Góry, moja druga połowa i ja

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
plachnina

-#1
Posty: 28
Rejestracja: pn 23 lut, 2004
Lokalizacja: Wawa

Góry, moja druga połowa i ja

Post autor: plachnina »

Przede wszystkim witam wszystkich serdecznie, czytam Was od dłuższego czasu. Dzisiaj postanowiłem po raz pierwszy zaistnieć na tym forum.

W skrócie o mnie: mam 25 lat, jestem z Białegostoku, do tej pory góry oglądałem zwykle z okien busa jadącego na Łysą Polanę. Generalnie swój czas w górach spędzałem w okolicach Tatr Bielskich zimą, bądź wczesną wiosną. Mój pobyt zwykle polegał na wylegiwaniu się w słońcu na jednym z wzniesień i przyglądaniu się Havranowi i Zdiarskiej Vidle. Od tego roku postanowilem to stanowczo zmienic. Wakacyjną porą zamierzam odrobinkę pospacerować po polskich górach na dobry początek.

Wracając do tematu. Jestem osobą dość energiczną i spacer 20-30 kilometrowy nie jest dla mnie czymś, co mnie przeraża. Niestety moja druga połowa nie jest aż takim fanem spacerów (szczególnie tych powyżej 5 km). W związku z powyższym, czy moglibyście polecić szlak (chyba w okolicy Kasprowego), w którym moja druga połowa mogłaby sobie skrócić podróż (na przykład wyciągiem), a ja przespacerowałbym się spokojnie te 3-4 godzinki, żeby wypompować z siebie moją energię?

I tak ogólnie, jak sobie radzicie w takich sytuacjach, kiedy Was dusza ciągnie na całodniowy szlak, ale z drugiej strony zdrowy rozsądek(???) hamuje ze względu na drugą połowę?
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Witaj na forum Mariusz :)

Masz kolego poważny problem :D .Możesz wysłać swoją panią kolejką na Kasprowy,powozikiem w Dolinie Kościeliskiej,rowerem w Chochołowskiej,a do Morskiego Oka "furką" końską.....tyle tylko, że to wszystko kosztuje straszne pieniądze :aciu: .Może lepiej spróbuj zaszczepić w swojej Lady bakcyla do wędrówek pieszych po Taterkach.Inaczej się chodzi u nas po nizinach a inaczej w Taterkach.Tam nie liczysz kilometrów, tylko dech zapierają ci widoki :D Zacznijcie może od Doliny Kościeliskiej...

Pozdrwawiam
Iwona
Awatar użytkownika
Mariusz

-#8
Posty: 5763
Rejestracja: pn 15 wrz, 2003
Lokalizacja: Marki

Post autor: Mariusz »

Cześć Mariusz - witamy cię serdecznie na forum.
Przyznam że ciekawi brzmi opis twoich dotychczasowych pobytów w Tatrach. Oglądanie szczytów z okien autobusów albo z pobliskiego wzniesienia - czyżby jakieś sanatorium?
:)
Co do twojego pytania - "spacery" w Tatrach raczej nie osiągają dystansu 30 km dziennie, więc bez paniki. Szlaki spełniające podane przez ciebie kryterium to w zasadzie wszystkie ścieżki wiodące pośrednio lub bezpośrednio na Kasprowy. Twoja żona/dziewczyna może wjechać kolejką na szczyt, a ty masz 2-3 godziny wędrówki przez Myślenickie Turnie albo przez Halę Gąsienicową albo przez Małą Łąkę.
Inną koncepcją jest wysłanie "towarzyszki" z fiakrami wozem do Morskiego Oka, a samemu wędrówka np. przez Roztokę i Szpiglasową Przełęcz albo po prostu tą samą drogą co jeżdżą fiakrzy.

Życzę udanego podboju Tatr. :)
plachnina

-#1
Posty: 28
Rejestracja: pn 23 lut, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: plachnina »

Mariusz pisze:Cześć Mariusz - witamy cię serdecznie na forum.
Przyznam że ciekawi brzmi opis twoich dotychczasowych pobytów w Tatrach. Oglądanie szczytów z okien autobusów albo z pobliskiego wzniesienia - czyżby jakieś sanatorium?
:)
Sanatorium to to nie było, ale nerki miałem przefiltrowane:) Ach. zdobycz górską miałem, zwiedziłem przynajmniej Bielską jaskinię w Tatrzańskiej Kotlinie. Korcił mnie w sumie szlak dydaktyczny ze Żdiaru, ale ze względu na wiosenną porę nie chciałem drażnić nikogo TANAP'u
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

@Mariuszu vel plachnino:

