...::: ?Schroniska? :::...
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Wyjątkowo przyjemnie jest w Roztoce - te wieczory nad Białką ... ( no i dwójki z prądem i gorący prysznic, pełny luksus, cóż, kiedy tak daleko do gór. Poza tym Terinka - moje ulubione - kąpiele w stawie i kameralność wieczornych pogaduszek rekompensują niewygody noclegu. Gdybym miał wybierać, to chyba te dwa, choć w Zachodnich nie mieszkałem, więc nie wiem.
luknij na moje panoramy i galerie
Wczoraj wróciłam z Ornaku.
Kiedyś bywałam w tym schronisku bardzo często, spędzałam Sylwestry i Święta, czułam się jak w domu, lepiłam pierogi w kuchni, a potem tak wyszło, ze po zmianie ekipy zarządzającej nie nocowałam od jakichś 18 lat.
Zmiany są na lepsze - czyste i ładnie wyposażone sanitariaty, czysta kuchnia turystyczna, suszarnia, non-stop ciepła woda, a jednocześnie schronisko zachowało coś co się nazywa "klimat".
Jedyna dla mnie niekorzystna zmiana jest taka, że zbiorowy pokój zaraz na lewo od schodów, z balkonem i z widokiem na Bystrą, gdzie zazwyczaj nocowaliśmy zamieniono teraz na rodzaj "świetlicy".
Świetlica fajna, cała w drewnie, jest gdzie posiedzieć i pogadać, co wykorzystaliśmy, ale dla mnie tamtej pokój miał znaczenie sentymentalne
B.
Kiedyś bywałam w tym schronisku bardzo często, spędzałam Sylwestry i Święta, czułam się jak w domu, lepiłam pierogi w kuchni, a potem tak wyszło, ze po zmianie ekipy zarządzającej nie nocowałam od jakichś 18 lat.
Zmiany są na lepsze - czyste i ładnie wyposażone sanitariaty, czysta kuchnia turystyczna, suszarnia, non-stop ciepła woda, a jednocześnie schronisko zachowało coś co się nazywa "klimat".
Jedyna dla mnie niekorzystna zmiana jest taka, że zbiorowy pokój zaraz na lewo od schodów, z balkonem i z widokiem na Bystrą, gdzie zazwyczaj nocowaliśmy zamieniono teraz na rodzaj "świetlicy".
Świetlica fajna, cała w drewnie, jest gdzie posiedzieć i pogadać, co wykorzystaliśmy, ale dla mnie tamtej pokój miał znaczenie sentymentalne
B.
Odkopując przedpotopowy temat.MiG pisze:Trochę z innej beczki. Na mapie Tatr z 1973 r. zaznaczone są dwa "dodatkowe" schroniska:
- w Dol. Chochołowskiej, u zbiegu z Dol. Starorobociańską,
- na Przysłopie Miętusim.
Czy ktoś może powiedzieć coś więcej o tych obiektach? Czy to w ogóle były schroniska, bo tak samo oznaczona jest słowacka Tatliakova chata.
MiG
Te schroniska to nie jest aż taka prehistoria, bo ja dość dobrze pamiętam oba.
Schron (taki nie większy szałas) na Przysłopie Miętusim służył przede wszystkim speleologom.
Ale ja pamiętam to (z lat chyba wcześniejszych) raczej jako bufet z szarlotką i herbatą, analogiczny jak ten na Hali Pisanej.
W I połowie lat 70 służył na pewno jako baza speleologów.
Mój mąż opowiadał, że kiedy spali tam na obozie speleo i w tamtejszym piecu nie chciało się palić, więc on w desperacji chlusnął do pieca benzynę, w izbie zrobiło się czarno od sadzy i zaczęły po niej latać cegły.
Co do schroniska Blaszyńskich u wylotu Dol. Starorobociańskiej - był to obiekt prywatny, też służył jako miejsce noclegowe dla speleologów (chyba zaledwie kilkanaście miejsc), nigdy tam nie nocowałam, ale wielokrotnie jadłam obiad, bo można było tam kupić bardzo smaczne "domowe" obiady, bez super wielkiego wyboru ale takie na prawdę w domu robione przez właścicielkę schroniska. Do tego była woda z sokiem malinowym domowej roboty.
