Trochę sobie pojeździłem - zgadywanka

W kraju i na świecie - byliśmy, widzieliśmy, polecamy.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Trochę sobie pojeździłem - zgadywanka

Post autor: Janek »

Trochę ostatnio sobie pojeździłem, ale zupełnie zapomniałem gdzie, wiem tylko, że byłem w sześciu miejscach i stąd jest sześć zagadek. Może ktoś mi pomoże odgadnąć te miejsca, za co z góry dziękuję. Skleroza to jednak straszna przypadłość… 

Zagadka 1

1.
Obrazek
2.
Obrazek
3.
Obrazek
4.
Obrazek
5.
Obrazek
6.
Obrazek
7.
Obrazek

8.
Obrazek


Zagadka 2

9.
Obrazek

10.
Obrazek

11

Obrazek
12.
Obrazek
13.
Obrazek
14.
Obrazek
15.
Obrazek
16.
Obrazek
17.
Obrazek
18
Obrazek

Zagadka 3

19,
Obrazek
20.
Obrazek
21.
Obrazek
22.
Obrazek
23.
Obrazek
24,
Obrazek
25.
Obrazek


Zagadka 4

26.
Obrazek
27.
Obrazek
28.
Obrazek
29.
Obrazek
30.
Obrazek
31.
Obrazek


Zagadka 5

32.
Obrazek
33.
Obrazek
34.
Obrazek
35.
Obrazek
36.
Obrazek
37.
Obrazek


Zagadka 6

38.
Obrazek
39.
Obrazek
40.
Obrazek
41.
Obrazek
42.
Obrazek
43.
Obrazek
44.
Obrazek
45.
Obrazek
46
Obrazek
47.
Obrazek
48.
Obrazek
49.
Obrazek
50.
Obrazek
51.
Obrazek
52.
Obrazek
53.
Obrazek
54.
Obrazek
55.
Obrazek
56.
Obrazek

Dziękuję za spełnienie prośby i pozdrawiam
Obrazek
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Hm.... szósta to może jakiś Bornholm.
Druga skojarzyła mi się z Jastrzębią Górą.

A tak w ogóle to okolice wyspy Uznam po stronie niemieckiej i polskiej ( Świnoujście ), może też wyspa Wolin, być może, że na pierwszej to okolice Łeby.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Hm.... szósta to może jakiś Bornholm.
Zgadza się - Bornholm
krzymul pisze:Druga skojarzyła mi się z Jastrzębią Górą.
Nie, totalna pomyłka
krzymul pisze:A tak w ogóle to okolice wyspy Uznam po stronie niemieckiej i polskiej ( Świnoujście ), może też wyspa Wolin, być może, że na pierwszej to okolice Łeby.
Ciepło, ale może trochę dokładniej... :P
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

1 - na pierwszym zdjęciu widać Rowokół, więc Słowinski Park Narodowy
2. Rozewie?
3. Nie wiem
4. Świnoujście
5. Nie iwem
6. Bornholm
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:1 - na pierwszym zdjęciu widać Rowokół, więc Słowinski Park Narodowy
Zgadza się - konkretnia zachodnia część czyli Wydma Łącka
mefistofeles pisze:2. Rozewie (tylko tu byłem)
Nie, od kiedy na Rozewiu jest wapienny klif? Pomogę - święte miejsce słowiańszczyzny
mefistofeles pisze:3. Nie wiem
Na jednym zdjęciu jest górna część pomnika z herbem DDR, poniżej jest żołnierz radziecki (brak na zdjęciu, bo mi się nie chciało zmieniać obiektywu)
mefistofeles pisze:4. Świnoujście
Zgadza się
mefistofeles pisze:6. Bornholm
Zgadza się. Rejs obrzydliwy, 5 stopni w skali Beuforta, 3/4 pasażerów większość czasu rejsu trzymało woreczek foliowy pod gębą i go używało, ja jakoś nie...
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Druga - wyspa Wolin
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:Druga - wyspa Wolin
Nie, miejscowość Wolin (Jomsbork) nie była świętym miejscem Słowiańszczyzny, wg. jednych historyków była raczej miastem kupców, wg. innych normańskich zbójów.
Niedaleko tego miejsca wg. niekórych historyków król norweski Olaf Trygvasson przegrał bitwę i zginął w 1000 roku.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Olaf Trygvasson
Rugia?
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Rugia?
Ano Rugia. Konkretnie klif "Królewskie Skały" w Narodowym Parku Jasmund koło Sassnitz. Na przylądek Arkona (gdzie była sławna świątynia Światowida) nie dotarliśmy z braku czasu - wszystko w jeden dzień - prawie 800 km.

