to chyba nie jest tak do konca. zarowno osoby w wolnym zwiazku, jak i w malzenstwie poszukuja tego samego tylko inne formy przyjmuja. i teraz pytanie ktora z tych form jest lepsza i dlaczego?Kert pisze: To mniej więcej tak samo jakbyś komuś chciała wcisnąć szarlotke podczas gdy on może przepada tylko za sernikiem
Małżeństwo czy wolny związek? :)
Malzenstwo, jezeli mysli sie o potomstwie! Kiedys bylam zawzieta przeciwniczka malzenstwa. Lecz ze wzgledu na planowane potomstwo wezme slub, by bylo latwiej... glownym argumentem jest dla mnie biurokracja! No i moze po troszce jestem romantyczka... te obraczki... mimo, iz slub jedynie w USC, to zawsze slub!
Ciekawy temat... Może jestem staromodna, niewspółczesna i jescze znalazłabym parę przymiotów na swój temat, ale jestem za małżeństwem.Dlaczego? Może z tej prostej przyczyny, że w trudach bycia z drugim człowiekiem ( a niewątpliwie takie też są) małżenstwo, jak dla mnie pozwala jescze bardziej walczyć o związek.W sytuacji wolnego związku, w momencie trudów, kłótni itp najcześciej zamyka się drzwi za sobą i szuka się ( ktoś już użył takiego sformułowania )" lepszego modelu".
Myślę, że sztuką wielką jest stworzyć dobry i szczęśliwy związek, oparty na wzajemnym szacunku, miłości i tolerancji odmienności tej drugiej osoby i sztuką jest w tych własnie trudnych momentach nie trzasnąć drzwiami.
Obserwuję ludzi i słucham różnych historii życia i czasem nie mogę wyjść z podziwu jak ludzie sami sobie je komplikują i czynią nieszczęsliwymi, ale to już osobny temat rozważan.
Jestem za małżenstwem, bo być moze na taką osobę wychowali mnie moi rodzice, za co nie ukywam jestem im szalenie wdzięczna. Sama jestem na etapie budowania związku, ale oboje wiemy ze jeśli mamy być razem na życie to chcemy w małżenstwie.
Zgadzam się, ze małżenstwo nic nie gwarantuje, nie daje pewności,że to na całe życie,ale jak dla mnie jest ważnym elementem, który pozwala jescze bardziej troszczyć sie o wzajemną miłość - nie bójmy się tego słowa.
Nie chce powiedzieć że jestem jakąś szalona idealistką - wiadomo w każdym związku muszą być od czasu do czasu " ciche dni", ale przecież wszyscy wiemy z kłotni najprzyjemniejsze jest godzenie się
Pozdrawiam Wszystkie Małżeństwa Naszego Forum
Myślę, że sztuką wielką jest stworzyć dobry i szczęśliwy związek, oparty na wzajemnym szacunku, miłości i tolerancji odmienności tej drugiej osoby i sztuką jest w tych własnie trudnych momentach nie trzasnąć drzwiami.
Obserwuję ludzi i słucham różnych historii życia i czasem nie mogę wyjść z podziwu jak ludzie sami sobie je komplikują i czynią nieszczęsliwymi, ale to już osobny temat rozważan.
Jestem za małżenstwem, bo być moze na taką osobę wychowali mnie moi rodzice, za co nie ukywam jestem im szalenie wdzięczna. Sama jestem na etapie budowania związku, ale oboje wiemy ze jeśli mamy być razem na życie to chcemy w małżenstwie.
Zgadzam się, ze małżenstwo nic nie gwarantuje, nie daje pewności,że to na całe życie,ale jak dla mnie jest ważnym elementem, który pozwala jescze bardziej troszczyć sie o wzajemną miłość - nie bójmy się tego słowa.
