęć, pięknoduch rzewnych tyrad o pięknu i bliskości natury a nie wspinacz zastanawia się nad motywacją przykręcania sztucznego filmu. Niech każdy odbiera ten film na swój sposób - uważam, że jako całość, komponuje się dobrze i w dodatku zmusza do myślenia.
Agaar pisze:Zastanawiam się jaki cel miało dorabianie chwytów w Mamutowej. Czy one tam nadal są?
To był właśnie wyraz wspinania jako piękna ruchu a nie piękna i bliskości natury. Skoro ruch jest istotą wspinania (wdł Szalonego) to dokręcanie chwytów nie umniejsza jego piękna. Chwytu już nie ma urwał się - była swego czasu zażarta dyskusja przykręcać go tam znów czy nie - bo kto bez niego zrobi tą drogę? Ostatecznie nie przykręcono a drogę poprowadził Marcin Wszołek (być może ktoś inny też) udowadniając, że się da.

http://www.climb.pl/filmy/marcin-wszole ... as-parano/
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Oglądałem ten film bodajże w zeszłym roku na Festiwalu w Zakopanem . Film mnie kompletnie rozczarował ( defacto nie tylko mnie ), może nie sam film bo zrealizowany świetnie ale treść ( z malutkimi wyjątkami ). To dobrze ,że każdy jest inny .

Jak to mawiają " sport to mord " :)
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

W telewizji widziałem niedawno reportaż z Białegostoku - pokazano kolekcję jednego faceta skłdającego się z 4 tysięcy dzwonków, taki ręcznych, z rączką, lub kołatek. Facet zbiera ją całe życie a to już mocno starszy pan.
Na zbieraniu znaczków można zarobić, czasami znakomicie, monet też, bywa i że opakowań zapałek. Takie dzwonki to tylko wydatek i to wcale niemały - wiem coś o tym bo koleżanka zbiera dzwonki i zawsze jej szukam coś w czasie moich podróży.

To się nazywa bezinteresowna pasja! Niestety wspinanie zaczyna być coraz częściej z tym na bakier. W dzienniku Piotra Morawskiego, wchodzącym w skład książki Olgi Morawskiej "Od początku do końca" jest wzmianka o tym, że himalaizmem zarabia lepiej niż jako inżynier na Politechnice. Nie widzę jednak w tym nic złego - przynajmniej był szczery bo inni ten temat precyzyjnie omijają.
Jestem gorszego sortu...
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Izabela pisze:- a znasz kogoś/ może samemu Ci się wydaje, że pogodzenie się ze starzeniem, przemijaniem, nieuniknioną śmiercią to bułeczka z masłem?
Pewnie nie i tu myślimy podobnie, niemniej lepiej pokazałby ten temat jakiś starszy aktor czy np piosenkarka.
Ja generalnie miałem inne oczekiwania co do tego filmu.
Huczaj pisze:To był właśnie wyraz wspinania jako piękna ruchu a nie piękna i bliskości natury.
No, ale takie rzeczy winno się robić na panelu, a nie na naturalnej skale.
Jak jesteś za cienki na przejście jakiejś drogi w Tatrach to sobie wykujesz kilka stopni i przycementujesz chwyty? Nie. Przypakujesz i wrócisz w następną niedzielę (następny rok) albo odpuścić i zostawisz problem dla lepszych (przyszłego pokolenia). Tak to winno wyglądać wg mnie.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

świster pisze:No, ale takie rzeczy winno się robić na panelu, a nie na naturalnej skale.
Zgadzam się, ale to tylko jedno z podejść do wspinania i dopuszczalnej ingerencji w skałę.
świster pisze:Jak jesteś za cienki na przejście jakiejś drogi w Tatrach to sobie wykujesz kilka stopni i przycementujesz chwyty? Nie. Przypakujesz i wrócisz w następną niedzielę (następny rok) albo odpuścić i zostawisz problem dla lepszych (przyszłego pokolenia). Tak to winno wyglądać wg mnie.
I według mnie również, ale nie wszyscy mają takie zdanie.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

To zadziwiające, większość dyskutantów skupia się na własnej wizji, podkreśalniu niespełnieniu oczekiwań na chwile obecną, gdy tymczasem film jest z goła o czym innym -
Reżyser skupia się na schyłku kariery wielkiego mistrza, prowokując go jednocześnie do refleksji nad tym, jak będzie wyglądało jego życie, gdy nie będzie mógł już się wspinać. To przejmująca opowieść o niemożności pogodzenia się ze starością i pragnieniu nieśmiertelności.
. może film powinien być dozwolony od lat pięćdziesięciu? :-P
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Huczaj pisze:ale to tylko jedno z podejść do wspinania i dopuszczalnej ingerencji w skałę.
Dopuszczalnej? :O O czym Ty piszesz? Przecież to zwykłe barbarzyństwo. Ja rozumie, że w przypadku Szalonego i tak trudnej drogi można/możesz przymkąć oko, ale generalnie nie jest to dopuszczalne. Przykładowo masz jakąś ulubioną ryskę za VI, przychodzisz pewnego dnia, a tam stopie wykute, bo ktoś kto robi IV chciał ją przejść i uznał, że może sobie ułatwić. Jeśli tak każdy zacznie myśleć to będzie po frytkach.
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

świster pisze:Dopuszczalnej? :O O czym Ty piszesz? Przecież to zwykłe barbarzyństwo. Ja rozumie, że w przypadku Szalonego i tak trudnej drogi można/możesz przymkąć oko, ale generalnie nie jest to dopuszczalne. Przykładowo masz jakąś ulubioną ryskę za VI, przychodzisz pewnego dnia, a tam stopie wykute, bo ktoś kto robi IV chciał ją przejść i uznał, że może sobie ułatwić. Jeśli tak każdy zacznie myśleć to będzie po frytkach.
Źle mnie zrozumiałeś. Nie pisałem że dla mnie jest dopuszczalna. Pisałem o różnych podejściach do wspinania i różnych podejściach do dopuszczalnej ingerencji w rzeźbę skalną.
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Izabela pisze:To zadziwiające, większość dyskutantów skupia się...
Film jest o czarnym kocie, który palił fajkę.

A nie spełnia oczekiwań widzów bo:
- kot nie jest żólty albo nawet szary (czarny się nie podoba większości, bo preferują inne umaszczenie)
- a tak w ogóle to dlaczego to jest kot a nie pies?
- koty nie palą fajek, a jeśli nawet, to jest to niedopuszczalne
ODPOWIEDZ