Zamkniętne stadiony
Rewizja osobista się zdarza, do plecaków zaglądają.
Jest to jak najbardziej możliwe technicznie.
Słyszałam, że wódkę się wnosi w prezerwatywach, poowijanych gdzieś pod ubraniem.
Na sąsiednim forum jeden z kolegów podał ciekawy probierz - dopóki nie będę mógł usiąść w koszulce drużyny przeciwnej na sektorze wypełnionym przez zwolenników rywala - to u nas nigdy nie będzie normalnie.
Szczerze - to nie wiem dlaczego tak jest.
Mieszkam w Chorzowie, kiedyś przypadkowo akurat jechałam tramwajem na trasie Katowice - Chorzów, kiedy ekipa kibiców "Ruchu" jechała z meczu GKS.
Jakieś małolaty (na oko 13-14 lat) darły mordę na cały tramwaj rzucając najgorszymi wyrazami i śpiewając a (dokładniej drąc się na całe gardło) przyśpiewki na temat drużyny przeciwnika w których prawie każde słowo było niecenzuralne.
Przyznam się że mimo ze nic nie niszczyli, nie było żadnej bójki - dla mnie to było bardzo nieprzyjemne. Ale siedziałam cicho, bo nie chciałam oberwać w ryj. Wszyscy w tramwaju siedzieli cicho i tylko odetchnęli jak oni wreszcie wysiedli.
Jak są jakieś większe mecze np. "Derby Śląska" - to ja się po prostu boję wychodzić z domu, a na mojej ulicy zawsze są potłuczone szyby w sklepach.
Tego nie robią pojedynczy ludzie, tylko grupy kiboli - tak na oko 30-40 osobowe, w wieku zwykle kilkunastu lat.
Na co dzień są raczej spokojni - siedzą na ławkach na skwerze, piją tanie wina, albo stoją pod bramą i piją piwo. Niektórzy mi się kłaniają bo to moi sąsiedzi. Ale jak są w grupie - to jakiś diabeł w nich wstępuje.
Nie mam pojęcia jaki jest na to sposób i co z tym zrobić.
Sądzę że w ogóle nie powinni się w to mieszać politycy. To sprawa klubów - ich problemem jest zapewnienie bezpieczeństwa na meczach, a służb porządkowych - na mieście w czasie meczu.
B.
Jest to jak najbardziej możliwe technicznie.
Słyszałam, że wódkę się wnosi w prezerwatywach, poowijanych gdzieś pod ubraniem.
Na sąsiednim forum jeden z kolegów podał ciekawy probierz - dopóki nie będę mógł usiąść w koszulce drużyny przeciwnej na sektorze wypełnionym przez zwolenników rywala - to u nas nigdy nie będzie normalnie.
Szczerze - to nie wiem dlaczego tak jest.
Mieszkam w Chorzowie, kiedyś przypadkowo akurat jechałam tramwajem na trasie Katowice - Chorzów, kiedy ekipa kibiców "Ruchu" jechała z meczu GKS.
Jakieś małolaty (na oko 13-14 lat) darły mordę na cały tramwaj rzucając najgorszymi wyrazami i śpiewając a (dokładniej drąc się na całe gardło) przyśpiewki na temat drużyny przeciwnika w których prawie każde słowo było niecenzuralne.
Przyznam się że mimo ze nic nie niszczyli, nie było żadnej bójki - dla mnie to było bardzo nieprzyjemne. Ale siedziałam cicho, bo nie chciałam oberwać w ryj. Wszyscy w tramwaju siedzieli cicho i tylko odetchnęli jak oni wreszcie wysiedli.
Jak są jakieś większe mecze np. "Derby Śląska" - to ja się po prostu boję wychodzić z domu, a na mojej ulicy zawsze są potłuczone szyby w sklepach.
Tego nie robią pojedynczy ludzie, tylko grupy kiboli - tak na oko 30-40 osobowe, w wieku zwykle kilkunastu lat.
