Szkocką trza pić, a nie o niej gadać.... co najwyżej, przy szkockiej o polityce.Alan pisze:O dobrej szkockiej whisky na przykład.
Faceci... Jacy naprawde są ;p
No chivasy to właśnie typowe rozcieńczalniki
Właściwie to ogromna większość pitych na świecie szkockich whisky to tzw blended whisky - raczej trudno szukać pośród nich czegoś, co może zachwycić. Ale to też dzięki nim prawdopodobnie w ogóle istnieje do dziś produkcja whisky single malt - czyli tego czym zachwycać się już można. I choć to też kwestia gustu (jak w przypadku wszystkiego co ma smak i aromat), to jednak jest ogromna różnica między tym, co wszyscy niemal próbowali i nazywają wódką na myszach (bleded whisky) a tym, co znane jest dla tych, którzy chociaż raz czy dwa spróbowali szlachetniejszej odmiany (single malt).
Właściwie to ogromna większość pitych na świecie szkockich whisky to tzw blended whisky - raczej trudno szukać pośród nich czegoś, co może zachwycić. Ale to też dzięki nim prawdopodobnie w ogóle istnieje do dziś produkcja whisky single malt - czyli tego czym zachwycać się już można. I choć to też kwestia gustu (jak w przypadku wszystkiego co ma smak i aromat), to jednak jest ogromna różnica między tym, co wszyscy niemal próbowali i nazywają wódką na myszach (bleded whisky) a tym, co znane jest dla tych, którzy chociaż raz czy dwa spróbowali szlachetniejszej odmiany (single malt).
Pamiętam, że kiedyś dostałem takiego chivasa na imieniny w pracy. Siedliśmy potem ze szwagrem i chcieliśmy to pić jak prawdziwi Szkoci - pić to bez żadnych dodatków (on zresztą niedługo potem wyemigrował do Aberdeen więc to miał być jego trening). Efekt był taki, że ów prezent poszedł szybko w odstawkę i spotkanie dokończyliśmy tradycyjną białą wódką. Zatem przez pewien okres też żyłem w niewiedzy. Potem do whisky przekonał mnie bywający tu kiedyś na forum Skoti, podczas pewnego spotkania fotografów. Piliśmy wtedy whisky pure malt. Nie dość, że dało się to pić, to nawet zaczęło smakować. Niedługo potem napiłem się Glenfiddicha - chyba najpopularniejszej single malt i wtedy właśnie odkryłem prawdziwy smak whisky (choć smaków jest podobno tyle ile gatunków whisky). Do dziś próbowałem około 7-iu. Dla porównania Skoti, którego whisky to pasja tak samo jak fotografia, próbował już ponad 200 single maltówDragan pisze:Chivas Regal
Pijałem najlepsze trunki. I tak dawniej, jak i teraz szkocka, nawet starsza od mojej kochanki i zacniejsza od babki nie umywa się do brandy, choćby bezrobotni w Pcimiu leżakowali "zemstę leśniczego" w beczkach po kiszonej kapuście.
luknij na moje panoramy i galerie
To ja nie jestem aż tak wytworny. Z trunków które pijałem najlepsza jest moja aroniówka... w małych ilościach, w większych ilościach tylko Finlandia czerwona żurawinowa. Po tych wytwornych, kac jak z Lublina do Koszalina i Sahara w gębie ... na drugi dzień.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Liczyłem w skrytości ducha że nasze forumowe panie podchwycą temat. Ten tytułowyAlan pisze:A jesteś w stanie sobie wyobrazić, żebyśmy z Krzymulem, Draganem i Dagomarem rozprawiali o tym jacy naprawdę są faceci?andy67 pisze:choć nie na temat
Zawsze to można by się czegoś nowego o sobie dowiedzieć
Każdemu jego Everest...
.. chciałeś się jeszcze czegoś interesującego dowiedzieć ..andy67 pisze:Liczyłem w skrytości ducha że nasze forumowe panie podchwycą temat. Ten tytułowy
pogadajmy o trunkach , bo to fajny temat a i whisky to mój ulubiony napitok
a zwłaszcza Glenfiddich , Bowmore , lubię też złotego J.Danielsa,
nie pogardzę w dobrym towarzystwie Chivasem ,
a najlepiej lubię
zmrożoną czystą wódeczkę i goloneczkę z młodego prosiaczka
a do tego dobry mecz piłki nożnej ...
ech rozmarzyłam się przed snem ..
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne
..życie jest piękne