Pozdrowienia
Basia
W Murowańcu wolne było tylko od 28 sierpnia do 1 września więc odpada ,
ale udało się w piątce na sierpień jest jeszcze trochę wolnych miejsc .
Co warto zabrać przydatnego do schroniska ?
Czy moje rzeczy będą bezpieczne ?
Przypuśćmy że wychodzę rano ze schroniska w góry wszystkie moje rzeczy zostawiam na łóżku . Może je ktoś zwinąć w czasie mojej nieobecności ?
Czy można kupić w schronisku prowiant na szlak np bochenek chleba ?
Jeszcze nigdy nie nocowałem w schronie stąd te dziwne pytania
Pozdrawiam.
ale udało się w piątce na sierpień jest jeszcze trochę wolnych miejsc .
Co warto zabrać przydatnego do schroniska ?
Czy moje rzeczy będą bezpieczne ?
Przypuśćmy że wychodzę rano ze schroniska w góry wszystkie moje rzeczy zostawiam na łóżku . Może je ktoś zwinąć w czasie mojej nieobecności ?
Czy można kupić w schronisku prowiant na szlak np bochenek chleba ?
Jeszcze nigdy nie nocowałem w schronie stąd te dziwne pytania
Pozdrawiam.
Mnie nigdy nic nie ukradli, ale to o niczym świadczyć nie musi, do każdego schroniska warto zabrać nieco inne rzeczy, ale generalnie czołówkę (po 22 lubią wyłączać energię nawet, jeśli schronisko nie korzysta z generatora, a dajmy na to elektrowni wodnej, jak od tego roku w Piątce. Poza tym piwo, które kosztuje w schronach jak złoto oraz gdzieniegdzie chleb (z ceną tego bywa bardzo róznie) oraz masło, kawałek sznurka, by cos mokrego powiesić, złodziejkę nad żarówkę do ładowarki telefonu, bo gniazdka są mało gdzie, stopery do uszu dla wrażliwych, siatkę dającą się zaczepić na piętrowym łózku, by z drugiego bądź trzeciego poziomu nie biegać po byle głupstwo, klapki, piżamodresik, scyzoryk wielofunkcyjny no i to, co w góry, a wymienianie czego nie ma sensu, bo sam wiesz, co bierzesz. Jak Ci zostanie miejsca, to spokojnie weź parasol - trzeciego dnia deszczu z przyjemnością pójdziesz na spacer bez konieczności walki o kawałek miejsca do suszenia rzeczy.
Książki się nie przydają, ciężkie a i tak się głównie gada do pózna, można wziąć kieszonkowe szachy, bądź karty, choć znalęźć czwórkę do brydża jest ciężko - nie zeby nikt nie grał, ale w chodzoną pogodę o 10 wszyscy śpią. Gorzej jest w lejbę - wtedy może to być nieocenione wyposażenie
luknij na moje panoramy i galerie
Mnie też się nigdy nie zdarzyło, żeby coś mi zginęło w schronisku, ale czarna owca zawsze może się znaleźć, więc nie ma reguły. Jeżeli poznasz we współlokatorach ludzi gór to śmiało możesz zostawić swój dobytek w pokoju.
Jeżeli chodzi o chleb to ja zazwyczaj biorę swój, bo w schronach jest drogi a czasem nie sprzedają całych bochenków tylko na kromki, choć zawsze można próbować negocjować. Pifko na wieczór też dobrze zabrać swoje, chyba, że dłużej pozostaniesz w górach bez schodzenia do cywilizacji i zbytnio by ciążyło na plecach to mówi się trudno. Ale to wniesione własnoręcznie (albo własnonożnie) zawsze lepiej smakuje.
