ja nie wiem jak nazwać to,co góry robią ze mną Nie ma dnia,żebym o nich nie myślała, na punkcie książek górskich mam fioła (mogę sobie od ust odjąć-dosłownie,żeby kupić coś ciekawego-nie było wyjazdu bez buszowania po księgarniach zakopiańskich) Jak za długo nie jadę w Tatry to normalnie zaczynam niemiłosiernie tęsknić,a po długim wyposzczeniu górskim to spodziewany wyjazd planuję palcem po mapie(dosłownie)na długo przed.Czasopisma o górach prenumeruję,bo byłabym chora żyjąc ze świadomością,że są a ja nie mam do nich dostępu.Oj długo tak jeszcze bym mogła....pytanie tylko:pasja to,czy obłąkanie
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
rozumiemy Cie Kert, ale to o pasji to tak przy okazji. Chcialam sie dowiedziec jak to jest z ta pasja gorska
odpowiedz na Twoje pytanie: formalnie tzn w C.V nie pisalam o tym (bo nawet nie wiem czy moge to nazwac pasja), ale w pracy wszyscy wiedza ze uwielbiam tam spedzac czas i sa w tym zakresie poblazliwi
no tak idea , ale to co piszesz to w czasie przeszłym... czyli w pracy akceptują Twoją pasje
a tak w ciemno, nie wiedząc czy czytający w czasie rekrutacji jest napaleńcem górskim czy nie, warto czy nie warto o tym pisać?
ja wpisałam w swoim CV szwendanie sie po górach jako zainteresowania i...był to mój atut
potrzebowali osoby nie bojącej sie wysokosci(jeden z warunkow przyjecia) i tak poniekąd dzieki górom mam prace
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Ja wpisywałem w każde. Ale czy miało to znaczenie? Faktem jest, że mój obecny szef lubi sobie wyskoczyć co roku na tydzień poskakać na Orlej Perci i pokimać na podłodze w Murowańcu. W zeszłym roku nawet mnie namawiał na parę dni, ale jakoś skolidowało to z moimi planami plażowymi. Targa na ogół ze sobą EOSa cyfrowego i przywozi fajne fotki.
nie wiesz, że Asika pociągają wszelkiego rodzaju tajemnicze otwory ( patrz atek WC na pewnej wysokości... ) więc wchodzi kobieta na komin i zagląda do wnętrza