Na co dzień są raczej spokojni - siedzą na ławkach na skwerze, piją tanie wina, albo stoją pod bramą i piją piwo. Niektórzy mi się kłaniają bo to moi sąsiedzi. Ale jak są w grupie - to jakiś diabeł w nich wstępuje.
Nie mam pojęcia jaki jest na to sposób i co z tym zrobić.
Sądzę że w ogóle nie powinni się w to mieszać politycy. To sprawa klubów - ich problemem jest zapewnienie bezpieczeństwa na meczach, a służb porządkowych - na mieście w czasie meczu.
B.
To ja dorzucę jeszcze jedna perełkę do ogródka kibolskiego.
Siostra z chłopakiem kupiła bilety na niedzielne Derby. Chciała rzecz oczywista zobaczyć klęskę pasiastych. Okazało się że niestety nie może pójść na mecz. Poszła do kas i próbowała oddać bilety - w końcu mamy dopiero wtorek, mecz w niedzielę a miejsca wyjątkowo dobre. I co usłyszała w klubie: "oddać nie można ale niech pani sprzeda komuś bilet, przecież dokładnie nie sprawdzają kto wchodzi". To jest stanowisko klubu? Przecież ona może sprzedać bilet jakiemuś "Miśkowi" (to ten od noża w głowie Baggio), Staruchowi czy innemu Litarowi. Oczywiście to wina systemu sprzedaży biletów który nie zakłada zwrotów. A przecież jest dość czasu żeby zwróciła bilet, odzyskała kasę a klub sprzedał miejsce jeszcze raz. Propozycja pani/pana w kasie (oczywiście nieoficjalna) jest wręcz szokujaca!
Siostra z chłopakiem kupiła bilety na niedzielne Derby. Chciała rzecz oczywista zobaczyć klęskę pasiastych. Okazało się że niestety nie może pójść na mecz. Poszła do kas i próbowała oddać bilety - w końcu mamy dopiero wtorek, mecz w niedzielę a miejsca wyjątkowo dobre. I co usłyszała w klubie: "oddać nie można ale niech pani sprzeda komuś bilet, przecież dokładnie nie sprawdzają kto wchodzi". To jest stanowisko klubu? Przecież ona może sprzedać bilet jakiemuś "Miśkowi" (to ten od noża w głowie Baggio), Staruchowi czy innemu Litarowi. Oczywiście to wina systemu sprzedaży biletów który nie zakłada zwrotów. A przecież jest dość czasu żeby zwróciła bilet, odzyskała kasę a klub sprzedał miejsce jeszcze raz. Propozycja pani/pana w kasie (oczywiście nieoficjalna) jest wręcz szokujaca!
Dwa obrazki, widziała cała Polska - w ub. tygodniu w wtorek Staruch w imieniu Legii odbiera Puchar Polski, tydzień później, też w wtorek, tenże Staruch aresztowany z podejrzeniem o dokonywanie burd na tym meczu.
Jak to napisał Wyspiański - "a to Polska właśnie"!!! Proste jak pejs, co nie Krzysgd?
Jak to napisał Wyspiański - "a to Polska właśnie"!!! Proste jak pejs, co nie Krzysgd?
Jestem gorszego sortu...
Wg mnie nierealne...Basia Z. pisze:Rewizja osobista się zdarza, do plecaków zaglądają.
Jest to jak najbardziej możliwe technicznie.
40 tys. osób poddać takiemu czemuś ?....musieli by zacząć tydzień przed meczem wpuszczać na stadion.W polskim prawie nie funkcjonuje określenie, „rewizja osobista” tylko „kontrola osobista”, której podstawą prawną są: Ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji. Dz.U.02.7.58 i Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 17 września 1990 r. w sprawie trybu legitymowania, zatrzymywania osób, dokonywania kontroli osobistej oraz przeglądania bagaży i sprawdzania ładunku przez policjantów. Dz.U.90.70.409.