Co do pozostałych rzeczy to nie będę się powtarzał, większość masz wymienione w poście dagomara, a reszta to wedle uznania
Jeżeli chodzi o chleb to ja zazwyczaj biorę swój, bo w schronach jest drogi a czasem nie sprzedają całych bochenków tylko na kromki, choć zawsze można próbować negocjować. Pifko na wieczór też dobrze zabrać swoje, chyba, że dłużej pozostaniesz w górach bez schodzenia do cywilizacji i zbytnio by ciążyło na plecach to mówi się trudno. Ale to wniesione własnoręcznie (albo własnonożnie) zawsze lepiej smakuje.
Co do pozostałych rzeczy to nie będę się powtarzał, większość masz wymienione w poście dagomara, a reszta to wedle uznania
Czy ktoś się orientuje na ile ceny noclegów w różnych słowackich schroniskach, podane na stronie http://www.vysoketatry.com/chaty/tchata/tchata.html są aktualne i które z nich honorują zniżkę na OEAV (jeśli tak to jak wysoką)?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Popradzkie:
Cena na 1 osobu a noc: ubytovanie 13,--€
clenovia CHS, KST, James, NFI, ÖTK
50% zlava: 6,50 €
daň mestu /KTX/ 1,-- €
-------------
SPOLU 14,--€ /noc
ak ste členmi ČHS al. ostatné 7,50 €/noc
poplatok za prádlo jednorázovo 2,-- €
Raňajky, robíme ich formou bufetu
čaj, káva, prípadne teplé ranajky /prazenica, parky, ham and egs.../ 5,-- €
Večera
/ polievka, hlavne jedlo, napoj - 1 fľ. piva, 2dcl vína, 2 dcl min. vody alebo čaj/ 8,-- €
----------
Polpenzia spolu 13,-- €
Terinka 22E za dobę z wyżywieniem, bez wyżywienia 16, ale po pierwsze trudniej miejsca dostać, a po drugie na jedno wychodzi. Nie wiem, co i na ile honorują
Cena na 1 osobu a noc: ubytovanie 13,--€
clenovia CHS, KST, James, NFI, ÖTK
50% zlava: 6,50 €
daň mestu /KTX/ 1,-- €
-------------
SPOLU 14,--€ /noc
ak ste členmi ČHS al. ostatné 7,50 €/noc
poplatok za prádlo jednorázovo 2,-- €
Raňajky, robíme ich formou bufetu
čaj, káva, prípadne teplé ranajky /prazenica, parky, ham and egs.../ 5,-- €
Večera
/ polievka, hlavne jedlo, napoj - 1 fľ. piva, 2dcl vína, 2 dcl min. vody alebo čaj/ 8,-- €
----------
Polpenzia spolu 13,-- €
Terinka 22E za dobę z wyżywieniem, bez wyżywienia 16, ale po pierwsze trudniej miejsca dostać, a po drugie na jedno wychodzi. Nie wiem, co i na ile honorują
luknij na moje panoramy i galerie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie, wysokie koszty związane z położeniem. Do Popradzkiego wszystko jest dowożone samochodem a do Terinki wszystko prócz wody trzeba wnieść na plecach. Zapewne zauważyłeś w USA, że wszystkie towary zrobione ręcznie są znacznie droższe i to nikogo nie dziwi.mefistofeles pisze: Toż to istny rozbój.
Chcesz sobie skrócić drogę na Lodowy o jakiieś 3 godziny minimum (w zejściu i wejściu), trudno i darmo, musisz bulić!
Dodatkowo trzeba jeszcze wybulić za sam fakt przebywania w okolicy Mira, toż to największy oryginał w całych Tatrach.
Ergo sumując - Terinka jest niesłychanie tania.
PS.
Tak na marginesie - sprawdź ile kosztuje nocleg w podobnie położonych schroniskach w Alpach austriackiech, niemieckich, francuskich, włoskich i szwajcarskich.
