Miło powędrować wirtualnie razem z Wami uroczymi szlakami tatrzańskimi.
Dom pod Jedlami widzę, że faktycznie pięknie odnowili, bardzo lubię spacerować w tamtych okolicach (oczywiście tylko wtedy kiedy nie jest się na szlaku).
Pozdrawiam Serdecznie
Alu, piękne zdjęcia.
Na pewno się gdzieś minęliśmy
Dobra pogoda towarzyszyła mi przez dwa tygodnie
Jakoś milej się wraca do domu, gdy w górach deszcz i brak obiecujących prognoz.
Teraz tylko czekam na końcówkę sierpnia
Pozdrawiam!
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
06.07-20.07, w Tatrach oczywiście
Nie było tak naprawdę dnia, by nie dało się wyjść z domu.
Przez połowę czasu było naprawdę gorąco i słonecznie.
Później temperatura spadła (przyjemnie), deszczowo było zazwyczaj późnymi wieczorami, co nam nie przeszkadzało.
Z tego co wiem, pogoda była o niebo lepsza, niż w tym czasie w Krakowie.
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.
Szarotka pisze:Na kamerce to były pojedyńcze dni z pogądą w tym czasie, reszta wiecznie "zadupiona"
Pogoda bardzo szybko się zmienia, pada w centrum, a na Hali Gąsienicowej świeci słońce. Sama patrząc raz na kamerkę byłam zdumiona, bo za oknem wyglądało to zupełnie inaczej.
Szarotka pisze:To się zwykle udaje, dobra kurtka na deszcz i się idzie
Kurtki przeciwdeszczowej użyłam raz (pomijając wieczorne powroty z Krupówek) wracając doliną Kościeliską z Ornaku
Szarotka pisze:Najważniejsze, że jesteś zadowolona Liczymy na kilka zdjęć i relację
Ostatnio tak mi się wszystko układa, że w każdym miesiącu minimum kilka dni jestem w Tatrach i jakoś udaje mi się trafiać w luki pogodowe. Nie mam powodów do narzekań
Wszystko, co przeżywamy, to tylko jakieś etapy, jakieś stacje. To, co dziś wydaje się wielkim osiągnięciem, jutro odpada, bo poszliśmy już dalej. Trzeba być zawsze w drodze.