Ty już dobrze wiesz.janek754 pisze:Od czego miałem się wyłgać ? o co chodzi ?
Lewizna
Są określone przepisy wydane przez właściwe ku temu urzędy. Coś w rodzaju kodeksu drogowego. Kwestia ich przestrzegania to druga sprawa. A jak się zostanie przyłapanym na naruszeniu przepisów, to się płaci karę. Tak samo jak za jazdę z szybkością 120 km/godz za jazdę po drodze, na której jest dozwolona maksymalna szybkość 90 km/godzinę. Albo za parkowanie w miejscu niedozwolonym (tu analogia do biwaków).
Trudno - przyjemności kosztują, panienkom lekkiego prowadzenia też trzeba płacić. Dyskutowanie na temat co powinno być dozwolone a co nie, co jest mniejszym przekroczeniem a co większym itd uważam za stratę czasu. Jest określony w prawie sposób dążenia do zmiany przepisów. Na wszystkich forach górskich (tu akurat dziwnym przypadkiem nie) ludzie się śmieją z Lecha R., który od lat walczy z przewodnikami - takie dyskusje o "lewiżnie" to jest dokładnie to samo.
Trudno - przyjemności kosztują, panienkom lekkiego prowadzenia też trzeba płacić. Dyskutowanie na temat co powinno być dozwolone a co nie, co jest mniejszym przekroczeniem a co większym itd uważam za stratę czasu. Jest określony w prawie sposób dążenia do zmiany przepisów. Na wszystkich forach górskich (tu akurat dziwnym przypadkiem nie) ludzie się śmieją z Lecha R., który od lat walczy z przewodnikami - takie dyskusje o "lewiżnie" to jest dokładnie to samo.
Jestem gorszego sortu...
Nasze Forum tym się różni od innych górskich, że mało się tutaj używa słów powszechnie uważanych za obelżywe a osobiste wycieczki są piętnowane.
I to mi się podoba i niech tak dalej zostanie.
Co do meritum uważam, że relacja z przejścia drogi, gdzie przewodnik jest obowiązkowy jest jak najbardziej dopuszczalna i nawet wskazana, lecz pod warunkiem, że autor nie chwali się, że oszczędził na przewodniku. W takim przypadku można wogóle nie wspominać o przewodniku, a czytelnik może przyjąć, że przewodnik był ale nie był ciekawy - ani ładny ani dowcipny
i dlatego nie był wspomniany.
Chwalenie się na forum przejściami bezszlakowymi uważam za niewskazane, tak jak samo chodzenie. Jest to po prostu łamanie obowiązujących przepisów prawa.
Szczytem byłoby chwalenie się wchodzeniem na teren ochrony ścisłej.
I to mi się podoba i niech tak dalej zostanie.
Co do meritum uważam, że relacja z przejścia drogi, gdzie przewodnik jest obowiązkowy jest jak najbardziej dopuszczalna i nawet wskazana, lecz pod warunkiem, że autor nie chwali się, że oszczędził na przewodniku. W takim przypadku można wogóle nie wspominać o przewodniku, a czytelnik może przyjąć, że przewodnik był ale nie był ciekawy - ani ładny ani dowcipny
Chwalenie się na forum przejściami bezszlakowymi uważam za niewskazane, tak jak samo chodzenie. Jest to po prostu łamanie obowiązujących przepisów prawa.
Szczytem byłoby chwalenie się wchodzeniem na teren ochrony ścisłej.
Chariot pisze:czyli tzw kolko wzajemnej adoracji i poklepywania po plecach
jak milo
dobrze trafilem
Chariot pisze:ja mam rispekt do Zabiego Konia
jego przejscia tatrzanskie sa niesamowite
Zabi Koniu, nie jestem godny wiazac paskow od Twych rakow
No i po co się tyle prężyć i napinać. Chcesz se chodzić to se chodź Twoja sprawa , chcesz coś pokazać pokaż , nie chcesz nie pokazuj. Ewidentnie łamiesz prawo i tyle . Wiesz o tym Ty , ja i każdy kto to robi. I po zawodach , nad czym tu się rozczulać.
Przepisy przepisami, góry górami. Dawniej nie było internetu i była cisza i spokój i każdy wiedział co robi ,gdzie robi i po co robi
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie zabronili ale i nie ułatwili.andy67 pisze:Że się w Tatrach cośtam przekracza lub z czegoś zbacza, to i się liczy z konsekwencjami.
