O zgrozo....
O zgrozo....
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
"Nie dalej niż dwa tygodnie temu w Dolinie Lejowej złodzieje okradli taterników ze sprzętu wartego ok. 10 tysięcy złotych, który ci na chwilę zostawili w szałasie."
Zostaw teraz część rzeczy pod ścianą... Przyjdzie taki i zwinie.
Wiem, że dość często giną kijki trekkingowe i lepiej ich nigdzie nie zostawiać. Tylko nie wiem czy to bardziej przez pomyłkę ktoś weźmie czy faktycznie kradną.
Zostaw teraz część rzeczy pod ścianą... Przyjdzie taki i zwinie.
Wiem, że dość często giną kijki trekkingowe i lepiej ich nigdzie nie zostawiać. Tylko nie wiem czy to bardziej przez pomyłkę ktoś weźmie czy faktycznie kradną.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Kiedyś idąc na coś w Staroleśnej zostawiliśmy butelkę wody pod kamieniami przy szlaku na powrót, ale że wróciliśmy inną drogą, to butelka została.
Po roku, gdy znowu tamtędy szliśmy ze zdziwieniem, butelka była na swoim miejscu tyle, że do połowy upita (no i nieładnie wyglądała)
Po roku również znalazłem pod Lodowym pół kijka, który poleciał mi rok wcześniej.
Czyli to nie przypadek, że chłam leży latami, a wartościowy sprzęt znika. W takie "genialne" pomyłki i zamiany nie wierzę. Znikają narty, znika sprzęt i to głónie tam, gdzie się przewiną rodacy. Naród cwaniaczków i złodziei - niestety
Po roku, gdy znowu tamtędy szliśmy ze zdziwieniem, butelka była na swoim miejscu tyle, że do połowy upita (no i nieładnie wyglądała)
Po roku również znalazłem pod Lodowym pół kijka, który poleciał mi rok wcześniej.
Czyli to nie przypadek, że chłam leży latami, a wartościowy sprzęt znika. W takie "genialne" pomyłki i zamiany nie wierzę. Znikają narty, znika sprzęt i to głónie tam, gdzie się przewiną rodacy. Naród cwaniaczków i złodziei - niestety
luknij na moje panoramy i galerie
Ja wsiadajęc do busa na Łusej zostawiłem kijki oparte o murek, gdy po 10 min. jazdy zorientowałem się, wysiadłem i wsiadłem w busa powrotnego... kijków już nie było.
Raczej ktoś kto wziął, to na pewno nie przez pomyłkę.
Aparatu pilnuję jak oka w głowie, bo jakoś nie dowierzam współczesnej braci tatrzańskiej. Drzewiej w Tatrach bywało inaczej....
Aparatu pilnuję jak oka w głowie, bo jakoś nie dowierzam współczesnej braci tatrzańskiej. Drzewiej w Tatrach bywało inaczej....
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Co do aparatów wystarczy tylko zerknąć na ogłoszenia w schroniskach ilu ludzi tego szuka o nagrodach za ewentualne odnalezienie nie wspomnę.krzymul pisze: Aparatu pilnuję jak oka w głowie, bo jakoś nie dowierzam współczesnej braci tatrzańskiej. Drzewiej w Tatrach bywało inaczej....
Przypominam sobie historyjkę kolegi który wraz z pewną grupą był na Borneo lub w drodze na Kilimandżaro (nie pamiętam) i tam podczas odpoczynku jeden z uczestników zostawił aparat (bardzo drogi) na kamieniu, podleciała małpa i buch z aparatem w zarośla
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Zostawiłam rękawiczki w toalecie w "schronisku" na Kitzsteinhornie. Wróciłam po 5 minutach i....po rękawiczkach.
Więc nie tylko w Tatrach zdarza się zabrać nie swoje.
Co do artykułu-zabrzmi naiwnie ale jadąc w Tatry nie myślałam nigdy o tym że w górach może mnie ktoś okraść.
W Zakopcu to i owszem,ale w górach????
Chyba pozostaje mi skomentować ten artykuł, tytułem wątku:
Więc nie tylko w Tatrach zdarza się zabrać nie swoje.
Co do artykułu-zabrzmi naiwnie ale jadąc w Tatry nie myślałam nigdy o tym że w górach może mnie ktoś okraść.
W Zakopcu to i owszem,ale w górach????