Nie chce powiedzieć że jestem jakąś szalona idealistką - wiadomo w każdym związku muszą być od czasu do czasu " ciche dni", ale przecież wszyscy wiemy z kłotni najprzyjemniejsze jest godzenie się
Pozdrawiam Wszystkie Małżeństwa Naszego Forum
chyba tak można to określić. To takie bycie razem z "ale".Owo "ale" oznacza: jestem z tobą, ale jak coś będzie nie tak,zacznie się psuć,nie odpowiadać mi, jak poznam kogoś fajniejszego....to rozstajemy się. Małżeństwo jest dla mnie taką kropką nad "i",to trudna ale świadoma i odpowiedzialna decyzja. To dobrowolne powiedzenie słynnego "tak",czyli wyrażenie zgody na dobre i złe chwile,zgoda na baaardzo ciężką pracę bez końcaIzabela pisze:wolny związek to coś pośredniego między małżeństwem ,a konkubinatem?.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Słuchajcie,niechce nikogo obrażać ( przynajmniej dzisiaj;-) ale wolne związki w momencie kiedy możliwy jest normalny zwiazek małżenski to czystej wody głupota i dowód na niedojrzałośc a nie jakieś tam pierdoły na temat wolnosci itd .Albo się chce z kimś być i idzie się na całego alebo nie i daje sobie spokój . Nie można być troche w ciąży. Co innego jak jest to niemozliwe ale jesłi jest mozliwe to o co chodzi????Riozbawiaja mnie do łez ci "bardzo nowoczesni" co to zyją z kims pod jenym dachem ale bez ślubu bo to takie modne i wogóle po co ? . Ano po to żeby uregulować sobie życie a nie żyć jak na obozie i w razie wtopy bez konsekwencji do mamy wracać . Takie życie na kocią łape to kojarzy mi sie z oglądeniem Tatr Wysokich z Gubałówki.Niby jesteś w Tatrach (Podhalu) ale jakoś tak ...obok.
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Re: Małżeństwo czy wolny związek? :)
MAŁŻEŃSTWO ! i to takie na całe życie, z jednym partnerem.Iwona pisze:co lepsze-małżeństwo..wolny związek...samotność?
Pozdro, Krakusia
Męża poznałam gdy miałam 18 lat. Po 2 latach znajomości wzięliśmy ślub. Teraz oboje mamy ok. 40-tki. Były lepsze i gorsze dni, bieda,ciężkie choroby...ale i dni wielkich radości. Mamy udanego syna (student AGH), który wychowywał się otoczony wielką miłością. Jesteśmy ze sobą na dobre i złe. Wszystko robimy wspólnie...nadal się bardzo kochamy. Nie wyobrażamy sobie życia bez siebie...i uwielbiamy wracać do naszego domu, gdziekolwiek jesteśmy.
Życze Wam tego samego (z wyjątkiem chorób)
Obok naszego życia toczyły się życia innych, tych "nowoczesnych". Dzisiaj wszyscy są samotni, zestresowani, starzy, schorowani, małoatrakcyjni... a dzieci ich mają nerwice.
Najważniejsza jest miłość, zaufanie, wybaczanie!, bo TYLKO to czyni każdy związek udanym, a ludzi zawsze młodymi i pięknymi
Pozdro, Krakusia
Życze Wam tego samego (z wyjątkiem chorób)
Obok naszego życia toczyły się życia innych, tych "nowoczesnych". Dzisiaj wszyscy są samotni, zestresowani, starzy, schorowani, małoatrakcyjni... a dzieci ich mają nerwice.