Policjant ma prawo dokonać kontroli osobistej w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez osobę poddawaną kontroli czynu zabronionego pod groĽbą kary. Podobnie jak przy przeszukaniu, osoba która ma być poddana kontroli osobistej, może żądać obecności przy tej czynności osoby wskazanej przez siebie oraz osoby przybranej przez prowadzącego czynności, jeżeli obecność tych osób nie utrudni lub nie uniemożliwi dokonania kontroli. Kontroli osobistej powinno się dokonywać w miarę możliwości za pośrednictwem osób tej samej płci, w pomieszczeniu niedostępnym na czas kontroli dla osób postronnych.
http://www.wgrane.pl/film/ace069164340c ... b9a4e1ad00
Ostatnio zmieniony wt 10 maja, 2011 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Na Śląskim było tak na pewno.krzymul pisze: 40 tys. osób poddać takiemu czemuś ?....musieli by zacząć tydzień przed meczem wpuszczać na stadion.
Nie twierdzę że ktoś się z tą wódką nie prześliznął, bo prześlizgnął się na pewno.
BTW - koleżanka wróciła z Beatyfikacji. Przy wejściu na Plac św. Piotra sprawdzali dokładnie każdego - bagaż był przepuszczany przez bramki i każdy przechodził przez bramki. Nie wolno też było wnosić żadnych płynów, zaglądali do każdej torby i plecaka (za to na placu były dostępna za darmo woda mineralna). A była tam tylko jedna brama (z kilkoma wejściami). Plac się zapełniał od godz. 5 do około 9 (o 10 zaczęła się msza), a było tam podobno około 100 000 osób.
Na stadion jest zazwyczaj co najmniej kilkanaście jeśli nie kilkadziesiąt wejść.
B.
A nawet jak Murzyna! Krakus, czy Ty tylko rżnesz głupa czy rzeczywiście nie rozumiesz o co chodzi? Facet odbiera puchar w imieniu wielkiego klubu. co dowodzi wielkiego zaufania i uznania w tym środowisku. A z drugiej strony zakaz wstępu na mecze ligowe, chyba nałożony przez tenże klub a w tydzień poźniej się okazuje, że istnieją silne podejrzenia, że w tej Bydgoszczy czynnie rozrabiał.krakus pisze:Staruch był na Pucharze Polski bo zakaz dostał tylko na ligę. Proste jak włos mongoła.
Dawnie to by powiedziano - sytuacja jak z Mrożka, teraz - jak z idiotycznego serialu. Toż to zupełnie tak jak by powszechnie znany jawnogrzesznik prowadził księdza pod rękę na procesji na Boże Ciało.
Jestem gorszego sortu...
Np. w USA czy Kanadzie to zupełnie normalne, co najwyżej usłyszy się stary dowcip w stylu: hej człowieku, ubrałeś złą koszulkęBasia Z. pisze: Na sąsiednim forum jeden z kolegów podał ciekawy probierz - dopóki nie będę mógł usiąść w koszulce drużyny przeciwnej na sektorze wypełnionym przez zwolenników rywala - to u nas nigdy nie będzie normalnie.
Ale wróćmy na nasze podwórko - jako kibic hokeja mogę np. w koszulce Stoczni pojawić się bez większych problemów w Toruniu, Nowym Targu, Janowie czy Jastrzębiu. Za to np. w Tychach, Krakowie, Sosnowcu już niekoniecznie. Zresztą tutaj sprawa jest banalnie prosta - tam gdzie dominują na trybunach fani lokalnych kopaczy, lepiej się w obcych barwach nie pokazywać. Tam zaś gdzie zdecydowana większość to kibice przede wszystkim hokejowi - można spróbować.
Aktualnie w Polsacie Sport i Ekstra lecą MŚ w hokeju - polecam obrazki z trybun.
