Albowiem wszystko co mówimy, było już kiedyś powiedziane.Szarotka pisze:albo raczej...kogośMariusz pisze:Chodzi o to, że zacytowałem niechcący coś?
Rowerowe pogaduszki
mefistofeles pisze:1345 kcal http://www.endomondo.com/workouts/iRiFGPltydU
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Skończyły mi się trasy dookoła miejsca zamieszkania, w promieniu 70 km musimy jeździć po tym samym w kółko.
Rozwiązania są trzy: albo jechać w jedną stronę pociągiem, jak w Niemczech (nierealne, bo pociągów do mojego miasta przyjeżdża za 3 na dobę z 2 kierunków), albo gdzieś nocować (praca i niepewność pogody tudzież problemy z przechowaniem rowerów), albo mieć więcej znajomych w promieniu ok. 120-150 km od Tomaszowa (nierealne, bo nie mam i za późno ma szukanie)
czyli w niedzielę kolejny raz którąś ze zjeżdżonych do szczętu dróg
ech...
Rozwiązania są trzy: albo jechać w jedną stronę pociągiem, jak w Niemczech (nierealne, bo pociągów do mojego miasta przyjeżdża za 3 na dobę z 2 kierunków), albo gdzieś nocować (praca i niepewność pogody tudzież problemy z przechowaniem rowerów), albo mieć więcej znajomych w promieniu ok. 120-150 km od Tomaszowa (nierealne, bo nie mam i za późno ma szukanie)
czyli w niedzielę kolejny raz którąś ze zjeżdżonych do szczętu dróg
ech...
luknij na moje panoramy i galerie
"wywieźć rowery samochodem" - to rozwiązanie praktykowaliśmy jeżdżąc z dziećmi na Mazury na 2 tygodnie. Na jeden dzień jakoś nie pasuje - albo rower, albo samochód. Już prędzej ktoś by mógł się poświęcić. Rzecz do przemyślenia, ale paliwo drogie, w tę i z powrotem ze 150 zł 
luknij na moje panoramy i galerie
Bardziej miałam na myśli bliższe zamieszkania rejony, czyli podjechać te 70km, zaparkować sensownie auto, zrobić kołeczko i potem wrócić autem. Koszt paliwa mniejszy a i kondycyjnie(rower+auto) myślę, że do zrobieniadagomar pisze:na Mazury na 2 tygodnie. Na jeden dzień jakoś nie pasuje - albo rower, albo samochód. Już prędzej ktoś by mógł się poświęcić. Rzecz do przemyślenia, ale paliwo drogie, w tę i z powrotem ze 150 zł
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
> Skończyły mi się trasy dookoła miejsca zamieszkania
1. Zmień styl. Jeśli jesteś asfalciarz "łowca gmin" to zjedź do lasów i na szutry, jeśli jesteś terenowiec, to wyjedź na asfalty ;]
2. Zmień motywację. Np. zacznij się bawić w geocaching czy coś. ;]
> albo jechać w jedną stronę pociągiem, jak w Niemczech
Eeeee nie tylko w Niemczech. Ja tak często robię na Mazowszu, ale fakt, ż mieszkam 5 km od ruchliwej linii kolejowej W-wa - Małkinia - B-stok. :]
> albo gdzieś nocować (praca i niepewność pogody tudzież problemy z przechowaniem rowerów)
Wyjazd z domu rowerem -> 1 nocleg -> powrót rowerem do domu? To i tak conajmniej 50% jazdy będziesz pedałował po "zjeżdżonym".
> albo mieć więcej znajomych w promieniu ok. 120-150 km
A co to daje?
Myślę, że pozostaje ci dojeżdżanie autem w ciekawe miejsca oddalone od domu max 100 km i robienie z nich pętli zewnętrznych. Ja tak czasem robię i jest fajnie
1. Zmień styl. Jeśli jesteś asfalciarz "łowca gmin" to zjedź do lasów i na szutry, jeśli jesteś terenowiec, to wyjedź na asfalty ;]
2. Zmień motywację. Np. zacznij się bawić w geocaching czy coś. ;]
> albo jechać w jedną stronę pociągiem, jak w Niemczech
Eeeee nie tylko w Niemczech. Ja tak często robię na Mazowszu, ale fakt, ż mieszkam 5 km od ruchliwej linii kolejowej W-wa - Małkinia - B-stok. :]
> albo gdzieś nocować (praca i niepewność pogody tudzież problemy z przechowaniem rowerów)
Wyjazd z domu rowerem -> 1 nocleg -> powrót rowerem do domu? To i tak conajmniej 50% jazdy będziesz pedałował po "zjeżdżonym".
> albo mieć więcej znajomych w promieniu ok. 120-150 km
A co to daje?