Mnie jedynie dziwi postawa tych co to sami polezą a innym najchętniej by zabronili.
Sami śmy kiedyś rozgryzali WHP, ścieżek w gąszczu kosówki wypatrywali - to niech inni teraz się męczą - i mają tą samą radość z odkrywania nowego i nieznanego. Po co iść na łatwiznę.
Z drugiej strony - rozumiem bardzo ludzką chęć pochwalenia się zrobieniem czegoś nowego i nie takiego "zwyczajnego".
Z trzeciej strony - czytanie po raz fatnasty relacji z wejścia na Kościelec nudzi mnie (mam na myśli wszystkie trzy fora, które czytam).
Reasumując jestem za publikacją, z pominięciem obszarów całkowicie zamkniętych, ale bez "przewodnikowych" opisów trasy.
A tak zupełnie po ludzku - bardziej nie rozumiem wypytywania się na forach o szczegóły trasy. Mi szczególną przyjemność sprawia w górach samodzielne wyszukiwanie trasy.
B.
Ostatnio zmieniony wt 26 lip, 2011 przez Basia Z., łącznie zmieniany 1 raz.
Ale czepił się wejścia na Wysoką, które do tych obszarów nie należy.krzymul pisze:No i wszystko sprowadza się do zalążka dyskusji, czyli do pietrkowego posta.Basia Z. pisze:Reasumując jestem za publikacją, z pominięciem obszarów całkowicie zamkniętych, ale bez "przewodnikowych" opisów trasy.
Dokładnie to samo napisał.
B.
Już ktoś tu napisał, że gdyby chcieć chodzić legalnie, to cała rodzina i znajomi musieli by na to pracować. Niby dlaczego grubas prosto z Międzyzdrojów może być gdzieś wciągnięty, a normalny człowiek nie, tylko dlatego, że sam potrafi ?
Przecież nie chodzi o spalenie przewodników na stosie w imię idei bezszlakowej. Sam korzystam chętnie, ale tam, gdzie nie potrafię lub się boję i to jest normalne. Ale dać się wodzić na postronku po ceprostradach i jeszcze za to płacić to przegięcie.
Tym niemniej szczegółowo opisywać takich tras nie zamierzam i nie uważam, by inni powinni to robić. Nie dlatego, iż potępiam lewiznę, ale w imię odpowiedzialności i poszanowania prawa, przynajmniej przez tych, którzy jeszcze w nie wierzą
No i ten podział lewizn - jak najbardziej słuszny. Są lewizny twarde, jak n.p. w skrajnym wypadku pieczenie świstaka na ognisku z limb w Pysznej, są i miękkie, jak n.p. wejście na Wysoką, czy na Szeroką Jaworzyńską we wrześniu. Jest przecież różnica, choć w jednym i drugim przypadku to nielegalne
Przecież nie chodzi o spalenie przewodników na stosie w imię idei bezszlakowej. Sam korzystam chętnie, ale tam, gdzie nie potrafię lub się boję i to jest normalne. Ale dać się wodzić na postronku po ceprostradach i jeszcze za to płacić to przegięcie.
Tym niemniej szczegółowo opisywać takich tras nie zamierzam i nie uważam, by inni powinni to robić. Nie dlatego, iż potępiam lewiznę, ale w imię odpowiedzialności i poszanowania prawa, przynajmniej przez tych, którzy jeszcze w nie wierzą
No i ten podział lewizn - jak najbardziej słuszny. Są lewizny twarde, jak n.p. w skrajnym wypadku pieczenie świstaka na ognisku z limb w Pysznej, są i miękkie, jak n.p. wejście na Wysoką, czy na Szeroką Jaworzyńską we wrześniu. Jest przecież różnica, choć w jednym i drugim przypadku to nielegalne
luknij na moje panoramy i galerie
Dokładnie! Najgorzej byłoby zrobić z siebie teraz męczennikaSmolik pisze:No i po co się tyle prężyć i napinać. Chcesz se chodzić to se chodź Twoja sprawa , chcesz coś pokazać pokaż , nie chcesz nie pokazuj. Ewidentnie łamiesz prawo i tyle . Wiesz o tym Ty , ja i każdy kto to robi. I po zawodach , nad czym tu się rozczulać.