Kilka lat temu byłam świadkiem strasznej awantury.Rzecz działa się na Kasprowym.Ona,on i jej rodzice.On sporo starszy od niej. Chciał zejść z Kasprowego,by potem wrócić Jaworzynką do Zakpanego. Dama jego serca (z tego co mówiła wynikało,że nie była entuzjastką górskich wypraw)uznała,że to zbyt duże wyzwanie i stanowczo oświadczyła,że nie zgadza się na to i że ma wrócić z nimi kolejką. Wymiana argumentów trwała jakiś czas. Wreszcie obrażona kobieta zgodziła się. Powiedzieli sobie "do zobaczenia".Ona wraz z rodzicami udała sie w stronę kolejki,on ruszył w kierunku Liliowych. Po kilku minutach....patrzę...a on zawraca i biegnie w stronę stacji...
Powiem szczerze,że dość często obserwuję w Tatrach podobne sytuacje.
Wydaje mi się,że najlepszym rozwiązaniem w wypadku,kiedy tylko jedna ze stron lubi wędrować,jest wcześniejsze ustalenie zasad pobytu,zaplanowanie górskich wypraw tak,bo "wszyscy byli zadowoleni".To niewątpliwie wymaga pewnego rodzaju poświęcenia,zrozumienia,ale chyba warto próbować,bo po co długo wyczekiwany urlop ma zamienić się w koszmar. W takich wypadkach nie ma złotego środka.Wszystko opiera się na jednym słowie-kompromis.
Pozdrawiam i witam :)
plachnina

-#1
Posty: 28
Rejestracja: pn 23 lut, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: plachnina »

ana pisze:@Mariuszu vel plachnino:


Wydaje mi się,że najlepszym rozwiązaniem w wypadku,kiedy tylko jedna ze stron lubi wędrować,jest wcześniejsze ustalenie zasad pobytu,zaplanowanie górskich wypraw tak,bo "wszyscy byli zadowoleni".To niewątpliwie wymaga pewnego rodzaju poświęcenia,zrozumienia,ale chyba warto próbować,bo po co długo wyczekiwany urlop ma zamienić się w koszmar. W takich wypadkach nie ma złotego środka.Wszystko opiera się na jednym słowie-kompromis.
Jako że jestem planistą i nie ruszę się na żadną wyprawę bez zabezpieczenia logistycznego, staram się wyjazd zorganizować pod kątem możliwości drugiej połowy, jednocześnie chcę zaspokoić i swoją ciekawość. Jedno z rozwiązań, jakie przyszło mi do głowy to zorganizowanie wypadu wspólnie z jej przyjaciółmi, z zastrzeżeniem, że część wyjazdu rezerwuję na samowolne odłączenie się od wycieczki. Generalnie nie jestem osobą konfliktową, stawiającą wszystko na swoim i myślę, że jest to błahostka do pokonania na długo przed wyjazdem.
ana

-#5
Posty: 865
Rejestracja: wt 16 wrz, 2003
Lokalizacja: Józefów

Post autor: ana »

Zatem-powodzenia :)
ola

-#3
Posty: 223
Rejestracja: pt 19 wrz, 2003
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: ola »

Również się dołączam do słów - powodzenia!!!!
i witam Cię serdecznie na forum
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Cześć Mariusz (plachnina)

Bardzo dobrze napisała Iwonka. Mnie się udało - żona pokochała Tatry.
Bądźcie na szlaku razem. Ja na początek proponuję Ścieżkę nad Reglami.
Od niej zaczynaliśmy swoje wędrówki. Gubałówka - piechotą w obie strony. Powoli, powoli - coraz dalej i wyżej.
Ana napisała o kompromisie (podpisuję się obiema rękami) - bez niego ani rusz.

Życzę wspaniałych - wspólnych - wędrówek.

Pozdrawiają - Wiola, Asia(MaŁa MySzA) i Czesiek
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

Moja Kochana Zona cierpi niestety na lek wysokosci dlatego takie szlaki jak Orla Perc i podobne nie wchodza dla niej w gre. Mimo tego zyjac jeszcze w Polsce jezdzilismy czesto razem w Tatry i przezylismy tam mnóstwo wspanialych chwil.. np.nigdy nie zapomnimy kozic pod wieczór nad Zielonym Stawem..
Wszystko polega na wzajemnym zrozumieniu... jak chcialem isc gdzies wyzej to Dana zostawala na dole z naszym synem albo znajomymi.

W tym roku planujemy znowu pojechac razem w nasze wspaniale góry i bedzie to na pewno dla nas obojga znowu niezapomniane przezycie :)

pozdrawiamy

Dana i Zbyszko
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

Widmo Brockenu pisze:Moja Kochana Zona cierpi niestety na lek wysokosci
Czy to znaczy, że nie może chodzić w wyższe partie gór, czy odczuwa tylko lęk przed większą ekspozycją?

pozdrawiam
Marcys
Widmo Brockenu

-#4
Posty: 302
Rejestracja: pn 13 paź, 2003
Kontakt:

Post autor: Widmo Brockenu »

marcys pisze:
Czy to znaczy, że nie może chodzić w wyższe partie gór, czy odczuwa tylko lęk przed większą ekspozycją?
Chodzi o lek przed bezposrednia ekspozycja. Wystarczylo juz obejscie od Smoczej Jamy, gdzie jest okolo 30-40 m na dól. Od tego czasu zrozumialem problem mojej zony i nie wyciagalem jej w eksponowane miejsca. Na szczescie w Tatrach jest dosyc pieknych szlaków bez ekspozycji, tak ze mozemy tam mile spedzic razem czas :) , a na Orla moge przeciez wyskoczyc sam :)

pozdrawiam,

Zbyszko
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Cześć wszystkim!