PS.
Moi towarzysze na zdjęciu 44 - pani w 6 miesiącu, chłopiec 8 lat.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:prawie 800 km.
Janek pisze:pani w 6 miesiącu,
Szacunek. My się od 5 miesiąca nie wypuszczaliśmy dalej jak 100km od domu.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Szacunek. My się od 5 miesiąca nie wypuszczaliśmy dalej jak 100km od domu.
Mówiąc szczerze nie było to najrozsądniejsze, ale dziewczyna jest twardzielką, przewodnikiem beskidzkim, a do Koszalina mieli blisko 700 km, w sumie ok. 2700 km w ciągu tygodnia.
Polecam wszystkim Rugię - jest przepiękna. Dziwne, że w Polsce tak mało znana - przecież to było łatwo dostępne NRD. Aby zobaczyć tam wszystko godne zwiedzenia trzeba conajmniej 3 dni.
Bornholm jest też kapitalny. Najlepiej rowerem - trasa dookoła wyspy to około 150 km. Koszt rejsu w obydwie strony (z Kołobrzegu) to 180 zł i jakaś mniejsza opłata za rower, obfitość campingów. Jedna strona wyspy to kamieniste zatoczki i klify, druga - wspaniałe plaże z bielutkim piaskiem, wszędzie czyściutko, jak to w skandynawskim kraju.

Za kilkanaście dni podam linki do Picasy z większą ilością zdjęć.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Wow, Janek byłeś na Bornholmie? :D Jak wrażenia? Strasznie miło jest zobaczyć zdjęcia z miejsc w których się było. :D

