Samotne wyprawy
Jeśli masz śpiwór miejsce w chochołowskiej się znajdzie, czasem i łóżko jeśli ktoś nie dojedzie. W sezonie ciężko zrobić tel rezerwację.i po moim wyjezdzie, powiem wam ze jak patrze na to co ludzie wyprawiaja to mam dosc, zreszta nawet miejsc w schorniskach nie ma, macie jakis pomysl jak z tego wyjsc calo? bo mam wielka ochote jechac a tu brak miejsci to w chocholowskiej az sie boje dzownic dalej.....
Samotne wyprawy lubię z powodów, jakie już wcześniej zostały wymienione.
Nie lubię jednak samotności na szlaku w lesie i w chaszczowatym terenie z obawy o napotkanie większego zwierza
mmka pisze:np. podśpiewując "stary niedźwiedź mocno śpi"
hałasowanie to dobra metoda znam to z autopsji, tak czy inaczej jakaś niepewność zawsze jest
Ostatnio kuśtykając po ciemku Jaworzynką "wyśpiewałem" chyba cały znany mi repertuar szantowo-wojenno-rosyjsko-ogniskowy. Myślę że do zimy z niedźwiedziami w tym rejonie będzie spokój.
Każdemu jego Everest...
Mam w 100% tak samo. Tylko teraz ciut gorzej mi wyrwać się samej w Tatry, zawsze jakaś "banda" chce się dołączyćAgaar pisze:Bardzo lubię, ale od czasu do czasu.
Czasem w życiu człowieka pojawia się taki okres, gdzie potrzeba samotności, wyciszenia i przemyślenia kilku ważnych spraw. Wypad w góry jest do tego idealny.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Samotne wędrowanie po górach ma – jak wszystko w życiu – dwie strony medalu.
Jedna – to o czym pisze Ruda
Mnie zdarzyło się trzy razy jechać w Tatry samej.
Było cudownie i pięknie......ale kto mnie zna i wie jaki ze mnie tchórz, nie może wyjść z podziwu, że się na coś podobnego odważyłam.
Zresztą – szczerze mówiąc - sama też się dziwię
....
Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby w innych przypadkach chęć przemogła strach....jedynie w stosunku do Tatr okazało się to możliwe...
chyba jednak przymus, bo mimo wszystko – MUSIAŁAM tam jechać....
Jedna – to o czym pisze Ruda
Druga strona – zawsze jednak przyjemniej i bezpieczniej we dwoje ...w razie czego.....ruda pisze:samotne łazikowanie po górach ma sporo plusów - po pierwsze ma się czas w 100% dla siebie. Jestem ja i moje myśli. To jest super, bo w zagonionym życiu nie ma na to po prostu czasu.
Mnie zdarzyło się trzy razy jechać w Tatry samej.
Było cudownie i pięknie......ale kto mnie zna i wie jaki ze mnie tchórz, nie może wyjść z podziwu, że się na coś podobnego odważyłam.
Zresztą – szczerze mówiąc - sama też się dziwię
Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby w innych przypadkach chęć przemogła strach....jedynie w stosunku do Tatr okazało się to możliwe...
Do tej pory sama nie wiem, czy to był własny wybór, czy „przymus”....Basia Z. pisze: Jeden warunek - samotny wypad musi być własnym wyborem, a nie przymusem.
Zakochani w Tatrach