A tak w ogóle gdzie jest napisane, że turystyka górska jest rozrywką tanią, łatwą i przyjemną. Toż to normalny masochizm a za dewiacje wszedzie trzeba płaciić straszliwe pieniądze. Panienka w skórzanym bikini, z pejczem i łańcuchami oraz kajdankami, którymi Cię przymocuje do łóżka a następnie oćwiczy kosztuje znacznie więcej niż taka normalna, przyzwoita dziewczynka. Chcesz mieć tanio to jedź do lasu na grzyby, choć przy dzisiejszych cenach benzyny i to nie najtańsze.
Jestem gorszego sortu...
Ceny w Euro ale i zarobki w tej samej walucie. Dziwisz się, że Polakowi zarabiającemu często marne złotówki wydaje się to drogo? Jak sobie Szwajcar przyjedzie do Murowańca to nasze ceny będą dla niego śmiesznie małe. Natomiast my Polacy(przynajmniej spora większość) wiecznie zwiedzamy te EUROpejskie góry jak żebracy, nocując w namiotach, na podłogach i zazwyczaj bez schroniskowego wyżywienia. Wielokrotnie widziałam naturalny podział w schroniskach na wschodnią i zachodnią Europę. Jak "państwo" zasiada do biesiadowania to "biedota" musi ustąpić miejsca i stać po kątach, czekając cierpliwie aż "państwo" łaskawie zwolni ławy, często zostawiając po sobie chlew na stołach. Tak, może i to jest niby normalne-zapłacili to im się należy ale niekoniecznie łatwo jest się z tym pogodzić.Janek pisze:Tak na marginesie - sprawdź ile kosztuje nocleg w podobnie położonych schroniskach w Alpach austriackiech, niemieckich, francuskich, włoskich i szwajcarskich.
Ostatnio zmieniony czw 07 lip, 2011 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
A to jest jakby całkowicie inne zagadnienie. Jednakowoż sprawa jakby się jednak normalizuje. W latach 70-ych średnia płaca Polaka przeliczona na dolary po kursie czarnorynkowym (bo żaden inny praktycznie nie wchodził w grę) wynosiła ok. 30$, jednakowoż za nią W KRAJU szło się utrzymać. Jednocześnie z tymi samymi dolarami w Alpach to było już na pograniczu śmierci głodowej. W dodatku wywóz tych dolarów z kraju był nielegalny. Dzisiaj średnia płaca Polaka oscyluje koło 1000$ a korzystanie z tej waluty jak najbardziej legalne, nie trzeba "zielonych" kryć w majtkach czy butach tylko się wyciąga kartę lub idzie do bankomatu. Jest postęp? Chyba tak.Szarotka pisze:Ceny w Euro ale i zarobki w tej samej walucie. Dziwisz się, że Polakowi zarabiającemu często marne złotówki wydaje się to drogo? Jak sobie Szwajcar przyjedzie do Murowańca to nasze ceny będą dla niego śmiesznie małe. Natomiast my Polacy(przynajmniej spora większość) wiecznie zwiedzamy te EUROpejskie góry jak żebracy, nocując w namiotach, na podłogach i zazwyczaj bez schroniskowego wyżywienia.
Szermujemy tymi cenami w Euro i zarobkami w złotówkach ale - ja za swoje mieszkanie 65 m. kwadrat. płacę ok. 200$ (w przeliczeniu). Ile bym musiał zapłacić w Niemczech czy Francji ? Lepiej nawet nie myśleć bo głowa zaboli. To też trzeba brać pod uwagę.
Wracając do gór - w obrębie RWPG wcale też nie było lepiej Jadąc na przepustkę konwencyjną w Tatry Słowackie otrzymywałem taki przydział koron, że jak wykupiłem noclegi w schronisku lub na kwaterze a na wyżywienie nie zostawało prawie nic i trzeba było "kombinnować". Dziś mogę legalnie wymienić dowolną kwotę a kwestia czy mnie na to stać jest jakbby odrębna.
