TROPIKI W TATRACH.

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

TROPIKI W TATRACH.

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Tegoroczne lato oszalało.
Zamiast - jak zwykle w tym okresie - słonecznych i ciepłych dni …. deszczowe, burzowe i ponure, niczym w listopadzie.
W końcu zwaliło się na południowe tereny z takimi upałami, jak gdyby chciało w ciągu kilku dni wynagrodzić te jesienne szarości...
I tak źle i tak niedobrze.....BEZ UMIARU, niczym w naszym życiu politycznym...
Ciesząc się z zapowiadanej poprawy pogody i nadchodzących długo oczekiwanych wyżów, spakowałam szybciutko manatki, zadzwoniłam do mojej słowackiej gospodyni, która właśnie wróciła „z Nemecka” i z ogromną radością wyruszyliśmy w kierunku Tatr.
Nic to, że trochę przykryte chmurami....jutro będzie lepiej.
Było, ale dopiero po południu.
Rano jeszcze snuły się po zboczach, ale takie Tatry też są piękne...

Obrazek

Obrazek

Kvetnicowe Ogrody już przekwitły, a stali mieszkańcy tych terenów czujnie obserwowały przechodzących turystów.

Obrazek

Sporo ich było na wszystkich szlakach, pewnie wszyscy chcieli skorzystać z okazji szczęśliwego powrotu lata.
W elektriczce tłok, do kolejki gondolkowej na Skalnate tłok, lanovka na Hrebieniok zapchana do granic przyzwoitości (dwa razy się nawet zepsuła :O ), a do zjazdu w godzinach popołudniowych gruby ogon kończył się prawie w połowie estakady..
Takich tłumów już dawno tam nie widziałam....

Sądziłam nawet - z głębokim wyrzutem - że są one przyczyną stresu tego sympatycznego świstaka, który przez przeszło dwie godziny bez chwili przerwy zdzierał gardło na kamieniu.

Obrazek

Jedna pani stwierdziła nawet, że to z pewnością sztuczny na baterie, w charakterze atrakcji dla turystów :)).
Potem dojrzałam na kamieniach przyczynę tego świstakowego nieszczęścia – to lis wybrał się na polowanie aż tutaj – prawie pod Polski Grzebień.


Na drugi dzień – kto rano wstaje....- udało się dostać bilet na Skalnate po kilku minutach czekania.
Słońce prażyło, ale to był dopiero przedsmak tego, co pokazało w następnych dniach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Trochę kombinacji przy starej sztolni, nie tyle z powodu trudności szlaku, co mokrych i oślizgłych skał i łańcuchów, oraz sporej ilości schodzących i wchodzących turystów.
Jakoś poszło, tylko trochę glinki i błota w niektórych miejscach garderoby górskiej zdradzało mój sposób schodzenia :))

Obrazek

Obrazek

Nad Czarnym Stawkiem Kieżmarskim, zimne, wychłodzone w lodowatej wodzie piwko, i powrót pachnącą ziołami ścieżką przez Matlary do Tatrzańskiej Łomnicy.

Obrazek



Do Doliny Młynickiej zawsze bardzo chętnie zaglądam, tak było i tym razem.
Mieliśmy zrobić tylko spacer do Capiego Stawu, ale „ciąg górski” zadziałał i skończyło się na Bystrej Ławce - z powrotem przez Furkotną.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod samą przełęczą pięciominutowa mżawka zmoczyła skały i nabawiła mnie trochę stresu – szczególnie przy zejściu.
Zawsze w takich przypadkach dopada mnie myśl „gdzie mnie tu przyniosło” :?....

Obrazek

Dałam radę, tylko kolejne spodnie poszły do prania :)).

Do Doliny Furkotnej weszły chmury i zrobiło się trochę szaro.

Obrazek

Im niżej, tym mniej szarości i burości. Na Solisku było już ładnie.


Do Nowej Lesnej przyjechali Romek z Beatką (Forumowi Camzik i Ermen) i małym Pawełkiem.
Wielką przyjemnością są dla nas wspólne wycieczki.
Kiedyś była taka dyskusja, czy jeździć z małym dzieckiem w góry, czy poczekać aż podrośnie.
Na przykładzie tej przemiłej rodzinki stwierdzam – jeździć.
Fakt - wszystkie wycieczki układane są „ pod dziecko”, ale lepsze to, niż siedzenie w domu i nerwowe czytanie cudzych relacji z gór.
Jestem pewna, że z Pawełka wyrośnie wielki miłośnik górskich wędrówek – jest to widoczne już teraz.
Wybraliśmy się razem na wycieczkę do Słowackiego Raju, na szczyt Hawraniowej Skały.