Najważniejsza jest miłość, zaufanie, wybaczanie!, bo TYLKO to czyni każdy związek udanym, a ludzi zawsze młodymi i pięknymi
Pozdro, Krakusia
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
czesc
mam wrazenie, że deprecjonujecie ludzi w "wolnych zwiazkach" (nie zostało to powiedziane wprost ale...). to jest oczywiste, ze ludzie poszukuja stalego, kochajacego partnera, milosci i szczescia (cokolwiek ono oznacza) i gdyby to znalezli to prawdopodobnie nie mieliby nic przeciwko malzenstwu. niestety nie zawsze jest tak prosto. moim zdaniem ludzie w "wolnych zwiazkach" to nie sa hedonisci, ale osoby czesto zranione, pelne leków, niepewne i ciagle poszukujace (nie wiem: milosci, pewnosci, ze to jednak ten/ta jedyny/a). dlatego tez tkwia w tych zwiazkach. a poniewaz nie ma czym tu sie chwalic to dorobiono sobie do tego atrakcyjna ideologie. Wiec moim zdaniem nie nalezy ich tak kategorycznie ganic
to tyle
Kasia
mam wrazenie, że deprecjonujecie ludzi w "wolnych zwiazkach" (nie zostało to powiedziane wprost ale...). to jest oczywiste, ze ludzie poszukuja stalego, kochajacego partnera, milosci i szczescia (cokolwiek ono oznacza) i gdyby to znalezli to prawdopodobnie nie mieliby nic przeciwko malzenstwu. niestety nie zawsze jest tak prosto. moim zdaniem ludzie w "wolnych zwiazkach" to nie sa hedonisci, ale osoby czesto zranione, pelne leków, niepewne i ciagle poszukujace (nie wiem: milosci, pewnosci, ze to jednak ten/ta jedyny/a). dlatego tez tkwia w tych zwiazkach. a poniewaz nie ma czym tu sie chwalic to dorobiono sobie do tego atrakcyjna ideologie. Wiec moim zdaniem nie nalezy ich tak kategorycznie ganic
to tyle
Kasia
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
jakto "poszukują" ? Są w związku nawet wolnym i ciągle poszukują ??? Chyba w związku ,obojętnie jakim, jest się wtedy gdy się już znalazło prawda ? Lęki leczy się natomiast u psychiatry a nie eksperymentuje na uczuciach partnera . Najłatwiej stworzyć sobie azyl i powiedzieć że jest się zranionym, wystraszonym itd ....to trzeba najpierw sobie z tym poradzić a potem komuś głowę zawaracać. Sama potwierdzasz w ten sposób że to niepoważne...
Hedonizm nie ma nic z tym wspólnego i nie stoi w sprzeczoności z legalizacją związku .Sam jestem hedonista
Hedonizm nie ma nic z tym wspólnego i nie stoi w sprzeczoności z legalizacją związku .Sam jestem hedonista
Venom, nie pędź tak, zwolnij trochę. Czyli co - jeśli poczuję, że się w kimś zakochałem, to na drugi dzień rano mam lecieć dać na zapowiedzi do kościoła? Bzdura. A jak ślub będzie za 2 lata od poznania się, tzn. że przez 2 lata eksperymentowałem na uczuciach partnera? Kolejna bzdura.Jacek Venom pisze:jakto "poszukują" ? Są w związku nawet wolnym i ciągle poszukują ???
Trzeba powiedzieć jasno - jeśli ktoś zwleka z małżeństwem bo chce mieć azyl i nie trudno mu będzie potem zranić partnera i odejść, to jest to nieciekawe. Ale jak ktoś zwleka, bo nie jest aż tak napalony na ślub - ale koniec końców zdaje sobie sprawę, że i tak do ślubu dojdzie - to dla mnie normalna sytuacja.
Co do instytucji małżeństwa powiem tak: jest to doskonałe "narzędzie" do zwalczania typowych przy długim związku efektów: znudzenia, przyzwyczajenia, pokus. Ludzie w wolnych związkach czasem nie są w stanie przetrwać właśnie ze względu na brak czegoś, co pozwala patrzeć trochę dalej w przyszłość niż tydzień, miesiąc.
I jeszcze coś: sam fakt ślubu nie sprawia chyba że się kogoś bardziej kocha lub jest się mu bardziej wiernym. Bo nie można być "trochę w ciąży, a trochę nie" - jesteś wierny w małżeństwie, to będziesz i w wolnym związku.
Tyle.






