...::: ?Schroniska? :::...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: Ile bym musiał zapłacić w Niemczech czy Francji ? Lepiej nawet nie myśleć bo głowa zaboli.
mniej. Szczególnie w byłym NRD.

A np takie ciuchy w Polsce są 3-4 razy droższe niż w USA i 2 razy droższe niż w Anglii.

Jedyne co w Polsce jest realnie tańsze to jedzenie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Narzekacze jedźcie na Ukrainę.

Rozmawiałam z oprowadzającym nas przewodnikiem we Lwowie.
Osoba pracująca jako programista (na państwowej posadzie) zarabia około 1200 UAH na rękę, to znaczy około 400 zł.
Średnie wynagrodzenie netto - to około 1800 UAH (około 600 zł).

O pracę bardziej ambitną jest niełatwo. On sam pracował jako programista, zwolniono go z pracy.
Ale znając język polski (jest z pochodzenia Polakiem) i będąc bardzo inteligentnym człowiekiem przekwalifikował się i teraz pracuje jako przewodnik polskich grup, których tam jest pełno.

Ceny na Ukrainie są zbliżone do naszych (jedzenie o około 1/4 tańsze, wódka znacznie tańsza, ale z tego się nie wyżyje, bardzo tanie świadczenia - w tym czynsz, transport itd., bo cały czas dotowane).
Mimo tego jak mówił nasz przewodnik "wszyscy sobie jakoś radzą".

Powiedział jeszcze, że ludzie dzielą się na trzy grupy:

- tych co pracują za darmo i liczą na pomoc od państwa
- tych co sami nie pracują, ale żyją z pracy innych
- tych co na żadną pomoc nie liczą, ale sami liczą tylko na siebie.

Ja się zdecydowanie zaliczam do tych ostatnich :)


A wracając do cen "europejskich" - nie są tak tragiczne. Można korzystać za naprawdę niewielką opłatą kilku euro z "winterhausów", campingi też nie są raczej droższe niż u nas.

Mój syn w tym roku na przełomie kwietnia i maja spędził w Alpach i w Atlasie w sumie dwa tygodnie, wydał na wszystko łącznie z przelotami, przejazdami, noclegami, jedzeniem około 1000 zł.

Pozdrowienia

Basia
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:mniej. Szczególnie w byłym NRD.
Chyba żartujesz! Może w byłym NRD tak, bo tam mnóstwo ludzi wyjechało do zachodnich landów i jest nadwyżka mieszkań. Ale to czasowe, bo remontują (lub burzą) te socjalistyczne rudery. Sam widziałem ostatnio w Straslundzie - starówka prawie cała jest po remoncie, na obrzeżach w nowym budownictwie też sporo zrobiono. A Berlin wschodni to praktycznie też jeden wielki plac budowy od killkkunastu lat).
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janku - ale faktem jest, że ceny mieszkań czy też koszty mieszkania w Polsce nie są specjalnie niższe od zachodnich. A przy amerykańskich sa horrendalnie wysokie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:Mój syn w tym roku na przełomie kwietnia i maja spędził w Alpach i w Atlasie w sumie dwa tygodnie, wydał na wszystko łącznie z przelotami, przejazdami, noclegami, jedzeniem około 1000 zł.
Wprawdzie też umiem oszczędnie planować wyjazdy ale chętnie zobaczyłabym szczegółowy kosztorys tego 1000zł.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Szarotka pisze:chętnie zobaczyłabym szczegółowy kosztorys tego 1000zł
ja też!
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Janku - ale faktem jest, że ceny mieszkań czy też koszty mieszkania w Polsce nie są specjalnie niższe od zachodnich. A przy amerykańskich sa horrendalnie wysokie.
Mieszkanie mieszkaniu nierówne. Chętnie dowiedziałbym się na jakich źródłach opierasz swoje twierdzenie.
Szarotka pisze:Wprawdzie też umiem oszczędnie planować wyjazdy ale chętnie zobaczyłabym szczegółowy kosztorys tego 1000zł.
Mówiąc szczrze ja też. Bo coś mi się to nie wiidzi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: Mieszkanie mieszkaniu nierówne. Chętnie dowiedziałbym się na jakich źródłach opierasz swoje twierdzenie.
Relacje znajomych.