Zapraszam:
viewtopic.php?p=161850&highlight=bornholm#161850

Zapłaciłeś tylko 180zł za rejs od osoby w obie strony? My płaciliśmy po 280( z rowerem) :think:
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Szarotka pisze:Jak wrażenia?
W niedzielę 26 czerwca wieczorem zawitali u mnie goście - para przewodników beskidzkich z pod Bielska, Aśka i Maciej, oraz Staś, 8-letni synek Aśki. Przywożąc informację, że na piątek zarezerwowali bilety na katamaran na Bornholm. W oczekiwaniu na tą wyprawę, tak dla zabicia czasu i aby nie siedzieć tylko na plaży, robimy dwie kolejne wyprawy na wydmy łebskie w Słowińskim Parku Narodowym - pierwsza na Wydmę Łącką (to ta bliższa Łebie) oraz na Wydmę Czołpińską i do skansenu w Klukach. Pomiędzy wyprawami wydmowymi drobny wypad na Rugię (wyjazd 5 rano, 408 km do Sasnitz, potem na parking przy Parku Narodowym Jasmund, stamtąd autokarem do Muzeum parkowego przy klifie "Wieże królewskie"- nawiedzała go m. in. królowa angielska Wiktoria, jest obelisk, na Altenkirchen czyli przylądek Arcona niestety brakuje czasu, w drodze powrotnej Straslund, Wolgast i Świnoujśćie - w domu około 1 w nocy, pozostaje dla mnie tajemnicą jak to wytrzymuje Aśka, która jest w 6 miesiącu, ale widać można).
Piątek - komórka nastawiona na hałaśliwy sygnał budzi mnie o 4 rano - koszmar! - nie pamiętam już kiedy wstawałem o takiej porze. Ale trudno, na stronie Żeglugi Kołobrzeskiej stoi jak byk, że należy być w porcie najpóźniej o 6 rano (z pod mojego domu do parkingu przy porcie równe 49 km, czyli prawie godzina jazdy. Niestety łazienka jest jedna a osób cztery, co w efekcie powoduje, że na śniadanie pozostaje mało czasu - kawa i skibka chleba muszą wystarczyć, ale mamy kanapki sporządzone poprzedniego wieczoru. Prawdopodobnie ta powściągliwość w jedzeniu będzie dla nas zbawienna.
Katamaran ma podobno komplet pasażerów, ale ostatnie miejsca sprzedawano jeszcze rankiem, Obok nas trzy stoliki zajmuje jakieś rozbawione towarzystwo - 12 osób. Statek jeszcze stoi a oni zamawiają w barze obfite śniadanie, kawę, piwo. Gdy statek odpływał zaczyna siąpić deszcz. Kilka minut wszystko w normie a potem zaczyna bujać. Ci co sobie podjedli inaugurują widowisko, całe szczęście, że ktoś z załogi dostarczył na wszystkie stoliki woreczki plastikowe. Okazuje się, że trafić do takiego woreczka to duża sztuka, leci więc i na stoliki, podłogę itd a jeden pan nawet wycelował za kaloryfer. Obsługa statku uwija się jak w ukropie. Mają wielki odkurzacz (a raczej odrzygacz), z możliwością natrysku ciepłej wody i starają się jakoś nadążyć potrzebom, które zresztą rosną w postępie geometrycznym. Nigdy nie sądziłem, że choroba morska może powodować takie spusztonie. Niedaleko nas siedzi taki wesoły młody grubas, tak na oko z 120 km, jeszcze przed chwilą dowcipkował z swoich towarzyszy a teraz nagle wstrząsa nim paroksyzm i z jowialnego grubaska robii się smutna kupka tłuszczu a jego koszulka polo coś zmienia kolor od potu. Aśka za poradą lekarza z sąsiedniego stolika kładzie się na takiej półokrągłej kanapie, Staś też a Maciej siedzi pośrodku i asekuruje obydwoje aby nie spadli, sam też nie wygląda najlepiej i co jakiś czas jakby blednie. A mnie nic, czyżby stare roczniki podobnie jak wino były najlepsze, muszę toczyć tylko walkę aby fotel, na który siedzę, nie przymocowany niestety do podłogi, nie wyprawiał się wraz ze mną w dalekie podróże - "stanowisko asekuracyjne" to stół mocowany do podłogi, niestety chwyty dość kiepskie. Z głośnika płynie informacja, że jest prawie 5 stopni w skali Beauforta, ale mamyy być dobrej myśli bo jak się "schowamy" za wyspę to będzie znacznie lepiej. Kiedy to nastąpi? Nawet dość szybko - za godzinę i 50 minut. :P . Pan kapitan radzi też aby ograniczyć poruszanie się po statku a jeśli już to jest konieczne to "należy się trzymać stałych elementów statku". No to się ograniczam, tylko ten nieszczęsny wielki poranny kubek kawy jednakowoż w końcu zmusza mnie do drobnej wyprawy. Łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować, zwłaszcza dlatego, że aby dojść do toalety trzeba przejść przez spore "lodowe plateu", czyli parkiet tzw. dyskoteki, gdzie przytrzymać się można jedynie... powietrza. No ew. na czworakach, ale to nie byłaby "wspinaczka klasyczna" a do "sztucznych ułatwień" zawsze miałem obrzydzenie. Narazie stoję i patrze jak to robią inni. Najlepiej radzii sobie obsługa, dochodzę do wniosku, że chyba są dobrzy w jeździe na snowboardzie, bo wykonują podobne ruchy. Inni radzą sobie jak potrafią, gdyby to obserwował jakiś trener od jazdy figurowej na lodzie to prawdopodobnie by zaowocowało to nowymi figurami. Bywają też upadki... W końcu ruszam - jak podczas najbliższej transmisji z mistrzostw świata lub Europy w jeździe figurowej na lodzie usłyszycie Państwo, że soliistka lub solista wykonał "potrójnego Janka" to będzie to oznaczać, że ten trener tam jednak był...
Na kilka minut przed dopłynięciem do portu się uspokaja i nawet się odważam na wyjście z aparatem na odkryty górny pokład aby zrobić kiilka zdjęć i przy okazji poczuć się trochę jak Kolumb... Po zejściu z trapu mam wielką ochotę aby ucałować ziemię duńską ale jakoś się powstrzymuję...
Zwiedzanie wyspy w ramach 5-godzinnej wycieczki autokarowej, nie opisuję tego bo Szarotka zrobiła to lepiej a z racji roweru obejrzała więcej. Moje miejsce w autokarze jest pośrodku zaraz za kierowcą i mam "prospekt" jedynie przez przednią szybę, co trochę utrudnia robienie zdjęć, boczne "okuupują" dwóch facetów z kamerami filmowymi i zasłaniają je dokumentnie. W dodatku pośroku przez szybą stoi taki dinkst z dwóch drutów o średnicy fi 5 mm, diabli wiedzą do czego mający służyć, całe szczęściie, że moje tele ma 150 mm i coś mi się tam jednak udaje wyszukać do sfocenia przez wolną od przeszkód powierzchnię szyby. Powiem jedynie tylko to, że ten wędzony śledź jest cholernie smaczny i to, że przybysza z Polski mogą zdenerwować elewacje bez skazy i daremne poszukiwania choćby jednego śmiecia na ulicy lub drodze oraz płoty wyglądające jak by je wczoraj ustawiono - obrzydliwe czyścioszki z tych cholernych Duńczyków, pewnie nie wiedzą, że brud uszlachetnia i dodaje uroku krajobrazowi, szczególnie w Włoszech i Francji.
Zamek Hammerskus trochę mnie rozczarowuje - ponoć największy w całej Skandynawii a taki jakiś niewielki - no cóż, w średniowieczu Skandynawia słynęła z ubóstwa... i gdzie im tam do naszych lub węgierskich magnatów. Do Spiskiego Zamku mu daleko...
Po powrocie na statek słyszymy, że prognoza jest znacznie lepsza i podróż będzie przebiegać znacznie lepiej, oczywiście tylko dla tych co płynęli rano... Mimo tych optymistycznych przewidywań trochę udoskonaliłem ewolucję o nazwie "potrójny Janek" i z prawdziwą ulgą kilka minut po 23-ej przywitałem ojcysty brzeg. Ale nie żałuję... No i się zastanawiam nad... kupnem roweru. Tylko czy ja jeszczę potrafię na nim jeździć???

