GSZB
GSZB
Witam.
Planuję w wakacje przejście z kumplem Głównego Szlaku Beskidzkiego. Chcemy wystartować z Węgierskiej Górki, pomijając Beskidy Śląskie. Czy macie jakieś porady, wskazówki? Na co uważać? Czy ktoś już się tym parał, miał to za sobą? Ile czasu może to zająć? Czy14 dni jest czasem nie przyjętym zbyt optymistycznie? Zaproponowalibyście jakiś specjalny trening przed tym?(w dziale "trening" są tylko luźne dewagacje o formach biegania i "rowerowaniu":)) Z góry dzięki za rady, pozdrawiam - Marek.
Planuję w wakacje przejście z kumplem Głównego Szlaku Beskidzkiego. Chcemy wystartować z Węgierskiej Górki, pomijając Beskidy Śląskie. Czy macie jakieś porady, wskazówki? Na co uważać? Czy ktoś już się tym parał, miał to za sobą? Ile czasu może to zająć? Czy14 dni jest czasem nie przyjętym zbyt optymistycznie? Zaproponowalibyście jakiś specjalny trening przed tym?(w dziale "trening" są tylko luźne dewagacje o formach biegania i "rowerowaniu":)) Z góry dzięki za rady, pozdrawiam - Marek.
ok, może nieco za bardzo pojechałem/przesadziłem.
Co do rad: chciałem zapytać o jakieś suugestie jak rozplanować etapy(miejsca biwakowe,idziemy w oparciu o namiot),gdzie są większe podejścia,itp. Ćwiczycie coś przed takimi etapami? Dla mnie będzie to rower i piłka nożna(ta druga intensywnie), próbowałem biegów górskich,ale to dla mnie za duży hardcor,nogi więdną jakbym niósł wujka na barana:)Marsze po schodach z obciążeniem?
Co do rad: chciałem zapytać o jakieś suugestie jak rozplanować etapy(miejsca biwakowe,idziemy w oparciu o namiot),gdzie są większe podejścia,itp. Ćwiczycie coś przed takimi etapami? Dla mnie będzie to rower i piłka nożna(ta druga intensywnie), próbowałem biegów górskich,ale to dla mnie za duży hardcor,nogi więdną jakbym niósł wujka na barana:)Marsze po schodach z obciążeniem?
Jedziesz w góry i chodzisz.
Jeśli chcesz mieć lepszą kondycję, to najlepsze jest bieganie, ale systematyczne. Rower też pomaga.
Są zwolennicy biegania po górach bez oglądania się
ale większość tras w polskich górach zrobisz bez większego przygotowania. Jak się zmęczysz i nie masz ochoty dalej iść, a pić piwo, to rozbijasz namiot i tyle. 
Są zwolennicy biegania po górach bez oglądania się
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Akurat przy piłce dość się nabiegam, a jeszcze mi się nie zdarzyłożebym po paru dniach hardcorowego "górowania" zakwasów nie miał:)) więc to chyba nie to samo.Pewnie masz rację że trzeba wybrać sięi chodzić ale nie zawsze się ma warunki. dlatego myślałem o czymś zastępczym,bo to nie będzie zwykła trasa zawoja-babia-zawoja.
Jak nie przesadzisz pierwszego dnia to zakwasów nie będzie. 
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
heheh dzięki, ale ostatnio ruda raczej biega tylko po sklepowych półkach, a nie po górachświster pisze:Pewnie niejeden kozak taki jak Ty musiałby z daleka oglądać plecak np Rudej
W każdym razie co do samego szlaku: jest on owszem długi, ale tak naprawdę jest to jego najtrudniejszy element. Pewnie gdybym połączyła w całość trasy, które zrobiłam w Beskidach, to miałabym przemierzony Główny Szlak Beskidzki. Niestety nie udało mi się wygospodarować na tyle czasu, żeby wreszcie przejść tę trasę od początku do końca.
Ale jak pogoda Ci dopisze i będzie wszystko ok ze zdrowiem itd. to powinieneś spokojnie dać radę