Tak czy owak teza iż w Polsce może zarabiamy mało, ale życie jest tańsze i wychodzi na jedno jest nie do obrony. Poza żywnością wszystko jest albo porównywalne albo wręcz droższe niż na Zachodzie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Tak czy owak teza iż w Polsce może zarabiamy mało, ale życie jest tańsze i wychodzi na jedno jest nie do obrony
Przecież nikt tak nie twierdzi, ja też. Ale zaczęło się od tego, że strzeliłeś kulą w płot z tą Terinką.
mefistofeles pisze:Relacje znajomych.
Wybacz, ale to jest wysoce niewystarczające żródło.
Jestem gorszego sortu...
komorfil

-#5
Posty: 797
Rejestracja: sob 11 cze, 2005
Lokalizacja: Kraków

Post autor: komorfil »

Szarotka pisze:Natomiast my Polacy(przynajmniej spora większość) wiecznie zwiedzamy te EUROpejskie góry jak żebracy, nocując w namiotach, na podłogach i zazwyczaj bez schroniskowego wyżywienia
Nie dramatyzujmy.
Jak tam w Alpach, nie wiem, ale włóczyłem się trochę po Pirenejach,
no i sprawdziłem aktualne ceny np. w schronisku Goriz, niewątpliwie wysokogórskim jak na Europę (2200 mnpm), będącym bazą wypadową do kultowych miejsc Pirenejów, jak przełęcz Rolanda czy Monte Perdido,.
Otóż nocleg kosztuje 16 euro, tyleż samo obiad.

Umówmy się, że podróżowanie i zwiedzanie "nizin" w atrakcyjnych rejonach - np. we Włoszech - jest droższe i to znacznie, kilkukrotnie droższe (pomijam ekstrema typu Wenecja czy Florencja, tam byle łóżko jest kilkunastokrotnie droższe, a tydzień w przyzwoitym - nie luksusowym!!! - hotelu to nadal średnia polska pensja kwartalna).

Pewnie w Alpach jest drożej, ale i tak 2-3 razy taniej niż np w kwaterach Chorwacji (o Włoszech nie mówiąc) - a przecież do takiej Chorwacji jeżdżą wręcz miliony Polaków.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

komorfil pisze:Florencja, tam byle łóżko jest kilkunastokrotnie droższe,
Przesadzasz, zajmowaliśmy w czwórkę bardzo przyzwoite mieszkanie w Florencji, trzy pokoje, kuchnia, łazienka i płaciliśmy 35 euro od osoby na dzień, podobne kwatery można mieć w Sestre o rzut kamieniem od Wenecji. W Rzymie 32 euro od osoby, z klimą i śniadaniem i wcale nie na peryferiach bo kilkadziesiąt metrów od stacji Roma - Trastevere. W Chorwacji mam zamówioną kwaterę w Dubrowniku, tuż za murami za 22 euro od osoby a potem na Murterze za 18 euro. Dzień podczas objazdówki na Bliskim Wschodzie to około 100 euro, razem z kosztami przelotu, z niezłym hotelem i wyżywieniem.

Narty w Austrii są wręcz tańsze niż w Polsce, jeśli wziąść pod uwagę trwałość warunków śniegowych i ilość zjazdów na dzień bo krócej trwa kolejka do wyciągu.

Kiedyś zrobiłem takie wyliczenie, że przy obecnym modelu wyjazdów w Tatry to one są cholernie drogie. Oczywiście dotyczy to nie Ciebie jako Krakowiaka, ale jak ktoś pojedzie z 8 do 10 razy na weekend np. z Poznania, to jak to zsumuje do kupy cuzamen, to to będzie niewiele tańsze od kilkunastodniowego wyjazdu na Kilimandżaro. No i w dodatku ta cholernie niepewna pogoda.
Także przy obecnych cenach benzyny wyjazd na długi weekend na Grossglockner też graniczy z idiotyzmem. W dodatku może się okazać, że dojechało się POD Grossglockner i wróciło z POD Grossglocknera. Przy dłuższych wyjazdach takie ryzyko maleje.
Polacy w górach to bardzo nierozsądny naród - mało to się naczytaliśmy o wyjściach na Blanca z buta wprost z auta, bez najmniejszej klimatyzacji. Wszystko to z oszczędności - widać cholernie nisko cenimy własne życie i zdrowie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

