Maturrra... Pamiętacie? Czy Już Zapomnieliście
Maturrra... Pamiętacie? Czy Już Zapomnieliście
Wydaje mi sie że całą tą atmosfera wokół matury szlak trafił po ostatniej reformie, ja sie załapałem jeszcze na stary egzamin i wspominam go z wielkim sentymentem, w szkole było wtedy czuc ta atmosfere czegos nowego, nieznanego.... a teraz jak poszedłem do swojej szkoły w której zdawałem mature to doznałem szoku, wszystko tam wygląda jak w normalny dzien w szkole, zero zostało z tej atmosfery, ludzie inaczej do tego podchodza, nie wiem czy to przez to ze kolejne pokolenia sie zmieniaja, czy przez ta całą reforme a moze poporostu takie czasy......
Jak tam u was było z maturą? Bo to piekne wspomnienia...
Jak tam u was było z maturą? Bo to piekne wspomnienia...
hehe, choć aż taka stara niby jeszcze nie jestemg-wont pisze:Jak tam u was było z maturą? Bo to piekne wspomnienia...
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Oj, stare dzieje, to juz cale 2 lata...
moja matura byla bez stresu - przyszedlem, napisalem, zdalem. Troche nerwow mialem tylko na jedynej ustnej (angielski)
Jako jedyny z grupy dostalem wtedy czworke, ale sam bylem sobie winny: otoz na miesiac przed egzaminem mielismy przecwiczyc takzwanego spicza. Wybralem sobie jakis temat (czy pieniadze daja szczescie) i oczywiscie olalem sprawe. Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy na wylosowanym zestawie ujrzalem ten wlasnie temat.
Inna historia jaka pamietam byla jeszcze przed matura. Otoz chodzilismy cala klasa na tzw fakultet z polskiego. Ja oczywiscie cale zajecia rozmawialem zawsze w najlepsze z kolega (tym od kolan;-)) Facetke troche to wkurzalo wiec w koncu zapytala: Gapinski! Ciekawe co Ty zrobisz na ustnej? Na co ja (a moze kolega? juz nie pamietam) "Pani profesor... Na jakiej ustnej?" No i nie miala wyboru - musiala mi 6 z pisemniej postawic;P
Swoja droga moja kllasa byla wyjatkowa - mielismy najwiecej szostek z matury, ale i najwiecej laczy.
moja matura byla bez stresu - przyszedlem, napisalem, zdalem. Troche nerwow mialem tylko na jedynej ustnej (angielski)
Jako jedyny z grupy dostalem wtedy czworke, ale sam bylem sobie winny: otoz na miesiac przed egzaminem mielismy przecwiczyc takzwanego spicza. Wybralem sobie jakis temat (czy pieniadze daja szczescie) i oczywiscie olalem sprawe. Jakiez bylo moje zdziwienie kiedy na wylosowanym zestawie ujrzalem ten wlasnie temat.
Inna historia jaka pamietam byla jeszcze przed matura. Otoz chodzilismy cala klasa na tzw fakultet z polskiego. Ja oczywiscie cale zajecia rozmawialem zawsze w najlepsze z kolega (tym od kolan;-)) Facetke troche to wkurzalo wiec w koncu zapytala: Gapinski! Ciekawe co Ty zrobisz na ustnej? Na co ja (a moze kolega? juz nie pamietam) "Pani profesor... Na jakiej ustnej?" No i nie miala wyboru - musiala mi 6 z pisemniej postawic;P
Swoja droga moja kllasa byla wyjatkowa - mielismy najwiecej szostek z matury, ale i najwiecej laczy.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
W tym roku stuknie mi 10 lat matury. Narwałem sporo nerwów bo jakos nie leżał mi nasz ojczysty język. Nie zapomnę do końca zycia jak na ustnym polskim wylosowałem pytanie żeby porównać chyba Dżumę i 1984 Orwella. Tylko że 1984 nawet nie tknęliśmy. Moja baba ( łagodniej nie mogę) od polskiego tylko się głupio uśmiechała. Ale z niej była sucz!! W tym samym roku zdawała mature jej córeczka i planowała potem medycynę, więc mamusia udupiała wszystkich którzy wybierali na ten kierunek. Ludzie którzy kuli przez 4 lata pod kątem medycyny byli udupieni na pisemnym polskim a jak się nie udało to na ustnym. Wybawiła mnie inna polonistka z którą też miałem lekcje przez pierwsze dwa lata. Oprócz tego zdawałem biologię (pikuś) i niemiecki (jeszcze większy pikuś)
Cholera aż się zdenerwowałem i ciśnienie mi skoczyło!! 