Myślę, że pozostaje ci dojeżdżanie autem w ciekawe miejsca oddalone od domu max 100 km i robienie z nich pętli zewnętrznych. Ja tak czasem robię i jest fajnie
W Halinowie mam brata, to gdzieś niedaleko być możeMariusz pisze: mieszkam 5 km od ruchliwej linii kolejowej W-wa - Małkinia - B-stok
chyba tak trzeba będzie zrobićMariusz pisze:dojeżdżanie autem w ciekawe miejsca oddalone od domu max 100 km i robienie z nich pętli zewnętrznych
Nie wiem, na długiej trasie najczęściej 10:1 dla asfaltów (czas jazdy nie pozwala na więcej), na krótkiej procent lasów, piachów, szutrów i błądzenia po wertepach rośnie. Generalnie unikamy dróg jedno i dwucyfrowych, na szczęście sieć podrzędnych asfaltów, szutrów i pożarowych dróg leśnych jest gęsta w mojej okolicy (to nie Mazury)Mariusz pisze: Zmień styl. Jeśli jesteś asfalciarz "łowca gmin" to zjedź do lasów i na szutry, jeśli jesteś terenowiec, to wyjedź na asfalty
luknij na moje panoramy i galerie
No to przy sąsiadującej linii mieszka brat (W-wa -> Siedlce). Mam zamiar dotrzeć któregoś dnia pociągiem do Mrozów (jakieś 10 stacji za Halinowem) i stamtąd eksplorować rowerem.dagomar pisze:W Halinowie mam brata, to gdzieś niedaleko być może
Ja podobnie: leśne, żużlowe pożarówki, szutry wioskowe i ostatnio sporo asfaltów, gdyż.... spieszmy się kochać szutry, tak szybko odchodzą...dagomar pisze:na szczęście sieć podrzędnych asfaltów, szutrów i pożarowych dróg leśnych jest gęsta w mojej okolicy
Jak już będziesz znał szczegóły i termin to daj znać. Chętnie się dołączę, tym bardziej że obecnie pracuję w Mińsku Mazowieckim.Mariusz pisze:No to przy sąsiadującej linii mieszka brat (W-wa -> Siedlce). Mam zamiar dotrzeć któregoś dnia pociągiem do Mrozów (jakieś 10 stacji za Halinowem) i stamtąd eksplorować rowerem.
Duchy na forum normalnie!Luki pisze:Jak już będziesz znał szczegóły i termin to daj znać. Chętnie się dołączę, tym bardziej że obecnie pracuję w Mińsku Mazowieckim.
P.S. Czy na tej linii jeżdżą Flirty? Na mojej ulubionej linii małkińskiej same stare kible śmigają. Ale do Flirta chyba nie da się napakować aż tylu rowerów, co do służbówki EN57?
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
100 km - 7l - góra 40 zł. A z miejsca odległego o 50 km można już robić zupełnie nowe wycieczki, i w sumie w aucie spędzicie półtorej godzinki max.dagomar pisze:"wywieźć rowery samochodem" - to rozwiązanie praktykowaliśmy jeżdżąc z dziećmi na Mazury na 2 tygodnie. Na jeden dzień jakoś nie pasuje - albo rower, albo samochód. Już prędzej ktoś by mógł się poświęcić. Rzecz do przemyślenia, ale paliwo drogie, w tę i z powrotem ze 150 zł
Każdemu jego Everest...
Po ostatniej wycieczce viewtopic.php?p=202218#202218 mam mały niesmak. Jak to jest, że dobra wydawałoby się ogółu są często "własnością prywatną"? Coraz częściej można spotkać się z tabliczkami "zakaz wstępu, własność prywatna" na drogach dojazdowych do leśnych jeziorek itp. Pinczyński Kamień Diabelski leży na łace ogrodzonej płotem. Idąc tam miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy do mnie właściciel z psem. Jadąc do Pinczyna mijałam po drodze klasycystyczny dworek modrzewiowy w Radziejowie z początku XIX w., otoczony dużym parkiem, opisywany w przewodnikach po tym rejonie. Oczywiście tabliczka -"własność prywatna"
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Na Mazurach to coraz częstsze zjawisko. Choć niby np. prawo wodne mówi zdaje się że nawet mając prywatny teren nad brzegiem musisz pozostawić do tego brzegu dostęp, nie pamiętam teraz ile to metrów, w każdym razie płot nie może sięgać do wody.Szarotka pisze:Po ostatniej wycieczce viewtopic.php?p=202218#202218 mam mały niesmak. Jak to jest, że dobra wydawałoby się ogółu są często "własnością prywatną"? Coraz częściej można spotkać się z tabliczkami "zakaz wstępu, własność prywatna" na drogach dojazdowych do leśnych jeziorek itp. Pinczyński Kamień Diabelski leży na łace ogrodzonej płotem. Idąc tam miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy do mnie właściciel z psem. Jadąc do Pinczyna mijałam po drodze klasycystyczny dworek modrzewiowy w Radziejowie z początku XIX w., otoczony dużym parkiem, opisywany w przewodnikach po tym rejonie. Oczywiście tabliczka -"własność prywatna"
Ale i tak dostępność nas np. do lasów wciąż jest bardzo dobra.
Każdemu jego Everest...