komorfil pisze:Pewnie w Alpach jest drożej
25 ojro, pokój wieloosobowy lub gleba
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

komorfil pisze:Nie dramatyzujmy(...)Otóż nocleg kosztuje 16 euro, tyleż samo obiad.
32E=128złx 12dni=1536zł, do tego koszty paliwa i winietek,płatnych bramek na podróż(lub koszty przelotu), koszt jedzenia(nie samym obiadem żyje człowiek), ubezpieczenie górskie, kartusze z gazem, parkowanie auta itp. i zbliżamy się do magicznej liczby 3000zł
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Szarotka pisze:
Basia Z. pisze:Mój syn w tym roku na przełomie kwietnia i maja spędził w Alpach i w Atlasie w sumie dwa tygodnie, wydał na wszystko łącznie z przelotami, przejazdami, noclegami, jedzeniem około 1000 zł.
Wprawdzie też umiem oszczędnie planować wyjazdy ale chętnie zobaczyłabym szczegółowy kosztorys tego 1000zł.
Przeloty - Katowice - Bergamo, Bolonia Marakesz i Marakesz - Brema kosztowały w sumie około 400 zł. Bilety kupione w promocjach w tanich liniach lotniczych.
Po Włoszech podróżowali stopem (w sumie niewiele kilometrów).

Bilet autobusowy Brema - Katowice około 200 zł. To był wydatek niespodziewany, bo planowali wracać stopem, ale stali na drodze około 8 godz. i w końcu poszli na autobus, młody dzwonił do mnie i sprawdziłam im połączenia w Internecie.
Poprzednio ( w lutym) z Paryża dojechał z dziewczyną stopem w 18 godzin do Krakowa, ale teraz był z kumplem.

Noclegi z jednym wyjątkiem wszystkie za darmo, w namiocie, chyba 2 lub 3 w winterhausach oraz kilka noclegów w Maroku w couch surfing-u, jeden w czasie całego wyjazdu płatny nocleg w hoteliku w Marakeszu.

Reszta kosztów to przejazdy busem z Marakeszu w góry i potem z gór nad morze (tam przejazdy są tanie) oraz wyżywienie. Sporo jedzenia wieźli z Polski, ale tam sobie tez nie żałowali. Jeszcze przywiózł pełno pysznych oliwek.

Zdjęcia z tego wyjazdu:

Michała (tylko część alpejska, Maroka jeszcze nie wrzucił)

https://picasaweb.google.com/rysie.paty ... nocWAlpach

Jego kumpla, z którym cały czas podróżował:

https://picasaweb.google.com/ryszard.bu ... iecien2011

Kumpel nie poszedł od biwaku na Dżabal Tubkal, Michał wszedł na ten szczyt sam, więc nie ma na razie zdjęć ze szczytu.

