kompozytor pisze:Mój dziadek zawsze mówił, że w góry chodzi się tylko na przemyt, polować i bić Niemca
Mnie pasuje to ostatnie. Kiedyś trafiłem na takiego typa co po niemiecku szwargotał, a w polskim był dętka, ale to nieważne, ważne to, że zachowywał się jak mały faszysta i do tego jeszcze niszczył naszą tatrzańską przyrodę. wiem, wiem, że roślinkii nie maja duszy i odrosną kiedyś, ale nie cierpię takiego zachowania.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
To może inne pytanie- kto z Was miał dłuższą przerwę (kilka lat) w górskiej bytności?
Przerwa wynikała z :
1. siła wyższa-życie
2. świadomy wybór(znudzenie, przeżyta trauma/wypadek itp)
3. tak jakoś samo wyszło
4......................
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Moja najdłuższa przerwa właśnie trwa - ostatni wyjazd (i to weekendowy tylko) miał miejsce w końcówce września 2009.
Przyczyny - różne. Jak był czas to nie było zdrowia lub funduszy, gdy już było zdrowie, fundusze oraz czas to nie było chęci bo co to za wyjazd w listopadzie
Może i listopad to piękny miesiąc - np. dla fotografów
Ja tam fotki macham ino ku pamięci, a lubię jak dzień jest dłuuuugi - dlatego wybieram się w 2011 roku w czerwcu. Znaczy, w połowie czerwca, w drugiej połowie czerwca właściwie. Dokładnie 17 czerwca.
andy67 pisze:w połowie czerwca, w drugiej połowie czerwca właściwie
Pomyślnych... deszczów
Choć ja kiedyś też spedziłem w czerwcu w Tatrach ponad tydzień i chyba tylko dwie burki były. Musiał to być bardzo suchy rok Teraz już takie nie bywają
Oj wiem, że muchy (nic mnie tak nie wk... w górach jak one), wiem że deszcze (mój czerwcowy rekord to 12 dni deszczowych pod rząd, mam nadzieję że pozostanie niepobity), ale lubię jeździć w czerwcu oraz we wrześniu, i już
Lipiec i sierpień to wolę jednak nad wodą - do najbliższej plaży mam 7 minut jazdy z firmy (zgodnie z przepisami, ale da się i w 2 dojechać).