Miała to być wycieczka lajtowa, ale okazało się, że nie brak tam dość ostrych podejść i zejść.

Odpoczynek i obiadek na przepięknej, kwitnącej i pachnącej ziołami polanie, z mnóstwem kolorowych motyli :).

Obrazek

Widoki z Hawraniowej - piękne.

Obrazek

Czyżby już jesień ?.....

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Umówiliśmy się też na spotkanie przy Zbójnickiej Chacie w Dolinie Staroleśnej.
My poszliśmy wcześniej, bo planowaliśmy dotrzeć do Strzeleckich Stawów.
Oni z dzieckiem...wiadomo...tak rano się nie da.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak tam cudnie......

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jestem pełna podziwu dla Romka, który w tym upale wtargał Pawełka w „kabadiku” do Zbójnickiej.

Obrazek

Do Batyżowieckiej wybraliśmy się Doliną Małej Huczawy z Wyżnych Hag.
Początkowo szlak wydawał mi się wspaniały, bo prowadził przez leśny trakt, w cieniu – co przy tragicznym wprost upale - nie było bez znaczenia.
No niestety, las się skończył i zaczęły się „schody do nieba „w dusznym i upalnym powietrzu w kosodrzewinie.
Dał nam popalić i dlatego - chyba - na tym nasza przygoda z tym szlakiem się zakończy :)).

Obrazek

Obrazek

Batyżowiecka – kiczowato piękna, ale przy największym nawet upale tam zawsze wieje i jest zimno, dlatego nie czekaliśmy na Romka i Beatkę, tylko wróciliśmy przez Suchy Wierch do Tatrzańskiej Polanki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


No i przyszedł taki moment, że trzeba było dać sobie trochę oddechu od tych tropików.
Małżonek na rekonesans po sklepach sportowych w Popradzie, a ja – ponieważ nie znoszę takich rekonesansów – nad Wodospady Studennego Potoka.
Tam chłodno i pięknie.
Od tego dnia zaczęły się popołudniowe burze z zadziwiającą regularnością – od siedemnastej piętnaście, do dziewiętnastej trzydzieści.

Obrazek

Wygodne fotele przygotowane dla strudzonych wędrowców wracających z gór ;).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A jakie cuda na niebie można było zobaczyć po burzy....

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Do tego podwójna tęcza, która „stała' na niebie przeszło godzinę....

Ta chmura stojąca nad Tatrami to mammatus. U ciemnej podstawy wiszą jakby bąble – tu dodatkowo zabarwione promieniami przebijającego się słońca.
Dość rzadki rodzaj chmury – groźny ale i ciekawy.

W kolejnym dniu zaplanowaliśmy wycieczkę do Terycho Chaty – my wcześniej, Romek z Beatką – jak zwykle ze względu na małego – trochę później.
Niestety, z powodów zdrowotnych Pawełka, zdecydowali o powrocie do domu.
Wydawało by się, że nie można się przeziębić w takim upale. Okazuje się, że owszem, można i to nieźle.
Przekonał się o tym mąż na własnej skórze.
Rozliczyłam czas wejścia i zejścia – do szesnastej trzydzieści, żeby zdążyć przed murowaną burzą o zwykłej porze.
Małżonka poniosło jeszcze na Lodową Przełęcz, ja wolałam nie ryzykować spotkania z piorunami na wysokościach.
Burzy nic nie zapowiadało ( oprócz prognoz na dzisiaj podawanych w TV słowackiej ).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Nadeszła jak co dzień , z dokładnością niemalże co do minuty.
Zdążyłam dobiec do domu i rozpętało się małe piekiełko.
Okazało się, że w Tatrzańskiej Łomnicy (rzut beretem od Novej Lesnej) było wielkie piekło. Grad powybijał szyby w samochodach, z gór naniosło błota i kamieni na Cestę Svobody, która przez jakiś czas była nieprzejezdna. Ulewa podtopiła ludziom domy.
Ślady tej apokalipsy były widoczne, kiedy za dwa dni wracaliśmy do domu.