Chyba pozostaje mi skomentować ten artykuł, tytułem wątku:
krzymul pisze:O zgrozo....
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
krzymul pisze:Ja wsiadajęc do busa na Łusej zostawiłem kijki oparte o murek, gdy po 10 min. jazdy zorientowałem się, wysiadłem i wsiadłem w busa powrotnego... kijków już nie było
Znalezione nie kradzioneAsik pisze:Zostawiłam rękawiczki w toalecie w "schronisku" na Kitzsteinhornie. Wróciłam po 5 minutach i....po rękawiczkach
Myślę, że w takich przypadkach ludzie myślą: Szkoda zostawić, bo weźmie ktoś inny i się zmarnuje
Asik pisze:ale jadąc w Tatry nie myślałam nigdy o tym że w górach może mnie ktoś okraść.
W Zakopcu to i owszem,ale w górach????
Asik pisze:a nie lepiej by było oddać np sprzątaczowi
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Mnie okradziono w tą niedzielę na Słowacji.
Zostawiłyśmy z koleżankami samochód na parkingu w lesie, za miejscowością Vricko, obok ośrodka wypoczynkowego i poszły na 9 godz. na wycieczkę w Małą Fatrę, na Kl'ak, a po powrocie okazało się ze pozbyłyśmy się prawie całej zawartości bagażnika.
Nie było tam nic bardzo cennego (pieniądze, dokumenty, aparat foto itd. miałam przy sobie) ale na samą myśl że jakiś ..... będzie spał w moim ukochanym śpiworze - to bym mu .... urwała.
Śpiwór miał 5 lat, był puchowy, trochę już zużyty, ale uwielbiałam go.
Poza tym ukradli mój wprawdzie już 15-letni ale bardzo wygodny ręcznik, który zabierałam na wszystkie wycieczki, bo był duży a bardzo mały po złożeniu i lekki i inne takie mało warte drobiazgi, do których byłam przyzwyczajona i które lubiłam. Np. małe buteleczki na szampon, które zawsze zbieram.
Na szczęście sandały "Tevy" miałam włożone (też w bagażniku) do starej brudnej reklamówki i złodziej ich chyba nie zauważył, w każdym razie ocalały.
Koleżanki odniosły poważniejsze stary - bo zniszczony został zamek od samochodu, a kolejnej koleżance ukradziono klucze od mieszkania i teraz ma dylemat czy wymieniać patentowe zamki.
Pozdrowienia
Basia
Zostawiłyśmy z koleżankami samochód na parkingu w lesie, za miejscowością Vricko, obok ośrodka wypoczynkowego i poszły na 9 godz. na wycieczkę w Małą Fatrę, na Kl'ak, a po powrocie okazało się ze pozbyłyśmy się prawie całej zawartości bagażnika.
Nie było tam nic bardzo cennego (pieniądze, dokumenty, aparat foto itd. miałam przy sobie) ale na samą myśl że jakiś ..... będzie spał w moim ukochanym śpiworze - to bym mu .... urwała.
Śpiwór miał 5 lat, był puchowy, trochę już zużyty, ale uwielbiałam go.
Poza tym ukradli mój wprawdzie już 15-letni ale bardzo wygodny ręcznik, który zabierałam na wszystkie wycieczki, bo był duży a bardzo mały po złożeniu i lekki i inne takie mało warte drobiazgi, do których byłam przyzwyczajona i które lubiłam. Np. małe buteleczki na szampon, które zawsze zbieram.
Na szczęście sandały "Tevy" miałam włożone (też w bagażniku) do starej brudnej reklamówki i złodziej ich chyba nie zauważył, w każdym razie ocalały.
Koleżanki odniosły poważniejsze stary - bo zniszczony został zamek od samochodu, a kolejnej koleżance ukradziono klucze od mieszkania i teraz ma dylemat czy wymieniać patentowe zamki.
Pozdrowienia
Basia
...albo właściciel się zorientuje i wróci po zgubę. Działać trzeba błyskawicznie....ja się zorientowałem po 10 min, Asik po 5-ciu...., a może po prostu wpadły do kibla i poszły!..... w dolinę.Alan pisze:Myślę, że w takich przypadkach ludzie myślą: Szkoda zostawić, bo weźmie ktoś inny i się zmarnuje
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.