Kilka lat temu w dwie osoby pojechaliśmy do Rygi kibicować Stoczni grającej wówczas pierwszy (i póki co jedyny) raz w Pucharze Kontynentalnym. Nie wiedzieliśmy co będzie, ale twardo na trybuny wkroczyliśmy w koszulkach Stoczniowca. I przez 3 dni turnieju nikt na nas nawet krzywo nie spojrzał.
Na szczęście Mundiale piłkarskie też jakoś jednoczą ludzi wokół sportu i na trybunach dominują kibice weseli, kolorowo ubrani i dobrze się bawiący - zamiast sfrustrowanych idiotów z twarzami poukrywanymi w kapturach i szalikach. I mam nadzieję że i u nas będzie podobnie.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Jakoś na koncertach potrafią.krzymul pisze: 40 tys. osób poddać takiemu czemuś ?....musieli by zacząć tydzień przed meczem wpuszczać na stadion.
Jak pisałem - prawo w Polsce w większosci przypadków jest dobre tylko nikt go nie egzekwuje, chyba, że wobec szaraczków. Jeśli sklepikarz przez pomyłke sprzeda piwo 17latkowi traci koncesję (co często oznacza bankructwo). Tu konsekwencji nie ma. Komisje Ligi wolą karać kluby za wywieszanie transparentów o 17 września czy o rządzie Tuska niż zająć się tym co naprawdę jest problemem.
W hokeju biją się zawodnicy na lodzie, kibice już nie musząandy67 pisze:Aktualnie w Polsacie Sport i Ekstra lecą MŚ w hokeju - polecam obrazki z trybun.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
A boks w ogóle polega na biciu. A jednak wielu trenerów osiągało znakomite efekty pedagoggiczne przyciągając ddo boksu chłopaków z środowisk potencjalnie kryminalnych, Jak chłopak natłukł się do upojenia w worek treningowy lub z sparing partnerem to już nie miał ani siły ani ochoty do bicia się na podwórku lub ulicy.mefistofeles pisze:W hokeju biją się zawodnicy na lodzie,
Kibolstwo ma kilku ojców - pierwszym z nch jest odmóżdżona telewizja karmiąca młodych ludzi idiotyczną papką głupawych seriali, rozmaitych talkshow i innego badziewia. Drugi tata to gry internetowe, z których niektóre wprost ociekają brutalnością. Jednak nie ci ojcowie są najpłodniejsi. Znacznie bardziej płodna jest szkoła, w których najczęściej wyznawana jest zasada (dla nauczycieli) - wyklep swoją lekcję i znikaj, nie widź niczego, nie słysz nniczego, to nie twój kłopot. Kolejny "tatuś" to Kościół, dbający bardziej o widowiskowość obrzędu niż jego treść. I na koniec - sam sport, jego organizacja i nastawienie na zysk, budowanie drużyny przez zakup zawodników a niech ich wychowywanie od tzw. trampkarza. Dawniej podstawą kibicowania była lokalność - "jestem Poznaniakiem więc kibicuje Lechowi bo to poznańska drużyna i grają w niej faceci z mojego miasta", Tak się zastanawiam - czy w dzisiejszym Lechu gra choć jeden urodzony Poznaniak?
Teraz do grona "tatusiów" kibolstwa dołączyli politycy, z których niektórzy wręcz się wdzięczą do kiboli - czyżby było zapotrzebowanie na "zbrojne ramienia partii"? To wcale nie są żarty - w Serbii już tak jest - z usług kiboli korzysta mafia i niektóre partie polityczne, szczególnie skrajnej i nacjonalistycznej prawicy. Jeżeli naszym politykom została choć śladowa reszta rozumu to powinni się odciąć od tego wrzodu i pozwolić policji na wykonywanie jej powinności. I nie drzeć szat w mediach jak jakiś kibol po akcji stadionowej będzie miał siną dupę - gdzie drwa rąbią tam wióry lecą a kibole wreszcie muszą zacząć się bać - tak samo jak zaczęli się bać młodociani bandyci w Nowym Jorku.