moją maturę pamiętam jak jeden wielki koszmar...
nie tylko kłopoty osobiste ale sama matura...
zawsze byłam "noga" z polskiego,pisemny ledwo zdałam...bardzo źle bede wspominac moja polonistke
menda robiła sie na przyjaciółke młodziezy,a na maturze postawiła 10 pał
matematyka-mały pikuś...
polski ustny-smiech na sali,dzien wcześniej dostalismy zestaw pytan na mature ustna,jedno z nich brzmialo: ułóz krotki wierszyk reklamujacy twoja szkołe...pomyslałam sobie eee tam nie wylosuje tego pytania...i jakie było jedno z pytan?
ostatnio uzmyslowiłam sobie ze to juz 7lat jak zdawalam mature i szok!

a z moją klasa nie mam kontaktu...nie bylismy zbyt zgrani
nie tylko kłopoty osobiste ale sama matura...
zawsze byłam "noga" z polskiego,pisemny ledwo zdałam...bardzo źle bede wspominac moja polonistke
matematyka-mały pikuś...
polski ustny-smiech na sali,dzien wcześniej dostalismy zestaw pytan na mature ustna,jedno z nich brzmialo: ułóz krotki wierszyk reklamujacy twoja szkołe...pomyslałam sobie eee tam nie wylosuje tego pytania...i jakie było jedno z pytan?
ostatnio uzmyslowiłam sobie ze to juz 7lat jak zdawalam mature i szok!
a z moją klasa nie mam kontaktu...nie bylismy zbyt zgrani
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Sęk w tym, że taka z niej sucz to okazało sie dopiero na maturze. Przez wszystkie lata LO była spoko a potem z niej taka wesz wylazła. Jej samochód potem "deczko" ucierpiał i nie złapano winnego. Moja siostra chodziła potem do tego samego LO i tylko modliła się żeby nie trafić na tą sukę. Natomiast ta co mnie wybroniła dawała nam ostro w dupę, a na maturze tyle osób wybroniła, że na rozdaniu świadectw dostała 10 min brawa.
Oj, nie moge pisać na ten temat bo sie nerwuję
Oj, nie moge pisać na ten temat bo sie nerwuję
Ja na przykład, zawsze mialem przeboje z moją polonistką, ona starała sie mnie tepić, ja jej to utrudniałem i tak przez całe 4 lata liceum... na maturze ustej spotkalismy sie oko w oko no i mogła zrobic ze mną co chciała... Dzis musze powiedziec ze byla bardzo grzeczna, zadawała te pytania na które akurat znałem odpowiedzi
, była tak łagodna i bezkonfliktowa? ze do dzisiaj sie dziwie i zastanawiam: WHY?
Najlepszym wspomnieniem z matury jest to ze na ustej polskiej, w klasie zawsze było dwóch zdających jeden walczył z komisją a druga osoba sie przygotowywała przy specjalnym stoliku...... ja w klasie byłem akurat ze swoja druga połówką....... oj bedzie co wspominać za pare lat
Najlepszym wspomnieniem z matury jest to ze na ustej polskiej, w klasie zawsze było dwóch zdających jeden walczył z komisją a druga osoba sie przygotowywała przy specjalnym stoliku...... ja w klasie byłem akurat ze swoja druga połówką....... oj bedzie co wspominać za pare lat
No to ja trochę pod prąd - miałem wspaniałą polonistkę, która prowadziła doskonałe lekcje i miała talent do zainteresowania młodzieży przekazywaną wiedzą. Potrafiła być surowa na lekcjach, żeby za tydzień kupić beczkę 60L piwa w Zakopanem (na wycieczce szlakiem młodej polski). Potrafiła wywołać niezłe dyskusje na lekcjach oraz sprawić, by młodzi niepokorni zaczęli czytać "Małą apokalipsę". Do tego angażowała nas w kółka teatralne czy muzyczne, odciągając od różnych dziwnych hobby, o których nie wspomnę.