Moja żonka poszła jeden jedyny raz ze mną z Cyrhli do Murowańca i dalej do Czarnego Stawu Gąsienicowego plus powrót tą samą drogą. Trasa niby prosta a czuła się po niej bardzo połamana. Szliśmy przecież spacerowo a jednak dla niej była to katorga, powiedziała że za żadne skarby już nie będzie chodzić na szlak. Ona nie jest kondycyjnie przygotowana do marszu i nie ma zamiaru w przyszłości tego zmieniać. Rozumiem ją i dlatego chodzę sam po górach.

pozdrawiam
Jurek
Awatar użytkownika
Czesiek

-#6
Posty: 2015
Rejestracja: sob 20 wrz, 2003
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Czesiek »

Plachnina z Białegostoku rozpoczął temat i ... zastąpi Go (podciągnie temat) Idea..a Kasia? ;-)
idea

-#1
Posty: 32
Rejestracja: wt 19 kwie, 2005

Post autor: idea »

Czuje sie wyrozniona choc mi sie wydawalo ze za pochodzenie to kiedys byly przyznawane punkty, ale widze ze jakies relikty zostaly :)

ja gory lubie i problemow z chodzeniem po nich raczej nie miewam wiec chyba nic nie dodam. :)
Krakusia

-#2
Posty: 76
Rejestracja: wt 29 mar, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Krakusia »

Plachnina, masz problem i powiem więcej, za kilka lat bedzie to WIELKI problem. Jestescie młodzi i napewno jakos sie dogadacie. Ja mam to juz 20 lat...z roku na rok jest gorzej. Nie mam czasu pisać o tym teraz...moze jutro cos skrobne.
Pozdro, Krakusia
Awatar użytkownika
smyk

-#3
Posty: 160
Rejestracja: śr 05 sty, 2005
Lokalizacja: z zach. skraju Jury

Post autor: smyk »

ana pisze:Ona wraz z rodzicami udała sie w stronę kolejki,on ruszył w kierunku Liliowych.
...no, właśnie, te dwie połowy nie są przecież nierozłączne.

Dobrze jest jak zainteresowania, możliwości, chęć towarzyszenia sobie są u obu połowic zgodne albo w dużym stopniu zbliżone (mnie akurat szczęśliwie tak się trafiało, choć nie zawsze) - wtedy można na górskich scieżkach nieba sięgnąć,

jednak sporo par kojarzy się (na krócej lub dłużej) na zasadzie kontrastów i przeciwności (dowcipni mówią: na zasadzie uzupełnień :) ) i wtedy nie ma co silić się na spasowanie we wszystkich przedsięwzieciach... można (czytaj to, plachnina, uważnie) miło spędzać czas niekoniecznie razem ze swoją drugą połówką (jeśli są na świecie inne osoby, z którymi można powędrować w góry) - wtedy wieczorne spotkania po całodziennym rozstaniu bedą bardzo atrakcyjne, a opowiadać sobie dzienne wrażenia mozna bedzie przez pół nocy... ;)
"Powietrza nie trzeba kochać, wystarczy je chłonąć
- góry też..." - Kazimierz Smarzek
Awatar użytkownika
krakus

-#5
Posty: 710
Rejestracja: sob 19 mar, 2005
Lokalizacja: inąd

Post autor: krakus »

Moja druga połowę ciągnie bardziej nad morze niż w góry. Wstydu rodzinie przysparza bo dziadek zakopiańczyk i Gąsienica mu było. Tak więc w Taterki sam chodzę (czyt. bez żony). Na szczęście nie mam daleko i w łyk-endy na jeden dzień jeżdżę. Trzeba sie nieźle nakombinować: żona, Taterki, Wisełka.
MonisiaPP

-#3
Posty: 222
Rejestracja: śr 20 kwie, 2005
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: MonisiaPP »

:) :) Moj mężczyzna poszedl ze mna na zywiol, wczesniej chodzilam po gorach jedynie jako dziecko z rodzicami. Podczas pierwszej wspolnej wyprawy moj TŻ przegnal mnie kolejka linowa na Łomnice, (na szczescie tylko polowe drogi) po to by wyleczyc mnie z leku wysokosci a dwa dni pozniej wchodzilam juz na RYSY :) :) Radykalnie postanowil rozwiazac problem! W tym roku idziemy na Gerlach!
ODPOWIEDZ