Dał się ten upał wszystkim we znaki.


W ostatnim dniu naszego pobytu wybraliśmy się na Hińczowe Stawy, ale powalające gorąco i zbierające się chmury nad szczytami, skutecznie zniechęciło nas do dalszej wędrówki....ech....

Obrazek

Kapustowa zjedzona w odrestaurowanym dawnym schronisku, piwko nad Popradzkim Plesem w pięknej scenerii.....i nasz plan dzisiejszej wycieczki legł w gruzach....dowlekliśmy się tylko do rozstaju nad Żabim Potokiem :(.
:think: Na dodatek - pewno po tych piwkach - zimniutkich i pysznych, wysiadły mi struny głosowe :?.....

Obrazek

Obrazek

Powrót Magistralą do Szczyrbskiego Plesa przy akompaniamencie dalekich grzmotów – gdzieś z nad Niżnych Tatr - na szczęście.

Obrazek

Obrazek

Wycieczka piękna, ale z lekkim niedosytem, i z widokami pod powieką, których nie udało się zobaczyć na żywo.

Ogólnie – nie można narzekać, w górach zawsze dostaje się w tyłek z różnych powodów, a nawet i bez......

:think: …....I co człowieka tam tak ciągnie nieustannie....



Ala :).
Zakochani w Tatrach
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Pięknie...
Byliście w terminie 18-25.08? Jeśli tak, to byliśmy w podobnym terminie, lecz tak patrząc to nasze trasy się nie przecięły (oprócz startów i końców w Novej Lesnej :D)
Zakochani w Tatrach pisze:Okazało się, że w Tatrzańskiej Łomnicy (rzut beretem od Novej Lesnej) było wielkie piekło. Grad powybijał szyby w samochodach, z gór naniosło błota i kamieni na Cestę Svobody, która przez jakiś czas była nieprzejezdna. Ulewa podtopiła ludziom domy.
Jeśli to burza 24.08 to faktycznie dawno takiej nawałnicy nie widziałem. Na szczęście przejeżdżając przez Tatrzańską Łomnicę ta burze dopiero się zaczynała i dało się przejechać, choć w paru miejscach były już spore rozlewiska. Pół godziny później mogłoby być ciężko.
Don't shit, where you eat
slax

-#3
Posty: 163
Rejestracja: sob 03 maja, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: slax »

Podziwiam was że chodzicie po górach w takie upały jak na wasz starszy wiek ( ale młody duchem ) :D Ja się nigdzie nie wybieram na takie tropiki.Poprostu nie lubię chodzić po górach jak jest taki upał.Ale zdięcia piękne
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Zakochani w Tatrach pisze:Do Batyżowieckiej wybraliśmy się Doliną Małej Huczawy z Wyżnych Hag.
Początkowo szlak wydawał mi się wspaniały, bo prowadził przez leśny trakt, w cieniu – co przy tragicznym wprost upale - nie było bez znaczenia.
No niestety, las się skończył i zaczęły się „schody do nieba „w dusznym i upalnym powietrzu w kosodrzewinie.
Miałam "przyjemność" iść w podobnych warunkach. Ciężko było, ale te widoki znad stawu zawsze mnie powalają, a dolina kusi, by iść dalej. :) Chyba tam jestem przy każdym dłuższym pobycie w Tatrach.

Pawełek to już duży chłopak. Pewnie ciężki. ;-)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Zakochani w Tatrach pisze:Dał nam popalić i dlatego - chyba - na tym nasza przygoda z tym szlakiem się zakończy
Ten szlak nie tylko w upale jest upierdliwy.

Jak zwykle macie farta do pogody, ale teraz to już chyba przesadziliście. ;-) , no ale widzę, że mamy nowych ekspertów od pogody .... szkoła Ali. :D

Gratuluję kolejnej udanej eskapady i wyczucia pogodowego o które tego lata było bardzo trudno. Hm... teraz jest doskonała pogoda na Tatry, oby taka utrzymała się dłużej.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
camzik

-#4
Posty: 340
Rejestracja: sob 12 kwie, 2008
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: camzik »

