Samotne wyprawy

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Gringo

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 17 lip, 2010

Post autor: Gringo »

no wlasnie Alan, sprobuje na poczatku wrzesnia, najlepiej zaczne lepiej juz teraz dzwonic, no nie pomyslalbym ze tyle czasu wczesniej trzeba dzwonic, spokoj byl w lipcu gdzie nie bylo pogody i dzieki temu nie bylo ludzi :)
Początkujący Gringo wśród szczytów :-)
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Alan napisał
Ze mną niewiele osób jest w stanie wytrzymać w górach więc niejako zazwyczaj jestem skazany na samotne wyjazdy ;) Nawet ci, co kiedyś ze mną jeździli, powymiękali
- Dziamdziaki z jednej paki czują się urażone! 8)
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
mmka

-#1
Posty: 12
Rejestracja: sob 02 sty, 2010

Post autor: mmka »

i po moim wyjezdzie, powiem wam ze jak patrze na to co ludzie wyprawiaja to mam dosc, zreszta nawet miejsc w schorniskach nie ma, macie jakis pomysl jak z tego wyjsc calo? bo mam wielka ochote jechac a tu brak miejsc :( i to w chocholowskiej az sie boje dzownic dalej.....
Jeśli masz śpiwór miejsce w chochołowskiej się znajdzie, czasem i łóżko jeśli ktoś nie dojedzie. W sezonie ciężko zrobić tel rezerwację.

Samotne wyprawy lubię z powodów, jakie już wcześniej zostały wymienione.
Nie lubię jednak samotności na szlaku w lesie i w chaszczowatym terenie z obawy o napotkanie większego zwierza 8) .
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mmka pisze: Nie lubię jednak samotności na szlaku w lesie i w chaszczowatym terenie z obawy o napotkanie większego zwierza 8) .
Trzeba robić hałas - wtedy zwierz sam cię ominie szerokim łukiem.
Każdemu jego Everest...
mmka

-#1
Posty: 12
Rejestracja: sob 02 sty, 2010

Post autor: mmka »

np. podśpiewując "stary niedźwiedź mocno śpi" ;)

hałasowanie to dobra metoda znam to z autopsji, tak czy inaczej jakaś niepewność zawsze jest :)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

mmka pisze:np. podśpiewując "stary niedźwiedź mocno śpi" ;)

hałasowanie to dobra metoda znam to z autopsji, tak czy inaczej jakaś niepewność zawsze jest :)

Ostatnio kuśtykając po ciemku Jaworzynką "wyśpiewałem" chyba cały znany mi repertuar szantowo-wojenno-rosyjsko-ogniskowy. Myślę że do zimy z niedźwiedziami w tym rejonie będzie spokój. :))
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Alan

-#7
Posty: 3033
Rejestracja: czw 30 cze, 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alan »

Izabela pisze:- Dziamdziaki z jednej paki czują się urażone!
Uderz w stół...
A nie jest to prawda?
Z Olą to się jeszcze widuję 2 razy w roku przy okazji outdoor first aid, ale Ty się już całkiem wylogowałaś ;-)
Gringo

-#2
Posty: 70
Rejestracja: sob 17 lip, 2010

Post autor: Gringo »

mmka hahaha moze i racja ale gorzej z innymi miedzy innymi potrzeba Roztoki i Murowanca :> wiec chyba nie wypali ;p
Początkujący Gringo wśród szczytów :-)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Agaar pisze:Bardzo lubię, ale od czasu do czasu.
Czasem w życiu człowieka pojawia się taki okres, gdzie potrzeba samotności, wyciszenia i przemyślenia kilku ważnych spraw. Wypad w góry jest do tego idealny.
Mam w 100% tak samo. Tylko teraz ciut gorzej mi wyrwać się samej w Tatry, zawsze jakaś "banda" chce się dołączyć :-P :)) ;-)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Samotne wędrowanie po górach ma – jak wszystko w życiu – dwie strony medalu.
Jedna – to o czym pisze Ruda
ruda pisze:samotne łazikowanie po górach ma sporo plusów - po pierwsze ma się czas w 100% dla siebie. Jestem ja i moje myśli. To jest super, bo w zagonionym życiu nie ma na to po prostu czasu.
Druga strona – zawsze jednak przyjemniej i bezpieczniej we dwoje ...w razie czego.....

Mnie zdarzyło się trzy razy jechać w Tatry samej.
Było cudownie i pięknie......ale kto mnie zna i wie jaki ze mnie tchórz, nie może wyjść z podziwu, że się na coś podobnego odważyłam.

Zresztą – szczerze mówiąc - sama też się dziwię :))....

Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby w innych przypadkach chęć przemogła strach....jedynie w stosunku do Tatr okazało się to możliwe...
Basia Z. pisze: Jeden warunek - samotny wypad musi być własnym wyborem, a nie przymusem.
Do tej pory sama nie wiem, czy to był własny wybór, czy „przymus”....

:think: chyba jednak przymus, bo mimo wszystko – MUSIAŁAM tam jechać....
Zakochani w Tatrach
ODPOWIEDZ