B.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

a my jesteśmy tacy rozrzutni! :O
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Basia Z. pisze:Przeloty - Katowice - Bergamo, Bolonia Marakesz i Marakesz - Brema kosztowały w sumie około 400 zł.
Basia Z. pisze:Bilet autobusowy Brema - Katowice około 200 zł.
Czyli już zostaje nam z 1000zł tylko 400 do podziału na 2 tyg, czyli 28zł na dzień=7Euro!! i w tym mamy się zmieścić z zakupem jedzenia(nawet licząc opcję najtańszą, czyli kupione w Polsce), ewentualnym noclegiem (bo wspominałaś, że winterhaus to pare euro-to teoria, bo w praktyce najczęściej Polacy nie wrzucają kasy do skrzynek a wręcz ją wyciągają), zakupem kartuszy na miejscu, bo do samolotu raczej nie da się zabrać, kosztami busów, ubezpieczenia, drobnych wydatków na jakieś lody, czy pizzę-bo ciężko mi uwierzyć, że ktoś jadący na 2 tyg do innego kraju i to na wakacje będzie codziennie tylko szamał przytargane zupki chińskie, zresztą na zdjęciach widać, że nie samym chlebem żyje człowiek ;) ) itp. Wybacz ale normalnie czarodzieje :O
A już zupełnie poważnie-jeśli podajemy informację, że w Alpach można posiedzieć 2tyg za 1000zł to podajmy ucziwie co ta kwota obejmuje, nie robiąc innym złudnych nadziei, że za ten tysiąc da się dojechać(dolecieć), najeść, wyspać (odpłatnie) i jeszcze kupić prezenty ;) Piszmy ucziwie, że noclegi za free albo,że nie liczymy kosztów jedzenia zabranego z kraju itp, itd. Nie czepiam się ale lubię jasne sytuacje :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Szarotka pisze: to podajmy ucziwie co ta kwota obejmuje, nie robiąc innym złudnych nadziei, że za ten tysiąc da się dojechać(dolecieć), najeść i wyspać (odpłatnie)
A to już nie pierwsza taka dyskusja z takim właśnie apelem. Choćby pamiętna o weekendzie w Tatrach z jedynym wydatkiem na mały oscypek.

Jest taka stara anegdota jak to w niebie Pan Jezus z św. Piotrem i św. Pawłem grali sobie w pokera i Panu Jezusowi cholernie szła karta, tak dobrze, że św. Piotr zdenerwował i powiedział - Panie Jezu, bez cudów, tu się gra na pieniądze.

A zatem bez cudów z tymi kosztami wyjazdów.

I jeszcze jedna uwaga - podczas wyjazdu zagranicznego pieniądze można nie wydawać (bo wydarzyła się okazja taniego lub bezpłatnego noclegu, bo dobrzy ludzie zaprosili na obiad, bo się za coś coś zarobiło) ale trzeba je mieć, choćby jako rezerwę na coś nieprzewidzianego, co dotyczy przede wszystkim tych z samochodem.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Janek pisze:ale trzeba je mieć, choćby jako rezerwę na coś nieprzewidzianego, co dotyczy przede wszystkim tych z samochodem.
Lub konieczności wizyty u lekarza, bo niestety nie wszytko załatwimy wymachujac wykupionym ubezpieczeniem.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Szarotka pisze: Czyli już zostaje nam z 1000zł tylko 400 do podziału na 2 tyg, czyli 28zł na dzień i w tym mamy się zmieścić z zakupem jedzenia(nawet licząc opcję najtańszą, czyli kupione w Polsce),
To wcale nie jest najtańsza opcja, w Maroku jedzenie jest tańsze niż w Polsce. Jedzenie mieli tylko na część "alpejską", potem żywili się na miejscu co widać na zdjęciach.
Szarotka pisze: ewentualnym noclegiem (bo wspominałaś, że winterhaus to pare euro),
Za nocleg z tego co wiem płacili tylko raz. Poza tym spali głównie w namiotach (co widać na zdjęciach) i o ile wiem dwa razy w jakichś przybudówkach schronisk, ale nie płacili bo tam nawet nie było skrzynki na pieniądze.
Szarotka pisze: zakupem karuszy na miejscu, bo do samolotu raczej nie da się zabrać,
Z kartuszami mieli problem, bo w Bergamo nie dało się kupić zakręcanych, musieli kupić cały nowy palnik na kartusze nabijane (bo takie były).
Podzielili tą kwotę na 4.
Szarotka pisze: kosztami busów,
Jechali raz komunikacją miejską z Bergamo w góry i dwa razy ( o ile wiem) w Maroko. Tam busy są bardzo tanie (na nasze kilka złotych). Poza tym - stopem.
Szarotka pisze: ubezpieczenia,
Mają karty EURO < 26 wersja "SPORT" na cały rok, tego nie wliczałam.
Szarotka pisze: drobnych wydatków na jakieś lody, czy pizzę-bo ciężko mi uwierzyć, że ktoś jadący na 2 tyg do innego kraju i to na wakacje będzie codziennie szamał przytargane zupki chińskie) itp.
Jak widać na zdjęciach - lodów nie jedli ale miejscowego jedzenia oraz wina sobie nie żałowali.
Raz Rosjanin, który ich zabrał na stopa z gór nad jezioro Como zafundował im wino za 40 euro (na zdjęciu). Poza tym kupowali takie za 1 euro, w kartonach.
Szarotka pisze: Wybacz ale normalnie czarodzieje :O
Ja w roku 1980 oraz 1985, jeszcze przed urodzeniem młodego przeżyłam po tygodnie w Alpach za 150 $ !!!
Prawie całe jedzenie targaliśmy wtedy z Polski, a noclegi za free załatwił nam w merostwie w Chamonix ś.p. pan Wowkonowicz.
Ale to były czasy kiedy zarabiałam około 20 $ miesięcznie, zaś aby wyjechać malowałam konstrukcje zbiornika pyłów w elektrociepłowni Gliwice.

