bylam pewna ,ze zdam, wiec wcale sie nie uczylam. Jedynie przed ustnym polskim postanowilam powtorzyc gramatyke (egzamin byl na 15.00). Kiedy jednak uswiadomilam sobie, ze mam tak malo czasu wpadlam w panike... no i juz nic sie nie nauczylam
Maturrra... Pamiętacie? Czy Już Zapomnieliście
moja maturka obyla sie bez stresu... do czasu....
bylam pewna ,ze zdam, wiec wcale sie nie uczylam. Jedynie przed ustnym polskim postanowilam powtorzyc gramatyke (egzamin byl na 15.00). Kiedy jednak uswiadomilam sobie, ze mam tak malo czasu wpadlam w panike... no i juz nic sie nie nauczylam
mimo iz jedno z pytan bylo oczywiscie z niepowtorzonego materialu szczesliwie dzis mam wyksztalcenie srednie 
bylam pewna ,ze zdam, wiec wcale sie nie uczylam. Jedynie przed ustnym polskim postanowilam powtorzyc gramatyke (egzamin byl na 15.00). Kiedy jednak uswiadomilam sobie, ze mam tak malo czasu wpadlam w panike... no i juz nic sie nie nauczylam
Nigdy nie przepadalem za j.polskim i nie uczylem sie go wiec stwierdzilem,ze nauka calego materialu kilka dni przed matura nie ma sensu. Wziolem ze soba sciagi i .... udalo sie.
Z matma bylo odwrotnie. Zawsze matematyka byla moim ulubionym przedmiotem i uczylem sie jej. Do matury przystapilem z biegu, bez specjalnych przygotowan.
Najwiekszy stres mialem przed egzaminem ustnym z polskiego. To bylo straszne,czekalem jak ta owieczka na rzez.
Z matma bylo odwrotnie. Zawsze matematyka byla moim ulubionym przedmiotem i uczylem sie jej. Do matury przystapilem z biegu, bez specjalnych przygotowan.
Najwiekszy stres mialem przed egzaminem ustnym z polskiego. To bylo straszne,czekalem jak ta owieczka na rzez.
Mature wspominam milo! Same znajome twarze, przychylni raczej ludzie! Balam sie strasznie polskiego, gdyz wydawalo mi sie ze kobieta nie lubi ogolnie calej klasy, jakkie bylo nasze zdziwienie gdy wypadlismy najlepiej w szkole! Natomiast na matme weszlam pewna siebie, dumna, ze wszsytko umiem... i nie dostalam wymarzonej 6
ale i tak to byly mile chiwle. Egzaminy na studia okazaly sie koszmarem! Ale to juz inna sprawa!
Ja też mam raczej miłe wspomnienia z lekcji polskiego - mimo że byłam w klasie mat-fizMariusz pisze:No to ja trochę pod prąd - miałem wspaniałą polonistkę
No ale paru zbłąkanych humanistów mieliśmy i dzięki nim i naszej polonistce było ciekawie.
Moja matura z polskiego była na luzie , bo od razu nastawiłam się na analizę wiersza i olałam całą resztę. Trafiłam jeszcze na autora którego się spodziewałam - ks. Twardowskiego - i było OK.
No, a matma to był akurat moj ulubiony przedmiot
Chociaż nie powiem, przed maturą stres był ogromny - ale po - stwierdziłam, że maturę to ja moge pisac codziennie
U mnie z maturą jak na razie wygladalo tak - ostatni piatek ustny angol rozszerzony 50%, dzisiaj polak ustny 90%, w sumie mialo byc na odwrot, ale tak tesh dopsze.... A za tydzien zaczynaja sie pisemne :/
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...