PS.
Polecam Rugię - to jest prawdziwa "bomba"! Dziwię się, że wśród Polaków prawie całkiem nieznana a przecież to było łatwo dostępne NRD. Ale tam trzeba pojechać na kilka dni bo jest co zobaczyć, ja zaledwie liznąłem...

PS2.
Zapłaciłem tylko 170 zł, jeśli nie wierzycie to zrobię skan biletu. Może przewóz roweru jest kosztowny?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Dla mnie też podróż katamaranem była najmniej przyjemna. Na szczęście przezornie rano nic nie jadłam i łyknęłam aviomarin, choć może faktycznie lepiej byłoby chlapnąć sobie conieco w celu oszukania błędnika ;) Dzień przed powrotem(byliśmy tydzień) strasznie wiało i baliśmy się, że prom nie wypłynie.
Samą wyspą jestem naprawdę zauroczona i faktycznie polecam jej zwiedzanie na rowerze-warto. Nie polecam jednak bazy noclegowej w stolicy Ronne. My miałyśmy spokojny i bardzo przyjemny camping na plażach Dueodde.
Janek pisze:Zapłaciłem tylko 170 zł, jeśli nie wierzycie to zrobię skan biletu
Nie ma takiej potrzeby, wierzę :) Wydaje mi się, że cena roweru w 1 stronę to było 30zł. Może po prostu cena biletu w połączeniu z opłatą za wycieczkę autokarową jest tańsza lub po prostu takie były ceny, gdy płynęłam.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