Takiej przewodnicy nie pokazują.


























iśćAgaar pisze:Jak uniknąć dzikich tłumów?
a na glównych placach i tak nie da się uniknąć kumulacji.Janek pisze:Trasą po której nie prowadzą wycieczek:
Ha! Gondole i motorówki są wszędzie. Kościołów jednak mniej niż w Krakowie. Obdrapanych murów nie brakuje, nawet na Placu Św. Marka, a pajęczyny kabli elektrycznych na elewacjach pobudzają do przemyśleń, że chyba nasza Straż Pożarna i Inspekcja Budowlana mocno przesadza - wedle naszych przepisów Wenecja powinna się już dawno spalić a jakoś nie płonie.Agaar pisze:Chcę skoczyć na 1 dzień. Nie interesują mnie muzea, kościoły, gondole itp.
Bardziej puste uliczki, obdrapane mury i ludzie miejscowi - wszystko co składa się na klimat miejsca, a wyklucza to dziki tłum z aparatami.
Wstępne plany. Nie wiem czy się da w ten sposób zwiedzić miasto.
Takie jak na zdjęciach wyżej - jak najbardziejJanek pisze:Ha! Gondole i motorówki są wszędzie.
Nie wychodzą z domu z obawy przed turystami?Janek pisze:Z ludźmi miejscowymi raczej kłopot - jeśli już to raczej w sklepach i restauracjach jako obsługa.
Ostatecznie niech będzie, byle na końcu i na krótko.Janek pisze:Nie obawiaj się zabładzenia, gdziekolwiek pójdziesz to i tak trafisz w końcu na Plac Św. Marka.
Ile mniej więcej euro? Jak długo to trwa?Janek pisze:warto wydać kilka euro i przejechać się vaporetem przez cały Grand Canal.
Trasa vaporetu (tramwaju wodnnego) od Ferovia (dworzec kolejowy) - Plac św. Marka - przejazd trwa ok. 30 minut więc wystarczy bilet na 1 godzinę (taki jest najniższy wymiar) - koszt. ok 10 euro, ale są rozliczne zniżki, szczególnie studenckie (a więc koniecznie zabierz legitymację). Na piechotę szybkim krokiem i o ile nie zaczniesz kluczyć po uliczkach (a o to łatwo) jakieś 50 min. do 1 godziny. W Wenecji nie wolno się spieszyć, chodząc wolno zobaczysz więcej, szczególnie to, na czym, jak się zorientowałem, najbardziej Ci zależy.Agaar pisze:Janek napisał(a):
warto wydać kilka euro i przejechać się vaporetem przez cały Grand Canal.
Ile mniej więcej euro? Jak długo to trwa?
Źle zrozumiałaś - centrum historyczne Wenecji zostało w znacznym stopniu opuszczone przez dawnych mieszkańców - w ich dawnych domach są hotele, niezliczona ilość pensjonatów, kwater, punktów handlowych itp - trochę podobnie jak w centrum Krakowa. Mieszkańcy Wenecji tam nie mieszkają, oni tam pracują, wenecjanie raczej mieszkają na stałym lądzie, czyli w Sestre. Na lagunie po obu stronach Canale Grande mieszkają nieliczni bardzo bogaci. Tacy "normalni" mieszkają tylko w tej części laguny co rozciąga się w sąsiedztwie dworca kolejowego, tam normalny turysta raczej nie trafia a jeśli już to raczej przypadkiem.Agaar pisze:Nie wychodzą z domu z obawy przed turystami? Nie muszę z nimi rozmawiać, zresztą byłoby ciężko, bo u nich kiepsko z angielskim, a włoskiego nie umiem. Natomiast fajnie jest zobaczyć choć trochę jak żyją, np. siedzą na ławeczce i rozmawiają. Wystarczy.
Oj, nie masz racji - elewacja Bazyliki, Pałacu Dożów oraz placu św. Marka to jest coś, czego się nie zapomina a i tam około godz. 12-ej możesz trafić (nie zawsze jest) na zalanie placu przy przypływie. Ja w jeden dzień miałem koło 15 cm i trzeba było zdejmować buty, natomiast w drugi w ogóle. Zresztą nie bój się tłumu turystycznego - jest niezwykle malowniczy i zróżnicowany, Wenecję zwiedzają nie tylko zmanierowane mieszczuchy a chyba najwięcej jest takich jak Ty czyli studentów z całego świata, szczególnie dużo jest zakochanych par a uliczki Wenecji to w dużym stopniu jeden wielki hapenning.Agaar pisze:Ostatecznie niech będzie, byle na końcu i na krótko