Tak nawiasem - z badań środowiskowych wynika, że zaledwie 2% kiboli chodzi na wybory, efekt wdzięczenia się będzie mizerny.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Bzdura - najostrzejszy jazdy były w czasach gdy nie było ani jednego ani drugiego. To co mówisz ma efekt zupełnie odwrotny - seriale kształtują wizerunek dupowatego,metroseksualnego faceta, zaś gry raczej rozładowują agresję niż ją tworzą.Janek pisze: Kibolstwo ma kilku ojców - pierwszym z nch jest odmóżdżona telewizja karmiąca młodych ludzi idiotyczną papką głupawych seriali, rozmaitych talkshow i innego badziewia. Drugi tata to gry internetowe, z których niektóre wprost ociekają brutalnością.
Nie ma związku. Kibolstwo wystepuje zarówno w protestanckiej Anglii jak i prawosławnej Serbii.Janek pisze:Kolejny "tatuś" to Kościół, dbający bardziej o widowiskowość obrzędu niż jego treść.
Wybacz Janku, ale nie masz zielonego pojęcia o temacie.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
No to w imieniu podobnie zielonych w temacie oczekuję pogłębionego wykładu. Wiedzy nigdy nie za wiele.mefistofeles pisze:Wybacz Janku, ale nie masz zielonego pojęcia o temacie.
Aha - nie doradzałbym Tobie ubogacania tej wiedzy czerpiąc u źródła - ci faceci podobno szybciej biją niż myślą, niektórzy znawcy tematu twierdzą, że nawet w ogóle nie myślą a jeśli już to tylko o tym - komu dziś przypierdolić?
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Panowie ponawiam pytanie:
Moim zdaniem niedawna zadyma w Bdg została wywołana niejako "na zamówienie". Porównajcie na wklejonych przeze mnie fotach sposób ochrony finałów PP z 2010 (uzbrojeni "po zęby" niemalże antyterroryści) i 2011 (kilkunastu pracowników firmy ochroniarskiej) roku. Proszę o próbę odpowiedzi na kolejne pytanie: Komu zależało na tym, by fanów Legii i POZnan*ia oddzielała od murawy tak mikra ochrona?
I jeszcze o wulgaryzmach. W telewizorni bardzo łatwo odczytać z warg, w jaki sposób np. siatkarki i siatkarze komentują swoje akcje. Podobnie "pięknie" komentuje swe niektóre zagrania Agnieszka Radwańska. Co, pozamykać reprezentantów kraju. Czy po raz kolejny bywają wobec prawa równi i równiejsi?
Nie ma sensu Wasza dyskusja, ponieważ obaj nie za bardzo jesteście zorientowani w subkulturze okołopiłkarskiej.krzysgd pisze:Nie odpowiedziałeś, czy bywasz na meczach. Sądząc z wypowiedzi tuszę, iż nie, podobnie jak większość zabierających w temacie głos. Zniekształconą rzeczywistość znacie tylko z relacji żądnych sensacji pismoli.
Moim zdaniem niedawna zadyma w Bdg została wywołana niejako "na zamówienie". Porównajcie na wklejonych przeze mnie fotach sposób ochrony finałów PP z 2010 (uzbrojeni "po zęby" niemalże antyterroryści) i 2011 (kilkunastu pracowników firmy ochroniarskiej) roku. Proszę o próbę odpowiedzi na kolejne pytanie: Komu zależało na tym, by fanów Legii i POZnan*ia oddzielała od murawy tak mikra ochrona?
I jeszcze o wulgaryzmach. W telewizorni bardzo łatwo odczytać z warg, w jaki sposób np. siatkarki i siatkarze komentują swoje akcje. Podobnie "pięknie" komentuje swe niektóre zagrania Agnieszka Radwańska. Co, pozamykać reprezentantów kraju. Czy po raz kolejny bywają wobec prawa równi i równiejsi?