To dopiero było czarodziejstwo !

Młody miał do dyspozycji co najmniej dwa razy tyle co ja wtedy.
Sama mu dałam "zaskórniaka" w wysokości 20 euro ;-)
Szarotka pisze: A już zupełnie poważnie-jeśli podajemy informację, że w Alpach można posiedzieć 2tyg za 1000zł to podajmy ucziwie co ta kwota obejmuje, nie robiąc innym złudnych nadziei, że za ten tysiąc da się dojechać(dolecieć), najeść i wyspać ;) Piszmy ucziwie, że noclegi za free albo,że nie liczymy kosztów jedzenia zabranego z kraju itp, itd. Nie czepiam się ale lubię jasne sytuacje :)
Wszystko zależy co kto lubi i na co się nastawia.
Ja, jako że zawsze nie śmierdzę gotówką od dawien dawna wolę podróżować więcej a tanio. Spać gdzieś pod płotem, na plaży, lub w winnicy, podróżować stopem lub miejscowymi środkami lokomocji, np. w niemożliwie zatłoczonym autobusie, za to za maksymalnie małe pieniądze.
Mój młody jak widać odziedziczył to po mnie.
Dwa tygodnie da się tak wytrzymać, a za to jest to przygoda.

Z drugiej strony - nie zależy mi aż tak bardzo na wejściach na honorne szczyty, wolę poznawać miejsca mniej znane.

W Wenecji spałam w swoim czasie na schodach dworca kolejowego (za darmo), w Mediolanie na samym dworcu (też za darmo).
Na Ukrainę i do Rumunii podróżuję za śmiesznie małe pieniądze, nawet śpiąc w pensjonatach lub na campingach, na moje nieszczęście również tam robi się coraz bardziej "europejsko".
W roku 2008 na 2-tygodniową podróż po Rumunii, z chodzeniem po górach wydałam po 600 zł od osoby, na wszystko. Większość noclegów mieliśmy darmowych, ale z 5 razy płaciliśmy za nocleg po około 20 zł.

Teraz znajomy proponował podróż busem ( z podziałem kosztów), noclegi tylko w pensjonatach do Rumunii, Bułgarii i Grecji za około 1400 - 1500 zł bez wyżywienia. Czyli można się zmieścić w kosztach około 2000 zł za 2 tygodnie bez napinania się.
Wycieczka zorganizowana z biura podróży kosztuje 1,5 raza tyle.

Pozdrowienia

Basia

P.S. Jak jadę jako pilot z grupą to śpię w hotelach, żebyście widzieli w jakim wypasionym hotelu spałam teraz we Lwowie.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: I jeszcze jedna uwaga - podczas wyjazdu zagranicznego pieniądze można nie wydawać (bo wydarzyła się okazja taniego lub bezpłatnego noclegu, bo dobrzy ludzie zaprosili na obiad, bo się za coś coś zarobiło) ale trzeba je mieć, choćby jako rezerwę na coś nieprzewidzianego, co dotyczy przede wszystkim tych z samochodem.
W przypadku mojego młodego wystarczy karta bankomatowa i telefon do mamy, która w razie czego zrobi przelew.

;-)

B.
ODPOWIEDZ