...::: ?Schroniska? :::...
Rodzie są teraz w Tatrach, nie byli w nich przez 9 lat. Przeżywają teraz mocny szok głównie przez te tłuuuuuumy, a po drugie że tyle się tam pozmieniało. Dziś wybrali się Suchą Wodą do Murowańca, a później nad Zmarzły. Stwierdzili, że już nigdy więcej w tym terminie nie pojadą w góry, niestety teraz tak wypadł im urlop, stąd nie mogli wybrać sobie terminu np. we wrześniu. Tak czy inaczej ze sporą dezaprobatą spoglądali na stonkę przelewającą się przez tatrzańskie szlaki...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale stonka w schroniskach tylko je. I to często je samo piwo. Jak chcesz stonce utrudnić życie, zamknij stołówki w schroniskach między 10 a 16. Bardzo mało stonek tam nocuje. Za to ja chętnie. Bo jadę z drugiego końca Polski i nie mam czasu na łażenie z Zakopca czy z Łysej Polany. Nie mam też nawyku nocowania na grani ;Pandy67 pisze:I dlatego powtarzam "miłośnikom Tatr" - chcecie mniejszego tłoku, zlikwidujcie schroniska.Mientus pisze:W tym tygodniu stonki sporo, ale tylko do schronów
PS. Zapomniałem dodać, że w schronisku na Morskim Oku są dobre warunki, czysto, nawet papier toaletowy. Za to w Dolinie Pięciu Stawów jest brudno w pokojach, w łazienkach. Nic nie da klimat tego schronu, skoro w weekendy nie ma jak przejść korytarzem a pijana młodzież skutecznie utrudnia odpoczynek. Na plus dla 5iąteczki są stale gorące kaloryfery - łatwo się dosuszyć - i miła obsługa. No i od zamontowania turbinki jest ciepła woda. Trwa remont dachu, ale nie jest to uciążliwe.
Już w 1963 roku próbowano zrobić porządek z pewnym słynnym schroniskiem, ...ale prawdziwy miłośnik nie podpala.Alan pisze:Metodą podpalania czy jaką?
Zresztą i tak odbudują ... jeszcze potężniejsze.
Jeden łeb utniesz, drugi rośnie skoro, l ten ucięty rośnie w dziesięcioro Wszystkie utnijmy.....
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Ruda, wygnaj rodziców w Słowackie.
Kilka lat temu pojechałam w Tatry Polskie w sierpniu i się nauczyłam, że trzeba je wtedy omijać szerokim łukiem.
Niedawno byłam w grudniu i spałam sama w schronisku na Ornaku. Da się.
Kilka lat temu pojechałam w Tatry Polskie w sierpniu i się nauczyłam, że trzeba je wtedy omijać szerokim łukiem.
Niedawno byłam w grudniu i spałam sama w schronisku na Ornaku. Da się.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Teraz to już dla mnie bez znaczenia ale do tych wniosków co Agaar doszedłem już chyba w połowie lat 70-ych. Od tamtego czasu jak ktoś mówi Tatry Polskie, to się pytam gdzie to jest. Tylko Zakopanego żal...Agaar pisze:Ruda, wygnaj rodziców w Słowackie.
Kilka lat temu pojechałam w Tatry Polskie w sierpniu i się nauczyłam, że trzeba je wtedy omijać szerokim łukiem.
Jestem gorszego sortu...
Ale na czym polega problem? Chodziliśmy ponad tydzień po szlakach w Wysokich i spotykaliśmy naprawdę niewielu ludzi. Jednego dnia nawet nikogo, chociaż szlak dosyć popularny. Może po prostu nie trzeba wychodzić w góry o 10, kiedy najdzie już stonki, tylko wczesnym rankiem. Popołudniami można za to odpoczywać w schronie sącząc piwo, bo i tak zaczynają się burze (wiadomo, nie zawsze) i tłok. W tym roku, nie licząc szosy do Moka, jest w Tatrach dosyć luźno, ale rano trzeba wstać, a nocować w schronie. Trudno dojechać z kwatery o rozsądnej godzinie. A Zakopane to tylko punkt przesiadkowy. Nie warto zachodzić do miasta.
Powtarzam się w tych dyskusjach, ale co tam. Z mojego doświadczenia (obserwacje, zasłyszane rozmowy, zachowania itp) wynika niezbicie że jakieś 70-80 % ludzi idzie popularnymi dróżkami i szlakami tylko do schronisk. I nigdzie dalej, TYLKO do schronisk i z powrotem. Tak jest w Chochołowskiej, w Kościeliskiej, w Gąsienicowej (tam ewentualnie jakieś 20 % z tych 80 idzie jeszcze nad Czarny Staw), w Pięciu Stawach i Morskim Oku. Wyjątkiem jest Kondratowa bo tam większość ludzi wali na Giewont.
To schroniska przyciągają tych początkujących (nie lubię jakoś słowa "stonka") bo jest konkretny cel, można gdzieś dojść, usiąść, zjeść i wrócić.