Powiedzmy, że i tego i tego. Same korzyści - jak się jako tako znasz na grzybach to się nie strujesz a syfa na bank nie złapiesz, w dodatku obiad za cenę gazu zużytego na ugotowanie. Aby zebrać jakąś rozsądną ilość się nachodzisz po lesie do upojenia a więc korzystny dla zdrowia wysiłek fizyczny ten sam a koszty dojazdu znacznie mniejsze. Nastrój w lesie też sympatyczny, ptaszki śpiewają, nikt klamotów na łeb Ci nie spuszcza, odpoczynek psychiczny murowany. A zataem powtarzam - turystyka górska nigdy tania nie była, nie jest i nie będzie, ekonomii nie oszukasz.krzymul pisze:Grzyby zamiast .... panienki czy Terinki ?
Jestem gorszego sortu...
Janku, proste porównanie:Janek pisze:Szermujemy tymi cenami w Euro i zarobkami w złotówkach ale - ja za swoje mieszkanie 65 m. kwadrat. płacę ok. 200$ (w przeliczeniu). Ile bym musiał zapłacić w Niemczech czy Francji ? Lepiej nawet nie myśleć bo głowa zaboli.
zarobek 1600E, cena noclegu 16E, cena 1l paliwa 1,5E
zarobek 1600zł, cena noclegu 16E=64zł, cena 1l paliwa 1,5E=6,20zł
Chyba jest różnica?
Więc gdyby przy naszych zarobkach nocleg w przeliczeniu kosztował 16zł a litr paliwa 1,5zł to bylibyśmy jak te paniska i moglibyśmy się bujać po alpejskich schroniskach z all inclusive
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Nie - nie wolno takich przeliczeń przeprowadzać na dwóch, trzech pozycjach, trzeba brać cały koszyk.Szarotka pisze:Janku, proste porównanie:
zarobek 1600E, cena noclegu 16E, cena 1l paliwa 1,5E
zarobek 1600zł, cena noclegu 16E=64zł, cena 1l paliwa 1,5E=6,20zł
Chyba jest różnica?
Więc gdyby przy naszych zarobkach nocleg w przeliczeniu kosztował 16zł a litr paliwa 1,5zł to bylibyśmy jak te paniska i moglibyśmy się bujać po alpejskich schroniskach z all inclusive
Nie twierdze, że sytuacja finansowa polskiego turysty w Alpach jest miodowa, zapewne jest jej do niej daleko, ale w stosunku do tego absurdu cenowo - politycznego z lat przed 1989 rokiem zmiana jest olbrzymia. Dzisiaj nikogo nie dziwi, że ktoś jedzie w Alpy, dzisiaj raczej dziwi to, że mając np. informację o jego doświadczeniu górskim, że tam jedzie. Znając nasze polskie zapędy i zamiłowania do rozmaitych Samosierr powiedziałbym, że nawet ten znaczny nadal koszt niejednemu ratuje życie, bo gdyby to było takie taniutkie, to niejeden prosto z Giewontu i OP by leciał na Matternhhorn i wtedy takie znaczki ['] by się tu pojawiały po kilka w ciągu dnia. Jeśli tak prześledzić polskie wypadki w Alpach w ciągu ostatnich lat, to w przypadku większości z nich można powiedzieć jedno - "przerost ambicji i chęci ponad możliwości'. No i jeszcze jedno - dawniej ginęli asy ale na drogach klasy najwyższej, bo zabrakło im łutu szczęścia lub o jakieś promile przekroczyli swoje umiejętności, dzisiaj giną ludzie zupełnie nieznani i na drogach o trudności najwyżej przeciętnej. Powiedziałbym, że to taka dziecięca choroba polskiej turystyki wysokogórskiej, taka odra czy wietrzna ospa, którą trzeba przejść aby dorosnąć.
Jestem gorszego sortu...
Podejrzewam, że nawet przy pełnym koszyku 1600zł nigdy nie będzie tyle samo warte co 1600EJanek pisze:Nie - nie wolno takich przeliczeń przeprowadzać na dwóch, trzech pozycjach, trzeba brać cały koszyk.
Tu pełna zgoda.Janek pisze:ale w stosunku do tego absurdu cenowo - politycznego z lat przed 1989 rokiem zmiana jest olbrzymia
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."