Agaar pisze:Pawełek to już duży chłopak. Pewnie ciężki. ;-)
Powinien właściwie wypowiedzieć się Romek ;-) , ale fakt 17 kg + nosidełko + co nieco w nosidełku. Dodajmy do tego upał i właśnie szlak z Wyżnych Hag do Batyżowieckiego...
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Zakochani w Tatrach pisze: końcu zwaliło się na południowe tereny z takimi upałami, jak gdyby chciało w ciągu kilku dni wynagrodzić te jesienne szarości..
I dobrze Wam - sprawiedliwości jakaś w końcu musi być :D
Zakochani w Tatrach pisze:o niestety, las się skończył i zaczęły się „schody do nieba „w dusznym i upalnym powietrzu w kosodrzewinie.
Dał nam popalić i dlatego - chyba - na tym nasza przygoda z tym szlakiem się zakończy .
Ja przechodziłem ten szlak bez takich nieprzyjemności z racji słusznych godzin porannych 4-6 :cwaniak:

Zdjęcia jak zwykle wspaniałe.
Awatar użytkownika
Barek

-#5
Posty: 688
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Barek »

No ladnie zwiedziliscie slowackie dolinki :)) chyba dalas mi kopa tymi fotami do wrzucenia czegos od Siebie,choc jakos ostatnimi czasy,strasznie mi sie nie chce tego robic...no pogodka byla elegancka,akurat 24-tego juz wracalem w najdluzszym moim powrocie z tatr...jakas masakra...Postaram sie niebawem cos wrzucic z Ostervu,Koprovskiego,Furkotu i Orlej :-))
Wasze foty jak zwykle super...w wyzszych partiach widac juz rudawe trawy,co zwiastuje rychla jesien:-)) najpiekniejsza pore w tatrach :D
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Agaar pisze:
Zakochani w Tatrach pisze:Do Batyżowieckiej wybraliśmy się Doliną Małej Huczawy z Wyżnych Hag.
Początkowo szlak wydawał mi się wspaniały, bo prowadził przez leśny trakt, w cieniu – co przy tragicznym wprost upale - nie było bez znaczenia.
No niestety, las się skończył i zaczęły się „schody do nieba „w dusznym i upalnym powietrzu w kosodrzewinie.
Miałam "przyjemność" iść w podobnych warunkach.
To był mój pierwszy szlak na Słowacji, i też w sakramenckim upale, do tego zacząłem wchodzić dopiero około południa. Po godzince czułem się słaby niczym pensjonariusz tej lecznicy przy której wówczas zostawiłem auto.

Gdy już prawie miałem dość to z pół godzinki przed Magistralą wyprzedził mnie dziarski starszy pan w marynarce idący pewnie na coniedzielny spacerek. I w sumie głównie dzięki niemu złapałem motywację by iść dalej.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

tommer91 pisze:Byliście w terminie 18-25.08?
Od 16 do 26.08
tommer91 pisze:Jeśli to burza 24.08 to faktycznie dawno takiej nawałnicy nie widziałem. Na szczęście przejeżdżając przez Tatrzańską Łomnicę ta burze dopiero się zaczynała i dało się przejechać, choć w paru miejscach były już spore rozlewiska. Pół godziny później mogłoby być ciężko.
Tak. to ta burza i mieliście trochę szczęścia - potem było naprawdę ciężko. Mówili o tym w wiadomościach słowackiej TV.
slax pisze:Podziwiam was że chodzicie po górach w takie upały jak na wasz starszy wiek ( ale młody duchem )
świster pisze:I dobrze Wam - sprawiedliwości jakaś w końcu musi być
Nie w takie upały chodziliśmy po górach (Tatrach i Pieninach) i daliśmy radę :-P
Nie było tak źle, wprawdzie nie lubię kąpieli we własnym sosie, ale jak trzeba - to trudno ....i tak było cudnie :D.
W Tatrach cieszy mnie wszystko i w każdych warunkach (oprócz burzy, której się boję panicznie).
Barek pisze: dalas mi kopa tymi fotami do wrzucenia czegos od Siebie,choc jakos ostatnimi czasy,strasznie mi sie nie chce tego robic.
No...czekam na Twoją relację :) Na Osterwie i Koprowym byliśmy w ub. roku, jak pogoda dopisze to może i w tym się uda....
Barek pisze:Wasze foty jak zwykle super.
świster pisze:Zdjęcia jak zwykle wspaniałe.
slax pisze:Ale zdięcia piękne
Miło, że ucieszyłam Wasze oczy :D. Dzięki.
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