To schroniska przyciągają tych początkujących (nie lubię jakoś słowa "stonka") bo jest konkretny cel, można gdzieś dojść, usiąść, zjeść i wrócić.
Każdemu jego Everest...
Janku, Aga nie napisała że w ogóle omijać Tatry Polskie, tylko że w sierpniu. Zgadzam się z Nią w 100%! Lipiec i sierpień to dla mnie jakaś masakra. Pewnie pisałam to już nie raz,ale dopóki nie pojechałam nad MO we wrześniu to nielubiłam tego miejsca bo kojarzyło mi się tylko z tłumamiJanek pisze:Od tamtego czasu jak ktoś mówi Tatry Polskie, to się pytam gdzie to jest. Tylko Zakopanego żal...Agaar pisze:Kilka lat temu pojechałam w Tatry Polskie w sierpniu i się nauczyłam, że trzeba je wtedy omijać
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Moi rodzice zrobili sobie podróż sentymentalną po polskich Tatrach, celem przypomnienia sobie, gdzie chadzali za młodu, gdzie mnie targali w nosidełku itd. Słowackie Tatry są dla nich mniej sentymentalne...nie chodziło im o to, żeby załoić całą grań Zachodnich i Orlą. Moja mama nie może wychodzić nigdzie wyżej bo ma problemy z ciśnieniem, więc niestety skazani byli na stonkowy atak, bo nie byli w stanie wyjść powyżej niej...Gdyby jeździli w Tatry co roku, to pewnie bym ich "wygnała" na Słowację, ale teraz ich motywacja do wyjazdu była nieco inna...
Otóż to. Dlatego przywołałam przykład grudnia. Byłam też w maju i w czerwcu - takie same pustki. Czy we wrześniu nie ma wzmożonego ruchu ze względu na chodzących studentów? Może spróbuję w tym rokuAsik pisze:Janku, Aga nie napisała że w ogóle omijać Tatry Polskie, tylko że w sierpniu
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Jako że to mój pierwszy post to chciałbym pozdrowić wszystkich użytkowników forum
Jeśli chodzi o ilość osób odwiedzających Tatry Polskie to na przełomie ostatnich lat jest stała i kształtuje się na przełomie 2,5 - 3 mln osób (z kulminacją w lipcu i sierpniu).
Co do likwidacji schronisk to moim zdaniem na duży spadek ilości turystów bym nie liczył (ludzie i tak szli by do Morskiego Oka, na Giewont, Doliną Kościeliską i Chochołowską; zamiast do Murowańca więcej osób szło by nad Czarny Staw lub Kasprowy). A nie jeden raz schroniska mogą okazać się naprawdę użyteczne (ciepłe jedzenie/picie; toaleta; schronienie przed burzą; nocleg). Poza tym jeżdżę w Tatry od 15 lat w sierpniu i zgadzam się z Mientusem - naprawdę nie ma strasznie dużego tłoku turystów na wyżej prowadzących szlakach, szczególnie jeśli się w miarę wcześnie wyjdzie na szlak. Np. rok temu szlak na Siwą Przełęcz (pod górę Starorobociańską Doliną, powrót przez Ornaki) - może z 15 osób na trasie; z Koziego Wierchu do Zadniego Granatu - nie więcej niż 10. W Tatrach Słowackich sytuacja wygląda jeszcze lepiej. Dni są w sierpniu długie i ciepłe a pogoda zazwyczaj dobra (tylko raz trafiłem na typowo barową pogodę), a że większość ludzi wtedy ma właśnie urlop to trudno - coś za coś.
Jeśli chodzi o ilość osób odwiedzających Tatry Polskie to na przełomie ostatnich lat jest stała i kształtuje się na przełomie 2,5 - 3 mln osób (z kulminacją w lipcu i sierpniu).
Co do likwidacji schronisk to moim zdaniem na duży spadek ilości turystów bym nie liczył (ludzie i tak szli by do Morskiego Oka, na Giewont, Doliną Kościeliską i Chochołowską; zamiast do Murowańca więcej osób szło by nad Czarny Staw lub Kasprowy). A nie jeden raz schroniska mogą okazać się naprawdę użyteczne (ciepłe jedzenie/picie; toaleta; schronienie przed burzą; nocleg). Poza tym jeżdżę w Tatry od 15 lat w sierpniu i zgadzam się z Mientusem - naprawdę nie ma strasznie dużego tłoku turystów na wyżej prowadzących szlakach, szczególnie jeśli się w miarę wcześnie wyjdzie na szlak. Np. rok temu szlak na Siwą Przełęcz (pod górę Starorobociańską Doliną, powrót przez Ornaki) - może z 15 osób na trasie; z Koziego Wierchu do Zadniego Granatu - nie więcej niż 10. W Tatrach Słowackich sytuacja wygląda jeszcze lepiej. Dni są w sierpniu długie i ciepłe a pogoda zazwyczaj dobra (tylko raz trafiłem na typowo barową pogodę), a że większość ludzi wtedy ma właśnie urlop to trudno - coś za coś.






