Gerlach
Dzięki 
Na razie wystarczą mi trzy góry z korony. Po pięciu dniach wchodzenia na szczyt Aconcagua wiem, że nie do końca przepadam za takim "oblężaniem". Jednak wolę niższe górki. Ale może kiedyś...KT pisze:ładna Galeria: Ameryka Południowa, Azja, AfrykaNie kusiła Cię korona ziemi?
Prawdę mówiąc nie wiem skąd taka a nie inna klasyfikacja trudności. Odcinek dwójkowy był bezproblemowy, trudniejsze dla mnie były wcześniejsze, teoretycznie łatwiejsze odcinki.Chariot pisze:piekna II-kowa droga-klasyk
dabo, masz takie same odczucia jak ja. Dla mnie to droga I-owa i do tego te I wcześniej są dużo bardziej problematyczne niż ta od przełęczy Tetmayera na Gerlach.
EDIT:
Zresztą w Chmielowskim stoi, że to I, a w WHPie, że I (a w nawiasie "częściowo II ?").
Chodzi o ostatnią część Martinovki. Wcześniejsze wszędzie wyceniane są na I.
EDIT:
Zresztą w Chmielowskim stoi, że to I, a w WHPie, że I (a w nawiasie "częściowo II ?").
Chodzi o ostatnią część Martinovki. Wcześniejsze wszędzie wyceniane są na I.
Ciężko to ocenić.
Szedłem Martinovkę w dwóch ratach: od PG do Niżnej Wysokiej Gerlachowskiej i od NWG do Gerlacha.
W części pierwszej mieliśmy problem z obraniem kierunku na Wielickim Szczycie bo zaszedł chmurą. Reszta była intuicyjna.
W drugiej części to ja głównie zajmowałem się rozpoznaniem drogi. Gdzieś tam raz się zapędziłem ale szybko się skapowałem, że idziemy źle. tak to było ok.
Droga ma setki wariantów i wszystkie mogą być dobre. Jest dość intuicyjna, ale z racji długości prawdopodobieństwo zbłądzenia się zwiększa. Do tego uważam, że jednak w momencie gdy robiliśmy Martinovkę to już jakieś doświadczenie w czytaniu tych opisów miałem. To jednak wiele zmienia. Nie jestem teraz w stanie powiedzieć, jakby się zachowywał ktoś kto ma mniejsze.
Ostatnio byłem na Grani Solisk i na Filarze Komarnickich na Pośredniej i muszę przyznać, że w czytaniu opisów mocno już się wyrobiłem. Nie było już wątpliwości co gdzie i jak i czy aby jesteśmy już tam. Wszystko się zgadzało i prowadziło jak po sznurku.
Szedłem Martinovkę w dwóch ratach: od PG do Niżnej Wysokiej Gerlachowskiej i od NWG do Gerlacha.
W części pierwszej mieliśmy problem z obraniem kierunku na Wielickim Szczycie bo zaszedł chmurą. Reszta była intuicyjna.
W drugiej części to ja głównie zajmowałem się rozpoznaniem drogi. Gdzieś tam raz się zapędziłem ale szybko się skapowałem, że idziemy źle. tak to było ok.
Droga ma setki wariantów i wszystkie mogą być dobre. Jest dość intuicyjna, ale z racji długości prawdopodobieństwo zbłądzenia się zwiększa. Do tego uważam, że jednak w momencie gdy robiliśmy Martinovkę to już jakieś doświadczenie w czytaniu tych opisów miałem. To jednak wiele zmienia. Nie jestem teraz w stanie powiedzieć, jakby się zachowywał ktoś kto ma mniejsze.
Ostatnio byłem na Grani Solisk i na Filarze Komarnickich na Pośredniej i muszę przyznać, że w czytaniu opisów mocno już się wyrobiłem. Nie było już wątpliwości co gdzie i jak i czy aby jesteśmy już tam. Wszystko się zgadzało i prowadziło jak po sznurku.
Ostatnio zmieniony śr 12 paź, 2011 przez Żabi Koń, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie miałem WHP, więc nie wiem jak szłoby się z opisem. Ogólnie trzeba się trzymać blisko grani, więc nawet przy przeciętnej widoczności jest mała szansa zabłądzenia. Kilka razy próbowałem ominąć grań w miejscach, które wyglądały na nie do przejścia, ale boczne ścieżki prowadziły do miejsc jeszcze gorszych. Po powrocie okazywało się, że grań jest łatwa. Potem już z zasady szedłem środkiem, przez co raz było nieprzyjemnie, a po przejściu okazało się, że kopczyki prowadziły jakoś bokiem.
Chmielowskiego-Świerza też nie miałeś?
Wow, bez opisu, to raczej nie jest rozsądne. Wiem coś o tym, bo na Hollentalu żeśmy dupy umoczyli nie znając wycofów.
Za pierwszym razem jak szliśmy pierwszą połówkę Martinovki to uciekaliśmy z Niżnej Wysokiej Gerlachowskiej trawersem na Przełęcz Batyżowiecką, bo zaczął śnieg padać. Samo zejście jest dość intuicyjne, ale trzeba wiedzieć, że takowe istnieje i trzeba wiedzieć gdzie wystartować. Lepiej znać wycofy, bo obudzić się z reką w nocniku nie jest fajne.
Wow, bez opisu, to raczej nie jest rozsądne. Wiem coś o tym, bo na Hollentalu żeśmy dupy umoczyli nie znając wycofów.
Za pierwszym razem jak szliśmy pierwszą połówkę Martinovki to uciekaliśmy z Niżnej Wysokiej Gerlachowskiej trawersem na Przełęcz Batyżowiecką, bo zaczął śnieg padać. Samo zejście jest dość intuicyjne, ale trzeba wiedzieć, że takowe istnieje i trzeba wiedzieć gdzie wystartować. Lepiej znać wycofy, bo obudzić się z reką w nocniku nie jest fajne.
Chmielowskiego-Świerza miałem na wszelki wypadek, ale nie było potrzeby czytać. Na grani trudno się zgubić, a suchy opis mijanych kamieni czy zagłębień jakoś mało mnie interesuje.
Przydatny za to był schemat i lista wycofów z http://taternik.net/ - wszystkie ważne informacje na jednej stronie, wystarczy spojrzenie, aby się zorientować.
Przydatny za to był schemat i lista wycofów z http://taternik.net/ - wszystkie ważne informacje na jednej stronie, wystarczy spojrzenie, aby się zorientować.



